Dodaj do ulubionych

11 śląskich noblistów i Ślązak Gierek

20.02.05, 17:04
W Oleśnie szkoła miała być nazwana imieniem śląskich noblistów

Jacy śląscy nobliści ?

Ci Niemcy urodzili się na Śląsku rządzonym wtedy przez Prusy. Większość z nich
tylko to ze Śląskiem łączy. Tylko 3 z nich uważało się za Ślązaków
Jak ci nobliści są śląscy, to Mickiewicz jest Białorusinem, Słowacki Ukraińcem
Rudolf Hess urodził się w Egipcie w Aleksandrii.
Czy w Norymberdze sądzono Egipcjanina ?

Ślązak to ktoś kto za Ślązaka się uważa - tak mówi zdrowy rozsądek

Co mówi niemieckie prawo ?

Definicja niemiecka Ślązaka jest prosta:
ktoś urodzony na niemieckim Śląsku lub jego mieszkaniec, aktualny lub były.
Definicja ta gdyby zastosować ja analogicznie w Polsce oznacza, że Ślązak :
ktoś urodzony na polskim Śląsku lub jego mieszkaniec, aktualny lub były

Wykluczone jest subiektywne "uważanie się", czegoś takiego nie ma,
nie ma, nie istnieje w niemieckim prawie

Jak przyjmujemy kryterium przynależności terytorialnej, automatycznie odrzucamy
wszystkie inne,
Jeśli nobliści byli Ślązakami, to Ślązakami są wszyscy mieszkańcy Śląska,
wszyscy bez wyjątku i wszyscy urodzeni na Śląsku
Nikogo nie wolno z tej listy skreślić, nikogo

Jak przyjmujemy kryterium subiektywnego uważania się za Ślązaka, to zostaje 3
noblistów na 11
Wtedy jasny jest podział na hanysów i goroli
Jak uważa sie tych noblistów za Ślązaków, to Ślązakami byli również Gierek,
Zawadzki, Grażyński itd.

Nie można hurtowo zaliczać do Ślazaków wszystkich Niemców ze Śląska
i jednocześnie odmawiać powyższym osobom prawa do nazywania ich Ślązakami





Obserwuj wątek
    • eichendorff Re: 11 śląskich noblistów i Ślązak Gierek 20.02.05, 17:27
      prezes24 napisał:

      > Jak ci nobliści są śląscy, to Mickiewicz jest Białorusinem, Słowacki Ukraińcem

      Mickiewicz sam określił swoją przynależność narodową w 3 pierwszych słowach
      poematu (wg Polaków - narodowego) "Pan Tadeusz" więc z tą Białorusią to lekka
      przesada :-)

      > Jeśli nobliści byli Ślązakami, to Ślązakami są wszyscy mieszkańcy Śląska,
      > wszyscy bez wyjątku i wszyscy urodzeni na Śląsku
      > Nikogo nie wolno z tej listy skreślić, nikogo
      > Jak przyjmujemy kryterium subiektywnego uważania się za Ślązaka, to zostaje 3
      > noblistów na 11
      > Wtedy jasny jest podział na hanysów i goroli
      > Jak uważa sie tych noblistów za Ślązaków, to Ślązakami byli również Gierek,
      > Zawadzki, Grażyński itd.

      Gierek urodził się na Śląsku? Bardzo ciekawa teoria zaliczająca Altreich do
      Śląska... Podejrzewam, że niemało Zagłębiaków poczuło się w tym momencie
      głęboko dotkniętych tą wypowiedzią :-)
      O, pochodzącym z Galicji, Grażyńskim nawet nie wspominam...

      > Nie można hurtowo zaliczać do Ślazaków wszystkich Niemców ze Śląska
      > i jednocześnie odmawiać powyższym osobom prawa do nazywania ich Ślązakami

      Nikt nikomu nic nie odmawia! Pod warunkiem, że ci którzy za Ślązaków się
      uważają, śląską kulturę i język szanują, a nie niszczą i opluwają...
      • Gość: monadina z życia różnych nicponi na forum GW:) IP: *.aster.pl 22.02.05, 00:38
        Ciekawe z jaką narodowością czuł się za to związany Mickiewicz redagując pisma
        z Towiańskim (skądinąd banialuczne)?

        Może całośc dorobku Mickiewicza nie jest znana Eichendorffowi. Oby znał chociaż
        J. von Eichedorffa:). I oby czytał go nie tylko z tego względu, że pochodził ze
        Śląska. Bo to bardzo dobra literatura, chociaż jak na mój gust zbyt
        prosta/prostoduszna zarówno co do treści jak i formy, w porównaniu z takim
        właśnie np. Mickiewiczem, nie mówiąc już o Goethem, Kleiscie, Keatsie czy
        Shelleyu:)

        --------------------------

        Wartościowanie literatury pod kątem narodowej/regionalnej tożsamości autora
        (nawet pośrednio) = narodowo-polska szkoła profesora Pimko
        • eichendorff Re: z życia różnych nicponi na forum GW:) 22.02.05, 10:06
          Gość portalu: monadina napisał(a):

          > Ciekawe z jaką narodowością czuł się za to związany Mickiewicz redagując
          > pisma z Towiańskim (skądinąd banialuczne)?

          "Pan Tadeusz" to chyba dzieło bardziej wybitne? Ponoć najwybitniejsze w całości
          dokonań Adasia M. - tak przynajmniej uczyli mnie w szkole...
          Jeśli więc siadając do stworzenia "dzieła swego życia" (nawet jeśli wtedy tego
          nie zakładał) myślał o pewnym kraju na "L" jako o swojej ojczyźnie, to na
          jakiej podstawie mam wnioskować, że w rzeczywistości inny kraj za tę ojczyznę
          uznawał?

          > Może całośc dorobku Mickiewicza nie jest znana Eichendorffowi. Oby znał
          > chociaż J. von Eichedorffa:). I oby czytał go nie tylko z tego względu, że
          > pochodził ze Śląska.

          Czytam go bo był o przez wiele dziesięcioleci "zakazany". Najzabawniejsze jest
          to, że Polacy, którzy uważali/uważają go za Niemca (i z tego powodu umieścili
          go na swoistym indeksie ksiąg zakazanych), pozwalali czytać np. Goethego czy
          Schillera i chętnie ich tłumaczyli na j.polski. Conajmniej nielogiczne :-)
          Obecnie Eichendorffa (właściwie jego twórczość) można kupić w księgarni
          (aczkolwiek trzeba się trochę nachodzić). Biorąc jednak pod uwagę ostatnie
          działania władz państwowych wobec Ślązaków (m.in. wykluczenie ich ze
          znajdujacego się w nowej ustawie katalogu mniejszości czy bezpodstawna odmowa
          rejestracji Związku) można się spodziewać dalszego zaostrzenia kursu wobec
          nich, a co za tym idzie - być może - użycia jakiejś formy represji. Gdyby do
          tego doszło (jeszcze niedawno uznawałbym to za fantastykę, ale pod wypływem
          ostatnich wydarzeń powoli zmieniam zdanie) to być może Joseph von Eichendorff
          zniknąłby znów z księgarń i bibliotek. Dlatego też póki jeszcze można, staram
          się "go" czytać i - tam gdzie można - propagować jego twórczość...

          > Bo to bardzo dobra literatura, chociaż jak na mój gust zbyt
          > prosta/prostoduszna zarówno co do treści jak i formy, w porównaniu z takim
          > właśnie np. Mickiewiczem, nie mówiąc już o Goethem, Kleiscie, Keatsie czy
          > Shelleyu:)

          Nie komentuję bo na temat gustów się nie dyskutuje.

          > Wartościowanie literatury pod kątem narodowej/regionalnej tożsamości autora
          > (nawet pośrednio) = narodowo-polska szkoła profesora Pimko

          A gdzie ja dokonałem wartościowania literatury?

          Pozdrawiam!
          • Gość: monadina Re: z życia różnych nicponi na forum GW:) IP: *.aster.pl 23.02.05, 00:24
            1. Pisma pisane z Towiańskim to nie literatura w sensie ścisłym, a co do ich
            wartości, to niejeden wielbiciej Mickiewicza wolałby o nich zapomnieć:))). To
            stamtąd pochodzi pośrednio słynne hasło "Polska Chrystusem narodów". Są to
            polityczno-mistyczne wizje, zakładające m.in. duchowe odrodzenie Europy przez
            Polskę, mickiewiczowskie wizje są zresztą naiwne ale dość "poczciwe" jeżeli
            wziąć pod uwagę, że wynika z nich braterstwo wszystkich wyzwolonych od tyranii
            narodów Europy, ze szczególnym uwzględnieniem bliskości Polaków z innymi
            Słowianami+ szacunek dla Żydów. Wielu biografów Mickiewicza dziwi się, ze M.
            dał się pod koniec życia opętać szarlatanowi Towiańskiemu. Inna sprawa, że nie
            są to wizje aż tak ekscentryczne i orgyinalne w epoce, widać wpływ francuskiego
            spirytualizmu (który współtworzył m.in polski matematyk i mistyk Hoene-
            Wroński), fascynacji pochodzącym z Dolnego Śląska Jakobem Boehmem, którego
            wtedy po 200 latach odkryto w całej Europie dzieki m.in. Schellingowi i Heglowi
            + wpływ ówczesnego socjalizmu zwanego potem utopijnym.
            Wątpię, żeby Pan Tadeusz był najwybitniejszym dziełem Mickiewicza. Obok walki z
            przekonaniami np. Polaków i innych narodów nt. wyjątkowości własnej kultury
            trzeba walczyć ze stereotypami nt. tych przekonań. Otóż zdziwiłbyś się ilością
            krytyki jaka spotkała ten poemat w środowiskach literackich Polski różnych
            epok, od ironii Słowackiego poczynając. Niektórzy z pisarzy ceniących
            Mickiewicza uważają P.T. wręcz za "wypadek przy pracy". Sceptyczny stosunek
            miał m.in. Miłosz, chociaż sam pochodził z Litwy. Oczywiście szkoła to inna
            rzecz - co widać na niesławnym przykładzie niejakiego H. Sienkiewicza, na temat
            którego opinia w podręcznikach szkolnych była i jest zupełnie inna niż na ogół
            w kręgach profesjonalnych.
            2. Twoja teoria nt. przyczyn nietłumaczenia Eichedorffa wydaje mi się jednak
            zbyt daleko idąca, żeby aż nie powiedzieć momentami trochę "spiskowa". Co by
            nie mówić o PRL, to w zasadzie nigdy nie lansowano na szerszą skalę negatywnych
            stereotypów nt. sztuki niemieckiej. Eichendorffa prawie nie wydawano
            (mówię "prawie" bo oto mam przed sobą antologię niemieckiej noweli romantycznej-
            Ossolineum 1975, gdzie można go znaleźć), ale raczej dlatego, że uważano, że to
            przedstawiciel przeszłej już epoki, z której publikowano tylko tych uznanych za
            absolutnie najwybitniejszych, np. Goethego. Eichendorff nie mniej i nie więcej
            miał chyba szczęścia do publikacji co np. Jean-Paul, Klopstock, von Arnim,
            Brentano, Kleist i inni niemieckojęzyczni pisarze epoki. Podobnie wydawano
            Szekspira, a znacznie rzadziej - o ile w ogóle - innych poetów i dramaturgów
            angielskich z jego epoki, wśród których - chociaż nie tej rangi, co u Szekspira-
            dałoby się znaleźć kuilkunastu, o ile nie więcej zdecydowanie wybitnych.
            Polski rynek wydawniczy, choć podobno przynajmniej kiedyś mieścił się pod
            koniec dziesiątki światowej jeżeli chodzi o ilość przekładów (prawie wszystkie
            utwory uznane za najtrudniejsze do tłumaczenia w historii literatury zostały
            przetłumaczone na polski, na ogół jako na jeden z kilku- góra kilkunastu
            języków), był i jest jednak prowincjonalny w porównaniu np. z anglo- i
            niemiecko-języcznymi + francuskim.

            A zaliczanie Eichendorffa do literatury niemieckiej jest powszechnie przyjęte
            na świecie, co ma pewne uzasadnienie, nie tylko jeżeli chodzi o język, ale o
            znaczną zbieżność z niemiecką literaturą epoki, w której dokładnie się mieści
            pod każdym względem - tematyki, formy, poglądów na świat i życie itd. Nie
            roztrzygam tu jego narodowości, nie wiem zresztą czy sam widziałby jakąś
            rozłączną alternatywę między identyfikacją śląską a niemiecka. W zasadzie w
            dużej mierze jałowe są spory o narodowość twórcy z epoki, w której w
            określonych regionach wpływy różnych kultur się mieszały, to samo powiedziałbym
            o sporze o narodowość Kopernika (co ciekawe, na świecie poza Niemcami
            rozstrzyganym raczej na korzyść Polski:) Narodowość pisarza nie musi być
            tożsama z "narodowością" literatury. Nikt nie ma wątpliwości, że Joseph Conrad
            był Polakiem, ale nikt przy tym nie zalicza go do literatury polskiej. Nie
            upieram się zresztą przy narodowości E., w każdym razie teza, że określona
            klasyfikacja "narodowościowa" Eichendorffa była przyczyną jego niewydawania
            wydaje mi się wątpliwa. To że w filharmoniach gra się częściej Beethovena a nie
            Carla Marię von Webera też nie jest dowodem schizofrenii (polegającej na
            dyskryminacji Niemca Webera przy jednoczesnym lansowaniu Niemca Beethovena),
            tylko wynikiem różnic historycznej sławy kompozytorów. Kraje stosunkowo
            prowincjonalne (w zasadzie wszystkie poza kilkoma głównymi ośrodkami kultury)
            siłą rzeczy ograniczają się do "repertuaru z listy przebojów", im większy
            ośrodek tym większa szansa na kontakt z rzeczami też wybitnymi, chociaż -
            relatywnie - mniej znanymi.

            3. Nie twierdzę, ze akurat Ty wartościujesz kulturę po narodowości pisarza. Ale
            słyszałem, że przy okazji kwestii narodowości śląskiej, niektórzy ze
            zwolenników autonomii próbowali wykazać "wyższośc kultury śląskiej" przez
            dowodzenie wyższości pochodzącego ze Śląska Eichendorffa nad rzekomym
            grafomanem Mickiewiczem. Każdy ma absolutne prawo do własnego zdania chociaż
            skądinąd zdanie kogoś kto nazywa autora "liryk lozańskich" grafomanem osobiście
            cenię bardzo nisko, przynajmniej w kwestii literatury, byleby jednak nie
            formułować/wypowiadać głośno takich opinii specjalnie na użytek jakby nie było
            częściowo politycznych dyskusji.

            Pozdrawiam.
            • eichendorff Re: z życia różnych nicponi na forum GW:) 24.02.05, 10:20
              Gość portalu: monadina napisał(a):

              > 1. Pisma pisane z Towiańskim to nie literatura w sensie ścisłym, a co do ich
              > wartości, to niejeden wielbiciej Mickiewicza wolałby o nich zapomnieć:))). To
              > stamtąd pochodzi pośrednio słynne hasło "Polska Chrystusem narodów". Są to
              > polityczno-mistyczne wizje, zakładające m.in. duchowe odrodzenie Europy przez
              > Polskę, mickiewiczowskie wizje są zresztą naiwne ale dość "poczciwe" jeżeli
              > wziąć pod uwagę, że wynika z nich braterstwo wszystkich wyzwolonych od
              > tyranii
              > narodów Europy, ze szczególnym uwzględnieniem bliskości Polaków z innymi
              > Słowianami+ szacunek dla Żydów. Wielu biografów Mickiewicza dziwi się, ze M.
              > dał się pod koniec życia opętać szarlatanowi Towiańskiemu. Inna sprawa, że
              > nie są to wizje aż tak ekscentryczne i orgyinalne w epoce, widać wpływ
              > francuskiego
              > spirytualizmu (który współtworzył m.in polski matematyk i mistyk Hoene-
              > Wroński), fascynacji pochodzącym z Dolnego Śląska Jakobem Boehmem, którego
              > wtedy po 200 latach odkryto w całej Europie dzieki m.in. Schellingowi i
              > Heglowi + wpływ ówczesnego socjalizmu zwanego potem utopijnym.
              > Wątpię, żeby Pan Tadeusz był najwybitniejszym dziełem Mickiewicza.

              To nie jest moje zdanie. Napisałem wcześniej, że tego uczyli mnie w szkole... :-
              ) więc chyba polska oświata "próbowała" z tej opinii uczynić powszechny pogląd.
              Zresztą chyba im się to udało bo powszechnie uważa się Pana Tadeusza za
              poemat "narodowy" (cokolwiek miałoby to znaczyć).

              > Obok walki z przekonaniami np. Polaków i innych narodów nt. wyjątkowości
              > własnej kultury trzeba walczyć ze stereotypami nt. tych przekonań. Otóż
              > zdziwiłbyś się ilością
              > krytyki jaka spotkała ten poemat w środowiskach literackich Polski różnych
              > epok, od ironii Słowackiego poczynając. Niektórzy z pisarzy ceniących
              > Mickiewicza uważają P.T. wręcz za "wypadek przy pracy". Sceptyczny stosunek
              > miał m.in. Miłosz, chociaż sam pochodził z Litwy. Oczywiście szkoła to inna
              > rzecz - co widać na niesławnym przykładzie niejakiego H. Sienkiewicza, na
              > temat którego opinia w podręcznikach szkolnych była i jest zupełnie inna niż
              > na ogół w kręgach profesjonalnych.
              > 2. Twoja teoria nt. przyczyn nietłumaczenia Eichedorffa wydaje mi się jednak
              > zbyt daleko idąca, żeby aż nie powiedzieć momentami trochę "spiskowa".

              Posłużyłem się przekoloryzowaniem. Raczej z braku czasu na przemyślaną
              odpowiedź niż zgodnością w 100% z moimi poglądami.

              > Co by nie mówić o PRL, to w zasadzie nigdy nie lansowano na szerszą skalę >
              > negatywnych
              > stereotypów nt. sztuki niemieckiej. Eichendorffa prawie nie wydawano
              > (mówię "prawie" bo oto mam przed sobą antologię niemieckiej noweli
              > romantycznej -
              > Ossolineum 1975, gdzie można go znaleźć), ale raczej dlatego, że uważano, że
              > to przedstawiciel przeszłej już epoki, z której publikowano tylko tych
              > uznanych za
              > absolutnie najwybitniejszych, np. Goethego. Eichendorff nie mniej i nie
              > więcej
              > miał chyba szczęścia do publikacji co np. Jean-Paul, Klopstock, von Arnim,
              > Brentano, Kleist i inni niemieckojęzyczni pisarze epoki.

              Jeśli Eichendorff nie miał do czegoś szczęścia to chyba raczej do tego, że -
              nie wiadomo dlaczego - upodobali go sobie naziści. W wielu miejscowościach jego
              imieniem, obok imienia Hitlera i innych "wielkich" Niemców nazywali ulice,
              place itp. (w moim rodzinnym Chorzowie była ulica jego imienia - obecna
              Zjednoczenia, - gimnazjum - obecne Liceum (nomen omen) Słowackiego, a także
              plac przy tym gimnazjum). Chyba stąd wynikała niechęć komunistów do J.v.E.

              > Podobnie wydawano
              > Szekspira, a znacznie rzadziej - o ile w ogóle - innych poetów i dramaturgów
              > angielskich z jego epoki, wśród których - chociaż nie tej rangi, co u
              > Szekspira -
              > dałoby się znaleźć kuilkunastu, o ile nie więcej zdecydowanie wybitnych.
              > Polski rynek wydawniczy, choć podobno przynajmniej kiedyś mieścił się pod
              > koniec dziesiątki światowej jeżeli chodzi o ilość przekładów (prawie
              > wszystkie
              > utwory uznane za najtrudniejsze do tłumaczenia w historii literatury zostały
              > przetłumaczone na polski, na ogół jako na jeden z kilku- góra kilkunastu
              > języków), był i jest jednak prowincjonalny w porównaniu np. z anglo- i
              > niemiecko-języcznymi + francuskim.
              >
              > A zaliczanie Eichendorffa do literatury niemieckiej jest powszechnie przyjęte
              > na świecie, co ma pewne uzasadnienie, nie tylko jeżeli chodzi o język, ale o
              > znaczną zbieżność z niemiecką literaturą epoki

              A czymże się wyróżniał niemiecki romzntyzm od np. angielskiego czy innych?
              Pomińmy polską literaturę tego okresu bo ona była wyjątkowa ze względu na walkę
              narodowowyzwoleńczą i właśnie mickiewiczowskiego Mesjasza Narodów. Dlaczego
              więc Eichendorff traktowany jest jako przedstawiciel NIEMIECKIEGO romzntyzmu, a
              nie poprostu ROMANTYZMU?

              > w której dokładnie się mieści
              > pod każdym względem - tematyki, formy, poglądów na świat i życie itd. Nie
              > roztrzygam tu jego narodowości, nie wiem zresztą czy sam widziałby jakąś
              > rozłączną alternatywę między identyfikacją śląską a niemiecka. W zasadzie w
              > dużej mierze jałowe są spory o narodowość twórcy z epoki, w której w
              > określonych regionach wpływy różnych kultur się mieszały,

              Zgadzam się w 101% :-)

              > to samo powiedziałbym
              > o sporze o narodowość Kopernika (co ciekawe, na świecie poza Niemcami
              > rozstrzyganym raczej na korzyść Polski:) Narodowość pisarza nie musi być
              > tożsama z "narodowością" literatury. Nikt nie ma wątpliwości, że Joseph
              > Conrad
              > był Polakiem, ale nikt przy tym nie zalicza go do literatury polskiej. Nie
              > upieram się zresztą przy narodowości E., w każdym razie teza, że określona
              > klasyfikacja "narodowościowa" Eichendorffa była przyczyną jego niewydawania
              > wydaje mi się wątpliwa. To że w filharmoniach gra się częściej Beethovena a
              > nie
              > Carla Marię von Webera też nie jest dowodem schizofrenii (polegającej na
              > dyskryminacji Niemca Webera przy jednoczesnym lansowaniu Niemca Beethovena),
              > tylko wynikiem różnic historycznej sławy kompozytorów. Kraje stosunkowo
              > prowincjonalne (w zasadzie wszystkie poza kilkoma głównymi ośrodkami kultury)
              > siłą rzeczy ograniczają się do "repertuaru z listy przebojów", im większy
              > ośrodek tym większa szansa na kontakt z rzeczami też wybitnymi, chociaż -
              > relatywnie - mniej znanymi.
              >
              > 3. Nie twierdzę, ze akurat Ty wartościujesz kulturę po narodowości pisarza.
              > Ale słyszałem, że przy okazji kwestii narodowości śląskiej, niektórzy ze
              > zwolenników autonomii próbowali wykazać "wyższośc kultury śląskiej" przez
              > dowodzenie wyższości pochodzącego ze Śląska Eichendorffa nad rzekomym
              > grafomanem Mickiewiczem.

              Dokładnie ten sam mechanizm (tylko w przeciwnym kierunku) uwidocznił się w
              przypadku nieuznawania bohaterów tego wątku (noblistów) za synów (córki) ziemi
              śląskiej. Wiele forumowiczów robi wszystko aby zdyskredytować ich osiągnięcia
              lub dowieść całkowity brak więzi pomiędzy nimi a Śląskiem. Nie wiem czy jest to
              efekt wstydu, że obecnie (pod polskim panowaniem) Śląsk nie wydał ŻADNEGO
              noblisty (chociaż może śląska kultura zaczyna się odradzać o czym piszę w innym
              miejscu).

              > Każdy ma absolutne prawo do własnego zdania chociaż
              > skądinąd zdanie kogoś kto nazywa autora "liryk lozańskich" grafomanem
              > osobiście
              > cenię bardzo nisko, przynajmniej w kwestii literatury, byleby jednak nie
              > formułować/wypowiadać głośno takich opinii specjalnie na użytek jakby nie
              > było częściowo politycznych dyskusji.

              Wbrew pozorom cenię twórczość Mickiew
          • eichendorff Re: 11 śląskich noblistów i Ślązak Gierek 22.02.05, 10:20
            arnold7 napisał:

            > Czy zdanie:
            >
            > "Na poczatku lat 20-tych ubieglego wieku prawie wszyscy Slazacy potrafili
            > czytac i pisac, podczas gdy zdecydowana wiekszosc Polakow byla analfabetami"
            >
            > jest antypolskie?

            Dej siy, Arni, pokooj z Piastym. Przynojmij na jakis' czas...
            Narazie uon niy umiy przeuknonc' tego, rze niy poradziou udowodnic' tych
            pierdoou co szrajbnou, jak zy mnom dyskutowou uo religi...
            Teroski na korzdy mooj post bydzie wtroncou swooj komyntarz (czasym bydymy siy
            mogli polachac' skuli tego), ale po jakims' czasiy mu siy zmierznie. Zoboczysz!

            Pozdrawiom!
          • Gość: monadina Re: 11 śląskich noblistów i Ślązak Gierek IP: 212.160.138.* 01.03.05, 15:02
            jest raczej nieprawdziwe - według spisu powszechnego w latach 30 analfabetyzm
            wynosił w II RP ok. 20%. Dodam, że wyższy odsetek utrzymywał się po wojnie w
            niektórych innych krajach Europy, np. w Portugalii w latach 70 -tych wynosił
            jedną trzecią ludności, w Grecji w latach 80-tych ponad 10%. Dziś mamy 10%
            analfabetów w Portugalii, 5% w Grecji, 3-4% w Hiszpanii i ok. 2% we Włoszech.
            Likwidacja an. to może jednen z nielicznych plusów komunizmu, ale z drugiej
            strony kraje bałkańskie czy nawet Węgry mają minimalne ale jednak wymierne
            współczynniki analfabetów - rzędu ok. 1%. Według ostatnich danych w Polsce, za
            rok, o ile pamiętam 1989, wskaźnik analfabetyzmu to ok. 0, 5%. Od tego czasu
            nie prowadzono chyba badań...
    • tomek9991 Robić sobie jaj z Arniego nie wolno ? 22.02.05, 23:09
      Jemu wolno szczuć na Polskę, to nam wolno sobie robić z niego jaja.
      Z Alexem.stela zrobiliśmy wariacje na temat :
      Arni moderatorem śląskiego programu regionalnego w TV.
      Nie rozumiecie, wy, na Górnym Śląsku ani trochę Cieszyniaków.
      Oni są inni.
      Cieszyniacy to w 99% Polacy i to bardzo gorliwi Polacy.
      Lecz to dla niektórych prymitywów za trudne zroumieć.
      • tomek9991 Jeszcze jedno 22.02.05, 23:18
        Po awanturach na forum Cieszyn, powstało forum ukryte, obecnie "Księstwo
        Cieszyńskie".
        Slezan and company obiecali nie mieszać się do spraw Śląska Cieszyńskiego
        i Bielska-Białej, Żywca.
        W zamian my nie dyskutowaliśmy na forach Katowice i przyległych.
        Ta umowa została niedawno złamana. Na forum Cieszyn pojawiły się prowokacyjne
        wątki, m.in. autorstwa Slezana.
        Dzisiejsze wyniesienie informacji z forum ukytego jest .urestwem do kwadratu.
          • tomek9991 Bardzo ciekawe 22.02.05, 23:36
            Jeśli z łaski swojej slezan and arnold and company
            znikniecie z obszaru dawnego województwa bielskiego,
            to my nie przekroczymy linii granicznej miedzy Austro-Wegrami i Prusami

            Hast du verstanden, mein lieber Slezan ?
              • tomek9991 Welcome to Kosowo 22.02.05, 23:50
                Twoje słowa potwierdzają jedno :
                świadomie i celowo dązycie do Kosowo bis.
                W Bielsku, Żywcu, Cieszynie prawie nikt was nie poprze.
                Lecz na Górnym Śląsku może byc nieciekawie.
                • slezan Re: Welcome to Strawberry Hill 22.02.05, 23:55
                  Bardzo mnie bawi, kiedy bez ceremonialnie wrzucasz do jednego worka Cieszyn i
                  Żywiec. Przypomina mi się anegdotka o tym jak galaretka przyczepiła się do
                  statku i zawołała: "Płyniemy!".
                  W związku z Twoim porównaniem rozumiem, że odpowiada Ci rola Milosevica?
                  Gratuluję idola:-).
                      • tomek9991 Gdzie są teraz twoje Prusy ? 23.02.05, 00:09
                        Władimir Putin rządzi Królewcem. Twój kanclerz prusok Gerhard S. liże mu d...
                        razem z Czyrakiem. Czołga się u stóp fukcjonariusza KGB.
                        Prusy nie żyją.
                        Austria żyje. Habsburgowie są sympatycznymi bohaterami filmów i książek.
                        Wolę sympatycznych od pruskich pachołków Włdimira P.
                        • slezan W sercu każdego Prusaka! 23.02.05, 00:12
                          tomek9991 napisał:

                          > Władimir Putin rządzi Królewcem. Twój kanclerz prusok Gerhard S. liże mu d...
                          > razem z Czyrakiem. Czołga się u stóp fukcjonariusza KGB.

                          Schroeder jest takim prusakiem jak Reden:-).

                          > Prusy nie żyją.

                          Co najwyżej są zahibernowane. Jak Walt Disney.

                          > Austria żyje. Habsburgowie są sympatycznymi bohaterami filmów i książek.

                          Doczekali się bardzo pozytywnych ocen w literaturze czeskiej:-).

                          > Wolę sympatycznych od pruskich pachołków Włdimira P.

                          Ja z sympatycznych najbardziej lubię Koziołka Matołka.
                                  • Gość: Pit Re: Gdzie są teraz twoje Prusy ? IP: 150.254.85.* 28.02.05, 18:55
                                    slezan napisał:

                                    > A widzisz. Do śląskich noblistów Ślązacy się przyznają, a oni przyznawali się
                                    > do Śląska.

                                    No wlasnie, nie jestem biegly w temacie pytam bez zlosliwosci, czy przyznawali
                                    sie do Slaska jako Niemcy ze Slaska czy jako Slazacy ( mam na mysli narod ).
                                    Podobnie jak Mickiewicz okreslal sie Litwinem.
                                    • Gość: George Hedgehog Re: Gdzie są teraz twoje Prusy ? IP: *.akita.co.uk / *.dsl.easynet.co.uk 28.02.05, 19:26
                                      > No wlasnie, nie jestem biegly w temacie pytam bez zlosliwosci, czy przyznawali
                                      > sie do Slaska jako Niemcy ze Slaska czy jako Slazacy ( mam na mysli narod ).
                                      Co do Gerharta Hauptmanna - znalazlem taka jego wypowiedz :
                                      ""Mit Stolz nenne ich mich einen Schlesier." - "Z duma nazywam siebie Slazakiem"

                                      Pozdrowienia, Pit

                                      ---------
                                      "Sam sobie przeczysz, gdy piszesz że odezwa komunistów[30 lipca-GH] pozostała bez echa. Przecież następnego dnia wybuchło powstanie."
                                      napisal Aqua 14.12.2004
                                      • Gość: Pit Re: Gdzie są teraz twoje Prusy ? IP: 150.254.85.* 28.02.05, 19:33
                                        Gość portalu: George Hedgehog napisał(a):

                                        > > No wlasnie, nie jestem biegly w temacie pytam bez zlosliwosci, czy przyzn
                                        > awali
                                        > > sie do Slaska jako Niemcy ze Slaska czy jako Slazacy ( mam na mysli narod
                                        > ).
                                        > Co do Gerharta Hauptmanna - znalazlem taka jego wypowiedz :
                                        > ""Mit Stolz nenne ich mich einen Schlesier." - "Z duma nazywam siebie
                                        Slazakiem

                                        Oczywiscie Hauptman byl wielkim Slazakiem i pisarzem. Podziwiam go za to ze
                                        olewal nazistow, dla niego oni nie istnieli, taka emigracja wewnetrzna. A w III
                                        Rzeszy na to trzeba bylo odwagi.

                                        Pozdr George!!!
                                          • Gość: Pit Re: Gdzie są teraz twoje Prusy ? IP: 150.254.85.* 28.02.05, 19:46
                                            Gość portalu: George Hedgehog napisał(a):

                                            > O nobliscie Kurcie Alderze:
                                            > "Sam Alder zawsze podkreslal swoj gornoslaski rodowod, a o Gornym Slasku
                                            mowil
                                            > jako o swej 'malej ojczyznie'."
                                            > Piotr Greiner "Noblisci slascy".

                                            Masz racje, chyba tak samo jest z Bawarami, istnieje tam silna ich tozsamosc.
                                            Bardzo akcentuja swoja odrebnosc ale sa Niemcami. Moze sie myle.
                                            • Gość: George Hedgehog Re: Gdzie są teraz twoje Prusy ? IP: *.akita.co.uk / *.dsl.easynet.co.uk 28.02.05, 19:48
                                              > Masz racje, chyba tak samo jest z Bawarami, istnieje tam silna ich tozsamosc.
                                              > Bardzo akcentuja swoja odrebnosc ale sa Niemcami. Moze sie myle.
                                              Chyba nie wszyscy Bawarczycy czuja sie Niemcami ;)
                                              www.bayernpartei.org/
                                              ---------
                                              "Sam sobie przeczysz, gdy piszesz że odezwa komunistów[30 lipca-GH] pozostała bez echa. Przecież następnego dnia wybuchło powstanie."
                                              napisal Aqua 14.12.2004
                                              • Gość: Pit Re: Gdzie są teraz twoje Prusy ? IP: 150.254.85.* 28.02.05, 19:52
                                                Gość portalu: George Hedgehog napisał(a):

                                                > > Masz racje, chyba tak samo jest z Bawarami, istnieje tam silna ich tozsam
                                                > osc.
                                                > > Bardzo akcentuja swoja odrebnosc ale sa Niemcami. Moze sie myle.
                                                > Chyba nie wszyscy Bawarczycy czuja sie Niemcami ;)

                                                Mozliwe, wiesz nie znam dobrze Niemiec. Moge cos powiedziec o Alzacji. Chodzi
                                                taki dowcip we Francji, jak pytaja Alzatczyka po francusku to odpowiada po
                                                niemiecku. Jak pytaja po niemiecku to odpowioada po francusku. Niezle co ?
                                        • Gość: Pit Jak myslisz Gerge ? IP: 150.254.85.* 28.02.05, 19:43
                                          Taki maly futuryzm. Gdyby Mickiewicz dozyl czasu przebudzenia litewskiego, czy
                                          opowiedzialby sie za Litwa zmudzka czy jak Jozef Mackiewicz czulby sie Litwinem
                                          obywatelem Rzeczopospolitej ? Podobnie sprawa ma sie z Hauptmanem. Podobno
                                          Ferenc List nie mowil po wegiersku ale po niemiecku.
                                          • Gość: George Hedgehog Re: Jak myslisz Gerge ? IP: *.akita.co.uk / *.dsl.easynet.co.uk 28.02.05, 19:50
                                            Gość portalu: Pit napisał(a):

                                            > Taki maly futuryzm. Gdyby Mickiewicz dozyl czasu przebudzenia litewskiego, czy
                                            > opowiedzialby sie za Litwa zmudzka czy jak Jozef Mackiewicz czulby sie Litwinem
                                            >
                                            > obywatelem Rzeczopospolitej ? Podobnie sprawa ma sie z Hauptmanem. Podobno
                                            > Ferenc List nie mowil po wegiersku ale po niemiecku.
                                            Trudno powiedziec ;)
                                            Np. jeden Szeptycki byl polskim generalem, a drugi ukrainskim biskupem.

                                            ---------
                                            "Sam sobie przeczysz, gdy piszesz że odezwa komunistów[30 lipca-GH] pozostała bez echa. Przecież następnego dnia wybuchło powstanie."
                                            napisal Aqua 14.12.2004
                                              • eichendorff Re: Jak myslisz Gerge ? 01.03.05, 14:12
                                                Gość portalu: Pit napisał(a):

                                                > Masz racje to sa tzw uroki pogranicza. Kiedys to nikomu nie przeszkadzalo
                                                > tylko w tym zas...nym XX wieku kazali sie kazdemu deklarowac.

                                                Brawo Pit!
                                                Twoje poglądy coraz bardziej "mi leżą". Jest nadzieja na porozumienie.
                                                Gdyby tylko inni Polacy też dochodzili do takich wniosków...
                                                • Gość: Pit Re: Jak myslisz Gerge ? IP: 150.254.85.* 02.03.05, 11:14
                                                  eichendorff napisał:

                                                  > Gość portalu: Pit napisał(a):
                                                  >
                                                  > > Masz racje to sa tzw uroki pogranicza. Kiedys to nikomu nie przeszkadzalo
                                                  >
                                                  > > tylko w tym zas...nym XX wieku kazali sie kazdemu deklarowac.
                                                  >
                                                  > Brawo Pit!
                                                  > Twoje poglądy coraz bardziej "mi leżą". Jest nadzieja na porozumienie.
                                                  > Gdyby tylko inni Polacy też dochodzili do takich wniosków...

                                                  Eichendorfie, wszystko bydzie ok jak w gospodarce bydzie podobnie.
                                                  Mozna byc dobrym patriota, ale szowinistow trza gnac gdzie pieprz rosnie. Ich
                                                  rzady zawsze prowadzily do nieszczesc, a najwiecy dostawali w tzw. powiem po
                                                  slosku, rzic, ludzie ktorzy im zaufali.
                                      • Gość: Pit Re: Gdzie są teraz twoje Prusy ? IP: 150.254.85.* 28.02.05, 19:58
                                        slezan napisał:

                                        > Oczywiście jako Ślązacy-Niemcy. Co nie przeszkadza w uznaniu ich dokonań za
                                        > element śląskiego dziedzictwa (czyli dziedzictwa regionu, a nie tylko jednej
                                        > grupy Ślązaków).

                                        Alez masz racje. Wyobraz sobie ze na Bialorusi Kosciuszko jest uznawany za
                                        Bialorusina i ja sie na to nie gniewam. Ostatecznie stamtad pochodzil i maja do
                                        niego prawo. Ja nigdy nie odbieralem Slazakom prawa do tych noblistow,
                                        ostatecznie tam sie rodzili i stamtad ich korzenie.
                                        • Gość: monadina Re: Gdzie są teraz twoje Prusy ? IP: *.aster.pl 28.02.05, 23:19
                                          I ja się z tym zgadzam, chociaż jest kuriozalne jeżeli ktoś jednocześnie A)
                                          Definiuje narodowość śląską jako odrębną etnicznie i kulturowo zarówno od
                                          Polaków jak i Niemców B) Podaje przykład niemieckich noblistów ze Śląska jako
                                          dowód wyższości kultury narodu śląskiego (nie kultury powstałej na terenie
                                          Śląska) nad kulturą polską. Nie piję tu do Ślęzana, ale do bardziej radykalnych
                                          głosów z jakimi się spoktałem. Paradoks takiego rozumowania będzie widoczny,
                                          jeżeli np. W. Kuczok dostanie kiedyś literackiego Nobla (życzę mu powodzenia,
                                          chociaż jak na razie nic na to nie wskazuje, inna sprawa, że Noble ostatnio
                                          bywają przypadkowe). Dostanie ją najprawdopodobniej jako pisarz tworzący po
                                          polsku. Czy będzie to dowód wyższości literatury śląskiej nad polską? Czy w
                                          ogóle będzie miało sens rozróżnianie, czy bardziej ją dostał jako twórca śląski
                                          czy polski?

                                          Wydaje sie skądinąd, że odpowiedzi na pytania o narodowość noblistów ze Śląska,
                                          pomijając, że dociekanie takich rzeczy ma dla mnie wątpliwy sens, zwłaszcza w
                                          przypadku regionów wielokulturowych, pewnie będą wyglądać różnie w przypadku
                                          różnych osób. Tak jak np. w Czechach - mogę sobie wyobrazić ewentualnie
                                          zaliczenie Kafki do kultury czeskiej jako czeskiego Żyda piszącego po niemiecku
                                          (chociaż siła Kafki polegała na tym, że nie był w żadnej kulturze do końca
                                          zakorzeniony), trudno zaliczyć do kultury czeskiej Rainera Marię Rilkego,
                                          urodzonego w Pradze, podobnie jak trudno uznać za myślicieli czeskich Freuda i
                                          Husserla.

                                          Wydaje mi się, ze jeżeli takie rozróżnienia mają mieć sens, a nie upieram się
                                          przy tym, odpowiedź w przypadku uczonych i artystów ze Śląska powinna
                                          rozróżniać 2 przypadki A) Osoby uważające się wyłącznie za Ślązaków, którzy
                                          ewentualnie z przyczyn historycznych wypowiadali się głównie w
                                          języku "zewnętrznym", które określając własną tożsamość kulturową w pierwszej
                                          kolejności akcentowali śląską B) Osoby działające na geograficznym terenie
                                          Śląska , których twórczość wykazuje silne, nie tylko językowe związki z kulturą
                                          państwa "dominującego na Śląsku" (Niemiec, Polski itd.), jest częścią szerszego
                                          nurtu intelektualnego pochodzącego z tych państw, natomiast poczucie związku ze
                                          Śląskiem jest dla istoty ich dorobku, drugorzędne, choćby też ważne, zwłaszcza
                                          prywatnie. W ten sam sposób można "odróżniać" artystów czeskich od niemieckich
                                          pochodzących z Czech, określac tożsamość twórców z polskich kresów itd.

                                          Nie upieram się przy tym, ale - jeżeli w ogóle - to chyba jedyne racjonalne
                                          kryterium opierające się na próbie "obiektywnej" przynależności do danej
                                          kultury. Kryterium autoidentyfikacji nie jest wystarczające: Nietzsche uważał
                                          się w dużej mierze za Polaka, czy to go zalicza do dorobku filozofii
                                          polskiej:))) Ale zastrzegam, że metoda taka może być, jeżeli w ogóle, zasadna w
                                          najbardziej ekstremalnych przypadkach z obydwu stron. W regionach
                                          wielokulturowych jest to trudne albo pozbawione sensu w wielu przypadkach.
                                          Zamiast tworzyć podziały warto akcentować wzajemne powiązania- np. Eichendorff
                                          był wybitnym poetą śląskim i niemieckim, a Henryk Mikołaj Górecki jest wybitnym
                                          kompozytorem śląskim i polskim (najlepszy dowód na zaprzeczenie ogólnikowej
                                          tezie, że kultura śląska nie wydała pod rządami polskimi twórców światowego
                                          formatu i że wpływy kultury polskiej nie były twórcze).
                                            • slezan Re: Im chodzi o tworzenie podziałów 01.03.05, 08:16
                                              Po pierwsze ludzkość dzieli się na różne grupy według róznych kryteriów. Zarzut
                                              tworzenia podziałów jest więc przejawem hipokryzji - chyba, że rezygnujesz z
                                              określeń Polak, katolik, Ślązak, Kresowiak, mieszczuch, zmotoryzowany itp.
                                              Natomiast reszta, to Twoje domysły.
                                • Gość: monadina Re: Singer IP: *.aster.pl 28.02.05, 23:34
                                  A tu zaskoczenie! Po pierwsze, Singer podkreślał swoje związki kulturowe z
                                  Polską, zwłaszcza oczywiście z tradycją polskich Żydów, ale w końcu była to
                                  część tradcyji wielokulturowej kiedyś Polski. Po drugie, Singer bywa czasem
                                  liczony do literatury polskiej, bardziej na Zachodzie - nie podejrzewam akurat
                                  większości polskich krytyków literackich o antysemityzm, ale w Polsce przyjmuje
                                  się na ogół w sposób bezwzględny kryterium języka jako definiujące "narodowość
                                  literatury", stąd nikt nie zalicza w Polsce Josepha Conrada do literatury
                                  polskiej, chociaż był "100% Polakiem" i prywatnie z Polską się utożsamiał. Na
                                  tej zasadzie np. Singer jest pisarzem żydowskim, a Bruno Schulz, Julian
                                  Stryjkowski, Leo Lipski, Ida Fink czy Henryk Grynberg - polskimi.

                                  Po przyznaniu Nobla dla Szymborskiej New York Times pisał o "piątym Noblu" dla
                                  literatury polskiej, czyli wliczał wcześniej Singera. Poza tym w Polsce czyta
                                  się Singera częściej niż przeciętnie gdzie indziej. Jego książki mają dość duże
                                  nakłady. Moi dziadkowie, choć żaden z nich nie jest żydowskiego pochodzenia
                                  zaczytują sie Singerem i wydaje się dla nich "swojski". Ostatnio w Warszawie
                                  zorganizowano festiwal poświęcony Singerowi, który cieszył się prawie
                                  komercyjną popularnością. Co oznacza, że po okresie PRL, ludzie czytający
                                  ambitne książki (a do takich nie zaliczam zwolenników LPR) zaczynają go znów
                                  uważąć w dużej mierze za część własnego, polskiego dorobku.

                                  Stąd porównanie relacji Singera z Polską i niektórych niemieckojęzycznych
                                  autorów ze Śląskiem, nie jest całkiem nieuprawnione...
                                  • slezan Re: Singer 01.03.05, 07:33
                                    Związki Singera z Polską są swoistego rodzaju. O Polakach Singer wypowiadał się
                                    niejednokrotnie z pogardą. Z kulturą polską miał niewiele wspólnego - był Żydem
                                    z getta, a samo pojęcie getta zakłada izolację. W przeciwieństwie do Polaków
                                    pochodzenia żydowskiego, jak np. Tuwim, Singer żył zatem w społeczeństwie
                                    równoległym, wyobcowanym ze społeczeństwa polskiego (nie wiem czy w ogóle można
                                    tu mówić o wielokulturowości). Nie przeszkadza to jednak zasadniczo w tym, by
                                    ktoś postrzegał go dziś (czy raczej jego twórczość), a zwłaszcza w przyszłości,
                                    jako element polskiego dziedzictwa.
                                    A zasadniczo dociekanie narodowości literatury czy filozofii, matematyki czy
                                    chemii uważam za bezsensowne.
                                    • grba Górnośląska metoda na pozyskiwanie noblistów 01.03.05, 08:13
                                      Znajdź wybitnego naukowca noblistę urodzonego na twoim terytorium i ogłoś, że
                                      jest twoim wybitnym ziomkiem. Polska w ten sposób może pozyskać kolejnego
                                      noblistę - Isidora Isaaka Rabiego (1898-1988) urodzonego w Rymanowej koło
                                      Sanoka, który otrzymał nagrodę z fizyki w 1944 za badania w zakresie mechaniki
                                      kwantowej, fizyki jądrowej i magnetyzmu. Rymanów był mu znany tylko z opowiadań
                                      rodziców, naukowo pracował głównie w Nowym Jorku i w Cambridge w MIT, ale to
                                      drobiazg.... "Nasz człowiek".
                                      • slezan Polskie kompleksy? 01.03.05, 08:21
                                        Jest więcej noblistów urodzonych na terytorium Polski. Problem (jak sądzę Twój
                                        i innych, którzy nie potrafią przełknąć śląskich noblistów) polega na tym, że w
                                        żadnym tego słowa znaczeniu nie uważali się oni za Polaków. Tymczasem nawet
                                        taka Maria Goeppert, która wyjechała ze Śląska w dzieciństwie, działała później
                                        w organizacji Górnoślązaków w USA.
                                        To kolejny przykład na to, ile Polacy stracili na swoim etnocentryzmie. Żydzi
                                        musieli mieć naprawdę dużo samozaparcia, żeby przyjąć polską świadomość
                                        narodową.
                                        • grba Re: Polskie kompleksy? 01.03.05, 08:58
                                          slezan napisał:

                                          > Jest więcej noblistów urodzonych na terytorium Polski. Problem (jak sądzę
                                          Twój
                                          > i innych, którzy nie potrafią przełknąć śląskich noblistów) polega na tym, że
                                          w
                                          >
                                          > żadnym tego słowa znaczeniu nie uważali się oni za Polaków. Tymczasem nawet
                                          > taka Maria Goeppert, która wyjechała ze Śląska w dzieciństwie, działała
                                          później
                                          >
                                          > w organizacji Górnoślązaków w USA.
                                          > To kolejny przykład na to, ile Polacy stracili na swoim etnocentryzmie. Żydzi
                                          > musieli mieć naprawdę dużo samozaparcia, żeby przyjąć polską świadomość
                                          > narodową.

                                          Otto Stern i Konrad Bloch mogli się uważać za Niemców? Na co mogli liczyć na
                                          Śląsku?
                                          • slezan Re: Polskie kompleksy? 01.03.05, 09:08
                                            Nie tylko mogli, ale do pewnego momentu się za Niemców uważali (jak zdecydowana
                                            większość niemieckich Żydów). Nie przeszkadzało to uważąć się im za Ślązaków.
                                            MOżna zaryzykowac teze, że w ówczesnych Niemczech ktoś, kto nie uważałby się za
                                            Ślązaka, Sasa, Bawara, Szwaba itp. uchodziłby za dziwaka.
                                            • grba Re: Polskie kompleksy? 01.03.05, 09:15
                                              slezan napisał:

                                              > Nie tylko mogli, ale do pewnego momentu się za Niemców uważali (jak
                                              zdecydowana
                                              >
                                              > większość niemieckich Żydów). Nie przeszkadzało to uważąć się im za Ślązaków.
                                              > MOżna zaryzykowac teze, że w ówczesnych Niemczech ktoś, kto nie uważałby się
                                              za
                                              >
                                              > Ślązaka, Sasa, Bawara, Szwaba itp. uchodziłby za dziwaka.

                                              Deportowalibyście ich do Auschwitz. Dobrze, że uciekli, wyemigrowali.
                                              • rico-chorzow Re: Polskie kompleksy? 01.03.05, 09:28
                                                grba napisał:

                                                > slezan napisał:
                                                >
                                                > > Nie tylko mogli, ale do pewnego momentu się za Niemców uważali (jak
                                                > zdecydowana
                                                > >
                                                > > większość niemieckich Żydów). Nie przeszkadzało to uważąć się im za Śląza
                                                > ków.
                                                > > MOżna zaryzykowac teze, że w ówczesnych Niemczech ktoś, kto nie uważałby
                                                > się
                                                > za
                                                > >
                                                > > Ślązaka, Sasa, Bawara, Szwaba itp. uchodziłby za dziwaka.
                                                >



                                                > Deportowalibyście ich do Auschwitz. Dobrze, że uciekli, wyemigrowali.


                                                U Pana Grbo,sprowadza się zawsze wszystko do TEGO jednego,to jakby ptasi zakres
                                                widzenia,bo żeby więcej widzieć,trzeba ruszyć całą głowę,a o to trudno.
                                                • grba Zabójcy działali do końca 01.03.05, 11:24
                                                  Dziewicze miasto?

                                                  Drezno miało również niechlubne karty co reszta Niemiec. Tamtejszą synagogę
                                                  spalono w trakcie Nocy Kryształowej w listopadzie 1938 roku. Gauleiterem
                                                  Saksonii rezydującym w Dreźnie był znany z brutalności i podłości Martin
                                                  Mutschmann. Naloty uratowały życie przynajmniej jednemu człowiekowi, autorowi
                                                  sławnych dzienników Viktorowi Klempererowi. Był on jednym ze 197 Żydów jeszcze
                                                  żyjących w tym mieście i miał już wyznaczoną datę wywózki do obozu na dwa dni
                                                  po nalotach. W chaosie po bombardowaniu pozbył się żółtej łaty z płaszcza i
                                                  udało mu się uciec.

                                                  Thodore Darlymple, Niemieckie Pompeje?, Tygodnik Forum 7/2005, s. 56.
                                                • grba Re: Polskie kompleksy? 01.03.05, 20:38
                                                  slezan napisał:

                                                  > Ale Ty jesteś infantylny.


                                                  Theodore Darlymple?
                                                  Brytyjski publicysta, właściwie Anthony Daniels, z wykształcenia lekarz,
                                                  pochodzący z rodziny niemieckich Żydów. Autor wielu książek, m.in. "Life at the
                                                  Bottom" (Życie na dnie).
                                • rico-chorzow Re: Gdzie są teraz twoje Prusy ? 01.03.05, 09:41
                                  hierowski napisał:

                                  > A Ślązacy przyznają się do tego wynalazcy gazów bojowych? Bo ja na ten przykład
                                  >
                                  > się do niego nie przyznaję.


                                  Używaliście karabin maszynowy Maxima,czy jego unowocześnienie?,albo nie chcecie
                                  się do tego przyznać?
                                    • rico-chorzow Re: Gdzie są teraz twoje Prusy ? 01.03.05, 09:57
                                      Gość portalu: Pit napisał(a):

                                      > I tak to juz jest na Silesianie, najpierw o noblistach a konczy sie na cyklonie
                                      >
                                      > B gazach bojowych i ssmanach.
                                      > Kazda dyskusja sie tak konczy, niestety....


                                      Witam Pana,

                                      niestety,po 60-80 ciu latach Sląska w Polsce,dyskusje o Slązakach kończą się w
                                      ramach 1939-1945.
                                      • Gość: Pit Re: Gdzie są teraz twoje Prusy ? IP: 150.254.85.* 01.03.05, 10:10
                                        rico-chorzow napisał:

                                        > Gość portalu: Pit napisał(a):
                                        >
                                        > > I tak to juz jest na Silesianie, najpierw o noblistach a konczy sie na cy
                                        > klonie
                                        > >
                                        > > B gazach bojowych i ssmanach.
                                        > > Kazda dyskusja sie tak konczy, niestety....
                                        >
                                        >
                                        > Witam Pana,
                                        >
                                        > niestety,po 60-80 ciu latach Sląska w Polsce,dyskusje o Slązakach kończą się w
                                        > ramach 1939-1945.

                                        Jest to smutne panie Rico, niektorzy maja spetryfikowane mozgi na okres( 1939-
                                        1945 ) ale mam nadzieje ze tylko niektorzy, nam chrzescjanom nie wolno tracic
                                        nadziei.

                                        Milego dnia panie Rico.
                                • Gość: wrog.psychopatow tylko psychopaci moga chwalic Habera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 10:35
                                  Fritz Haber urodził się 9 grudnia 1868 roku we Wrocławiu. Pochodził ze znanej
                                  żydowskiej rodziny, której członkowie nie tylko zasymilowali się w niemieckim
                                  otoczeniu, lecz również uważali się za gorliwych patriotów niemieckich.
                                  Studiował chemię na uniwersytetach w Berlinie i Heidelbergu, później zaś
                                  prowadził pracę naukową w Zurychu, Jenie i Karlsruhe, gdzie na tamtejszym
                                  uniwersytecie w roku 1906 uzyskał tytuł profesora.

                                  Jego badania pozwoliły na szerokie zastosowanie gazów do celów przemysłowych.
                                  Został doceniony w świecie naukowym, skoro w 1911 roku powierzono mu kierowanie
                                  cesarskim Instytutem Chemii Fizycznej i Elektrochemii w Berlinie. Po wybuchu I
                                  wojny światowej otrzymał od Ministerstwa Obrony zamówienie na wyprodukowanie
                                  gazów bojowych dla armii.

                                  O ile sam Haber oddany był swej pracy całą duszą i ciałem, o tyle jego żona,
                                  Clara Immerwahr nie mogła pogodzić się z tym, że jej małżonek tworzy zbrodnicze
                                  wynalazki. Ponieważ sama była chemikiem (w 1900 roku jako pierwsza kobieta
                                  obroniła w tej dziedzinie doktorat na Uniwersytecie Wrocławskim) wiedziała, jak
                                  straszliwą bronią może być gaz bojowy. Dlatego też wiele razy błagała męża, by
                                  porzucił pracę nad bronią chemiczną. On jednak pozostawał nieugięty. W końcu
                                  zdesperowana Clara zagroziła, że jeśli Fritz nie zaprzestanie swych badań, ona
                                  popełni samobójstwo. Ale nawet to nie zrobiło na Haberze większego wrażenia.
                                  Clara spełniła swą groźbę i w 1915 roku odebrała sobie życie.

                                  Profesor na froncie

                                  Fritz Haber przybył na linię frontu niemiecko-rosyjskiego, by osobiście
                                  nadzorować użycie swojego śmiercionośnego wynalazku. Po raz pierwszy ataku
                                  gazowego dokonali Niemcy 22 kwietnia 1915 roku pod Ypres w Belgii (stąd
                                  późniejsza nazwa gazu – iperyt), gdzie zginęło 15 tysięcy osób. Drugi atak miał
                                  natomiast miejsce 12 czerwca tego samego roku na ziemiach polskich – pod
                                  Bolimowem niedaleko Przasnysza. To właśnie tutaj zjawił się genialny chemik. Na
                                  temat jego wizyty zachowała się relacja naocznego świadka, pruskiego lejtnanta
                                  Maxa Wilda, który zdarzenie pod Bolimowem nazwał w swych
                                  wspomnieniach „najstraszliwszym przeżyciem wojennym”. Oddajmy głos Wildowi:

                                  „Tuż przed rozpoczęciem napadu, profesor mówił ze mną bardzo uczenie o
                                  fizjologicznym działaniu wypuszczonych gazów. Zatrzęsło mną, i nie mogłem
                                  wytrzymać, aby nie powiedzieć:

                                  - Wybaczy pan profesor, lecz czyż nie jest rzeczą bestialską mordować w ten
                                  sposób ludzi? Dotąd prowadzimy wojnę z Rosjanami jak ludzie z ludźmi. Teraz zaś
                                  zatruje się tych prostaków, wychowanych do walki bagnetem, trucizną, o której
                                  nie mają najmniejszego pojęcia.

                                  Profesor milczał, a po chwili rzekł pobłażliwie:

                                  - Pan ma rację dla siebie. Ale w tej wojnie, kiedy cały świat z nami walczy,
                                  musimy odsunąć wszelkie wątpliwości moralne. Nie możemy postępować inaczej,
                                  jeżeli chcemy ocalić własnych ludzi.

                                  Nie byłem wcale przekonany słowami profesora, miałem nieprzezwyciężony wstręt
                                  do podobnego rodzaju walki. Co w ten dzień jeszcze przeżyłem, pogłębiło we mnie
                                  to uczucie. Przez piekło prowadziła ta droga.

                                  Kiedy uznano, że gaz podziałał na nieprzyjaciela i że nie zaszkodzi już
                                  nacierającym oddziałom, nasza piechota wyruszyła. Szliśmy z profesorem z drugim
                                  rzutem natarcia. Wydawało się to całkiem bezpieczne, ze strony nieprzyjaciela
                                  nie padł ani jeden strzał, jego artyleria całkowicie zamilkła. Gaz musiał
                                  dokonać swego dzieła. Profesor kazał mi przeczuwać najgorsze, ale to co
                                  zobaczyłem, idąc tamtędy, pobojowisko będące rezultatem morderczej teorii – to
                                  była sama zgroza, która urągała wszelkiej ludzkiej fantazji. Ludzie, zmagający
                                  się w śmiertelnej walce, wlekli się na czworakach i jak w obłąkaniu rwali na
                                  ciele odzież. Jeden leżał, wczepiwszy palce w ziemię, drugi obok z szeroko
                                  otwartymi źrenicami. W oczach jego tkwiło przerażenie przed niepojętym.
                                  Świszczące zatrute oddechy mówiły o niezmiernej męce konających. Niebieskie
                                  wargi, niebieskie to, co wcześniej w oku było białe, w kątach ust żółta piana.
                                  I nieopisana groza na twarzach! Czy to była jeszcze wojna? Czy też było to
                                  tylko prawdziwe oblicze wojny?

                                  Nasi żołnierze musieli odczuwać to samo.

                                  Widziało się, jak wzdłuż rosyjskich okopów zatruci Rosjanie zaścielali pole.
                                  Podejmowano ich z ziemi i odnoszono w tył. To nie było natarcie, ale
                                  współczucie i pomoc dla haniebnie potraktowanego przeciwnika, dla umęczonego
                                  człowieka. Niektórych Rosjan odratowano. Te akty litości były jedyną rzeczą,
                                  która w tym dniu nie pozwoliła mi zwątpić o ludzkości”.

                                  Tyle Max Wild
                                  kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1217632&KAT=239
                                    • bartoszcze Re: tylko psychopaci moga chwalic Habera 01.03.05, 11:34
                                      To proste, drogi Pit - on był po "tamtej" stronie.
                                      Gdyby był po "naszej" stronie, to byłby wychwalany jako noblista, a temat gazów
                                      bojowych byłby marginalizowany jako epizod, którego Haber gorzko potem żałował
                                      (to ostatnie zdaje się jest prawdą).
                                      • Gość: Pit Re: tylko psychopaci moga chwalic Habera IP: 150.254.85.* 01.03.05, 11:38
                                        bartoszcze napisał(a):

                                        > To proste, drogi Pit - on był po "tamtej" stronie.
                                        > Gdyby był po "naszej" stronie, to byłby wychwalany jako noblista, a temat
                                        gazów
                                        >
                                        > bojowych byłby marginalizowany jako epizod, którego Haber gorzko potem
                                        żałował
                                        > (to ostatnie zdaje się jest prawdą).

                                        Masz racje, moje pytanie bylo pytaniem retorycznym.

                                        Pozdrawiam Moderatorze!!!
                                    • slezan Re: tylko psychopaci moga chwalic Habera 01.03.05, 14:09
                                      A gdzie wyczytałeś, że Haber proponował usługi nazistom? Ja czytałem, że mimo
                                      zydowskiegopochodzenia miał szanse się uchować (z uwagi na swoje kompetencje),
                                      ale w 1933 z hukiem pożegnał się z Niemcami pisząc głośny list otwarty.
                                      • Gość: Pit Re: tylko psychopaci moga chwalic Habera IP: 150.254.85.* 01.03.05, 15:44
                                        slezan napisał:

                                        > A gdzie wyczytałeś, że Haber proponował usługi nazistom? Ja czytałem, że mimo
                                        > zydowskiegopochodzenia miał szanse się uchować (z uwagi na swoje
                                        kompetencje),
                                        > ale w 1933 z hukiem pożegnał się z Niemcami pisząc głośny list otwarty.

                                        Nie przeczytalem, ale ogladalem o nim film w TV i zapamietalem scene gdzie w
                                        trakcie rozmowy z wysokimi przedstawicielami rzadu III Rzeszy nie pamietam kto
                                        tam byl, wyszedl jak zmyty. Nie mam powodu zmyslac fim szedl naprawde.
                                          • Gość: Pit Re: tylko psychopaci moga chwalic Habera IP: 150.254.85.* 02.03.05, 09:12
                                            slezan napisał:

                                            > Pytanie na ile film oddawał fakty.


                                            Zapewniam Ciebie, ze to nie byl polski film. O jego probach porozumienia z
                                            nazistami slyszalem od paru chemikow z ktorymi rozmawialem ( jakos rozmowa
                                            zeszla na Habera, bo wyjezdzali robic badania do Fritz Haber Instytut w
                                            Berlinie ). To byly czasy poczatkow rezymu, ktoz wtedy przypuszczal, ze tak to
                                            sie skonczy ? Dlatego to moze byc jakas okolicznosc powodujaca zrozumienie jego
                                            postepowania. Pomimo tego uczciwie trzeba powiedziec, ze z punktu widzenia
                                            merytorycznego byl jednym z najlepszych chemikow I polowy XX wieku.
                                            • slezan Re: tylko psychopaci moga chwalic Habera 02.03.05, 09:27
                                              Nie chodziło mi o "narodowość" filmu, ale o jego charakter (fabularny,
                                              dokumetalny itp.).
                                              Co do możliwej interpretacji. Haber był przed 1933 r. pracownikiem instytucji
                                              państwowych - w dużym stopniu odpowiadał za organizację niemieckich badań
                                              naukowych. Kontakty z władzami należały zapewne dojego obowiązków. Naziści
                                              doszli do władzy legalnie, z pozoru zatem nic się nie zmieniło w kontaktach
                                              między zatrudnionymi przez panstwo ludźmi nauki a urzędnikami. Tak było aż do
                                              pierwszych decyzji nowych władz - a do tych należało zarządzenie o "odżydzeniu"
                                              kadry naukowej.
                                              Mam wrażenie, że Haber był człowiekiem o bardzo silnym poczuciu propaństwowym.
                                              Uważam, że takie poczucie samo w sobie jest niebezpieczne (co meandry losów
                                              Habera potwierdzają). Wielu gości forum ma podobne poglądy na powinności wobec
                                              państwa co Haber (i są to w zdecydowanej większości zdeklarowani polscy
                                              narodowcy).
                                              Haber jako człowiek jest postacią bardzo niejednoznaczną. Bzdurą jest natomiast
                                              określanie go mianem zbrodniarza. Atak na śląskich noblistów (jako patronów
                                              szkoły w Oleśnie) to już normalna antyśląska i antyniemiecka hucpa, która
                                              naraża Polskę na pośmiewisko.
                                              • Gość: Pit Re: tylko psychopaci moga chwalic Habera IP: 150.254.85.* 02.03.05, 09:36
                                                slezan napisał:

                                                > Nie chodziło mi o "narodowość" filmu, ale o jego charakter (fabularny,
                                                > dokumetalny itp.).
                                                > Co do możliwej interpretacji. Haber był przed 1933 r. pracownikiem instytucji
                                                > państwowych - w dużym stopniu odpowiadał za organizację niemieckich badań
                                                > naukowych. Kontakty z władzami należały zapewne dojego obowiązków. Naziści
                                                > doszli do władzy legalnie, z pozoru zatem nic się nie zmieniło w kontaktach
                                                > między zatrudnionymi przez panstwo ludźmi nauki a urzędnikami. Tak było aż do
                                                > pierwszych decyzji nowych władz - a do tych należało zarządzenie
                                                o "odżydzeniu"
                                                >
                                                > kadry naukowej.
                                                > Mam wrażenie, że Haber był człowiekiem o bardzo silnym poczuciu
                                                propaństwowym.
                                                > Uważam, że takie poczucie samo w sobie jest niebezpieczne (co meandry losów
                                                > Habera potwierdzają). Wielu gości forum ma podobne poglądy na powinności
                                                wobec
                                                > państwa co Haber (i są to w zdecydowanej większości zdeklarowani polscy
                                                > narodowcy).
                                                > Haber jako człowiek jest postacią bardzo niejednoznaczną. Bzdurą jest
                                                natomiast
                                                >
                                                > określanie go mianem zbrodniarza. Atak na śląskich noblistów (jako patronów
                                                > szkoły w Oleśnie) to już normalna antyśląska i antyniemiecka hucpa, która
                                                > naraża Polskę na pośmiewisko.



                                                Zgadzam sie, okreslanie Habera jako zbrodniarza to szczyt ignorancji jesli nie
                                                zlosliwosci. Wyobraz sobie, ze Stark slynny fizyk ( od efektu Starka, bardzo
                                                waznego w fizyce i chemii kwantowej ) byl zajadlyn hitlerowcem. Naukowcem byl
                                                swietnym, ale czlowiekiem podlym. Jednakze nigdy bym go nie nazwal zbrodniarzem.
                                                Pisalem wczesniej jak mam okreslic np: Oppenheimera czy Fermiego, ktorzy
                                                zbudowali bombe A. Zdawali sobie sprawe, ze uzycie tej broni nie bedzie tzw '
                                                cieciem hirurgicznym " i musi pociagnacd za soba smierc wielu ludzi, nie tylko
                                                nazistow ale i ich przeciwnikow a takze osob zupelnie niewinnych.
                                              • grba Re: tylko psychopaci moga chwalic Habera 02.03.05, 13:24
                                                slezan napisał:

                                                > Nie chodziło mi o "narodowość" filmu, ale o jego charakter (fabularny,
                                                > dokumetalny itp.).
                                                > Co do możliwej interpretacji. Haber był przed 1933 r. pracownikiem instytucji
                                                > państwowych - w dużym stopniu odpowiadał za organizację niemieckich badań
                                                > naukowych. Kontakty z władzami należały zapewne dojego obowiązków. Naziści
                                                > doszli do władzy legalnie, z pozoru zatem nic się nie zmieniło w kontaktach
                                                > między zatrudnionymi przez panstwo ludźmi nauki a urzędnikami. Tak było aż do
                                                > pierwszych decyzji nowych władz - a do tych należało zarządzenie
                                                o "odżydzeniu"
                                                >
                                                > kadry naukowej.
                                                > Mam wrażenie, że Haber był człowiekiem o bardzo silnym poczuciu
                                                propaństwowym.
                                                > Uważam, że takie poczucie samo w sobie jest niebezpieczne (co meandry losów
                                                > Habera potwierdzają). Wielu gości forum ma podobne poglądy na powinności
                                                wobec
                                                > państwa co Haber (i są to w zdecydowanej większości zdeklarowani polscy
                                                > narodowcy).
                                                > Haber jako człowiek jest postacią bardzo niejednoznaczną. Bzdurą jest
                                                natomiast
                                                >
                                                > określanie go mianem zbrodniarza. Atak na śląskich noblistów (jako patronów
                                                > szkoły w Oleśnie) to już normalna antyśląska i antyniemiecka hucpa, która
                                                > naraża Polskę na pośmiewisko.


                                                Po co ta retoryka? Nie pomyślałeś, że sprawa z Haberem, twórcą Zyklonu B, jest
                                                w Polsce bardzo delikatna ze wzgledu na kontekst, któremu na imię Auschwitz.
                                                Nie lepiej znaleźć niekontrowersyjnego wybitnego Ślązaka na patrona szkoły?
                                                • slezan Re: tylko psychopaci moga chwalic Habera 02.03.05, 16:39
                                                  Szkoła miała nosić imię Śląskich Noblistów, a nie Habera. A Polacy powinni
                                                  zająć się swoimi kontrowersyjnymi postaciami zanim zaczną pisać cudzą historię.
                                                  Jest ich całkiem sporo. W tym takich, które mogą razić Ślązaków lub mniejszość
                                                  niemiecką.
                                                  • grba Re: tylko psychopaci moga chwalic Habera 03.03.05, 11:35
                                                    slezan napisał:

                                                    > Szkoła miała nosić imię Śląskich Noblistów, a nie Habera. A Polacy powinni
                                                    > zająć się swoimi kontrowersyjnymi postaciami zanim zaczną pisać cudzą
                                                    historię.
                                                    >
                                                    > Jest ich całkiem sporo. W tym takich, które mogą razić Ślązaków lub
                                                    mniejszość
                                                    > niemiecką.


                                                    Szkoła im. „Noblistów Śląskich Bez Fritza Habera”... Kapitalne!
                                                    Nagroda Nobla jest dla was złotym fetyszem, gdy tymczasem komitetowi
                                                    noblowskiemu zdarzały się wpadki. Moim ulubionym noblistą jest Duńczyk Fibiger,
                                                    który dostał nagrodę w 1924 za odkrycie fikcyjnych „krętków nowotworowych”.
                                                    Więcej oczywiście nie wolno mi napisać, bo rządzi hasło „ Tylko Papuasi piszą
                                                    historię Papuasów”.
                                                  • slezan Re: tylko psychopaci moga chwalic Habera 03.03.05, 15:53
                                                    A dlaczego bez Habera? Oczywiście, że z Haberem. Czy Szkoła Polskich Noblistów
                                                    w Bierawie jest bez miłośniczki Stalina Szymborskiej i podejrzewanego o
                                                    współpracę z SB Wałęsy? Może jednak warto robić najpierw porządek u siebie,
                                                    polski Kolego? Jakież to osiągnięcia upoważniają Was do określania ram cudzego
                                                    dziedzictwa?
                                                  • grba Re: tylko psychopaci moga chwalic Habera 03.03.05, 16:23
                                                    slezan napisał:

                                                    > A dlaczego bez Habera? Oczywiście, że z Haberem. Czy Szkoła Polskich
                                                    Noblistów
                                                    > w Bierawie jest bez miłośniczki Stalina Szymborskiej i podejrzewanego o
                                                    > współpracę z SB Wałęsy? Może jednak warto robić najpierw porządek u siebie,
                                                    > polski Kolego? Jakież to osiągnięcia upoważniają Was do określania ram
                                                    cudzego
                                                    > dziedzictwa?


                                                    Ooooooooo, jaka zgodność z poglądami "Ludzi Pozbawionych Rozumu" i "rydzyjkiem".
                                                    Ekstremiści najwyraźniej lubią się...
                                                  • slezan Re: tylko psychopaci moga chwalic Habera 04.03.05, 06:52
                                                    Czyżbyś stwierdzenia, że:
                                                    - Szymborska była miłosniczką Stalina
                                                    - Wałęsa podejrzewany jest o współpracę z SB
                                                    uważał za przejaw ekstremizmu? Intrygujące, nie powiem...

                                                    Od kiedy Gwiazda i Walentynowicz są w LPR?

                                                    Oj, grba, grba. Musiz sięjeszcze wiele nauczyć o historii swojej kochanej
                                                    ojczyzny, zanim zaczniesz się przekonująco wypowiadać o naszej.
                                                  • grba Re: tylko psychopaci moga chwalic Habera 04.03.05, 11:03
                                                    slezan napisał:

                                                    > Czyżbyś stwierdzenia, że:
                                                    > - Szymborska była miłosniczką Stalina
                                                    > - Wałęsa podejrzewany jest o współpracę z SB
                                                    > uważał za przejaw ekstremizmu? Intrygujące, nie powiem...
                                                    >
                                                    > Od kiedy Gwiazda i Walentynowicz są w LPR?
                                                    >
                                                    > Oj, grba, grba. Musiz sięjeszcze wiele nauczyć o historii swojej kochanej
                                                    > ojczyzny, zanim zaczniesz się przekonująco wypowiadać o naszej.


                                                    Mylisz się, w tym konkretnym przypadku nie istnieje podział na historię naszą i
                                                    cudzą. Przekonał się o tym Gerard Bartodziej.
                                    • grba Dlaczego powstała bomba atomowa 02.03.05, 11:09
                                      Pod koniec 1938 Otto Hahn w Niemczech rozszczepił jądro atomu. Naukowcy
                                      emigranci wyciągnęli z tego faktu wniosek, że ich koledzy, którzy pozostali w
                                      Niemczech, dysponujący odpowiednią bazą techniczną, na zlecenie pozbawionego
                                      skrupułów nazistowskiego kierownictwa mogą w bliskiej perspektywie zbudować
                                      bombę atomową, która zapewni nazistom panowanie nad światem. Wniosek jak
                                      okazało się po wojnie był błędny, ponieważ Hitler, na szczęście, zlekceważył
                                      najnowsze osiągnięcia fizyki określając je jako „żydowski bluff”. Czterej
                                      emigranci Leo Szilard, Eugen Wigner, Victor Wieskopf i Eduard Teller
                                      postanowiło ostrzec rząd amerykański przed niebezpieczeństwem zbudowania przez
                                      nazistów broni jądrowej. Postanowiono wykorzystać autorytet Alberta Einsteina,
                                      który w liście do prezydenta Roosevelta z 6 października 1939 wyjaśnił istotę
                                      zagrożenia. Od tego momentu zaczyna się historia „Manhattan Project”, przy
                                      realizacji którego pracowało wielu Niemców emigrantów i Żydów prześladowanych
                                      przez nazistów. Bomba atomowa "wyemigrowała" z Niemiec.
    • hierowski Re: Śląscy nobliści :) ? 09.03.05, 15:44
      11 Śląskich Noblistów? Nie rozśmieszajcie mnie! Który z nich się czuł
      Ślązakiem? Ilu Niemcami? Często wymienia się nazwiska tych noblistów by
      udowodnić pogląd o wyższości Niemców nad .... (wstaw odpowiednie słowo).... .
      Problem dla nacjonalistów niemieckich polega na tym, że z tych 11 "Śląskich"
      noblistów co najmniej 5 to Żydzi - często przez Niemców szykanowani za swoje
      pochodzenie.

      Jeżeli tych 11 noblistów było Ślązakami to Polakami byli następujący nobliści:

      Albert Abraham Michelson
      Isidor Isaac Rabi
      Tadeusz Reichstein
      Menachem Begin
      Isaac Singer
      Roald Hoffman
      George Chrapak
      Szimon Peres
      Józef Rotblat
      Samuel Agnon
      Harry Kroto

      • slezan Re: Śląscy nobliści :) ? 09.03.05, 16:09
        Skoro nie potrafisz pogodzić się z tym, że można być jednocześnie Ślązakiem,
        Niemcem i Żydem, to oznacza, że jest to problem nie niemieckich, ale polskich
        nacjonalistów. Takich jak Ty.
        Pytanie, który z noblistów czuł się Ślązakiem jest proste. Odpowiedź brzmi
        każdy. Ktoś wychowany w polskiej tradycji nie znającej pojęcia Heimatu może
        mieć trudności z wypobrażeniem sobie tej sytuacji, ale tak właśnie było.
        • hierowski Re: Śląscy nobliści :) ? 09.03.05, 16:51
          A z czego wynika że ja siu nie potrafię z czymś pogodzić? Twój wyimiaginowany
          świat zaludniony przez nieistniejące narodowości zaczyna Ci przesłaniać
          rzeczywistość.

          Każdy z nich się czuł Ślązakiem? A skąd wiesz? Rozmawiałeś z nimi wszystkimi?
          Zadałes im to pytanie? A może wręcz cała jedenastka jest już członkami RAŚ?
          • slezan Re: Śląscy nobliści :) ? 09.03.05, 17:07
            hierowski napisał:

            > A z czego wynika że ja siu nie potrafię z czymś pogodzić? Twój wyimiaginowany
            > świat zaludniony przez nieistniejące narodowości zaczyna Ci przesłaniać
            > rzeczywistość.

            Nie po raz pierwszy nie możesz się pogodzić z tym, że w śląskiej tradycji są
            znaczące niemieckie wątki (tylko nie zaprzeczaj, proszę - to byłoby równie
            zabawne, jak zapewnienia skina, że kocha ludzi). A gdybyś miał elementarną
            wiedzę na temat problemu narodu, zrozumiałbyś, na jaką śmieszność narażasz się
            przeciwstawiając sobie imaginację i rzeczywistość.

            > Każdy z nich się czuł Ślązakiem? A skąd wiesz? Rozmawiałeś z nimi wszystkimi?
            > Zadałes im to pytanie? A może wręcz cała jedenastka jest już członkami RAŚ?

            A Ty rozmawiałeś z Reymontem i Sienkiewiczem? A może obaj są już członkami
            ROP"Ś"?
            Podejrzewam, że na temat kultury niemeickiej wiedzę masz podobnie mizerną jak
            na temat procesów tworzenia narodów. Ale za to jesteś taki ucieszny.
            • hierowski Re: Śląscy nobliści :) ? 09.03.05, 17:20
              Przykro to pisać ale robisz się coraz bardziej żałosny. Wszystko Ci się plącze.
              Gdzie pisałem cokolwiek o niemieckich wątkach w śląskiej tradycji? Nie
              odpowiadasz też na pytanie skąd wiesz o tym, że wymieniani wyżej naukowcy czuli
              się Ślązakami? Smutno mi że porażki RAŚ i ZLNŚ doprowadziły Cię do takiego
              stanu. W domu też nie masz spokoju przy córeczkach. Spróbuj się może uspokoić,
              wyciszyć. Może powinieneś pójśc na jogę?
              • slezan Re: Śląscy nobliści :) ? 09.03.05, 17:32
                Żałosna jest Twoja ignorancja. Zanim zaczniesz wypowiadać się autorytatywnie na
                pewne tematy powinieneś przeczytać coś więcej niż forumową publicystykę. Radzę
                Ci to z dobrego serca, choć czasem bawi mnie Twoja intelektualna nieporadność.
              • hierowski Re: Co by tam nie mowic 09.03.05, 17:45
                Przydałby wam się ktoś taki w RAŚ no nie?:)

                A nie coś takiego:

                • Re: SEJMIK lista nr 10 - Ruch Autonomii Śląska IP: *.gliwice-
                bernardynska.sdi.tpnet.pl
                Gość: Wilym 16.10.2002 22:17

                RAS rzeczywiscie rozpoczal niezla kampanie - co wazniejsze jest to kampania
                finansowana przez samych czlonkow tej organizacji, a nie podatnikow jak w
                przypadku SLD czy innych ugrupowan parlamentarnych.
                Wczoraj bylem u rodziny w Bycinie i jedyne plakaty kandydata do sejmiku jakie
                tam zanalzlem to byly plakaty pana SWIDERKA (w innym watku ktos juz chyba
                poruszal ten temat) - facet sie stara i dlatego oddam na niego swoj glos!


                • Re: SEJMIK lista nr 10 - Ruch Autonomii Śląska
                slezan 17.10.2002 11:48

                To prawda - miałem okazję uczetsniczyć w spotkaniu z panem Świderkiem i musze
                powiedzieć, że jest to jedna z większych osobowości w RAŚ. Moim zdaniem
                większa od nieco przereklamowanego przez media pana Gorzelika.
                • slezan Re: Co by tam nie mowic 09.03.05, 17:51
                  Nobliści z reguły zajmują się pracą naukową, a nie polityką. Rozumiem, że dla
                  Ciebie nie jest to powód, by darzyć ich szacunkiem. W końcu nie raz dowiodłeś,
                  że wiedzę masz w glębokiej pogardzie - nie musisz nikogo przekonywać, w to
                  akurat każdy Ci uwierzy.