mariusz.z.felsmann
22.11.14, 11:32
Czy Chełmno jest enklawą, wyjątkiem na demokratycznej mapie naszego kraju? Czy Burmistrz Chełmna jest naszym przedstawicielem, czy stał się już swego rodzaju despotą? Za ostro? Bezpodstawnie? Ja tylko pytam, ja niczego nie przesądzam.
Pan Burmistrz wielokrotnie podkreślał, że o targowiskach decyduje sam. Pełna zgoda, Rada Miasta Chełmna ma tu niewiele do powiedzenia.
Czy przed remontem płyty rynku w centrum miasta było targowisko? Czy handel kwitł? Czy ktoś spytał, nas mieszkańców Chełmna, o los tego targowiska?
Czy o likwidacji targowiska nie zadecydował jednoosobowo i arbitralnie pan Kędzierski, czyż nie tak? Czy powrót targowiska, to zasługa Burmistrza? Czy nie była to wygrana walka mieszkańców miasta? Czy o nasze prawa musimy walczyć z wybranym przez nas urzędnikiem?
Jak można nazwać urzędnika narzucającego nam swoja wolę, nie despotą?
„…Zatem wychodziłoby na to, że miasto zbuduje stragany, wyda milion złotych, by mieszkańcy okolicznych gmin mogli tam za darmo handlować…” Kto i kiedy to powiedział?
Panie Burmistrzu, dla kogo jest targowisko? Dla nas mieszkających tu i teraz, czy dla przyjezdnych? Chce Pan powiedzieć, że rolnicy z Bieńkówki, czy Kolna przyjadą do Chełmna po marchewkę? Targowisko jest dla chełmińskich producentów warzyw i owoców? Dobrze rozumiem - pani Zielińska z Wodnej uprawia seler i por, a pan Kowalski z Grudziądzkiej ma dwa zagony ziemniaków na podwórku? To dla nich targowisko? Komu mają sprzedawać, tym z Kokocka i Bruków?
Od zawsze na chełmińskim rynku kupuję owoce i warzywa, czyż nie od okolicznych rolników? Producent, wytwórca pojedzie tam gdzie lepiej sprzeda. Do przyjazdu na nasze targowisko trzeba go zachęcić, czy obecne opłaty zachęcają?
Jesteśmy drugim z najbiedniejszych miast, a zamykamy najuboższym możliwość zarobienia chociażby paru groszy, czy tak się godzi? Czy tak postępuje dobry gospodarz, czy raczej despota?
Burmistrz Miasta Chełmna wraz z najbliższymi współpracownikami nie musi martwić się o jutro. Samymi podwyżkami z ostatnich lat można by obdzielić wielu? Czy syty zrozumie głodnego?
Czy zaporowe opłaty nie uderzają w tych najbiedniejszych, tych z przysłowiowym pęczkiem rzodkiewek i kobiałką truskawek? Czy trzeba im blokować możliwość zarobku, nawet sezonowego? Dlaczego Pan uniemożliwia nam kupowania najzdrowszych warzyw i owoców? Tak, te z działek i przydomowych poletek są najzdrowsze!
Panie Burmistrzu, dlaczego karze Pan naszych rodzimych handlujących na rynku? Dlaczego skazuje ich Pan na smaganie wiatrem, deszczem, śniegiem oraz wszelkie niedogodności płynące z naszego klimatu? Czy to jest kara za upomnienie się o swoje, o możliwość godnego, choć skromnego życia? Panie Kędzierski, czy aż tak boli Pana ich zwycięstwo?
Z drugiej strony przyjezdni mogą wszystko. Czy nie rozkładają namiotów, „brezentów”, straganów i czego tam jeszcze? Czy oni mogą bo nie utarli Panu nosa, tak jak zrobili to miejscowi?
Nie chciał Pan wydawać „miliona złotych” na targowisko z prawdziwego zdarzenia, bo niby dla obcych.
A ile pieniędzy wydał Pan na fontannę? Czy nie jest to Pana autorskie przedsięwzięcie? Pytał Pan nas mieszkańców, czy czegoś takiego chcemy? Czy nie mamy innych potrzeb?
Ile kosztowały „stodółki” na rynku? Jak długo postoją? Konsultował Pan ich konstrukcję z przyszłymi użytkownikami? Znowu projekt autorski? Czy liczy się Pan z nami, czy postępuje według uznania, jak despota?
Fontanna – koszty, atrapa pompy – koszty, zegar na Bramce – koszty, „wodopoje” – koszty, „stodółki” – koszty, targowisko koło Biedronki – koszty + kara. Ile jest tych pieniędzy wyrzuconych w błoto? Czy nie starczyłoby na porządne targowisko? Czy Pan nas pytał o zdanie? Pan szasta naszymi pieniędzmi - czy nie tak to wygląda?
Czy Unisław nie zbudował targowiska z prawdziwego zdarzenia? Dlaczego tam można? Są bogatsi?
Burmistrz miasta, to jeden z nas, osoba mająca w naszym imieniu zarządzać miastem i zabezpieczać nasze potrzeby. Czy Pan, Panie Burmistrzu, spełnia nasze potrzeby, czy wypełnia Pan swoje ustawowe obowiązki w tym względzie?
Burmistrz nasz przedstawiciel, czy burmistrz despota? To pytanie stawiam sam sobie. To retoryczne pytanie.