scotty_emerick
29.03.10, 12:08
Obrazek I - sobota, Rynek. Na płycie Rynku żołnierze, konie i
sprzęt wojskowy. Dookoła Rynku krąży granatowy busik z żółtym
paskiem. W środku dwaj Strażnicy Miejscy czujnym okiem wypatrują
przejawów łamania prawa. Krążą raz, drugi, trzeci, czwarty... A
paliwo za nasze pieniądze idzie w atmosferę...
Obrazek II - czwartek, jedno z osiedli w Chełmnie. Pod blok
podjeżdza charakterystyczny busik. Gramoli sie z niego kobiecina z
siatkami. Jak to dobrze, że nasi stróże tak dbają o płeć piekną...
Obrazek III - poniedziałek rano, jedno z chełmińskich
osiedli. Stróże prawa w ilości dwóch osób w trybie natychmiastowym
nakazują właścicielowi uroczego małego pieska wziąć go na smycz i
założyć kaganiec. Piesek dostaje ataku apopleksji. Właściciel z psią
kupą w ręku bezskutecznie szuka kosza na śmieci. Obserwujący to
mieszkańcy osiedla komentują: "Tera się wzięli za psy,
bohaterzy...". Niedaleko przebiega duży wilczur bez obroży, smyczy,
kagańca i nauszników waląc kupę na chodnik. Panowie dwaj się
dematerializują.
Wszystkie trzy obrazki zaobserwował mój dobry znajomy. Zapytał
mnie: "To jak to jest właściwie z tą Strażą Miejską?" A ja mu
mówię: "Rysiu, w każdej organizacji są ludzie, którzy traktują swoją
pracę na poważnie i tacy, którzy sprawiają wrażenie, że pracują. Są
tacy, którzy sumiennie wykonują obowiązki i tacy, którzy posiadane
przywileje wykorzystują do własnych celów. I nic na to nie
poradzisz, Rysiu".
I dopóty w Polsce będzie źle się działo, dopóki ktoś - jak niegdyś
burmistrz Giuliani w Nowym Jorku - twardą ręką nie zacznie
egzekwować praw i obowiązków wszystkich zainteresowanych. Bez
litości, bez znajomości, uprzejmie, ale stanowczo.
Daj Bóg, doczekamy...