Gość: Anka
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
03.12.11, 20:57
Witajcie,
Proszę o opinie i doświadczenia osób, które swoją "przygodę" ze studiowaniem zaczęły grubo po 40-stce. Ja jestem przed 50-tką i chcę spełnić marzenie życia, czyli ukończyć studia, które przed ponad 25 laty porzuciłam ze wzgledu na sytuację życiową i zdrowotną. Myślę o tym i planuję już od jakiś ...20 lat i wciąż "coś lub ktoś" stał mi na drodze i nie pozwalał zrealizować tych planów. Teraz kiedy dzieci są już dorosłe, życie uporządkowane, a ja cieszę się doskonałym zdrowiem, mam energię i zapał, zdecydowałam się podjąć to wyzwanie. Chciałabym rozpocząc już w połowie grudnia, wybrałam już uczelnię i kierunek - Pedagogika /resocjalizacja/, ale mam pewne obawy czy sobie poradzę , Szczególnie proszę o informację, czy dam radę nadgonić materiał ze zjazdów na których nie byłam /było to już jakieś 5 zjazdów sobotnio-niedzielnych. Mój intelekt i pamięć działają wciąż na wysokich obrotach, ale zdaję sobie sprawę, że na tym kierunku jest mnóstwo materiału do opanowania pamięciowego. Proszę o Wasze opinie i spostrzeżenia w tym temacie. Jak Wy, dojrzali wiekiem studenci radzicie sobie po latach z nauką?
Czy "wskoczyć" z rozpędu na semestr, który już jest w toku, czy póki co dać sobie spokój i czekać do następnego roku akademickiego?
Pozdrawiam