scottyemerick
05.04.09, 12:42
- Chcielibyśmy się dowiedzieć, za czyje pieniądze burmistrz
przebywał w Anglii i czy to była delegacja czy urlop, bo dużo się
mówi na ten temat w mieście i w Urzędzie Miasta - anonim z takim
pytaniem dotarł w czwartek do redakcji "Pomorskiej”.
Autor anonimu podpisał go w imieniu pracowników Urzędu Miasta. (A
więc i potencjalnych wyborców cos w oczy kole?) Od razu
postanowiliśmy wyjaśnić sprawę. (Bardzo dobrze, że od razu)
- Ostatni raz byłem w Anglii w styczniu - mówi burmistrz Mariusz
Kędzierski. - Pojechałem tam na szkolenie dotyczące wykorzystywania
funduszy europejskich - w swoim wolnym czasie i za własne pieniądze.
Trwało ono od piątku wieczora, do poniedziałku. W piątek byłem cały
dzień w pracy, ponieważ wylot z Bydgoszczy odbył się o godzinie 20.
W poniedziałek wróciłem. (OK, a więcej konkretów? Kto organizował,
ile kosztowało, dlaczego akurat w weekend?)
Burmistrz zapewnia, że z budżetu miasta na ten cel nie wziął ani
złotówki.Mimo iż mógłby to zrobić, są bowiem środki zarezerwowane na
służbowe wyjazdy zagraniczne. (Kochany chłopina!! Będzie więcej dla
naprawdę potrzebujących).
- Ta pula pieniędzy w tym roku nie jest jeszcze ruszona - podkreśla
Mariusz Kędzierski. - Warto było tam pojechać, aby podejrzeć tych,
którzy mają większe doświadczenie. Podejrzałem dużo ciekawych
pomysłów. (Podejrzeć to można gołą babę w przebieralni. Pozostaje
jeszcze kwestia języka - przecież wszem i wobec wiadomo, że nasz
Burmistrz ani be ani me z angielskim. Czy tłumacz był też? I też za
swoje? Czy szkoleniowcy w Anglii zapewnili tłumaczy wszystkich
mozliwych języków Europy?)
W wyjeździe do Anglii tym nie brał udziału jedynie burmistrz. ((Pani
Moniko, co oznacza to zdanie? Bo tu ani stylu, ani treści - wynika z
niego niezbicie, że (pomijając słowo 'tym', które jest tam
niepotrzebne) jedynie burmistrz nie brał mudziału w tym spotkaniu, a
wszyscy inni tak. No cóś tu nie pasi, Pani redachtórko)). Z tego, co
udało nam się ustalić polecieli tam również: starosta (ale który?),
wójtowie gmin - choćby gminy Chełmno i Kijewo Królewskie oraz
samorządowcy z wielu powiatów naszego województwa. (A z których? I
wszyscy za swoje? Czy tylko nasz burmistrz?) Cytując za "Rejsem" -
pytania są tendencyjne...
I taka dygresja: Jeżeli ktoś bierze pieniądze za drukowanie swoich
wypocin, to przynajmniej niech te bazgroły będą treściwe. Pisanie
czegoś po to tylko, żeby za tzw. 'wierszówkę' dostać mija się z
celem. A to mogła być naprawdę niezła afera... Prawda?