Dodaj do ulubionych

czy PERS UCZY jeszcze w X lo?

IP: *.icpnet.pl 11.07.06, 15:00
mama mi mówiła,że to świr i kanalia
Obserwuj wątek
    • Gość: Magda Re: czy PERS UCZY jeszcze w X lo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.06, 23:34
      czesc:) skonczylam X jakies 3 lata temu /o matko, jak ten czas szybko leci;) pan pers uczy nadal :) ale... ale wydaje mi sie, ze uczniowie sami sobie zbudowali mit "strasznego romana". Ni epowiem, ze bylo latwo - zwlaszcza dla mnie, humanistki, ale przynajmniej mam co wspominac:) byc w X lo i nie miec chemii z panem Persem, to jak isc do wojska i nigdy nie strzelac :D Powaznie, facet jest troche szalony, ale nie robi wiekszych problemow! slyszalam od mlodszych znajomych z X, ze zmienil sie na lepsze po reformie oswiaty - bo mu w koncu dodatkowe lekcje chemii do planu wrzucili!
      Generealnie starch mija, gdy czlowiek ma z nim pierwszy kontakt oko w oko. Trzeba tylko sie wylaczyc na niektore dowcipy, z ktorych tylko on sie smieje i na dziwne epitety - lecz nie obrazliwe!
      Pozdrawiam serdecznie wszystkich, ktorzy przezyli chemie z panem Persem :)
      • Gość: Absolwent rocz. 75 Re: czy PERS UCZY jeszcze w X lo? IP: *.server.ntli.net 30.01.07, 04:41
        Czyżby Roman Pers naprawdę się zmienił? Jestem w szoku czytając powyższe
        komentarze. Uczyłem się w X LO na początku lat 90-tych i Roman był moim
        nauczycielem. W tym okresie nie było nikogo, kto wypowiadałby się pozytywnie o
        tym nauczycielu. Sam mógłbym napisać o nim bardzo wiele, ale chyba nic dobrego.
        Ulubione historie to: "Kogo by tutaj zapytać dzisiaj, tak bez dziennika?? Może
        tak zupełnie losowo tutaj kolega odpowie nam, co było na ostatniej lekcji."
        Losowa osoba padała zawsze ta sama. Kolega, który popadł Persowi na pierwszej
        lekcji. To, że Roman ubliżał uczniom, których nie lubił, było zupełnie normalne
        i wszyscy o tym wiedzieli, więc niech pozostanie to tylko jako wzmianka. A
        uwierzcie mi, że w słowach nie przebierał. Dziś napisać mogę tylko jedno. Nie
        wypada nauczycielowi w taki sposób zwracac się do ucznia. Jednakże najgorszym
        wydarzeniem jakie pamiętam, było odpytywanie semestralne miojego kolegi. Pers
        przeprowadzał odpytywanie przez kilka minut, zadania jakie kolega miał wykonać,
        to hybrydyzacja określonych związków. Podawał wzory coraz trudniejsze, których
        niestety nie pamiętam już dzisiaj, ale wyglądało to tak:
        "Przprowadź hybrydyzację związku (tutaj padł wzór)".
        Kolega przeprowadził ćwiczenie poprawnie.
        "No tak, widzę, że się przygotowałeś. Teraz może coś trudniejszego. Może w
        takim razie taki związek. (Tutaj podał następny)".
        Kolega wykonał ćwiczenie również poprawnie. Roman podał jeszcze około pięć
        związków, za każdym razem trudniejszy, a wszstkie rozpracowane zostały
        prawidłowo. Aż w końcu powiedział:
        "W takim razie teraz ostatni związek chemiczny (tutaj znów padł wzór)".
        Po pewnym czasie na tablicy pojawiło się poprawnie (jak wsystkim się wtedy
        wydawało) wykonane zadanie, na co Roman odpowiedział: "Niestety K....ny
        (nazwisko). Ten związek nie hybrydyzuje. Siadaj ocena niedostateczna".
        Ocena była oceną na koniec roku, a K....y skończył w szkole wieczorowej.
        Wszyscy dookoła wiedzieli, że chłopak naprawdę był dobrze przygotowany, tylko
        nie uczęszczał na lekcje z powodu choroby. Roman bardzo mocno podważał jego
        zwolnienia lekarskie a Ci, którzy nie chodzili na jego zajęcia, byli przegrani.
        Sam pamiętam, jak wiele osób, mimo choroby przychodziła tylko na lekcję Romana.
        Warto jeszcze tylko dodać, że związki o które pytany był kolega K.....y, jako
        te, które nie hybrydyzują, podane zostały pewnego dnia tylko jako informacja
        dodatkowa. Pamiętam jak dziś, że nikt do końca nie wiedział, że K....y robi
        błąd przeprowadzając to ćwiczenie i wszyscy (nawet prymusi) powiedzieli
        jednoznacznie, że popełniliby te sam błąd.
        Takich historii było wiele, a jego uczniowie z tamtych lat z pewnością będą
        pamiętać Persa do końca życia. Znany był we wszystkich szkołach. Ale i uczniom
        często nie brakowało pomysłów na dowcipy robione Romanowi.
        Jednym z najlepszych jakie z pewnością Roman pamięta, były trzy napisy
        pojawiające się na murach dzień po dniu. Dotyczyły samochodu, jakim wtedy
        przemieszczał się Pers. Jeździł starą żółtą Skodą. Totalny grat. Więc, któregoś
        dnia pojawił się na murze szkolnym (od frontu) napis:
        "Sprzedam Skodę. Roman Pers".
        Już parę minut po 9-ej napis został zdrapany przez woźnego. Następnego dnia
        rano wszyscy zobaczyli nowy napis:
        "Ponownie sprzedam Skodę. Roman Pers."
        Tak , jak pierwszego dnia, napis zniknął niemalże natychmiast. Trzeciego dnia
        nowe ogłoszenie brzmiało:
        "Oddam Skodę na złom. Roman Pers".
        Do dziś niewiele osób wie, że napisy te wykonane zostały przez jednego z
        najlepszych uczniów Romana.
        Ciekaw jestem, czy jest jeszcze wielu absolwentów, którzy pamiętają szalejącego
        Romana z tego okresu. Chętnie sam poczytałbym jeszcze kilka takich historii.
        Jestem szczerze bardzo zaskoczony tym, że Roman Pers jest teraz innym
        nauczycielem. Ale te wszystkie opowieści, które słyszycie od innych nie są
        mitami. Roman nie miał sympatyków. Nawet jego synowi (rocznik 76),
        uczęszczającemu do X LO, było nieco wstyd za ojca. W tamtych czasach uchodził
        za najgorszego nauczyciela w Poznaniu. Najgorszego pod względem traktowania
        uczniów. Jeśli jest teraz inny proszę prześlijcie pozdrowienia od absolwenta
        rocznik 75. A może sam powinien przeczytać te komentarze.
        Pozdrawiam wszystkich.
        Absolwent X LO rocznik 75
        • Gość: nielubiechemii Re: czy PERS UCZY jeszcze w X lo? IP: *.icpnet.pl 30.01.07, 14:49
          Roman Pers chyba się nigdy nie zmieni, choć teraz jest trochę lepiej. Już nie
          pyta uczniów przy tablicy, bo stwierdził, że wtedy więcej osób zdaje do
          następnej klasy. Specyficzne żarty i epitety jednak są w ciągłym ruchu. Za
          każdym razem kiedy wchodzę do klasy na lekcję czuję się jak debil (obojętnie
          czy coś umiem, czy nie), a wychodząc z lekcji jestem już o tym całkowicie
          przekonana. Jeśli Pers powie jakiemuś uczniowi, że "wreszcie myślisz" to jest
          to największa pochwała. Nadal jest wypytywanie nieobecnych dlaczego nie byli na
          jego lekcji i zazwyczaj takie osoby mają przechlapane. Najbezpieczniej jest się
          nie spóźniać, nie wyróżniać, nie gadać, nie szeptać, nie zadawać pytań (nawet
          jeśli się pyta czy są jakieś pytania), nie wyrywać do odpowiedzi; ogólnie robić
          wszystko by zostać niezauważonym. Nadal trudno u niego o dobrą ocenę z
          czekogolwiek, ale w sumie to najlepsza jest taktyka, aby po prostu zdać. Pers
          często też gada o tym, że z taką wiedzą nie zdamy matury z chemii (obojętnie
          czy masz zamiar w ogóle podchodzić do matury z chemii czy nie ;)), ale można do
          tego przywyknąć - czastem po prostu nie ma się wyjścia. Jestem pewna, że do
          końca życia nie zapomnę lekcji z tym człowiekiem.
          P.S. Pers ma nowy samochód ;D
          • Gość: absolwent rocz. 75 Re: czy PERS UCZY jeszcze w X lo? IP: *.server.ntli.net 06.02.07, 01:48
            Bardzo byłbym ciekaw, co na tego typu komentarze napisałby sam Roman Pers. On
            tak bardzo lubił wypowiadać opinie na wszystkie tematy. Może znajdzie się ktoś,
            kto poprosi o dopisanie kilku słów. No.... dalej uczniowie X LO. Pokażcie, że
            Pers to również człowiek, z którym można porozmawiać. Sam o sobie zawsze mówił,
            że ma poczucie humoru. Któregoś roku, 1-go kwietnia położyliśmy przed klasą
            dokładnie tyle ziemniaków, ilu było uczniów. Pozostawiliśmy przy tym kartkę: "W
            przyrodzie nic nie ginie, czasami zmienia tylko swoją postać". Bardzo spodobał
            się ten dowcip Panu Romanowi. A może ktoś ma jego adres mailowy? Sam do niego
            napiszę. Może mnie jeszcze pamięta. Przypuszczam, że tak.
            Pozdrawiam wszystkich, łącznie z p. Romanem Persem (jeśli znajdzie się ktoś na
            tyle odważny, aby przekazać te pozdrowienia).
    • aisa_80 Re: czy PERS UCZY jeszcze w X lo? 06.02.07, 13:00
      kończyłam dziesiątkę w 1999 roku i miałam "przyjemność" uczęszczania na chemię do p.persa.co za człowiek!! dosłownie legenda!! teraz z perspektywy czasu wspominam to raczej jako dobrą opowieść "dla potomnych", ale wtedy nie było mi do śmiechu.pamiętam ze w pierwszej klasie chodziłam nawet na korki do pani profesor od chemii, która za każdym razem jak przeglądała mój zeszyt od chemii nie mogła wyjść z podziwu, że w liceum przerabiamy materiał dla studentów chemii. pamiętam, że p.Roman miał w zwyczaju rozpisywać po wszystkich tablicach w klasie (a nie każda była dobrze widoczna, co mu specjalnie nie przeszkadzało)jakieś skomplikowane wzory chemiczne i to w takim tempie, ze spisanie ich graniczyło z cudem. no i oczywiście to odpytywanie na chybił trafił przy tablicy - co to był za stres!!cechy charakterystyczne p. Persa z tego okresu - wiecznie ubrudzony od kredy w okolicach kieszeni garnitur - zawsze ten sam, no chyba ze miał kilka indentycznych :)pozdrawiam wszystkich "wychowanków" dziesiątki i p. Romana ;)
    • Gość: Obecnie_w_XLO Re: czy PERS UCZY jeszcze w X lo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.07, 16:11
      Taaa...mówi się, że Roman się zmienił na lepsze i wogóle...to ja nie chcę nawet
      wiedzieć jaki on był kiedyś! Co do ocen to ja problemów nie mam, ale jako
      człowiek to jest moim zdaniem skończony świr. On jest lepszy i mądrzejszy od
      wszystkich, a każdy kto zauważy jego błąd zostaje "delikatnie zbity z tropu". On
      potrafiłby nam wcisnąć, że ziemia jest płaska, jeśliby tak przez przypadek
      napisał. I kolejna sprawa-na początku on się nie wydaje zły(naprawdę) ale już po
      kilku miesiącach ma się go serdecznie dość. Kiedyś myślałem, że on faktycznie
      jest taki mądry, ale zauważyłem kolosalny błąd kiedy opowiadał ciekawostki na
      temat silników hybrydowych i już w nic mu nie wierzę;) No i jeszcze te niby
      spokojne teksty typu "Ten uśmiech oczywiście znaczy, że nie wiesz", albo
      "Dobra-dam Ci za to dwa, ale do końca życia już tego chyba nie zrozumiesz tak
      naprawdę" Po prostu...dajcie spokój ;)
      • Gość: m.4a.matur.1986r Po latach - fajowy z niego gosc IP: *.dip.t-dialin.net 25.06.07, 22:27
        Witajcie,tak profesor Pers niemozliwy czlowiek. Przez wszystkie lata grozila mi
        zawsze pala z tego przedmiotu, ale p.Pers nigdy nie dal mi kiblowac, zawsze
        wyciagal reke i pozwalal zdawac i poprawiac oceny. Mimo to stres ogromny. Moja
        siostra zaczela nauke w tym liceum i po pierwszym polroczu zmienila szkola, bo
        nerwowo nie wytrzymala z tym czlowiekiem. Mimo, ze byla uczennica ze srednia
        5,0 w podstawowce. Dzis zlozyl tam papiery moj syn i mam nadzieje ze profesor
        Pers go nie zniecheci. Pozdrawiam Was Dziesiatkowicze, byli i aktualni. Szkola
        i atmosfera jest, mam nadzieje, nadal wspaniala.Magda
        • Gość: Obecnie_w_XLO Re: Po latach - fajowy z niego gosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.07, 11:35
          Co do szkoły to faktycznie więcej rzeczy jest na plus, jednak chemik jest dość
          poważnym minusem;) Na pociechę mogę dodać, że podobno planuje emeryturę(plotkuje
          się na ten temat już chyba z 10 lat:P) Już boję się myśleć ile cytatów zdołamy
          spisać w nowym roku(i ile będzie się dosłownie pokrywało z tym, co usłyszeli
          inni uczniowie w poprzednich latach;)
          • sylawia Re: Po latach - fajowy z niego gosc 15.08.07, 13:01
            Ja już kupiłam nawet zeszyt A4 (wg. psora Persa zeszyt A4 jest lepszy od A5 bo w
            A5 najpierw "jest wszystko, a później co? niczego nie ma!")
            Poza tym zmieszczę w nim więcej "mądrości życiowych". ;D :D
            I drodzy pierwszoklasiści, kilka rad od doświadczonej dziesiątkowiczki:
            1. Nie zadawaj pytań. NIGDY!
            2. Nawet jeśli masz wątpliwości.
            3. Jeśli jednak w przypływie głupoty zadasz pytanie pamiętaj, że aby napisać
            wzór sumaryczny barku azotku, należy policzyć do oktaw. W przeciwnym razie psor
            sprawi, że poczujesz się jak idiota (w sumie to od pierwszych dni trzeba się to
            tego przyzwyczajać).
            4. Zapamiętaj, że koks to rozżarzony, odgazowany węgiel w temperaturze tysiąca
            stopni. (Pytanie "czym jest koks" to jedno z jego ulubionych)
            5. I lepiej już na początku roku weź korepetycje z hybrydyzacji orbitali. (Czy
            wiesz już, że orbital, to możliwość prawdopodobnego występowania elektronu w
            przestrzeni?)
            6. I ostatnia rada na koniec: "Człowieka można oszukać, ale gipsu nigdy!!"

            Tak dla wyjaśnienia, to ja nie jestem w biolchemie, ani na innym ścisłym
            profilu. U nas wszyscy mają rozszerzoną chemię. Ale się nie przejmujcie, nawet
            takie chemiczne beztalencia jak ja przechodzą do następnej klasy. I tak dla
            pocieszenia: jeśli dostaniesz 2 z kartkówki czy ze sprawdzianu, to się ciesz.
            Naprawdę się ciesz. To ci w zupełności wystarczy! Najważniejsze jest to, że
            zaliczasz materiał i jesteś wolnym człowiekiem!
              • Gość: Obecnie_w_XLO Re: Po latach - fajowy z niego gosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.07, 17:38
                Jedno jest pewne-ten facet jest kultowy. Ja się zastanawiałem, czy poprzednie
                roczniki też zapisywały sobie jego cytaty i teraz przekonałem się, że tak.
                Oczywiście te jego złote myśli powinny być dla każdego ważnymi wskazówkami w
                życiu(bo bez "ogólnej i podstawowej" wiedzy chemicznej, to nikt sobie jeszcze w
                życiu nie poradził;)Ciekawe co by było gdyby jego zabrakło, gdyby nigdy się nie
                urodził, ale jak on sam mówi "Polacy lubią gdybać, a takie gdybanie to wielka
                strata czasu:"P
                  • Gość: Obecnie_w_XLO Re: Po latach - fajowy z niego gosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.07, 18:09
                    No bardzo możliwe:) Ciekawe, czy już wtedy na ścianie w okolicach sali
                    gimnastycznej(w tym śmiesznym przejściu do damskiej szatni:P) widniały rymowanki
                    typu "Lepiej starej c*pe lizać, niż u Persa jony pisać", czy też "Lepiej komuś
                    ciągnąć druta, niż u Persa dostać buta". W chwili obecnej trochę tego jest i
                    chyba w ciągu ostatniego roku "coś" przybyło(ja tam nic nie wiem:D) Naprawdę nie
                    każdy nauczyciel wzbudza takie emocje, które są wyrażane chyba w każdy
                    możliwy(czasem naprawdę zabawny, a czasem kompletnie debilny) sposób.
                        • Gość: Eti Re: Po latach - fajowy z niego gosc IP: *.icpnet.pl 03.09.07, 16:27
                          Po dwóch miesiącach wolnego weszłam do mojego ukochanego XLO i kogo
                          zobaczyłam??? TAK PROSZĘ PAŃSTWA! Nie inaczej - Pan Pers we własnej osobie...
                          Osobiście chemię lubiłam i rozumiałam, do czasu kiedy nie zaczął mnie edukować
                          pan Pers... I nagle nic nie rozumiałam... Całe szczęście - moją edukację
                          chemiczną ukończyłam w czerwcu... Ale tak swoją drogą Pan Pers naprawdę nie jest
                          taki zły jak o nim mówią. Jest specyficznym człowiekiem, który uwielbia
                          prowadzić monologi, podczas gdy uczniowie pocą się nad wzorami białek, cukrów i
                          różnych takich... I najgorsze jest to, że nikt mu nie powie "Panie Psorze czy
                          móglby Pan już być cicho?" bo wszyscy są zastraszeni. Myślę że nikt nie
                          odważyłby się mu tego powiedzieć, nawet w bardziej grzecznościowej formie...
                          Poza tym - taka rada dla pierwszaków - nigdy ale to przenigdy nie mówcie, że
                          macie np religię z x.Grzesiem, po prostu on tego nie zniesie (Pers, nie ksiądz).
                          Stwierdzi że nie macie szacunku do nauczycieli itd... I tutaj się zacznie jego
                          kolejny monolog który zajmie mu co najmniej 10 do 15 minut (a lekcja leci...) I
                          można tak robić jak nie chcecie mieć lekcji, ale stanowczo nie polecam, bo chyba
                          nikt nie lubi czuć się upokarzany i jechany... szczególnie gdy nauczyciel ci
                          jedzie i czujesz się jak ostatnie zero. Nic przyjemnego. Ale da się go
                          przeżyć... Nawet z dopem na świadectwie maturalnym (w otoczeniu db,bdb)...
                          Fajnie będzie wyglądać... I tak jak w poprzednich postach - lepiej nie zadawać
                          pytań, siedzieć cicho, nie zwracać na siebie uwagi... I podzielcie się
                          przepisywaniem z kumplem/kumpelą z ławki... U nas to było tak że moja kumpela
                          rysowała, ja pisałam, potem uzupełniałyśmy sobie nawzajem notatki, no i
                          oczywiście sprawdzałyśmy z reszta klasy... Bo pismo ma nadal takie samo jak kura
                          pazurem i tempo jak kule z karabinu... Samemu się nie nadąża...
                          Pozdrawiam z XLO :) Ale Pana Persa sie nie odważę pozdrowić... co to, to nie ;P
              • Gość: paulina rocznik 84 Re: Po latach - fajowy z niego gosc IP: *.icpnet.pl 27.03.14, 01:02
                "permanentność twojej mentalności nie obliguje mnie do jakichkolwiek konwersacji mwrytorycznych z twoją osobą" - jedno z jego haseł. Chodziłam na korepetycje z chemii. Pani za każdym razem nie mogła pojąć dlaczego do niej przychodzę "przecież ty dziecko wszystko umiesz, moja córka studiuje chemię i tyle nie wie co ty", a ja na następny dzień nie zaliczyłam odpytki. Zadawał tyle pytań aż wreszcie nie odpowiedziałam. Miałam chemię organiczną, ostatnie zadał mi z nieorganicznej, nic już nie pamiętałam bo było to rok wcześniej i z pełną satysfakcją wpisał mi 1. Ten człowiek powinien mieć zakaz wykonywania zawodu. Co pół roku wybierał sobie nowe ofiary, zawsze tych, którzy widział ze są słąbi psychicznie. Dreczył ich, mieli problemy psychiczne i choroby żołądka od stresu. Moz teraz wspomina sie ze śmiechem, ale wtedy to był horror. Ja na miejscu tego człowieka miałabym wyrzuty sumienia do końca życia.
        • Gość: huna Re: czy PERS UCZY jeszcze w X lo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.07, 15:35
          Naukę w X lo skończyłam w tym roku. U Persa miałam przerąbane bo zdawałam chemię
          na maturze. Musiałam chodzić na dodatkową, cotygodniową lekcję którą P. Pers "z
          dobroci serca" organizował.
          Na Persa jest kilka sposobów które mogą ułatwić życie ucznia.
          1) nie można liczyć na to że P. Pers zapomni o katrkówce lub sprawdzianie.
          Chociaż ma ogromne zaniki pamięci o tym nie zapomina nigdy.
          2) można ściągać. Zarówno w 1 jak i ostatniej ławce. U mnie w klasie ściągali
          prawie wszyscy, przez 3 lata złapany został jeden chłopak- Pers skonfiskował mu
          sprawdzian jednak zapomniał o tym że chłopak ściągał i ocenił go tak jak inne
          sprawdziany (kolega dostał 4).
          3)Można zmieniać grupy. Raz się połapał że cała klasa pozmieniała grupy i kazał
          napisać przy swoim imieniu i nazwisku imię i nazwisko osoby siedzącej obok.
          Wszyscy dostali małego zawału ale potem zapomniał o tym i oddał sprawdziany jak
          gdyby nigdy nic.
          4) można poprawiać sprawdziany. Mój rekord 4 poprawy tego samego działu
          5) gdy pers bierze cię do tablicy bankowo dostaniesz laczka, choć byś umiał
          wszystko.
          6) gdy pers źle oceni ci sprawdzian nie kłóć się!!!!!! chyba że chodzi o źle
          policzone punkty, w innym przypadku jak np. poprawnie wykonane zadanie ocenione
          na 0 kłócić się nie można.
          7)Pers gdy klasa pisze sprawdzian gada. Gada o wszystkim, nie tylko o chemii.
          Może też nagle wyjść z klasy dlatego zawsze dobrze mieć przy sobie uzupełniony
          zeszyt.
          8) nigdy nie przyznawaj się że chodzisz na korki
          9) zawsze przychodź na sprawdzian nawet gdy masz 38 st. gorączki. Nie przyjście
          na sprawdzian oznacza baardzo duże kłopoty. gdy piszesz w 2 terminie możesz
          dostać pytania z kompletnie innego działu lub pisać sprawdzian w 15 minut.

          A co do śmiesznych sytuacji. Jechaliśmy kiedyś z persem na wycieczkę do ZOO,
          dzień wcześniej Pers podyktował nam regulamin wycieczki i skrupulatnie sprawdził
          czy każdy zapisać to w zeszycie.
          Kiedyś pisaliśmy sprawdzian z jakiegoś działu. Zmieniłyśmy z koleżankami grupę i
          pisałyśmy razem. Wszytko było kropka w kropkę podobne. Ja dostałam 3+, koleżanka
          4, druga koleżanka 5.
          Kiedyś mieliśmy pisać spr. z zadań, podyktował nam spr ze wzorów na maksymalną
          ocenę 3+, ja miałam te 3 + ale potem przy wystawianiu ocen spojrzał na te moje
          3+ i powiedział że się opuściłam.


          co do jego powiedzeń: "tradycję świąt wielkanocnych zapoczątkował Jan Paweł II"
          (tak się rozkręcił gdy pisaliśmy sprawdzian że na końcu kompletnie nie
          wiedzieliśmy o czym mówi.)

          po tym jak kolega zauważył błąd Persa na tablicy:
          "ty mnie poprawiasz? ty mnie poprawiasz? poprawiać mnie może tylko człowiek z
          wyższymi kwalifikacjami (chwila przerwy) w tym kraju raczej takiego nie znajdziecie"
          co to jest matura według Persa? : "weryfikacja wiedzy według warunków zewnętrznych"
          Kolega zrobił zadanie skomplikowanym sposobem, pers na to : "ja jadę na
          winogrady, on (kolega) jedzie na winogrady ale chyba przez kraków"

          "dobry profil nie może wynikać z Gwiazdorka który was straszy"
          • Gość: huna Re: czy PERS UCZY jeszcze w X lo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.07, 15:40
            Byliśmy w tedy w 2 klasie liceum. pers po oddaniu sprawdzianów: "beznadziejnie,
            beznadziejnie. czy mogą być uczniowie którzy umieją mniej niż wy?" my:
            spuszczona głowy niemal do kolan Pers: "owszem mogą, ci z 1 klasy"
            Pers po czyjejś błędnej odpowiedzi: "oczy zamykam bo moje uszy nie mogą tego
            wytrzymać"

            czy wam też Pers kojarzy się za Snapem z Harrego Pottera?
                  • Gość: RP Re: czy PERS UCZY jeszcze w X lo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.07, 20:48
                    Koleżnaka, podeszła pewnego słonecznego dnia do pana Persa i
                    popełniła kardynalny błąd mówiąc: "Panie profesorze miałam pisać
                    sprawdzian...." Na to pan profesor po krótkim milczeniu, z
                    bulwersacja na twarzy rzekł: yyy..no słuchaj nie dyskutuj juz
                    dobra...Ty zawsze musisz wszystkich ustawiać(zaznaczam że koleżanka
                    nigdy wcześniej sie nie odzywała i nie wyrózniała się)
                    • Gość: ja Re: czy PERS UCZY jeszcze w X lo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.07, 12:53
                      Też to przerabiałam. Nie można mówić "mam pisać sprawdzian" bo w tedy to już
                      jest koniec świata. nie można mówić "czy mogłabym pisać sprawdzian" bo w tedy
                      też można oberwać. Najlepiej jest powiedzieć: "jestem dzisiaj przygotowana na
                      pisanie sprawdzianu, i czy byłaby taka możliwość że mogłabym napisać go teraz"
                      umawianie się z Prof. na przerwie na pisanie w danym dniu tez nie jest dobrym
                      pomysłem bo Pers bankowo zapomni o tym że się z kimkolwiek umawiał. W ogóle
                      pisanie w 2 terminie jest bardzo niebezpieczne. Mnie kiedyś wziął do tablicy.
                      Oczywiście umiałam i oczywiście dostałam laczka.
                • Gość: orbital Re: czy PERS UCZY jeszcze w X lo? IP: *.icpnet.pl 29.09.07, 22:16
                  Ja uwielbia(ła)m polski, a dzięki tej kobiecie od jakiegoś czasu nie mam ochoty
                  mieć tego przedmiotu. Jej zresztą też nie lubię. Nazwała mnie bezpodstawnie
                  jędzą (i nawet nie wiem za co!), a poza tym zrobiła mi największą krzywdę, bo z
                  pierwszej rozprawki jaką kazała nam napisać dała mi dopa! To było krzywdzące, bo
                  powinnam dostać co najmniej 4! Ja rozumiem, że może się komuś nie podobać praca,
                  że może być kiepska, nie na temat, lub nafaszerowana błędami, ale moja praca
                  była dobra! I od tej chwili jej nie lubię. Nie znoszę. Nie cierpię. !! Musiała
                  pokazać, że jest surowa... Tak się nie zyskuje respektu.
                  • Gość: zhybrydyzowany Re: czy PERS UCZY jeszcze w X lo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.07, 18:14
                    Profesor Gołąska jest spoko, a temat jest o Persie, więc...on jest po prostu jak
                    Tomee Lee Jones w "Ściganym", to taki nasz edukacyjny Chuck Norris, Bruce Lee
                    polskiego szkolnictwa...jak skończę(jeśli skończę:P) XLO planuję napisać coś na
                    kształt kroniki Romka, takie kompendium wiedzy na jego temat...nie wiem tylko
                    czy odważę się pokazać to chociaż jednej osobie, ale tak czy siak-to forum
                    będzie cennym źródłem wiedzy :)
                            • Gość: darnok Re: czy PERS UCZY jeszcze w X lo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.07, 14:04
                              Ja ściągałam kiedyś przy tablicy :D był tak zajęty gadaniem do klasy
                              że nie zauważył jak ze spuszczoną głową spisywałam wszystko z kartki
                              na tablicę :P
                              A co do ubliżania usłyszałam, że osoba taka jka ja (chcąca zdawać
                              wos na maturze) nic w życiu nie osiągnie. Będę życiowym przegranym i
                              moje lenistwo doprowadzi mnie na dno...a to wszystko tylko dlatego
                              że nie zdaję chemii :-)
                              Pomimo tego wszystkiego, będzie mi brakowało Romka i mimo jego
                              proroctw mam zamiar zostać w życiu kimś i zobaczymy kto będzie
                              górą!!!
                                • Gość: abi 1989 Re: czy PERS UCZY jeszcze w X lo? IP: *.f.ppp-pool.de 09.10.07, 15:08
                                  jak bylam w X LO Pers byl wicedyrektorem. W ciemnych, komuszych latach 80 razem
                                  z historykiem Suchorskim byli czolowymi obroncami owczesnych wladz. My
                                  ubieralismy sie 13 grudnia na czarno i robilismy ciche przerwy ( tzn. wszyscy
                                  uczniowie stali w milczeniu na duzej przerwie w hallu przed gabinetem dyrekcji.)
                                  Pers razem z Suchorskim wpadali w szal i grozili nam konsekwencjami.Swoja droga
                                  ciekawe jak ten facet przetrwal do dzisiaj z takim dorobkiem. Na maturach
                                  pisemnych nauczyciele byli nam bardzo pomocni( dostarczajac pomoce naukowe)
                                  naturalnie nie Pers.Wszyscy bali sie sciagac gdy byl na sali.Najpiekniejsze
                                  przezycie to byl ustny z angielskiego, na ktorym w komsji siedzial Pers... Nie
                                  rozumial zbyt wiele, bo w jego obecnosci robilismy przytyki ( in English ,of
                                  course ) a on biedny nic nie jarzyl.To byly piekne chwile. A tak na marginesie
                                  ;panie Romanie,dlaczego jest pan tylko magistrem? Przy takiej inteligencji..
                                  Ludzie, ktorzy z nim macie lekcje, nie bojcie sie go, on jest po prostu
                                  zabawny..Pozdrowienia dla wszystkich obecnych i bylych z X Lo.
                                  • brewery Re: czy PERS UCZY jeszcze w X lo? 10.10.07, 02:38
                                    ciekawe czy Romek czyta te forum hehe , jezeli tak to panie Romku musze przyznac
                                    ze stales sie pan slawny ! Skoro tak duzo wpisow jest na tym forum i tyle emocji
                                    dotarczasz pan swoja osoba tak wielkiej rzeszy poznaniakow , moze warto pomyslec
                                    o kontrakcie z telewizja i stworzyc swoj autorski program "Pers show" czy
                                    bardziej tematyczny "Chemiczny Poznan" ???
                                  • Gość: huna Re: czy PERS UCZY jeszcze w X lo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.07, 20:21
                                    widać że pers nie może sie odnaleźć w ciężkich kapitalistycznych czasach. Teraz
                                    jest ciągle wściekły, chociaż już nie wystawia tyle pałek co wcześniej (może
                                    przez to utracił sens życia).

                                    Prof. pers to facet z zasadami :) nie ważne jaka władza dyktuje zasady. zasad
                                    trzeba sie trzymać. Klasyczny przypadek konformisty.
                                    a że jest tylko "magistrem"? też mnie to zastanawia. Tylko że on robi czasami
                                    taaakie błędy że aż w oczy biją. tylko nikt mu uwagi nie zwróci bo sie wszyscy
                                    boją. On chyba kiedyś na uczelni wykładał... ale pewnie go wywalili bo nie ma
                                    doktoratu (tylko przypuszczenia niepoparte żadną wiedzą).
      • Gość: orbitale! Re: czy PERS UCZY jeszcze w X lo? IP: *.icpnet.pl 11.10.07, 20:45
        Uczy, uczy. Wkrótce kolejna chemia z nim w roli głównej :) A co do błędów, które
        licznie popełnia, to uważa że "TEN", "TA", "TO" to BEZOKOLICZNIKI... I to dość
        często powtarza na lekcjach z pewną humanistyczną klasą. :D :D :D Kiedyś wydam
        tomik złotych myśli Romka. Już mam ich tyle, że coś dobrego do ludu muszę z nimi
        zrobić :D:D:D:D
        • Gość: ironiczny Re: czy PERS UCZY jeszcze w X lo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.07, 18:28
          Coś czuję, że znam mojego przedmówcę i "pewna klasę humanistyczną. Na poprawę
          humoru wrzucam skrót jednej z jego wypowiedzi "Jak ktoś idealnie opanuje
          materiał to bedzie miał u mnie dostateczny(3), ale wiem, że wy bedziecie się
          wahać miedzy niedostatecznym a dopuszczającym(1/2). Za tydzień napiszecie
          sprawdzian, który tylko potwierdzi moje domysły"
                    • Gość: Thor086 Re: czy PERS UCZY jeszcze w X lo? IP: *.adsl.inetia.pl 21.10.07, 00:34
                      Zjawisko jakim jest Pers miałem okazji doświadczać w liceum jakies 3 lata temu:P
                      Facet jest po prostu specyficzny,jedyny w swoim rodzaju. Tak jak ktoś napisał,
                      trzeba sie nie wyrózniać i nie bać a będzie ok. Na każdym sprawdzianie
                      wspomagałem się "pomocą naukową", przez całe 2 lata chemii nie zrobiłem ani
                      jednego zadania domowego, materiał rozumiałem tylko przed sprawdzianem (kto sie
                      uczy na bieżąco)i bezproblemowo dostałem 3 na sam koniec.
                      Kiedyś kumpel na jego polecenie mazał tablice, a Pers zajął się wykladaniem
                      swojej wiedzy życiowej dla całej klasy. Trwało to jakieś 10 minut podczas
                      których kumpel stał za nim i robił głupie miny. To był test: Kto dłużej wytrzyma
                      bez śmiechu:P
                      A co do złotych mysli Romanowych:
                      "Ludzie myślą, że jak na koniec roku zagrożona dziewczyna namaluje obrazek i
                      dostanie lepsza ocene to będzie dobrze. Ale wiecie co tojest?... To jest
                      robienie dziecku krzywdy."
                      Możliwe, ze pokręciłem troche cytat:P
                      Nie łamcie się, Pers nie jest taki straszny jak mówią.
                      • Gość: orbitale! Re: czy PERS UCZY jeszcze w X lo? IP: *.icpnet.pl 21.10.07, 20:50
                        Pisałam ostatnio sprawdzian z chemii, kiedy to na sprawdzianie miałam okazję
                        dowiedzieć się z czego ten sprawdzian w sumie jest, bo prof. Pers nie raczył nas
                        o tym poinformować. Miłe z jego strony. Sprawdzian był oczywiście na max. ocenę
                        3, bo nie jesteśmy aż tak ambitni, by dostawać 4. (już pominę fakt, że i tak
                        tylko geniusz dostanie 3)
                        Prof. Pers jest społeczną anomalią, ewenementem na skalę światową, który kocha
                        uświadamiać innym, że są zerami i nigdy w życiu do niczego nie dojdą. Mówi się,
                        że daje szansę. Raz daje, raz nie - wystarczy przeczytać poprzednie posty, by
                        się dowiedzieć, co on potrafi. Nie lubię tego gościa. W sumie to go szczerze
                        nienawidzę. Do dziś obudzona w środku nocy mogę narysować hybrydyzację azotu -
                        tak się chemia odbija na psychice biednych uczniów X LO.
                        I kilka cytatów Romka z obecnego roku szkolnego:
                        • "100% zdało maturę. To za mało" - to przykre...

                        • "Mimo, że nie było żadnych stopni - uczniowie byli przerażeni" - wcale się nie
                        dziwię ;)

                        • "Naukowość polega na szczegółowości" - jaki mądre zdanie nieprawdaż?

                        • "Mimo, że uczę całe życie, to piszę nie ręką a kredą" - hm... hm... WSPÓłCZUJĘ ;)

                        • "Nie wiem czy wy widzicie, ale każda lekcja jest inna... Raz mówię cicho, raz
                        średnio, a raz głośno." - i jak tu się nie udławić ze śmiechu? ;)

                        • "Czym się charakteryzuje organika? - Innością!" - kolejne mądre stwierdzenie.

                        • "Jak macie oczy otwarte to pewnie zauważyliście, że mam chore gardło..." Jassne ;)

                        • "Jestem konstruktorem samolotów, bo umiem wypowiedzieć słowo <<samolot>> - tak
                        oceniam waszą wiedzę." Miłe ;) ;)

                        • "politetrafluoroetylen - [do kumpeli]: powtórzyłaś, bo chodzisz do szkoły, a
                        tysiące ludzi nie." Nie?! Czy my żyjemy w Afryce?!

                        • "No ja po prostu wam współczuję. Choć w sumie nie wiem czy mam wam współczuć."
                        Współczuję - ulubione słowo Persa.

                        • "Jak oceniacie swoje umiejętności matematyczne? [pytanie do
                        humana]............ ...... [cisza] ........ ........ ........ no, kto podniesie
                        rękę?.......... .......... .......... ......... wygląda, że nikt." :D :D :D :D :D :D

                        • "To już zakrawa o skandal połączony z kpinami do kwadratu." - nie wiem o co
                        chodziło, ale jest śmiesznie ;)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka