chrisraf
06.05.11, 13:57
Zawsze myslalem, ze szczytem bezczelnosci jest nas...komus na wycieraczke i poprosic o papier toaletowy, ale sie mylilem.
Chodzi tutaj o byly polskich zolnierzy armii brytyjskiej, ktora okupowala w tym czasie czesc Niemiec. Wiekszosc z nich pozostala po zakonczeniu sluzby w RFN. Stacjonowani byli oni w Niemczech w oddzialach Brytyjskiej Armii Renu od 1946 do 1987.
Polacy sluzyli w tzw." kompaniach wartowniczych", co jest terminem mylnym, poniewaz juz po reorganizacji 31.03.1947 zaczeli pelnic inne sluzby, w kompaniach transportowych, sanitarnych.
Oddzialy te nie tylko skladaly sie z "nowych" rekrutow, lecz tez zolnierzy frontowych. Rekrutacje do tych oddzialow przeprowadzali oficerowie polscy i brytyjscy. Kluczowa role odgrywal plk. Karol Ziemski.. Oddzialami tymi dowodzili polscy oficerowie, msze odprawial polski kapelan. Przez pewien czas czlonkowie tej formacji nosili brytyjskie stopnie policyjne, aby nie "draznic" wuja Jozefa.
Zostaly one rozwiazane dopiero w 1989 roku, w raz z No 1 Army Defence Unit w Hardt kolo Mönchengladbach.
Jak wspoimna Tadeusz Sokolowski, byly zolnierz Brytyjskiej Armii Renu, dzialacz polonijny od czasu przyzeczenia harcerskiego (!), odznaczony Krzyzem Kawalerskim Orderu Za zaslugi Dla Rzeczpospolitej, mieszkajacy w Dortmundzie:
"Wyjechalo z Niemiec niewielu. Inaczej niz w strefie amerykanskiej mielismy do wyboru emerytury angielskie albo niemieckie. Za rada naszych oficerow wiekszosc przyjela niemieckie, co okazalo sie rozsadne."
Przypomina mi sie w tym miejscu wpis na rewersie orderu Virtutii Militarii: "Honor i Ojczyzna".
W kontekscie powyzszego tekstu nasowa sie..."Virtutii Prostitutii" oraz rewers "W d...pie Honor i Ojczyzna, kasa nie smierdzi".
A glupi Niemcy jak zawsze placom...
Glückauf!