Gość: szary człowiek
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
25.03.11, 13:56
Najważniejsza dla MEN, CKE i Gazety Wyborczej to statystyka. Nic innego się nie liczy. Nieważne jak uczą, ważne, żeby słupki się zgadzały. Ważne, żeby wysoka promocyjność z klasy do klasy była, żeby z jedną jedynką mógł przechodzić do następnej klasy ( kosmiczny pomysł pani Hall) itp, itd. Wzór liberalny szkoły dominuje w umysłach ministerialnych urzędników. W wielu krajach UE, promocyjność z klasy do klasy jest na poziomie 70% i nikt z tego nie robi żadnego problemu. Im większa poprzeczka w sensie wymagań, tym lepsza szkoła nawet, jak maturę zda tam 60% uczniów. Mówi się wtedy - tam jest wysoki poziom. A u nas pani minister ze swoim sztabem kompletnie nie ma pojęcia o poziomie gimnazjalistów, którzy później przychodzą do liceów. Szkoły są rozliczane ze statystki i dziwacznych mierników typu jakieś „ewd”, a nie z tego, żeby trzymały poziom. Później mamy „talenty ortograficzne” piszące ból przez „u”, „matematyczne” obliczające na kalkulatorze 7x8, 6x7, bo w pamięci nie potrafią.. I to ma być szkolnictwo? To jest klęska MEN i CKE!