petronella.kozlowska
23.05.12, 10:07
Pan Fredro i jego Murzyn
Andrzej Fredro, możny szlachcic z Ziemi Przemyskiej, słynął na początku XVII wieku jako notoryczny warchoł, pieniacz i awanturnik zajeżdżający sąsiadów. Pan Andrzej i jego brat Jan zasłynęli także z wielu okrucieństw. W roku 1599 napadli na niejakiego Mikołaja Ornowskiego, który stał w gospodzie w Przemyślu, poranili go szablami, gdy leżał w łóżku, a potem kazali wywlec na ulicę, gdzie rozsiekli go ich słudzy i pachołkowie. W roku 1603 ci sami bracia zarąbali Teodora Tarnawskiego, a w trzy lata później zabili swego krewnego – Jana Orzechowskiego, którego napadli w Boże Narodzenie modlącego się w kościele.
Poza tym wszystkim Andrzej bywał często sprawcą wielu burd i awantur. Na swoim dworze trzymał Murzyna – rzadkość w owych czasach. Murzyn ów przejął w zupełności szlacheckie obyczaje. Jako sługa Fredry chadzał w żupanie i przy szabli, brał także udział w bijatykach swego pana. Tak właśnie stało się, gdy pewnego razu Fredro przechadzał się ulicami Przemyśla wraz z gromadą czeladzi i Murzynem. Niespodziewanie spotkał się z prawosławnym orszakiem pogrzebowym i nie mogąc przecisnąć się przez tłum, razem ze swym kompanem – Stanisławem Jaksmanickim, dobyli szabli i poczęli przepłaszać uczestników pogrzebu. W trakcie zamieszania Murzyn oberwał w łeb, czy też po boku, a uniósłszy się gniewem, wpadł z dobytą szablą do cerkwi i począł siec nią na wszystkie strony. Zaraz za owym Murzynem wpadł niejaki Wijowski, a w świątyni doszło wkrótce do paniki i przelewu krwi. Jeden z Rusinów na pogrzebie odniósł ranę, inni pouciekali z cerkwi, porzuciwszy trumnę i katafalk. Jednak uchodząc, zatrzasnęli i zamknęli na klucz drzwi cerkwi, zamykając w środku Murzyna i Wijowskiego, a potem popędzili do zamku po starościńskich hajduków.
Obydwaj hultaje Fredry znaleźli się teraz w nader przykrym położeniu. Nie mogli ujść z cerkwi przez okna, te bowiem, były zbyt małe. Jednak, na szczęście dla nich, już wkrótce przybył z odsieczą sam Fredro, a wraz z nim Jaksmanicki. Zanim księża ruscy powrócili z zamku ze strażą, pan Andrzej i jego towarzysze wyłamali już drzwi cerkwi i uwolnili Wijowskiego i Murzyna.
www.epubbud.com/read.php?g=D2CAJGFT&p=42