stix
30.01.10, 06:03
krakow.gazeta.pl/krakow/1,42699,7507576,Jozef_Paczynski__wiezien_nr_121__Bylem_fryzjerem_H%C3%B6ssa.html
Osobiście widział Pan jak mordowano Żydów?
- Tylko raz. Któregoś dnia po południu na przełomie 1943/44 roku esesmani przyprowadzili kilkuset Żydów do Auschwitz. Byłem akurat w zakładzie fryzjerskim. Wyszedłem na strych, podniosłem dachówkę i jak na dłoni widziałem, co się dzieje na podwórzu przed krematorium. Nikt nie krzyczał, kazano tylko rozebrać się i poukładać rzeczy. Kiedy wszyscy więźniowie byli nadzy, zostali wprowadzeni do środka, niby do kąpieli. Wtedy drzwi się zatrzasnęły, a na dach krematorium wskoczył esesman. Znałem go. To był Ślązak Teuer, nieraz przychodził się ostrzyc. Odsunął zasuwę, wsypał do środka jakiś proszek. Chwilę później rozległ się straszny krzyk. Myślałem, że rozsadzi te grube mury. Niemcy próbowali go zagłuszyć, odpalili nawet dwa motory na zewnątrz i kazali komuś jeździć w kółko autem, ale na próżno.