Dodaj do ulubionych

Nie byli kochani...

15.02.20, 07:45
do grona historyków średniowiecza dołączył przygłup farel:

...już i wtedy.
Kożdy mioł jich "pełno rzić" w Europie, przirzekoł manto jym spuścić, a ci dali robili swoje ...

forum.gazeta.pl/forum/w,34281,169407303,169407303,Nie_byli_kochani_.html
Co na to ballest? I fatum?
Obserwuj wątek
    • petronella.kozlowska Re: Nie byli kochani... 15.02.20, 07:45
      Po klęsce grunwaldzkiej Krzyżacy nie zaprzestali prowadzenia działań propagandowo-dyplomatycznych. Propaganda krzyżacka posługiwała się najczęściej zarzutem, że oddziały armii polsko-litewskiej są pogańskie i utożsamiała niebezpieczeństwo grożące państwu zakonnemu ze strony pogan z zagrożeniem dla całego chrześcijaństwa. Często przedstawiała polskie działania wojenne jako bezprawne. Manifesty i listy Krzyżaków, których działania propagandowo-polityczne były wspierane przez pisma króla węgierskiego Zygmunta Luksemburskiego, docierały do książąt i miast Rzeszy, na dwory Francji i Anglii, do kurii papieskiej. Była to akcja bardzo kosztowna. Na przykład mistrz krajowy niemiecki donosił w liście z grudnia 1411 roku wielkiemu mistrzowi, iż rozesłał dalej manifesty i materiały przysłane mu z Malborka, ale koszta tej akcji propagandowej oblicza na 4000 guldenów. Przynosiła jednak owa propaganda pewne rezultaty. Tak na przykład kronika mnicha z Saint-Denis, oficjalnego historyka dworu francuskiego, wyrażająca opinie tego środowiska, określała wyraźnie walkę Krzyżaków z Polakami jako bój chrześcijan z poganami oraz ich obrońcami. Nieprzyjaciele Krzyżaków nazywani są w tej kronice „Turkami”, Litwini „Saracenami”, a Witold opisany jest jako „król Saracenów”. Określenia te wzbudzały we Francji i Europie Zachodniej pejoratywne skojarzenia, a wywodziły się z tradycji wypraw krzyżowych.
      Polacy przeciwdziałali tym akcjom dyplomatyczno-propagandowym zakonu krzyżackiego. W połowie 1411 roku ruszyło do Rzymu poselstwo polskie, w skład którego wchodzili: Andrzej Łaskarz, prepozyt włocławski, uczony prawnik i dyplomata; Marcin z Wrocimowic, chorąży krakowski; Zbigniew Oleśnicki, późniejszy biskup krakowski i wybitny polityk. Dwaj z nich, Marcin i Zbigniew, byli uczestnikami bitwy grunwaldzkiej. Według relacji zapisanej w „Rocznikach” Długosza, poselstwo odniosło sukces, a papież uznał walkę Jagiełły z Krzyżakami za „wojnę sprawiedliwą”.
      Do kluczowej konfrontacji pomiędzy Polską a Krzyżakami doszło na soborze w Konstancji. Otwarty w końcu 1414 roku sobór był prawdziwym zgromadzeniem narodów chrześcijańskiej Europy. Przybyły liczne rzesze duchowieństwa (33 kardynałów, 5 patriarchów, 300 biskupów, przedstawiciele korporacji kościelnych i 37 uniwersytetów); obecny był król węgierski i rzymski Zygmunt Luksemburski, książęta, posłowie władców chrześcijańskich, wielcy panowie. Na czele delegacji polskiej stanął arcybiskup gnieźnieński Mikołaj Trąba. Polska delegacja składała się z około dwustu osób, a było wśród nich wielu doświadczonych polityków i dyplomatów, znakomitych prawników, jak Andrzej Łaskarz, wybrany biskupem poznańskim, i Paweł Włodkowic, rektor uniwersytetu krakowskiego. Stan rycerski reprezentowali dwaj sławni rycerze: kasztelan kaliski Janusz z Tuliszkowa i starosta kruszwicki Zawisza Czarny z Garbowa. Zgromadzenie soborowe w Konstancji trwało ponad trzy lata (do 22 kwietnia 1418 roku).
      Najważniejszą dla Polski i Litwy sprawę konfliktu z Krzyżakami prowadził Paweł Włodkowic. Przedstawił ją soborowi nie jako lokalny konflikt polityczny, ale jako problem doktrynalny, który powinien znaleźć się w orbicie zainteresowań całego świata chrześcijańskiego. W traktacie „O władzy cesarza i papieża wobec niewiernych”, zaprezentowanym soborowi latem 1415 roku, Paweł Włodkowic przedstawił koncepcję prawa wszystkich narodów, także pogańskich, do swobodnego bytu: prawo do rodziny, własności i organizacji państwowej. Włodkowic przedstawił również stanowisko Polski, która zdecydowanie odrzucała zasadę nawracania mieczem i domagała się potępienia tych metod. Praktycznie zatem przedstawiciel Polski na soborze podał w wątpliwość rację istnienia państwa krzyżackiego nad Bałtykiem.
      • petronella.kozlowska Re: Nie byli kochani... 15.02.20, 07:46
        Przybyła do Konstancji w grudniu 1415 roku duża grupa nawróconych Żmudzinów potwierdziła zasługi Jagiełły i Witolda dla świata chrześcijańskiego. Żmudzini oskarżyli wówczas Krzyżaków, ujawniając krzywdy, jakie zakon wyrządził ich krajowi. Sobór docenił misyjne zasługi króla polskiego i księcia litewskiego. Prowadzenie akcji misyjnej na Żmudzi polecił arcybiskupowi lwowskiemu Januszowi Rzeszowskiemu i biskupowi wileńskiemu Piotrowi Jastrzębcowi.
        Jednakże spór polsko-krzyżacki nie został rozstrzygnięty od razu. Prokurator (pełnomocnik) zakonu na Soborze, Piotr z Ornety, zlecił wynajętym prawnikom przygotowanie pism polemicznych. Wśród polemistów był niemiecki dominikanin Johann Falkenberg. Na zlecenie Krzyżaków Falkenberg napisał w 1416 r. księgę „O doktrynie władzy papieskiej i cesarskiej”. Była to polemika z wystąpieniami Pawła Włodkowica i gwałtowny atak na politykę polsko-litewską. Falkenberg pisał o użyciu „sił pogańskich” dla zniszczenia „braci z domu niemieckiego” (tzn. Krzyżaków), a w podsumowaniu stwierdził, że Polacy i ich władcy zasłużyli na utratę królestwa, a nawet na śmierć i niewolę oraz utratę wszelkich dóbr.
        królestwa, a nawet na śmierć i niewolę oraz utratę wszelkich dóbr.
        Księga „O doktrynie...” nie była jedynym pismem Jana Falkenberga w służbie krzyżackiej ofensywy dyplomatyczno-dezinformacyjnej. Wcześniej jeszcze, zapewne w 1412 roku, napisał on paszkwil zatytułowany „Satyra przeciw herezji i innym niegodziwościom Polaków oraz ich króla Jagiełły”. (W średniowiecznej łacinie satyra oznaczała pismo polemiczne.) Zarzucał w nim polskiemu królowi i Polakom liczne zbrodnie, gwałty i świętokradztwa. Dowodził, że walka przeciw królowi Polski i jego ludowi zasługuje na wieczną nagrodę. Władcy chrześcijańscy mają obowiązek zabić Jagiełłę i zgładzić jego ludzi; zasłużą w ten sposób na zbawienie.
        Falkenberg w swoich atakach na króla polskiego i Polaków używał m.in. takich stwierdzeń: „Król Polaków jest (…) bożkiem i wszyscy Polacy są bałwochwalcami i służą swemu bożkowi Jagielle. Wszyscy, nie tylko dzisiejsi panowie, ale również przedstawiciele klas niższych, którzy z miłości wyruszają, aby eksterminować Polaków i ich króla zasługują na życie wieczne. Bez żadnej wątpliwości zabijanie Polaków i ich króla (…) jest większą zasługą, niż zabijanie pogan. Wszyscy (…) którzy dla obrony chrześcijaństwa podejmują się, z miłości, zabić obecnych władców Polaków i ich króla zasługują na Królestwo Niebieskie. Szkodliwa społeczność Polaków, której głową jest Jagiełło, jest cała paskudna (…). Tak więc dzisiejsi władcy mają obowiązek otwarcie wytępić mieczem zemsty wszystkich Polaków lub ich większą część, z ich królem, i powiesić na szubienicy w pełnym blasku słońca wszystkich książąt i szlachtę. Jest oczywistym, że wszyscy którzy zostają zabici na wojnie, udzielając pomocy Polakom i ich królowi Jagielle, będą skazani na gorycz wiecznego potępienia” .


        Polakom i ich królowi Jagielle, będą skazani na gorycz wiecznego potępienia” .
        Reprezentujący w sporze z Krzyżakami Polskę Paweł Włodkowic pozostał wierny swoim ideałom sprawiedliwości i praworządności. W odróżnieniu od swych niemieckich adwersarzy nie żądał bezpośredniego ukarania zakonu ogniem i mieczem. Wręcz przeciwnie – wymagał, aby wpierw przeprowadzić śledztwo dla zbadania nieprawości zakonu krzyżackiego i aby postępowanie Krzyżaków było oceniane przez niezależny trybunał – w tym wypadku przez sobór.
        Jeżeli w wyniku tego procesu okazałoby się, że zakon jest winny herezji, Włodkowic dopiero wtedy wskazywał na konieczność jego rozwiązania. Nie żądał zabijania jego rycerzy, lecz powstrzymania ich od dalszego popełniania przestępstw, a więc uwolnienia ich od błędu: zatem, jak tylko błędy zostaną zniszczone, dusze osób będą zbawione. Włodkowic nie domagał się fizycznego zgładzenia zakonu krzyżackiego, lecz rozwiązania jego formuły. Zakon – jak twierdził Polak – przekształcił się w ciągu wieków w „sektę” opierającą się na niebezpiecznej herezji. W przypadku rozwiązania porządku krzyżackiego oraz potępienia i zabronienia tejże herezji, zło zostałoby unieszkodliwione. Pośród cech „herezji” krzyżackiej znajdowały się: dominacja siły, lekceważenie prawa i moralności, duch wojny i zaciekły militaryzm. W ten sposób, gdy zakon krzyżacki nawracał ogniem i mieczem, Polska w imieniu Pawła Włodkowica upomniała się przed całą Europą o prawa pogan i broniła ich.
        Niemiecka operacja dezinformacyjna nie powiodła się. Tezy reprezentującego na soborze w Konstancji stronę niemiecką dominikanina Falkenberga zostały uroczyście potępione, najpierw na soborze w 1417 roku, a później przez papieża Marcina V na publicznym konsystorzu 10 stycznia 1424 roku i zostały odwołane przez Johanna Falkenberga w tym samym roku.

        • petronella.kozlowska Re: Nie byli kochani... 15.02.20, 07:57
          Poseł krzyżacki na sobór Johann Falkenberg miał dużo szczęścia, ponieważ nie został zaskarżony o herezję. Za rozpowszechnianie fałszywych informacji został w 1417 przez kapitułę zakonu dominikanów skazany na dożywotnie więzienie i ułaskawiony przez papieża w 1425 roku.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka