buru45
30.06.15, 08:34
Zbulwersował mnie sromotnie artykuł w ostatnim numerze Czasu Chełmna o rocznych niebotycznych dochodach 12 urzędników z burmistrzem na czele.
Moim zdaniem głównym problemem społeczno- politycznym oraz moralnym tego chełmińskiego grajdoła jest to, że towarzycho przy miejsko- powiatowym korytku od kolejnych kadencji jest mocno zblatowane. Zresztą jak wiele polskich podobnych powiatowych grajdołów. Nie ma w radzie miejskiej czy powiatowej jeżeli nie partii to komitetów wyborczych, które możnaby nazwać od biedy opozycją patrząca na ręce Kędzierskim czy Gamańskim. Nie ma bo wielu z nas olewa wybory samorządowe i ci sami przy niskiej frekwencji od lat wybierają się do rady i na stołek burmistrza. Na początku kadencji próbują się jakoś wyróżniać aktywnością i przypominać o swoim programie ,którym mamili przed wyborami a po roku patrzą już tylko jak sobie podnosić diety i czy taki burmistrz lub starosta może załatwić jakąś dobrze płatną fuchę dla kogoś z rodzinki. Wystarczy się przejść po Urzędzie miejskim i zobaczyć ile tam biurek przez lata podostawiali. Niedługo to będą je piętrować. Czyli Antka radnego i jego szwagra żony córka już przy biureczku nikomu niepotrzebne kwitki przewraca. Albo w szkole, bibliotece, szpitalu, starostwie i gdzie tam jeszcze sięga władza Kędzierskich i Gamańskich. Więc później głupio nie podnieść ,,głodowej pensji" burmistrzowi. Dla przypomnienia. Mamy taką ustawę kominową, że Kędzierski bierze na rękę miesięcznie tyle ile prezydent stołecznego miasta Warszawa. Chyba nawet więcej. Może znalazłoby się kilku rozsądnych inteligentnych ludzi z pomysłami w obydwu radach, ale jakoś giną w chórze miejsko-powiatowej przeciętności. Inną sprawą to przydatność niektórych miejskich instytucji w świadomości przeciętnego Chełmnianina. Ile procent obywateli tej chełmińskiej mieściny wie czym w ciągu roku zajmuje się taki pan dyrektor domu kultury.? Idę o zakład, że od biedy wymienią nikomu niepotrzebne Walentynki. Akurat organizowane zimą, kiedy ludzie najbardziej myślą o miłości. A na pewno większość nie wie gdzie ten dom kultury się znajduje. Nawet ci z osiedla Skłodowskiej. No ale pan dyrektor onegdaj chorąży LWP, to panisko z 10 tys baksów na łapę miesięcznie. Prawie jak minister. Tak samo można by zapytać o dyrektorkę muzeum, biblioteki miejskiej itd. .A propos biblioteki. Ci, którzy tam bywają muszą się zastanawiać po co tam kręci się tylu zatrudnionych osób poza merytorycznymi bibliotekarkami?. A już na pewno na kij im potrzebny tam etat informatyka. No ale jak się jest mężem dyrektorki szkoły i byłym radnym to nawet afera z łapówką nie przeszkadza by sobie lekką przyjemną i dobrze pewnie płatną fuchę załatwić. W tym zblatowaniu tak się już poczuli sobie potrzebni na swoich stołkach, że nawet nie domyślą się, że organizowanie koncertu muzyki poważnej na Górze św Wawrzyńca to pomysł nieźle odjechany. No więc robią sami z rodzinkami za frekwencję by oszukiwać się nawzajem jak strasznie są aktywni i jak myślą o naszym szczęściu . Za nasze pieniądze z podatków. Jeszcze jedno w temacie kultura przez małe k. Czy ktoś zastanawiał się, z tych co w ogóle wiedzą że taka instytucja tu istnieje- na chryn jest potrzebne Chełmnu Europejskie Centrum Wymiany Młodzieży, (czy jak to się tam nazywa), nad jeziorem Starogrodzkim?. Jeszcze rozumiałbym sens działania takiej placówki na początku lat 90-tych, kiedy Polska aspirowała do UNII europejskiej. Ale od kiedy tam jesteśmy i są otwarte granice a młodzi ludzie milionami opuszczają ten kraj bez wcześniejszych spotkań z rówieśnikami innych państw, to o czym tu myśleć,. Na stronie internetowej tegoż Centrum nie wyczytałem tam żadnego programu w temacie, po za reklamą restauracji , hotelu, imprez dla maluchów (polskich), balów sylwestrowych i konkursów fryzur dla starszych pań. No więc czy ten obiekt sam się utrzymuje czy podatnik miejski do jego utrzymania dopłaca?. Jeżeli tak to ile?. I czy tam też z naszej kasy zatrudnieni są nikomu niepotrzebni znajomi królika?. Na koniec jeszcze o
wysoko płatnych stołkach takich instytucji jak Dom Kultury, Muzeum czy Biblioteka Miejska. Czas Chełmna już o tym kiedyś pisał. Czy te stanowiska nie powinny być kadencyjne. Zatrudnianie na czas określony na umowę o dzieło?. Oczywiście w drodze konkursu. Czy taki pan Napora, pani Gerka czy pani dyrektor biblioteki nie powinni czuć oddechu
młodej konkurencji na plecach?. Ludzi może lepiej wykształconych z lepszymi pomysłami i
motywacjami, znających płynie dwa języki obce,itp.. Czy oni muszą tkwić na stołkach do emerytury?. Dlaczego miasto o tak unikalnych zabytkach, bogatej historii, położone na szlaku
do Gdańska-nie może się przebić do świadomości Polaków i zagranicznych turystów, którzy je omijają szerokim łukiem wolących zatrzymać się w Toruniu, Gdańsku czy dalej w
Chojnicach. Dlaczego tłumnie nie chcą podziwiać efektów aktywnośći tych ponad ptrzeciętnie do swojego wkładu pracy wynagradzanych chełmińskich urzędników?. Oto jest pytanie.