wilhelm4
01.10.09, 17:46
Plebiscyt górnośląski - trocha inaczej przedstawiony :
Plebiscyt przeprowadzony 20 marca 1921 roku zakończył się wynikiem
korzystnym dla Niemiec, za którymi opowiedziało się 59,6%
głosujących, w stosunku 40,4% głosów oddanych za Polską. Skutkiem
plebiscytu było wysłanie do Paryża przez obradujących w Opolu
członków Komisji dwóch memoriałów. Projekt angielsko-włoski
przewidywał przyznanie Polsce tylko tych powiatów (rybnicki,
pszczyński, ziemski katowicki, tarnogórski, wschodnia część
lublinieckiego) gdzie opcja polska uzyskała większość w plebiscycie.
Natomiast w projekcie francuskim, opartym na tzw. linii Korfantego,
przewidziano przekazanie Polsce większości terytorium
plebiscytowego, sięgającej niemal rogatek Olesna, Opola, Koźla i
Raciborza, w tym całego okręgu przemysłowego. Przeciwko nie
uwzględnieniu wyników plebiscytu w projekcie podziału Górnego Śląska
(obliczeniu globalnym, a nie powiatami co stało w sprzeczności z
postanowieniami Traktatu wersalskiego) propolscy działacze
działający na Śląsku doprowadzili do wybuchu III powstania śląskiego
wbrew stanowisku polskiego rządu Wincentego Witosa[31]. Dr Ewald
Latacz przewidując wypadki wydał odezwę do narodu górnośląskiego:
Górnoślązacy!! Górny Śląsk zostaje niepodzielny! […] Kto chce kraj
nasz poćwiartować, ten myśli o tym, aby nas gospodarczo zamordować,
w zamiarze odziedziczenia czegoś po nas. Ale my żyć chcemy. W
zgodzie i spokoju my Górnoślązacy polskiego i niemieckiego języka
chcemy żyć społem i kraj nasz doprowadzić do rozkwitu. A to jest
możliwe tylko wtedy, gdy Górny Śląsk zostanie niepodzielny. W
przeciwnym razie domagamy się głosowania ludowego nad tem, czy Górny
Śląsk ma być podzielony albo nie […] Korfanty zaś opowiada, że swego
planu podziału będzie bronił do ostatniej kropli krwi. Górnoślązacy
ostrzegamy Was. Nie dajcie zamienić sobie ojczyzny Waszej w
pustynię. Jeśli ma płynąc krew to nie górnośląska i nie na Górnym
Śląsku. Górnoślązacy nie dajmy się nadużyć do żadnych aktów
terrorystycznych. Każdy terror należy stłumić w zarodku.
Górnoślązacy pamiętajmy o tym, iż jesteśmy jednolitym narodem
bratnim. Podajmy sobie ręce, zachowajmy spokój, a wtedy osiągniemy
Górny Śląsk wolny a niepodzielny. (…) Rada koalicji pozna, że
jedynym rozwiązaniem sprawy górnośląskiej jest zneutralizowanie
spornego ogniska. Wtedy obchodzić będziemy nasze zmartwychwstanie,
jako wolni obywatele w Wolnym Państwie Górnośląskim[32]. W maju
wybuchło tzw. III powstanie śląskie, które zgodnie z przewidywaniami
Ewalda Latacza przerodziło się w krwawą, bratobójczą wojnę domową. W
pewnym jej momencie wszyscy dowódcy powstańczy zażądali od
Korfantego proklamacji "suwerennego państwa śląskiego"[33]. Jednak
do tego nie doszło i jedynym skutkiem walk był bardziej korzystny
dla Polski, niż w projekcie angielsko-włoskim, podział terenów
plebiscytowych. W tym czasie w każdym numerze „Bund-Związek”
pojawiała się drukowana dużą czcionką informacja, że „co drugi
Górnoślązak jest jawnym lub ukrytym członkiem Związku
Górnoślązaków”. Wg samej organizacji Ewalda Latacza, jej liczebność
w szczytowym momencie swej działalności osiągnęła 500 000 członków.
5 sierpnia 1921 roku jeden z powstańczych dowódców frontowych,
którzy domagali się od Korfantego proklamacji „suwerennego państwa
śląskiego”, Franciszek Merik z Opola stworzył Związek Dawniejszych
Powstańców na rzecz Górnośląskiej Niepodległości (Bund der
ehemäligen Insurgenten für oberschlesische Selbständigkeit).
Franciszek Merik próbował wykorzystać fakt, że Wojsko Polskie i
Reichswehra nie zajęły jeszcze podzielonych między Rzeczpospolitą i
Rzeszę terenów plebiscytowych, kolportując ulotki, dotyczące planów
wywołania przewrotu i proklamacji suwerennej Republiki
Górnośląskiej. Idea ta zyskała sporą popularność wśród powstańców,
niezadowolonych z coraz większych wpływów na Górnym Śląsku,
osiąganych przez przedsiębiorców, urzędników i wojskowych,
pochodzących z centralnej Polski. Inicjatywa Merika została jednak
skutecznie storpedowana przez obóz Korfantego, z którego polecenia
powstańcze zebranie zorganizowane przez Związek Dawniejszych
Powstańców na rzecz Górnośląskiej Niepodległości (Bund der
ehemäligen Insurgenten für oberschlesische Selbständigkeit) zostało
rozbite przez wierny Polakom oddział powstańców z Pszczyny. 9
sierpnia dwujęzyczne stowarzyszenie „Wydział Górnośląski-
Oberschlesischer Ausschuß”, powołując się na "naród górnośląski"
wystosowało petycję do Komisji Międzysojuszniczej w Opolu w
sprawie "neutralizacji kraju". W owej petycji napisano: My rodowici
Górnoślązacy nie jesteśmy Prusakami, ale również nie jesteśmy
Polakami […] Jesteśmy odrębną masą narodową, narodem z własnymi,
narodowymi obyczajami, zwyczajami i własnym językiem ojczystym […]
Społeczność górnośląska składa się z ponad 2 milionów rodowitych,
dwujęzycznych Górnoślązaków oraz zaledwie ok. 100 000 Niemców z
Rzeszy i ok. 50 000 poznańskich Polaków. 21 sierpnia 1921 roku,
jeden z liderów Wydziału Górnośląskiego-Oberschlesischer Ausschuß,
Anzelm Stroka (Anselm Strocka) założył niemieckojęzyczną organizację
Jedność Górnośląska (Oberschlesische Einheit), która sprzeciwiła się
planom podziału terytorium plebiscytowego. Jej cele były
jednoznaczne – "utworzenie neutralnej Republiki Górnośląskiej pod
opieką Ligi Narodów", "rozbudzanie górnośląskiej świadomości
narodowej", wyłonienie w wyborach "reprezentacji rodowitych
Górnoślązaków", "usunięcie z urzędów elementu napływowego". W
związku z planami podziału Prowincji Górnośląskiej, działacze
Jedności Górnośląskiej wystosowali pismo protestacyjne do Ligi
Narodów. Zażądali w nim utworzenia "Wolnego Państwa Górny Śląsk",
argumentując iż gdyby w plebiscycie dano Górnoślązakom możliwość
głosowania za niepodległością swojej ojczyzny, tę opcję wybrałoby
98% biorących udział w plebiscycie. Organizację Anzelma Stroki
wspierał książę Karol Maksymilian von Lichnowsky z Raciborza i
członek Katolickiej Partii Ludowej (Katholische Volkspartei), jeden
z oficerów Samoobrony Górnośląskiej (Selbstschutz Oberschlesiens) –
hrabia Jan Jerzy von Praschma z Niemodlina. Na łamach pisma „Bund-
Związek” pojawiły się ostrzeżenia przed byłym członkiem Związku
Górnoślązaków-Bund der Oberschlesier, wichrzycielem i szpiegiem
Stroką. Był to skutek wcześniej próby Stroki (Strocki) dokonania
rozłamu w tej organizacji. Działalność niewielkich organizacji
Franciszka Merika i Anzelma Stroki nie przyniosła żadnych
rezultatów. Nie dokonały tego, czego nie udało się 500 000 członków
Związku Górnoślązaków-Bund der Oberschlesier. Alianci podtrzymali
decyzję o podziale terenu plebiscytowego.