wilhelm4
28.12.09, 14:49
II Rzeczpospolita bez Śląska?
11/11/2009, środa
Święto Niepodległości jest więc dobrym czasem do refleksji, jak
wyglądałaby II Rzeczpospolita bez autonomicznego województwa
śląskiego w swoich granicach?
II Rzeczpospolita przetrwała niespełna 21 lat. Krótko, ale był to
przełomowy okres w naszej historii. Jeszcze krócej, bo ok. 17 lat
realnie funkcjonował w granicach Polski kawałek Górnego Śląska.
Zwykle rolę Śląska w przedwojennej Polsce mierzy się miarami
gospodarczymi. O nich za chwilę, bo są najważniejsze z ważnych. Ale
kiedy raczkująca od czterech lat RP formalnie przejmowała ziemie,
które sześć wieków wcześniej odpadły od państwowości polskiej, to w
kraju było średnio ponad 33 proc. analfabetów (według najprostszej
definicji analfabeta, to człowiek dorosły nie umiejący pisać, ani
czytać). Na Śląsku było 1,5 proc. analfabetów; w Wielkopolsce - 2, 8
proc., na Pomorzu – 4,3 proc. Już na dzień dobry województwo śląskie
podnosiło kraj cywilizacyjnie. I jeszcze jedna cywilizacyjna miara:
odsetek czynnych zawodowo obywateli poza rolnictwem wynosił w Polsce
36 proc., a na Śląsku – 69 proc.
A teraz miary gospodarcze. Choć Polska dostała niespełna 30 proc.
obszaru plebiscytowego Górnego Śląska, to znalazło się na nim 90
proc. zasobów węgla, 53 z 67 kopalń, 5 z 8 hut żelaza oraz wszystkie
huty cynku i ołowiu. Na początku lat 30. na Śląsku wydobywano 75
proc. polskiego węgla, produkowano 100 proc. koksu, 75 proc. żelaza
i stali, blisko 100 proc. cynku i ołowiu i 86 proc. kwasu
siarkowego. Dzisiaj możemy się zżymać na te wskaźniki, ale w tamtych
czasach właśnie taka produkcja przemysłowa wyznaczała miejsce państw
na arenie międzynarodowej. Warto również przypomnieć, że był to
przemysł, który pod względem technologii i technicznego
zaawansowania nie odbiegał od standardów Europy Zachodniej. Właśnie
śląski przemysł zmienił charakter odbudowującego się państwa: z
rolniczego na rolniczo – przemysłowy. W latach 20. z tego skrawka
kraju (1,1 proc. powierzchni i 4,4 proc. ludności) pochodziło 80
proc. polskiego eksportu.
Początkowo gospodarka II Rzeczpospolitej nie była w stanie
skonsumować produkcji śląskiego przemysłu ciężkiego. Dopiero później
śmiałe posunięcia związane z budową portu w Gdyni i Centralnego
Okręgu Przemysłowego zmieniły ten stan rzeczy. To właśnie przemysł
śląski wymusił budowę wielkiego portu. Od węzła kolejowego w
Tarnowskich Górach pociągnięto magistralę węglową do Gdyni (z
pominięciem Gdańska). Przemysł zbrojeniowy w COP nie mógłby się
rozwijać, bez surowcowego (stal, ołów, cyna itp.) i maszynowego
zaplecza Śląska. Również kadrowego. Włączenie przemysłowego Śląska w
system gospodarczy Polski pozwolił uzyskać niezależność
energetyczną. W latach 30. wydana została książka Gustawa
Morcinka „Śląsk”. W przedmowie do niej Eugeniusz Kwiatkowski
napisał: „Śląsk postawił przed Polską konieczność rozstrzygnięcia
nowych wielkich problemów, wciągnął całe społeczeństwo jeszcze
silniej i zdecydowaniej w orbitę cywilizacji zachodu. Śląsk wywołał
konieczność szybkiej rozbudowy Gdyni i połączenia wybrzeża morskiego
Polski bezpośrednią siecią komunikacyjną z całą Rzeczpospolitą”. Cóż
więcej dodać do tych słów wybitnego przedwojennego polityka i
menedżera?
Dzisiaj uznaje się, i pewnie słusznie, że II Rzeczpospolita –
lepiona z ziem trzech zaborów – w krótkim czasie (bo trwała zaledwie
dwie dekady) mocno stanęła na nogi. W moim przekonaniu byłoby to
niemożliwe bez województwa śląskiego.