Dodaj do ulubionych

Problemy w Senacie ;-)

04.12.04, 03:45
Senator Dorota Simonides:

Dziękuję, Panie Marszałku.

Panie Ministrze, ustawa opiera się także na Deklaracji Kopenhaskiej OBWE, a
jej pkt 32, o ile się orientuję, mówi, że o narodowości jednostki decyduje
subiektywna deklaracja, z której nie mogą wynikać ani żadne przywileje, ani
żadne dolegliwości. Skoro tak i skoro w tej ustawie trzy razy powołujemy się
na ostatni spis powszechny, a tym czasem sto siedemdziesiąt trzy tysiące
dwustu Ślązaków podało jako narodowość własną śląskość, to czy zdawano sobie
sprawę, że kiedyś przyjdzie moment, kiedy ten P R O B L E M państwo polskie
naprawdę będzie musiało rozwiązać? Państwo polskie stanie przed tym P R O B L
E M E M , dlatego że Strasburg nie dlatego to odsunął, że nie ma takiej
narodowości, odsunął sprawę dlatego, że zgodnie z przepisami polskimi Polska
nie chciała zarejestrować związku, a to jest co innego. Czy ministerstwo ma
świadomość, że ten P R O B L E M narasta i trzeba go rozwiązać? Dziękuję.

Podsekretarz Stanu w Ministerstwie
Spraw Wewnętrznych i Administracji
Tadeusz Matusiak:

Pragnę tu zauważyć, Pani Senator, że nie tylko Ministerstwo Spraw Wewnętrznych
i Administracji, ale przede wszystkim Ministerstwo Spraw Zagranicznych zna ten
P R O B L E M , rozumie ten P R O B L E M . Powiem więcej: sądzę, że ten P
R O B L E M rozumie również większość Polaków. Ja nie mam tytułu do tego,
żebym ten temat kontynuował w tym kontekście, w którym należałoby go być może
potraktować. Jest to P R O B L E M i trudny, i złożony. Jak pani senator
wie, wynikami ostatniego spisu powszechnego najbardziej zawiedzeni byli
Niemcy, bo liczyli zupełnie na co innego. Dziękuję bardzo.
Obserwuj wątek
      • stefan_ems Re: Problemy w Senacie ;-) 04.12.04, 16:10
        Senator Kazimierz Kutz:

        Panie Marszałku! Panie i Panowie Senatorowie!

        Stoję tu przed wami jako przedstawiciel Górnego Śląska, rdzennego Śląska,
        polskiego Śląska. I chcę na wstępie powiedzieć, że jest to ustawa haniebna.
        Gdyby pan Kuroń żył, to po przeczytaniu tej ustawy na pewno by umarł,
        natychmiast. A ta poprawka - bo odpowiadam tu, choć nie ma w tej chwili pana
        Niciei - którą wnosi Senat w sprawie grupy kaszubskiej, bierze się z tego, że na
        czele największej w tej chwili partii stoi Kaszub. I ja myślę, że bez tego to by
        zrobili z niego siekankę, dlatego że jest to ustawa uchwalona przez całą
        prawicę, z Platformą Obywatelską...

        (Senator Ryszard Matusiak: Lewicę. Całą lewicę.)

        To byśmy zbadali.

        (Rozmowy na sali)

        Proszę mi nie przerywać, dobrze? Panowie będziecie mogli...

        Do Senatu został skierowany przez Stowarzyszenie Romów w Polsce, Związek Tatarów
        RP i Związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP list. Piszą w nim między innymi
        tak: "W myśl tej ustawy państwo polskie odmawia mniejszościom nieutożsamiającym
        się z narodami zorganizowanymi we własnym państwie prawa do określania się
        mianem narodu. Jest to dla nas - i zapewne dla wielu innych - głęboko
        poniżające. Odczuwamy to jako bolesny gwałt na naszej tożsamości, zadany nam w
        sposób nieliczący się z historią ziem, na których przyszło nam żyć, z historią
        narodów, wśród których rozwijały się nasze kultury, z rozwojem państwowości, w
        ramach których zapisywane były karty naszych dziejów. Niezależnie od istnienia
        lub nieistnienia, obecnie lub kiedykolwiek, jednego lub więcej państw
        tatarskich, romskich czy żydowskich, byliśmy i jesteśmy narodami. Żaden
        parlament świata nie jest władny nas tej świadomości pozbawić".

        Kiedy ustawa ta została uchwalona w Sejmie, bardzo ciekawą rzecz powiedział
        przedstawiciel ruchu katolicko-narodowego - bo tak wynika z tego źródła - poseł
        Jerzy Czerwiński, komentując tę uchwałę. Ujawnia on właściwy cel tej ustawy,
        mówiąc: "Dobrze, że udało nam się wykreślić z projektu ustawy te zapisy, które
        mogły doprowadzić do eskalacji żądań mniejszości i wywołać konflikty na tle
        etnicznym". To jest ta rączka szekspirowska.

        A więc istotą tej ustawy jest postawienie szlabanu wszelkim aspiracjom etnicznym
        czy mniejszościowym, regionalnym. Inaczej mówiąc - i mówię to jako reprezentant
        Górnego Śląska - mamy tu do czynienia z zakamuflowaną ustawą antyśląską, która
        wyklucza regionalną etniczność i kulturową odmienność Śląska. Jest to nawrót do
        polityki przerabianej przez Ślązaków za Niemców z czasów Żelaznego Kanclerza i
        do przedwojennej polityki Michała Grażyńskiego, który polonizował Śląsk, bo
        mieli na nim być tylko Polacy albo Niemcy.

        Uważam, że ta ustawa jest dlatego haniebna, że ustawodawcy nazywają w niej
        "językiem regionalnym" między innymi także gwarę Śląska, ale nie wymieniają jej
        prawdopodobnie po to, żeby nie znalazł się tutaj jakikolwiek przymiotnik
        związany ze śląskością. Jak wiadomo, regionalna może być kolej, linia autobusów
        i co tam jeszcze chcecie. Jest to więc nowy twór, który jest kabzą, do której
        można pochować wszystkie te rzeczy.

        W ustawie wylicza się też mniejszości narodowe, ale w ani jednej linijce nie ma
        odniesienia do obiektywnie istniejącej odmienności Śląska, jego regionalności,
        etniczności, kulturowości czy odmiennej pamięci historycznej. To jest tutaj
        tabula rasa. Oczywiście narodowość śląska według tej ustawy nie istnieje, ale
        czegoś innego nikt się po tej ustawie nie spodziewał. Powstaje jednak pytanie:
        co zrobić z tą stusiedemdziesięciotrzytysięczną grupą obywateli ujawnionych w
        spisie powszechnym, którzy orzekli, że są narodowości śląskiej? Co to było? Czy
        był to kosmiczny pył z innej planety? O to trzeba by zapytać naszych nacjonałów.
        No i co z tymi obywatelami zrobić? Może szykować dla nich cichcem jakieś miejsca
        odosobnienia, podobnie jak dla homoseksualistów? Oczywiście homoseksualistów,
        jak się uważa, można leczyć, ale na co są chorzy Ślązacy, którzy chcą być
        Ślązakami i są Ślązakami? Z czego ich leczyć? Zwłaszcza tych, którzy znowu są w
        nieodwracalnej biedzie.

        Sprawa jest poważna, bo ustawa nie uznaje również etniczności śląskiej - została
        ona wygumkowana, choć dotyczy to miliona osób. Ustawa wprawdzie określa warunki
        etniczności, jakie powinny być spełnione, jak to, że dana grupa ma w sposób
        istotny odróżniać się od pozostałych obywateli językiem, kulturą i tradycją, ma
        dążyć do zachowania swojego języka, kultury lub tradycji, ma mieć świadomość
        własnej historycznej wspólnoty etnicznej i być ukierunkowana na jej ochronę i
        wyrażanie - te kryteria, być może poza językiem, Śląsk spełnia, widać to
        codziennie gołym okiem - ale kolejny punkt głosi zdecydowanie kolejny warunek:
        jeśli przodkowie zamieszkiwali terytorium Rzeczypospolitej Polskiej od co
        najmniej stu lat. I tu jest ten fortel, ten knif, jak mówią na Śląsku.
        Wydawałoby się, że każdy w Polsce wiedzieć powinien, że Górny Śląsk wrócił do
        Polski w 1922 r., czyli dopiero osiemdziesiąt dwa lata temu. O tym przecież
        wiedzą już niektórzy przedszkolacy. A oni tu nie wiedzą! I orzekają mi, synowi
        powstańca, osiemnastoletni wyrok oczekiwania na możliwość starania się o
        oczywiste uprawnienia etniczne! No to zachodzi pytanie: czy ci posłowie nie
        znają własnej historii, czy rżną głupa?! Oczywiście to drugie. I to rżną głupa
        świadomie, z przyczyn patriotyczno-politycznych, bo uważają państwo narodowe za
        ważniejsze niż demokracja, tolerancja i prawo obywateli do wyboru swojej
        tożsamości! Tego prawa odmawia się Ślązakom. To by oznaczało, że Śląsk
        potraktowany został w tej ustawie jak podbita kolonia. Ba, ta ustawa zatwierdza
        tę sprawę!

        Cóż w takim stanie rzeczy robić? Oczywiście można nie robić nic. Ale to jest
        niemożliwe, bo poziom dyskryminacji w tej ustawie sięga zbyt daleko, bo ta
        ustawa za nic ma godność ogromnej zbiorowości ludzkiej na Śląsku. I taka jest
        prawda. Prawda ta wymaga oręża, bo chamy znów chcą zgubić złoty róg. Chyba że
        damy się w wolnym i prawnym kraju zglajszachtować ludziom o chorych,
        nacjonalistycznych umysłach. Ustawa ta jest archaicznym, antydemokratycznym
        dyktatem, w chwilę po wejściu Polski w grono państw ucywilizowanych. To jest
        zawstydzające.

        To, co teraz powiem, może zabrzmieć jak żałosny i niestosowny żart, ale trzeba
        opukać wszystkie możliwości scenariuszowe. Otóż w tym stanie rzeczy zostaje
        Ślązakom jedna droga prawna, a mianowicie wykorzystanie zapisu ustawy, która dla
        Ślązaków Niemców jest korzystniejsza. Wszak to kryterium stuletniej
        przynależności Śląska do Niemiec jest analogiczne do wymogu etniczności. A więc
        skoro Niemcy panowali na Górnym Śląsku sto osiemdziesiąt lat, wyłania się
        paradoksalna możliwość taktycznego zniemczenia się w państwie polskim, by tą
        drogą budować społeczeństwo obywatelskie na Śląsku. Mam tu na myśli powszechne
        przystąpienie do mniejszości niemieckiej, by wykorzystać ustawowe uprawnienia
        dla dobra ludzi na Śląsku. No bo w końcu każdy etniczny mieszkaniec tej ziemi
        miał dziadków, ojców i braci w Wehrmachcie - ich groby, od wojny
        francusko-niemieckiej 1871-1872, poprzez I wojnę światową i II drugą wojnę
        światową, rozsiane są po całej Europie, od Paryża po Stalingrad, od Narwiku po
        Tobruk. Ich mogiły wiele poświadczają i wiele mówią o niedawnym obłąkaniu
        Europy. A więc gdyby zaistniała dziś potrzeba sięgania po ich cienie, nie trzeba
        by się było wstydzić, choć ich rodziny do dziś nie wiedzą, w którym miejscu oni
        legli. Ale tracili życie za Rzeszę Niemiecką. I za to ich rodzinom w końcu coś
        się, jak widać, dzisiaj należy, na przykład lepszy los na tej ziemi. Trzeba
        bowiem przyjąć do wiadomości, że walka o tożsamość, o swoje prawa, jest taką
        samą pracą jak każda inna, a jak na Śląsku wiemy, żadna praca nie hańbi, więc
        trzeba ją podjąć albo pakować walizki i opuszczać Śląsk, znów uciekać od biedy
        fizycznej i udręki moralnej, choć mamy prawo wymagać nieco większego
        poszanowania od państwa polskiego, od Polski, do której Śląz
        • stefan_ems Re: Problemy w Senacie ;-) 04.12.04, 16:11
          ...od Polski, do której Ślązacy dobrowolnie dołączyli z własnej woli, własną
          krwią, i wnieśli do swojej ojczyzny pracowitość i lojalność. I nie idzie o
          wdzięczność, uznanie czy coś takiego, o czym mogli tylko naiwnie myśleć. Państwo
          polskie nie ma być dla Śląska dobrą ciocią, choć Polska mogłaby być dla Ślązaków
          lepszą macochą. Tu idzie o model społeczeństwa otwartego, z jego tolerancję,
          jakim powinna stać się Polska z chwilą wejścia do rodziny państw cywilizowanych.
          Zwłaszcza że Polska jest krajem narodowościowo i religijnie jednorodnym,
          problemy mniejszości narodowych i wyznaniowych grup etnicznych są marginalne i
          nie stanowią najmniejszego zagrożenia ani dla państwowości, ani dla
          niepodległości Polski. Tymczasem ustawa dowodzi...

          (Marszałek Longin Pastusiak: Panie Senatorze, Panie Marszałku, wyczerpał pan
          regulaminowy czas, ale w uznaniu praw mniejszości przyznaję panu dodatkowy limit.)

          Ja już kończę.

          Ustawa tymczasem dowodzi, że jest inaczej. Traktuje je bowiem jak potencjalne
          zagrożenie. Na to godzić się nie można. Prawo zmierzające do poniżenia
          mniejszości narodowej albo grupy etnicznej w dzisiejszej Europie musi z sobą
          nieść znamiona nikczemności. To jest nieuprawnione działanie z pozycji siły.
          Dzisiaj zresztą - już kończę, Panie Profesorze - dotarł tutaj do mnie list. To
          jest pierwsza reakcja na tę ustawę. Powstał mianowicie komitet założycielski
          narodowości śląskiej, dzisiaj chyba powstał. Dlatego kończąc powiem jako Ślązak:
          Bóg z nami, Pon Bócek z nami, Gott mit uns.

          Niniejszym wnoszę o odrzucenie w całości ustawy o mniejszościach narodowych i
          etnicznych oraz o języku regionalnym. (Oklaski)
        • synziemi Re: Problemy w Senacie ;-) 04.12.04, 20:22
          stefan_ems napisał:

          > Stoję tu przed wami jako przedstawiciel Górnego Śląska, rdzennego Śląska,
          > polskiego Śląska. I chcę na wstępie powiedzieć, że jest to ustawa haniebna.

          Haniebna to mocne slowo ale widze, ze mowca ma tendencje do patetycznych ujec.
          Ustawa jest glupia i nie wroze jej dlugiego bytu.

          > A ta poprawka - bo odpowiadam tu, choć nie ma w tej chwili pana
          > Niciei - którą wnosi Senat w sprawie grupy kaszubskiej, bierze się z tego, że
          n
          > a
          > czele największej w tej chwili partii stoi Kaszub.

          Tjaaa.... Tego typu komentarze na temat Kaszubow na pewno nie zwieksza mocy
          retorycznej tej "mowy"...

          > Do Senatu został skierowany przez Stowarzyszenie Romów w Polsce, Związek
          Tataró
          > w
          > RP i Związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP list. Piszą w nim między innymi
          > tak: "W myśl tej ustawy państwo polskie odmawia mniejszościom
          nieutożsamiającym
          > się z narodami zorganizowanymi we własnym państwie prawa do określania się
          > mianem narodu. Jest to dla nas - i zapewne dla wielu innych - głęboko
          > poniżające. Odczuwamy to jako bolesny gwałt na naszej tożsamości,

          Hmmm... Trzeba polska spolecznosc zydowska poinformowac, ze oni akurat sie
          lapia do kategorii mniejszosci narodowej bo od z gora pol wieku istnieje
          panstwo zydowskie.

          > Kiedy ustawa ta została uchwalona w Sejmie, bardzo ciekawą rzecz powiedział
          > przedstawiciel ruchu katolicko-narodowego

          LOL... Powolywanie sie na tzw. "ruch katolicko-narodowy" ktory akurat ani z
          katolicyzmem ani z narodem nie ma wiele wspolnego moze jedynie podwazyc
          wiarygodnosc przemawiajacego.

          > No i co z tymi obywatelami zrobić? Może szykować dla nich cichcem jakieś
          miejsc
          > a
          > odosobnienia, podobnie jak dla homoseksualistów? Oczywiście homoseksualistów,
          > jak się uważa, można leczyć,

          O matko! To sie juz nawet do komentarza nie nadaje...

          > Sprawa jest poważna, bo ustawa nie uznaje również etniczności śląskiej -
          został
          > a
          > ona wygumkowana, choć dotyczy to miliona osób.

          Przed chwila powiedzial, ze dotyczyla 173 tys. a teraz juz miliona...

          > Ustawa ta jest archaicznym, antydemokratycznym
          > dyktatem

          No nareszcie cos sensownego.

          > No bo w końcu każdy etniczny mieszkaniec tej ziemi
          > miał dziadków, ojców i braci w Wehrmachcie

          Akurat tym bym sie nie chwalil. Nie wiem czy droga do zrozumienia przez reszte
          narodu wiedzie poprzez przypominanie, ze przodkowie sluzyli w organizacji
          przestepczej...

          Ogolnie rzecz ujmujac to ustawa oczywiscie nie powinna ignorowac wynikow spisu
          powszechnego ale jezeli poplecznikami zmian sa tacy ludzie jak ten gosc ktory
          to mowil to nie wroze dobrze probom zmian zaistnialej sytuacji. Tego typu
          przemowienia moga miec jedynie skutek odwrotny od zamierzonego.
    • albrecht1 Re: Problemy w Senacie ;-) 04.12.04, 16:20
      stefan_ems napisał:

      > Senator Dorota Simonides:
      >
      > Dziękuję, Panie Marszałku.
      >
      > Panie Ministrze, ustawa opiera się także na Deklaracji Kopenhaskiej OBWE, a
      > jej pkt 32, o ile się orientuję, mówi, że o narodowości jednostki decyduje
      > subiektywna deklaracja, z której nie mogą wynikać ani żadne przywileje, ani
      > żadne dolegliwości.

      Odpowiedź Podsekretarza Stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji
      Tadeusza Matusiaka:
      "Na posiedzeniach komisji było dużo dyskusji związanych ze Ślązakami. W ustawie
      z dnia 4 listopada 2004 r. - obiecałem tutaj pewną interpretację - w tej
      właśnie, którą już przyjął nasz parlament, ujętych jest dziewięć mniejszości
      narodowych, mówiono już, o które mniejszości chodzi, oraz cztery mniejszości
      etniczne. Należy więc zauważyć, że lista mniejszości narodowych i etnicznych
      obejmuje wszystkie te mniejszości, które można wyróżnić na podstawie
      przejrzystych kryteriów. Do takich kryteriów należą, zgodnie z ustawą, między
      innymi: odrębny język, kultura lub tradycja, a w przypadkach mniejszości
      narodowych także utożsamianie się z narodem zorganizowanym we własnym państwie.
      Ślązacy nie spełniają tych kryteriów, nie mogli więc zostać uznani za
      mniejszość. Ślązacy NIE SĄ POSTRZEGANI jako mniejszość narodowa przez INNYCH
      obywateli Polski, tak przynajmniej oficjalnie się twierdzi. Podobną opinię
      wyrażają, chciałbym zauważyć, naukowcy - historycy, etnografowie, socjolodzy
      czy też językoznawcy.Deklaracja złożona w trakcie narodowego spisu ludności i
      mieszkań nie jest wystarczającym powodem, by uznać jakąś grupę za mniejszość."

      Rozumiem, moja deklaracja nie jest przejrzystym kryterium dla pana
      podsekretarza. Pytam zatem kto zdecydował o wydaniu w błoto publicznych
      pieniędzy skoro psu na budę były te deklaracje. Analogia z wyborami na Ukrainie
      czy na Białorusi nasuwa się sama: obywateli zapytano tak pro forma, ale
      rządzący i tak wiedzą kto został wybrany, bowiem głos wyborców nie jest
      wystarczającym powodem, by uznać kogoś za zwyciężcę wyborów.
      Dziękuję panie sekretarzu, ja też mam pana opinię tam, gdzie słońce nie
      dochodzi.
      • monachium1 Re: Problemy w Senacie ;-) 04.12.04, 16:42
        albrecht1 napisał:

        > Rozumiem, moja deklaracja nie jest przejrzystym kryterium dla pana
        > podsekretarza. Pytam zatem kto zdecydował o wydaniu w błoto publicznych
        > pieniędzy skoro psu na budę były te deklaracje.

        Albrechtova, to nie byl spis Slazakow w Polsce, ale spis powszechny. Spis
        wszystkich obywateli polskich, pieniedzy publicznych wiec nie wyrzucono w bloto.

        Natomiast ta ustawa jest bublem z innego powodu, 18 lat minie jak z platka i co
        wtedy?
        Zdecydowano odsunac kwestie etnicznosci Slazakow w czasie, wedle zasady, 'jakos
        to bedzie', 'pozyjemy-zobaczymy'. Tyle, ze za dwie dekady moze byc za pozno.
        Lobbing, oto czego wam potrzeba, tylko czy starczy zapalu i konsekwencji?
        • albrecht1 Re: Problemy w Senacie ;-) 04.12.04, 17:30
          monachium1 napisał:

          > Albrechtova, to nie byl spis Slazakow w Polsce, ale spis powszechny. Spis
          > wszystkich obywateli polskich, pieniedzy publicznych wiec nie wyrzucono w
          >bloto.

          Witaj. Dawno Cie nie było!
          Nie zgadzam się z tym. Nie neguje tego, ze był to spis wszystkich obywateli
          polskich. Wrecz przeciwnie, zgadzam sie z tym całkowicie. Dlatego domagam sie
          poszanowania równiez mojego giosu i deklaracji, tak jak i innych współobywateli
          tego kraju.

          > Zdecydowano odsunac kwestie etnicznosci Slazakow w czasie, wedle
          zasady, 'jakos
          >
          > to bedzie', 'pozyjemy-zobaczymy'. Tyle, ze za dwie dekady moze byc za pozno.
          > Lobbing, oto czego wam potrzeba, tylko czy starczy zapalu i konsekwencji?

          Zobaczymy, na pewno jest nam potrzebne to o czym napisałes. Stad mój głos w tej
          sprawie. Na pewno nie będzie łatwo, ale jesli sami sie o to nie zatroszczymy,
          to nir ma co liczyć instytucje państwowe.
    • stefan_ems Re: Problemy w Senacie ;-) 04.12.04, 17:13
      Jako mieszkaniec tzw. "opolskiego" jest mi wstyd, że tacy ludzie reprezentują
      mnie w Senacie.
      Pani Senator Simonides fantazje ciąg dalszy:

      "...Nasz język - i o to proszę się nie obawiać - jest chroniony nie tylko w
      ustawie o języku polskim. Do tego jej art. 3 mówi, iż ochrona języka polskiego
      polega w szczególności na upowszechnianiu szacunku dla regionalizmów i gwar, a
      także na przeciwdziałaniu ich zanikowi, czyli na szacunku do naszych, polskich
      gwar, do naszych odmian języka. Z tego względu wydaje mi się, iż nie możemy -
      sama jestem tego świadoma - skodyfikować teraz narodowości śląskiej, zresztą
      narodowości nie można skodyfikować; nie ma języka śląskiego, bo nie istnieje on
      w formie pisanej..."

      Czy ktoś mi wytłumaczy, co ma piernik do wiatraka?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka