Dodaj do ulubionych

Czy to jeszcze Ameryka?

01.06.20, 13:43
Śmierć Justine Damond 15 lipca 2017 roku Justine Damond zadzwoniła na policję w celu zgłoszenia możliwej napaści na jej ulicy. Przybyli na miejsce policjanci początkowo nie zauważyli nic, co mogłoby sugerować, że doszło jakiegokolwiek ataku. Jednak chwilę później Justine Damond miała podejść do policyjnego samochodu od strony kierowcy i wtedy zostać postrzeloną przez siedzącego od strony pasażera Mohameda Noora, policjanta somalijskiego pochodzenia. Damond poniosła śmierć na miejscu. Policjanci, którzy byli na miejscu, nie mieli włączonych kamer przy swoich mundurach.

Tajemnicza śmierć Justine Damond z ręki policjanta na służbie sprawiła, że sprawa była szeroko komentowana. W Minneapolis miały miejsce protesty, na których domagano się szczegółowego śledztwa, do dymisji podała się szefowa miejscowej policji. Informacje o tym wydarzeniu pojawiły się także w polskich mediach, na ten temat pisały m.in. Super Express, TVN24 czy Wprost. Śmierć Justine Damond została również opisana w angielskiej Wikipedii.

Śledztwo w sprawie zastrzelenia Justine Damond

Po śmierci Justine Damond rozpoczęło się śledztwo. Zgodnie z dokumentami sądowymi kobieta, po tym jak podeszła do samochodu, miała lekko uderzyć ręką w pojazd. Śledczy nie stwierdzili jednak wprost dlaczego padły strzały. Przeszukano również dom ofiary, jednak nie znaleziono tam nic, co mogłoby pomóc w rozwiązaniu zagadki.

Z kolei Mohammed Noor odmówił złożenia zeznań. Powolne śledztwo wzbudziło wiele kontrowersji. Ludzie domagali się szybkiego ukarania sprawcy, podczas gdy prokuratura dysponowała zbyt małą liczbą dowodów, aby wystawić akt oskarżenia o morderstwo przeciwko Mohammedowi Noorowi. Ostatecznie akt oskarżenia został wystawiony w marcu 2018 roku. W dokumencie nie ma zamieszczonych wyjaśnień ze strony samego oskarżonego, jednak opisane są zeznania jego partnera z feralnego patrolu Matthew Harrity’ego. Harrity zeznał, że po stwierdzeniu, że na ulicy, na którą policjanci zostali wezwani, nie dzieje się nic co mogłoby wzbudzać podejrzenia, on i Noor mieli jechać na kolejną interwencję. Zauważyli jednak, że tuż obok ich samochodu pojawiła się osoba, która zaczęła coś do nich mówić. Nie zauważyli, żeby osoba ta była uzbrojona. Mimo to Harrity uznał, że jego życie jest w niebezpieczeństwie i odbezpieczył broń. Chwilę później padł strzał z broni Mohammeda Noora, który siedział na miejscu pasażera. W dokumencie nie ma wzmianki o powiązaniu śmierci Justine Damond z jej pracą m.in. jako uzdrowicielki duchowej.

demagog.org.pl/analizy_i_raporty/nie-lekarka-z-polski-nie-zostala-zastrzelona-bo-walczyla-z-przemyslem-farmaceutycznym/
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka