Gość: obcy
IP: *.chelmno.mm.pl
01.05.15, 15:34
Z natury smutasy, czujemy się w nim jak sieroty po PRLu , który odszedł do historii a my...? Nie potrafimy zagospodarować użytecznie i wesoło wolnego czasu, epatujemy się przymusowym zamknięciem marketów, które bez sensu często krytykujemy a bez których już nie potrafimy się obejść. Wolne, urzędowe , przymusowe święta to jest problem. W roku mamy ich kilka , które coraz trudniej logicznie, sensownie uzasadnić - wyliczmy: Trzech Króli (kompletnie zbędne, ustanowione koniunkturalnie ze strachu władzy przed Episkopatem), 1Maja ( relikt po dawnym systemie, który historycznie upamiętnia jakieś chicagowskie rozróby), 3 Maja ( świętowanie rocznicy konstytucji, której skutkiem działania było zniknięcie z mapy Europy tego kraju na długie dziesięciolecia) ,15 sierpnia ( bez żalu rozstaliśmy się z 22 lipca, więc koniunkturalnie trzeba było wrzucić coś antyrosyjskiego) a zamiast tego wydłużyć np. o 5 dni roczny urlop pracowniczy. Nie jestem za likwidacją tych świąt ale za likwidacją wolnego od pracy w te dni. Kto chce , a szczególnie Kościół nich je świętuje ... po pracy. Jak do tych wolnych -rozstrzelonych w roku - dni dodamy obrośnięte nimi sprytnie wykombinowane - tzw. długie weekendy , to mamy pytanie, czy kraj ciągle goniący najlepszych na to stać?