cirano
11.01.10, 08:10
...śmierci, nazywali go z szacunkiem Angole i Francuzy, Taki mały, a raczej
wielki, był nasz Manfred Richthofen z pod Breslau.
*80 uznanych potwierdzonych zestrzeleń, tych nieuznanych nikt dokładnie nie
liczył. Nagrodą był Pour le Merite, i wieczna sława. Nie było do tej pory
lepszego, no i nie będzie.
Zginął od przypadkowej kuli i dobrze że zginął, inaczej, 20 lat pózniej,
dostałby się jak Goering, w hitlerowską "pralnię mózgu" i dziś, być może,
musielibyśmy się za niego wstydzić