Niemieckie bandyty wiecznie żywi.

21.05.13, 16:37
wiadomosci.onet.pl/kiosk/niepelnosprawnosc-to-czesc-zycia,1,5515957,kiosk-wiadomosc.html
    • rico_srola_hozuf Re: Niemieckie bandyty wiecznie żywi. 28.05.13, 13:16
      wiadomosci.onet.pl/raporty/deutsche-welle-w-onecie/czy-kucharz-lipschis-to-morderca-z-auschwitz-hans-,1,5525188,wiadomosc.html
      • Gość: srala_bartek Re: Niemieckie bandyty wiecznie żywi. IP: *.free.aero2.net.pl 28.05.13, 13:19
        www.google.pl/imgres?imgurl=http://www.demotywery.pl/uploads/2010_12/21/5998_1_500_Sraczka.jpg&imgrefurl=http://www.demotywery.pl/5998/Sraczka&h=419&w=550&sz=57&tbnid=QqgMhmxIZPxHmM:&tbnh=90&tbnw=118&zoom=1&usg=__RuTE9pTx-im3yzTrXPu2Gj18pMk=&docid=cyETGPqgmh4BhM&sa=X&ei=nJKkUZCnFoKAPdOxgYAM&ved=0CDAQ9QEwAA&dur=413
    • Gość: Egon Re: Niemieckie bandyty wiecznie żywi. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.05.13, 09:44
      bydgoszcz.gazeta.pl/bydgoszcz/1,35590,14001343,Dwie_zbrodnie_zabojcy_w_hitlerowskim_mundurze__WIDEO_.html#LokKrajTxt
      po lasach chodzom te pierony,polskich
      • Gość: Ihrek Tschaja Re: Niemieckie bandyty wiecznie żywi. IP: 93.154.137.* 29.05.13, 09:59
        Typisch szlyzjer na gościnnych wystepach abo niymiecko pozozostałość. Bandyctwo w gynach.
    • Gość: jaśJaboloGroojec głupota wiecznie żywa.... IP: *.play-internet.pl 29.05.13, 13:54
      Naczytał się mundrości sroli, geografa ,firidurego i. ...zamienił sierp z młotem na szwabską frydurnotę.Weź ty srola i zbadaj się razem z nim,u dr rydza,obaj macie ten sam mortus....mòzgojeb Warka strong.
    • Gość: Szlyzjer idiot Re: Niemieckie bandyty wiecznie żywi. IP: 93.154.163.* 03.06.13, 22:15
      m.youtube.com/watch?v=dQa8h1yukQk
      Kamraci noszych ciuli ze gnojoka ggg.
      • Gość: goroliPustak Re: Niemieckie bandyty wiecznie żywi. IP: *.opera-mini.net 03.06.13, 22:27
        i zakute pały komusze, nabuzowane kadzidełkiem z psiejtrawki na pielgrzymce w lichej chałupie.
    • Gość: Szlyzjer Kretyn Re: Niemieckie bandyty wiecznie żywi. IP: 93.154.163.* 03.06.13, 22:27
      m.youtube.com/watch?v=dQa8h1yukQk
      • Gość: tow.szmatławyPolto z geografem po kraju...komusze szmaty wiecznie śmieszne IP: *.opera-mini.net 03.06.13, 23:03
        Straszny miał dzień towarzysz Szmaciak.
        Ach, wprost odchodził od rozumu,
        kiedy uciekać musiał w gaciach
        ścigany wyzwiskami tłumu.
        Zewsząd sypały się kamienie,
        boleśnie bijąc go w siedzenie.
        Na szczęście było —jak już wiecie —
        tajemne przejście w komitecie.
        Jeszcze ze strachu nie ochłonął,
        a za nim już komitet płonął
        i płonął w jego gabinecie
        największy porno-zbiór w powiecie.
        Wielka to strata! Bo, widzicie,
        Szmaciak — koneser i esteta —
        pozycje stamtąd wcielał w życie
        na licznych schadzkach i baletach.
        Lecz cóż tam slajdy! Pies je jebał!
        Grunt, że się z tego sam wygrzebał!
        Bo na cóż mu tam seks-figury,
        gdy sam zamieni się w dym bury.
        Teraz w swej willi siedzi Szmaciak.
        już w spodniach w prążki, a nie w gaciach,
        owinął przy tym się szlafrokiem
        i pije scotch z wiśniowym sokiem.
        Pije, bo się straszliwie martwi
        pod kątem własnym i przyszłości
        i bardzo źle myśli o partii,
        a kierownictwie w szczególności.
        „Coś się ta ryba nam od głowy
        zaczyna psuć, bo, rozumicie,
        środek jest prima, dół jest zdrowy,
        znaczy się: nie gra coś na szczycie.
        Już drugi raz zawodzi góra.
        Gdy krzyk się robi, dają nura!
        A ty się tutaj gimnastykuj
        z masami sam na sam na styku!
        Wytycznych brak i pytam ja się,
        a co z milicją jest w tym czasie!
        Jak nie trza, to się wszędzie szwenda,
        a tera znikła po komendach.
        Już się pod gmachem motłoch zbiera,
        na mieście straszny szum i draki,
        a tu nikt ognia nie otwiera —
        gdzie się podziały KaBeWiaki?
        Pytanie, czyja to robota!
        Bo coś mi się tak teraz widzi,
        że w KC znów rewizjoniści
        podnoszą łeb lub inni Żydzi.
        Tak, niewątpliwie Żyd się zakradł
        i teraz ciągnie gdzieś za sznurek!”
        Tu Szmaciak znowu golnął scotcha
        i na zakąskę zjadł ogórek.
        „To już się psuje nie od dzisiaj!
        Odkąd zgnoili Mieczysława,
        a Franek tyż z tej puli wysiadł
        zaczęła śmierdzieć cała sprawa.
        Przez zemstę Żyd tak rozzuchwalił
        to całe pie...ne chamstwo!
        Cóż będziem tam dyskutowali!
        Trza tylko widzieć fakty, jak są!
        Przykłady? Są! Mój kumpel Zdzicho
        nieletnią dorwał na balecie.
        Stawiała się, więc dał w pyszczycho,
        poza tym komilfo był. Wiecie.
        Za to, że uniósł się troszeczkę,
        dał jej rajstopy i bluzeczkę.
        I co? Myślicie — koniec sprawy?
        A skąd! Wzywają do Warszawy!
        Taki tam rozdmuchali skandal,
        że całkiem wykończyli chłopca,
        bo musiał odejść z propagandy
        i dziś jest u nas za kaowca!
        I drugi przykład: Felczak, wiecie,
        drugi sekretarz w Komitecie,
        przez plener pruje swoim fiatem
        z szybkością stu, jak zwykle. Raptem
        na szosę włażą dwa bachory.
        Więc stuknął je, bo byłby chory,
        jeżeli zjechałby na boki.
        Tam, proszę ja was, spad wysoki.
        Zgniótłby przód sobie, zdarł błotniki.
        Jaki się podniósł rejwach dziki!
        Cudem nie poszedł do więzienia.
        I nie uniknął przeniesienia.
        I trzeci przykład: Wzięlim chamów
        raz do nagonki na zające.
        Patrzę: kumpel już sześć ustrzelił,
        mój cham wałęsa się po łące!
        Tak zdenerwował mnie chamisko,
        że mi zwierzyny nie nagania,
        żem doń wygarnął — ot i wszystko!
        Wypadek podczas polowania!
        Żebym go chociaż mocno zranił!
        Lecz ja go tylko śrutem w tyłek!
        Gdyby nie interwencja Tępy,
        starliby mnie tam w proch i w pyłek!
        Do czego doszło? Żeby szlachtę
        przed sądy pozywały chłopy!
        To cud, że jeszcze za koncesję
        prywaciarz nam odpala hopy!”
        Tu znowu golnął. Że się wku...ł,
        poprawił trzema. Raz za razem.
        We łbie mu trochę zaszumiało.
        Jest, jak to mówi się, pod gazem.
        Więc się rozrzewnił nad swą dolą:
        „Za co, się pytam — woła —za co
        wypróbowanym towarzyszom
        tak złem za wierną służbę płacą?!
        Chłopięciem będąc, ja w ZWM
        ogniową przechodziłem próbę
        i z narażeniem, na plebana
        donosy przynosiłem UB.
        Potem, gdy wciągnął mnie aparat,
        szczególnie zaś referat rolny,
        jakżem ofiarnie walczył z stonką,
        sówką chojnówką, żukiem polnym!
        Także na polu rozkułaczeń
        niemałe miałem rezultaty!
        Twardo ściągałem kontyngenta:
        kto nie chciał dać, to zara baty!
        A później, kiedy zmienił kurs się,
        to kto bez żalu i szemrania
        do zjednoczenia PGR-ów
        poszedł na szefa planowania?!
        Z jakim to materiałem ludzkim
        jam się użerał—cóż wy wiecie! —
        zanim mnie Rysiek tuż przed Marcem
        tu nie osadził na powiecie?!
        Spokojnie było. Choć syjonizm
        także zapuścił swe korzenie
        i Pawlak, personalny w ZG,
        był Żyd, choć się zaklinał, że nie!
        Na ogół jednak szafa grała,
        bo choć kombinat tutaj mamy,
        nie było żadnych strajków w grudniu
        i cały czas tyrały chamy.
        Potem pod hasłem «Pomożemy!»
        szukalim, wiecie, tych miliardów.
        Niestety! Nic my nie znaleźli.
        Przecie tu Pcim, nie wyspa skarbów!
        A jak umieli my dla władzy
        wpoić tu posłuch, respekt, miłość!
        Do czerwca bieżącego roku
        żadnych warchołów tu nie było!
        Więc człowiek rósł i szedł do góry,
        ukończył studia bez matury,
        niejedno dostał odznaczenie.
        I nagle — takie zaskoczenie!”
        Szmaciak się znowu wkurzył wielce
        i zaczerwienił się na karku.
        Że widać było dno w butelce,
        po „żyto” sięgnął więc do barku.
        „Żyto” jest ostre. Gdy przez przełyk
        przeszła mu tego „żyta” struga,
        Szmaciak się jeszcze bardziej zeźlił
        i teraz na całego ruga:
        „Do ku... nędzy! Wy ciapciaki!
        Matoły, koły! Wy barany!
        Do czegośta doprowadzili
        ten nasz ludowy kraj kochany!
        Ludzie, powiedzta, komu służem!” —
        Tu straszny rzucił im epitet. —
        „Kto słyszał — pytam — żeby motłoch
        podchodził w Pcimiu pod Komitet?!
        Co więcej, on go nawet spalił,
        spalił go, mówię, żywym ogniem.
        A mnie, sekretarzowi swemu,
        ściągnęli kurtkę, jak i spodnie!
        Kto tak rozbestwił tę hołotę?!
        Ten foks ze Śląska —jakiż to wał!
        Wiesiek, gdy raz mu zaszurali,
        to on się chociaż konfrontował!
        I gdyby Grzesiek zdołał jeszcze
        te stocznie zbombardować, toby
        motłoch nie właził nam na głowy
        i człowiek czułby się bezpiecznie.
        A tak, to aż się chamy trzęsą,
        lecz nie ze strachu, a z wściekłości —
        więc albo dajta im to mięso,
        albo też im połamta kości!
        Trzeba się na coś zdecydować.
        Bo tak, to tylko można wściec się!
        Proszę, ja mogę być leberał,
        tylko wy o tym mnie powiedzcie!
        Musi być jakaś dyrektywność,
        nie to dreptanie w miejscu wieczne,
        bo tak, to kadra się załamie,
        co może stać się niebezpieczne.
        Dzwonię ja dzisiaj do Maczugi —
        Maczuga to komendant MO —
        i go się pytam: «Co jest, Wacek?»,
        a on mi pieprzy nie na temat!
        No wiecie, robić w tych warunkach —
        przecież to żałość jest i smutek!
        Cóż to, mam dla ich przyjemności
        Ordona robić tu redutę?!
        Przyszłość ja widzę całkiem czarno,
        to może skończyć bardzo źle się...”.
        Więc dla kurażu chlusnął w gardło,
        tak wprost z butelki, ze dwie trzecie.
        Coś jeszcze bredził, coś bełkotał,
        ale powoli ostygł zapał.
        I Szmaciak zsunął się z fotela,
        rozdziawił gębę i zachrapał.
        Śpi ciało. A tymczasem dusza
        w mroczną krainę snu wyrusza.
        Sen to dziedzina zagadkowa,
        niejedną niespodziankę chowa,
        bo choć udaje często jawę,
        rządzi się jednak własnym prawem,
        będąc zaś tylko urojeniem,
        zawsze ukryte ma znaczenie.
        Śni Szmaciak sen zgoła banalny:
        budzi we własnej się sypialni,
        ale mu bardzo ciąży głowa.
        Wiadomo, pił, to rzecz nienowa.
        Picie, jak o tym dobrze wiecie,
        jest zawsze w modzie w komitecie.
        Po piciu kac jest, puchnie ryło...
        Więc jakby nic się nie zdarzyło,
        Szmaciak, że jest w działaniu prędki,
        zrywa się, biegnie do łazienki,
        by tam dokonać toalety,
        staje przed lustrem i ... o rety!
        Nie może być! Przeciera oczy,
        myśląc, że kac go jeszcze mroczy.
        Potem paznokcie w ciało wbija,
        lecz wszystko na nic! Widzi ryja!
        Ogląda w lustrze ryj krytycznie —
        no, nie jest znowu tak tragicznie!
        Od twarzy znów tak różny nie jest!
        Więc gdy poleje go yardleyem,
        da na to krem, a potem puder,
        odróżnić będzie można z trudem.
        A zresztą kładzie na to lagę!
        On przecież w Pcimiu ma powagę
        i tak jest wielka jego władza,
        że tych, co będą nosem kręcić,
        przepędzi zewsząd i powsadza —
        • Gość: Tow. Redachtor Re: z geografem po kraju...komusze szmaty wieczni IP: 93.154.163.* 03.06.13, 23:07
          Tschius towarzyszu Jacku F.
          • Gość: NiszczycielJacków Re: z geografem po kraju...komusze szmaty wieczni IP: *.free.aero2.net.pl 04.06.13, 08:44
            Jacek do ~tow. Szmaciak: 
            Bo się tacy jak ty towarzyszu Szmaciak (skoro się tak przedstawiasz) uparli, że wiedzą lepiej jak zrobić ludziom żeby mieli dobrze. A jak mają dobrzej - dzisiaj widać, słychać i czuć. Nie ma już dziedziny z gospodarki narodowej, której nie zdemontowaliście albo sprzedaliście a człowiek, który ... rozwiń całość
            dzisiaj, 06:33 | ocena: 89%odpowiedzoceń: -1 +1~felix do ~Jacek: 
            No i wiecie i rozumiecie towarzyszu szmaciak co żeście uczynili ? Jacek wam to pokazał i ukierunkował byście dojrzeli i spojrzeli na swoje rebelianckie dzieło.Jak mawiają Kielczanie to scyzoryk się w kieszeni otwiera podział się formuje i wystąpią ci przeciw tamtym a wszystko to POPiS nam daje.dzisiaj, 06:47 | ocena: 100%odpowiedzoceń: -1 +1lipa19441 do ~Jacek: Tow. Szmaciak sprawdź swoje korzenie - czy gdyby nie tzw. komuna umiałbyś czytać i pisać takie głupoty, być może twoi przodkowie to przedwojenne tzw. chamstwo i analfabeci.38 minut temu | ocena: 100%odpowiedzoceń: -1 +1~ot, co do ~Jacek: Ście, ście... A wy, towarzyszu zawsze byliście goło_pcem i takim zostaniecie, boście komuch

            NOSZ JACEK UDZIELO SIE NA WIELU PUASZCZIZNACH, PIERONA.
            • Gość: NiszczycielJacków Re: z geografem po kraju...komusze szmaty wieczni IP: *.free.aero2.net.pl 04.06.13, 08:46
              To dyskusja na Onecie. Jacuś czuowiykiym renesansu.
              • Gość: NiszczycielJacków Re: z geografem po kraju...komusze szmaty wieczni IP: *.free.aero2.net.pl 04.06.13, 08:48
                wiadomosci.onet.pl/forum/zalamanie-pogody-nad-polska-przeszla-traba-powietr,0,918419,108988886,czytaj.html
                Do tygo interhesuje se metheorhoghiom.
    • cirano Re: Niemieckie bandyty wiecznie żywi. 04.06.13, 08:53
      Co robi te gó... na silesianie, chorzowski durniu?
    • Gość: wacekPierdziwiatr mischlingi maryniakowe wiecznie żywe.... IP: *.opera-mini.net 04.06.13, 09:50
      Co powstanie ze skrzyżowania polaka z obywatelem byłej NRD?
      Osobnik zbyt leniwy, żeby kraść.
      • Gość: NRD-fenowiec Re: mischlingi maryniakowe wiecznie żywe.... IP: 93.154.164.* 04.06.13, 10:10
        Jacyk, niy uobrażej Nrdzioków, bo mocka szlyzjerstwa wyjechało ze Polski do prowdziwych Mniymiec we latach 50-tych. A szczygolnie jak wczyśniyj należyli do niymieckich komunistów a późniyj rzecz jasna do NSDAP(u szlyzjerstwa to przemiana bouła naturalna n.p. jak ze kijonki robi se żaba).
        • Gość: firiduri2 Re: mischlingi maryniakowe wiecznie żywe.... IP: *.free.aero2.net.pl 04.06.13, 10:19
          Gorolo-fenowccu.....nie tłumacz się qutasie.
          • Gość: NRD-fenowiec Re: mischlingi maryniakowe wiecznie żywe.... IP: *.free.aero2.net.pl 04.06.13, 10:28
            Tschius jacuś, fajnie, że mosz zmiyniono karta na aero. Jak tam twojo staro, szlyzjersko lipsta godej gibko gorolu????
            • Gość: srola-waicio-bendz Re: mischlingi maryniakowe wiecznie żywe.... IP: *.opera-mini.net 04.06.13, 10:36
              cześć Nrd-szwagier; a gorolica co w burderlu kondomy czyści..siostra twoja ,śle ci pozdrówka,
    • Gość: Olo Re: Niemieckie bandyty wiecznie żywi. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 12.06.13, 23:35
      Tym razem przyjechali do Siedlc,szpiegow ze soba mieli nawet:
      www.tvn24.pl/oboz-pracy-w-gospodarstwie-pod-siedlcami-panie-uciekaj-poki-masz-na-bilet,332546,s.html
      • paplok Re: Niemieckie bandyty wiecznie żywi. 12.06.13, 23:41
        Olo, mioles juz isc spac. Nie chce mi sie grzebac w niymieckich cajtungach teroz.

        Pogodomy jutro.

        Gute Nacht.
        • Gość: Olo Re: Niemieckie bandyty wiecznie żywi. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 13.06.13, 00:06
          Panie Polak kiedy ide spac decyduje sam , a co sie panu chce malo mnie interesuje.
          • paplok Olo, uśmiechnij się, jutro będzie lepiej.... 13.06.13, 00:22
            Plo,

            Don't be so miserable.

            Uśmiechnij się, jutro będzie lepiej....

            www.youtube.com/watch?v=qZTXoMFY6ss
Inne wątki na temat:
Pełna wersja