Szukamy mieszkania dla studenta. A tu pachnie P...

IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 09.09.10, 10:27
Jak dam ogłoszenie w gazecie: kupię samochód do 2tys zł,stan nieważny to założe się,że dostanę setki ofert z gratami jak z makabreski...
Jak student szuka w mieście akademickim mieszkania we wrześniu to wiadomo,że dostanie same drogie albo beznadziejne oferty....Mieszań się szuka w czerwcu-lipcu..gwarantuje,że za 400-500zł od osoby dostanie się fajne mieszkanko "na czterech" z paluszkiem w pupci, z dobra lokalizacją,standardem i meblami....Wiadomo-jak kto chce mieszkać samemu czy w dwójkę to trzeba dodać pare setek...
    • etykieta.zastepcza Wynajem mieszkania to żaden biznes 09.09.10, 10:51
      ... a już szczególnie wynajem studentom.
      Po roku, a nawet wcześniej, mieszkanie nie nadaje się do użytkowania, zdewastowane do granic możliwości, nie sprzątane, w łazience syf, w kuchni syf, a lodówka z resztkami jedzenia sama ucieka przez okno. A klatka schodowa.... szkoda nawet wspominać.
      Doprowadzenie takiego mieszkania po "studentach" do stanu używalności, to nie lada wyzwanie dla ekipy remontowej, a co dopiero mówić o kosztach takiego remontu.

      Generalnie - gdyby studenci nie zachowywali się i nie żyli w wynajmowanych mieszkaniach jak bydło - to być może byłoby i łatwiej, i taniej znaleźć lokum.

      I wiem, co mówię, bo widziałem niejedno mieszkanie po "studentach" na naszych poznańskich blokowiskach.
      • Gość: jolka Re: Wynajem mieszkania to żaden biznes IP: 150.254.126.* 09.09.10, 12:10
        zgadzam się, w ogłoszeniu piszę dla 2 osób, proszą że będą w 3 osoby, okazuje się że mieszkają w 5 osób płacąc za 2 to jest przyczyna nadmiernego zużycia mieszkania "po studentach" a nieuczciwość i cwaniactwo to już inny wymiar, więc nie wynajmę mieszkania studentowi.
        • lukasz.palka Re: Wynajem mieszkania to żaden biznes 09.09.10, 13:27
          Ty nie wynajmiesz studentowi, a niektórzy wynajmują _tylko_ studentom ;) Jedyne logiczne wyjaśnienie dla mnie to takie, że jak studentowi cokolwiek się w mieszkaniu spierdzieli, to albo to oleje albo zrobi sam, a jeśli już nawet sporadycznie zgłosi właścicielowi, to studenta olać jest łatwo. Podejrzewam też, że o wiele łatwiej jest studentowi na koniec pokazać faka, gdy przyjdzie po odbiór kaucji. Nam właściciel kaucji oddać nie chciał, bo w kuchni okładzinę na 20 letnich meblach mu bardziej zjechaliśmy niż była wcześniej, plus cała masa takich argumentów odnoszących się do zniszczenia czegoś, co było stare i zaniedbane od lat. Najlepsze jest jednak to, że właściciel po naszej wyprowadzce planował tam zamieszkać i robić remont generalny z wymianą wszystkiego (wpadł z żoną i razem dyskutowali na temat tego ile rzeczy stąd trzeba wywalić i wstawić nowiutkie), więc te stare szafy czy siedziska i tak miały lecieć na śmietnik, bo nikt by tego nie kupił nawet za 10 złotych.
          • hektor_wektor Re: Wynajem mieszkania to żaden biznes 09.09.10, 14:06
            > Podejrzewam też, że o wiele łatwiej jest studentowi na koniec pokazać faka,
            > gdy przyjdzie po odbiór kaucji.

            Tzn. właściciel pokazuje "faka" studentowi? Dlaczego tak ma być? Student to klient jak każdy inny - pełnoletni, odpowiedzialny, podpisujący umowę. Ważne jest to co się na początku podpisywało. Dobrze też poznać trochę kwestie prawne. Oczywiście nie ma lekko, ale jeśli ktoś pokazuje "faka", a druga strona traktuje to jako gest zamykający sprawę, to czemu tu się dziwić.
      • hektor_wektor Re: Wynajem mieszkania to żaden biznes 09.09.10, 12:29
        Trochę uogólniasz, ale... Coś w tym może być. Z jednej strony mamy studentów, którzy wynajmując wspólnie mieszkanie raczej słabo poczuwa się do odpowiedzialności za ewentualne zniszczenia, czy tak prozaiczne sprawy jak regularne czyszczenie łazienki i kuchni. Z drugiej strony mamy właścicieli mieszkań, którzy po 10 miesiącach przychodzą odebrać mieszkanie i spodziewają się, że będzie ono wyglądało dokładnie tak jak we wrześniu zeszłego roku gdy było świeżo po remoncie. Często zapominają, że oni sami słabo dbają o czystość własnego mieszkania. Z resztą mniejsza o to. Lud wynajmujący mieszkania w ogóle nie zdaje sobie sprawy z obowiązków jakie powinni oni wypełniać z tytułu wynajmu. To jest dość sensownie sprecyzowane w odpowiednich paragrafach, których chyba nikt nie czyta. Np. kwestia podłogi, ścian, ich zużycia i tego kto pokrywa koszty.

        Druga sprawa jest taka, że te remonty, które czasami serwują właściciele mieszkań, to pożal się Boże. Tanim kosztem, byle jak. Po -nastu miesiącach w łazience wyłazi potężny grzyb, bo ktoś położył płytę kartonowo-gipsową zapominają o tym, że w starym budynku przed remontem warto by zadbać o właściwą cyrkulację powietrza. Nie można na stare położyć nowego, bo za chwilę wszystko się spieprzy.

        Ale prawda jest taka, że część studentów ma naprawdę wyjebane na porządek, czystość. Raz w życiu wkopałem się w podnajem części mieszkania dla młodzieży studiującej. W sumie to nawet nie było istotne, że oni studiują. Po prostu było ciężko.
    • Gość: Wynajmujący Ogólniki i dyrdymały. IP: *.gazownia.poznan.pl 09.09.10, 13:25
      Od kilku lat wynajmuję studentom dwa mieszkania. Mieszkania umeblowane, czyste, z internetem i tv i to wszystko za mniej więcej 2/3 ceny podanej w artykule. Ponieważ są one położone na uboczu, do centrum trzeba dojechać ok 20 minut cieszą się dużo mniejszym zainteresowaniem i co roku muszę się nieźle napocić zanim znajdę sensownych najemców.
      Nigdy nie robiłem castingów, kierując się zasadą kto pierwszy ten lepszy i jak czytam wypowiedzi w takich klimatach to się zastanawiam czy żyjemy w tej samej rzeczywistości.
      Autor nie chce dostrzec, że temat jest zdecydowanie szerszy. Na wspomnianym serwisie dziennie pojawiało się kilkadziesiąt ofert i gdyby szukał rzetelnie to by znalazł. Studenci jednak często najzwyczajniej w świecie wybrzydzają - a to za daleko, a to nie ma tramwaju, a to właściciel się nie godzi na palenie czy zwierzęta futerkowe. A najlepiej to wystawić ogłoszenie, że szukam mieszkania i niech to wynajmujący się do mnie zgłaszają - przecież to ich biznes, prawda ?
      Prawda. Co sezon odbieram kilkaset telefonów, z cierpliwością odpowiadam w nich na pytania na które odpowiedzi były w ogłoszeniu i zastanawiam się nad tym jak można się umówić z kimś na oglądanie mieszkania, zmusić go prośbami do porzucenia wyjazdu rodzinnego albo zmiany planów (wszak nie jesteśmy z Poznania i musimy przejechać szmat drogi, a tylko wtedy możemy itd) a potem dowiedzieć się czekając na najemcę (oczywiście po tym jak samemu się zadzwoni), że sprawa jest nieaktualna bo właśnie student podpisuje umowę...
      A potem się dziwią tacy różni, że castingi są. Jak się człowiek parę razy na takiej francy przejedzie to się później umawia z kilkoma osobami na raz - dla pewności.
      Prawda jest taka - że się "studentowi" nie chce. Nie chce się czytać ze zrozumieniem, nie chce się użyć wyobraźni, nie chce się poświęcić czasu inie chce się być zwyczajnie uczciwym, najlepiej aby wszystko leżało przed nim gotowe, jak się coś zepsuje to trzeba to zatuszować - a nuż się nie zorientuje, może też da się nie zapłacić i uciec.
      Najczęstszy problem w szukaniu mieszkania to brak umiejętności współżycia, współżycia z innymi lokatorami. 3 na 4 studentów chce mieć jedynkę i płacić za nią 300 zł. A tak się niestety nie da. Postawcie się w sytuacji wynajmującego - ktoś już słusznie zauważył, że studenci o mieszkania nie dbają - i nie mówię tu o zwykłym sprzątaniu, ale o dewastacji. Zatem albo wynajmujący zaproponują zużyte lokale których nie jest im szkoda, albo będą stawiali twarde warunki - w tym warunki dotyczące "imprezowania" i "waletowania", czy terminu obowiązywania umowy.
      Podsumowując - kto zacznie szukać w lipcu ten znajdzie idealnie to czego szuka, w sierpniu - będzie się musiał dostosować, we wrześniu to może brać to co zostało i marudzić jacy to wynajmujący są pazerni ...
      • Gość: Jaca Re: Ogólniki i dyrdymały. IP: 95.108.37.* 09.09.10, 15:29
        A ja powiem ze student studentowi nie równy. Są tacy którym życie w syfie i imprezy do rana nie przeszkadza, ale są i tacy którzy utrzymują mieszkanie w czystości i nie sprawiają problemów sąsiadom.

        A co do castingów.
        To dla mnie jest sprawa oczywista ze taki "casting" musi się odbyć.
        I nie ma znaczenia czy wynajmujemy od razu całe mieszkanie czy parę pokoi.
        Mieszkanie to nie pietruszka która sprzedamy komuś i nie obchodzi nas jej dalszy los.
        Najemców trzeba zobaczyć, poznać, zamienić parę słów i od razu widać czy osoba jest poważna i czy warto jej wynająć.
        Sam brałem udział w kilku castingach, a potem sam już je organizowałem, kiedy szukaliśmy współlokatorów do wolnych pokoi i nie uważam tego za jakąś złą czy haniebna rzecz.

        Także castingom mówię stanowcze TAK! :)
      • ornak2 Re: Ogólniki i dyrdymały. 11.09.10, 14:17
        oczywiście "wynajmujący" uczciwie odprowadza podatek ze swego dochodu.Na pewno, przecież jest taki perfekcyjny w wymaganiach to i uczciwość na pewno 100 %
    • Gość: Lukasz kultura najmu mieszkania... IP: *.icpnet.pl 09.09.10, 15:48
      A moze tak autor pokusilby sie o artykul pt. "Kultura najmu mieszkania"? Wynajmuje mieszkania od kilku lat i sporadycznie zdarza sie trafic najemcow, ktorzy dbaja chociaz troche o mieszkanie... Nie rozumiem z czego to wynika - niesprzatanie, uszkadzanie wyposazenia. Czy jak ktos przyjezdza ze wsi to musi swoj chlew zabierac ze soba? Czy zasada "nie moje - nie dbam, mam to w powazaniu" nie moze ustapic zasadzie "dbam o cudze jak o swoje"? Przeciez nie wierze, zeby ludzie mogli zyc w takich warunkach w domu z rodzinami! Nie dziwie sie zatem wynajmujacym, ktorzy maja porzadne mieszkanie i nie chca go wynajmowac studentom - po co ryzykowac. I wierzcie mi, ze casting jest potrzebny i kilka wad potrafi ujawnic! Zaluje, ze jeszcze nie dotarl do nas system referencji dla najemcow, ktory pomoglby wyeliminowac osoby "psujace" opinie studentom (nie masz dobrej opinii od poprzedniego najemcy - masz problem, nie masz wogole opinii - zawieramy umowe na krotki okres i mozesz budowac swoj pozytywny wizerunekna przyszlosc). Jak ktos nie potrafi w minimalny sposob zadbac o cudze - albo niech kupi sobie mieszkanie i robi w nim co chce, albo karton nad Warta / namiot w Strzeszynku na polu campingowym i hulaj dusza!!!
    • cracken001 Jakim znowu PRLem do cholery?? 09.09.10, 16:07
      Kiedy studiowalem w czasach PRL,stancji dla studentow bylo w brod o kazdej porze roku i dodatku stosunkowo tanio.Biuro posredniczace w wynajmowaniu tychze znajdowalo sie przy ul.Fredry 7, i KAZDY mogl znalezc cos dla siebie.Najlepsza chawire mialem na ul. Senatorkiej,gdzie w pokoju ca30m2 mieszkalo nas dwoch,u wlascicielki mielismy ogromne chody po poskromieniu jej agresywnego sasiada i ustawieniu synala-malolata cpajacego makiware,nawet panienki na noc moglismy sobie przyprowadzac.TO BYLI KURNA CZASY !! Ehhh-ten kochany PRL
      • Gość: znachor Re: Jakim znowu PRLem do cholery?? IP: *.adsl.inetia.pl 09.09.10, 17:52
        Ba, w PRL przy takiej ilości studentów jak dzisiaj po prostu budowano by dodatkowe akademiki, tak żeby większość mogła się w nich zmieścić. Ale Pan stażysta wie lepiej, bo wszystko co stare, brudne i zaniedbane w kapitalizmie, jest przecież winą tego wstrętnego PRLu.
    • Gość: czerwonylech Szukamy mieszkania dla studenta. A tu pachnie P... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.10, 10:41
      Jaki PRL,durnie,do cięzkiej cholery!!! W PRL student,kazdy,mial dostęp do akademika za psie pieniadze,a wyżerka byla w stołówce prima sort,do cholery,były sute doplaty do wynajetych pokoi,jeśli trzeba,byly stypendia,byly zniżki znaczące za dojazdy i tak dalej. Kto tu smie pluć na PRL,co cymbał i łajdak! Pisze to jako b. student rodem z PRL-u.Studenci w PRL cieszyli sie pełną opieką państwa!!!
      Dzisiaj za to cieszą się nią koscielne "uczelnie". I sredniowieczne,idiotyczne wydziały teologii.
      • Gość: WhizzKid Re: Szukamy mieszkania dla studenta. A tu pachnie IP: *.chello.pl 11.09.10, 23:38
        Heh, typowy komuch niestawiający spacji po przecinkach :D Za PRL było 8-9 razy mniej studentów niż teraz, szczegół taki :-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja