„Occupatio Poloniae” - nowa niemiecka książka

02.03.05, 15:30
Eksterminacja i rabunek

Pod koniec 2004 r. pojawiła się na księgarskim rynku niemieckim 300-
stronicowa pozycja „Occupatio Polonie” pióra historyka Wernera Roehra, która
niemieckiemu czytelnikowi przypomina dramat okupowanej przez nazistów Polski.

Wydawca – Edition Oragon Berlin – realizuje od lat potrzeby wydawnicze
ośrodka badawczego ds. faszyzmu i wojny światowej, który w ramach „badań
niemieckiej polityki okupacyjnej w Polsce 1939 – 1945” wydał już kilka
pozycji. Na tle zalewających znów tamtejszy rynek księgarski publikacji o
cierpieniach wypędzonych, wspomniane pozycje dotyczące Polski są prawdziwymi
rodzynkami. Już chociażby dlatego są godne odnotowania.
Czytelnikowi zdecydowałem się przybliżyć informacje ukazujące rozmiar i
charakter eksploatacji gospodarczej okupowanej Polski, bo młodemu i średniemu
pokoleniu mniej znane. Nasza spuścizna medialna i książkowa okupacyjnej nocy
to łapanki, więzienia, obozy koncentracyjne i walka zbrojna z najeźdźcą.
Tymczasem z terroryzowanego organizmu jednocześnie wyciskano ostatnie soki.

Rosnące potrzeby zbrojeniowe Rzeszy sprawiły, że początkowe myślenie
kategoriami wyłącznie totalnej eksterminacji i rabunku oraz wywożenia co się
da do Rzeszy, hitlerowcy stopniowo zastępowali kalkulacją, jak z obszarów
wcielonych do Niemiec oraz z Generalnej Guberni wycisnąć maksimum dóbr. Jak
zracjonalizować i zwiększyć produkcję przemysłową oraz kontyngenty dostaw od
rolników. Odbywało się to nie bez tarć między planami eksterminacyjnymi ludzi
Himmlera a administracją gubernatora Franka, który argumentował, że nie
sposób spełnić oczekiwań gospodarczych Berlina koncentrując się tylko na
terrorze.

Hermann GÎring, główny nadzorca gospodarki wojennej, już 19 października 1939
powołał do życia „Haupttreuhandstelle Ost” (THO), czyli Główny Urząd
Powierniczy Wschód, którego zadaniem była rejestracja, następnie
wywłaszczenie na rzecz Niemiec, po czym zarządzanie całym polskim majątkiem
państwowym. Decyzją z 15 stycznia 1940 rozciągnięto to także na majątki
polskich obywateli. Do końca 1941 r. THO przejęło 214.000 działek ziemi,
38.000 obiektów przemysłowych oraz zarekwirowało papiery wartościowe na sumę
194.000.000 przedwojennych złotych.

W 1942 r. zakończono urzędowy rabunek polskiej własności rolnej, przejmując
pod powiernictwo niemieckie 897.000 gospodarstw o łącznej powierzchni 8,1 mln
ha. Produkty z tej powierzchni rolnej przeznaczone były na potrzeby Rzeszy.
Niezależnie od tego, tym polskim rolnikom, którym pozwolono jeszcze
gospodarzyć na „swoim” (sprzedawać ziemi nie było wolno) narzucono
kontyngenty dostaw obowiązkowych.

Podczas gdy w roku gospodarczym 1941/42 przekazano w ramach przymusowych
dostaw 58.000 ton zboża, to w następnym roku 1942/43 trzeba było już odstawić
633.470 ton, a także 434,350 ton ziemniaków, 54.272 ton bydła względnie
mięsa, 28.666 ton cukru i 7.235 ton tłuszczu. Obszar GG musiał także wyżywić
stacjonujących tam żołnierzy (od początkowych 300 tys. do 2 mln w czerwcu
1941). Na terenie GG stacjonowało także od 50 tys. do 80 tys. policjantów i
członków formacji SS, również korzystających z garnuszka rolnego GG. Spośród
wszystkich okupowanych krajów największe dostawy żywności czerpała Rzesza z
GG.
W Rzeszy priorytetowo traktowano zapotrzebowanie na siłę roboczą.

Przez pierwsze dwa lata wojny, do końca 1941 r. w Rzeszy najwięcej pracowało
Polaków (2 mln plus ok. 400 tys. jeńców wojennych). Z wcielonych do Rzeszy:
Poznańskiego, Pomorza, Śląska ściągnięto w głąb Niemiec ponad 700 tys. osób.
Aby dodatkowo wymusić wyjazd na roboty do Reihu, władze spowodowały
zamknięcie prawie 75% przedwojennych sklepów i zakładów rzemieślniczych,
pozbawiając w ten sposób tysiące ludzi środków do życia. Później najliczniej
pracowali w Rzeszy Rosjanie.

Sprawnie i szybko włączono w obieg zbrojeniowy Rzeszy polskie zakłady
zbrojeniowe i w ogóle obiekty przemysłowe. Stało się to możliwe, ponieważ już
na długo przed wojną koncerny niemieckie i instytucje państwowe penetrowały
polski przemysł pod kątem wykorzystania go dla wzrostu produkcji własnej.
Koncern IG Farben np. już od roku 1934 systematycznie śledził zdolności
produkcyjne polskiego przemysłu chemicznego. Konsorcjum stalowe Rzeszy od
1937 analizowało zdolności produkcyjne i eksportowe polskiego przemysłu
stalowego. Niezbędne dane gromadziło także Ministerstwo Wojny, MSZ,
Ministerstwo Gospodarki, Instytut Wschodnioeuropejski we Wrocławiu.
Przed 1 września lotnictwo bombowe otrzymało szczegółowe instrukcje, jak
chronić przed zniszczeniem zakłady Śląskiego Okręgu Przemysłowego. Na lądzie
to samo zadanie spełniali niemieccy dywersanci. Operacja ta w znakomitej
większości powiodła się. W centrum Polski trwały jeszcze walki, a na Śląsku
800-osobowa ekipa specjalistów Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu pracowała już
nad błyskawicznym przestawieniem polskich zakładów na potrzeby wojenne
Rzeszy. W lutym 1940 r. potrzeby zbrojeniowe Rzeszy realizowało w GG już 25
zakładów. Już w pierwszych dniach września wielkie niemieckie koncerny i
banki zgłaszały do władz centralnych konkretne wnioski, jakie zakłady w
Polsce chciałyby przejąć pod swą administrację. Od czerwca 1940 działała na
terenie Generalnej Guberni Rźstungsinspektion Ost (Ru-In), czyli inspekcja
zbrojeniowa Wschód, która analizowała przydatność zbrojeniową polskich
zakładów.

Spośród terenów przyłączonych do Rzeszy kluczową rolę kuźni zbrojeniowej
odgrywał Górny Śląsk dzięki bogactwu węglowemu.

Zapasy polskiego węgla kamiennego szacowana na 150 miliardów ton, co
oznaczało powiększenie zasobów węglowych Rzeszy o 150%. Węgiel był wówczas
głównym surowcem strategicznym nie tylko dla hutnictwa, energetyki lecz także
dla transportu. W 1939 r. niedobory węgla kamiennego wynosiły w Rzeszy 8,4
mln ton. Polskie czarne złoto spadło więc nazistom jak z nieba.
Węgla kamiennego, najważniejszego wówczas skarbu machiny zbrojeniowej,
wydobywano na Śląsku w 1943 r. ponad 100 mln ton. W roku następnym wydajność
wprawdzie spadła o kilka mln ton, jednakże we wrześniu 1944 r, wydobycie
dzienne na Śląsku, wysokości 160 tys. ton, i tak przewyższało dzienne wówczas
wydobycie w Zagłębiu Ruhry (90 tys. t) . Rosnące potrzeby Wehrmachtu na
froncie wschodnim sprawiły, że huty Górnego Śląska chociaż przestarzałe i
wyeksploatowane, w porównaniu z zakładami w głębi Rzeszy, okazały się w pełni
przydatne, by sprostać gwałtownemu zapotrzebowaniu na stal. W rezultacie już
w 1941 r. huty Górnego Śląska przekazały 1,2 mln ton surówki żelaza, 2,3 mln
ton surówki stali 1,4 mln ton stali walcowanej. Liczby te z roku na rok
rosły. W jednym tylko roku 1943 śląskie zbrojownie opuszczało miesięcznie 400
czołgów, 300 dział artyleryjskich i 400 tys. pocisków artyleryjskich. Nie
wyczerpywało to oczywiście łącznej produkcji zbrojeniowej regionu. Podane tu
jedynie gwoli ilustracji liczby dają czytelnikowi orientacyjne, dalece
niepełne spojrzenie na skalę i charakter eksploatacji ekonomicznej okupowanej
Polski, o czym przed 60 rocznicą zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami godzi
się przypomnieć.

Eugeniusz Guz.

www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2005022526

    • hierowski Re: „Occupatio Polonia” - nowa niemi 02.03.05, 15:30
      www.jungewelt.de/2004/12-11/028.php
    • rico-chorzow Re: „Occupatio Poloniae” - nowa niemi 02.03.05, 16:07
      Mam prośbę,porafi Pan wymienić ostatnie 5-10 tytułów o tematyce - Wypędzonych
      -,które "zalewją" rynek niemiecki,przy okazji,gdy będzie się Pan wybierał na
      konferencję o Róży Luxemburg,proszę nie zostawić Stalina w domu,czułby się obrażony.
      • hierowski Re: „Occupatio Poloniae” - nowa niemi 03.03.05, 15:57
        Czy to było pytanie czy prośba? Chyba ze zdenerwowania pisał Pan tak szybko, że
        się Panu wszystko kompletnie poplątało.
        • rico-chorzow Re: „Occupatio Poloniae” - nowa niemi 03.03.05, 16:12
          hierowski napisał:

          > Czy to było pytanie czy prośba? Chyba ze zdenerwowania pisał Pan tak szybko, że
          >
          > się Panu wszystko kompletnie poplątało.



          Sądzi Pan,...mnie?
      • bartoszcze Re: „Occupatio Poloniae” - nowa niemi 03.03.05, 20:57
        Oj, Rico, powinieneś czasem dostrzec, że coś jest cytatem.
        • rico-chorzow Re: „Occupatio Poloniae” - nowa niemi 03.03.05, 21:35
          bartoszcze napisał(a):

          > Oj, Rico, powinieneś czasem dostrzec, że coś jest cytatem.


          Bartoszcze,jeżeli ktoś podaje cytaty,nie powinien się plątać.
          • Gość: mysl115 Re: „Occupatio Poloniae” - nowa niemi IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.03.05, 22:32
            ROTFL! Facetowi pewnie ze zdenerwowania sie rece trzesa. :)))
      • tom_ash Re: „Occupatio Poloniae” - nowa niemi 04.03.05, 10:11
        ico-chorzow napisał:

        > Mam prośbę,porafi Pan wymienić ostatnie 5-10 tytułów o tematyce - Wypędzonych
        > -,które "zalewją" rynek niemiecki,przy okazji,gdy będzie się Pan wybierał na
        > konferencję o Róży Luxemburg,proszę nie zostawić Stalina w domu,czułby się obra
        > żony.

        brawo taki bełkot jest typowy dla RAŚowców
        • rico-chorzow Re: „Occupatio Poloniae” - nowa niemi 04.03.05, 10:24
          tom_ash napisał:

          > ico-chorzow napisał:
          >
          > > Mam prośbę,porafi Pan wymienić ostatnie 5-10 tytułów o tematyce - Wypędzo
          > nych
          > > -,które "zalewją" rynek niemiecki,przy okazji,gdy będzie się Pan wybierał
          > na
          > > konferencję o Róży Luxemburg,proszę nie zostawić Stalina w domu,czułby si
          > ę obra
          > > żony.
          >
          > brawo taki bełkot jest typowy dla RAŚowców


          Ma Pan hercklekoty?
    • Gość: harry Re: „Occupatio Poloniae” - nowa IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 05.03.05, 10:08
      Polacy 20 lat eksploatowali zachodnia Ukraine i bialorus,tylez samo przemyslowy
      Slask,bogate Poznanskie,a jeszcze zachcialo im sie Danziga.W tej przedwojennej
      Polsce polscy policjanci strzelali do strajkujacych robotnikow,i to ja musze
      pisac komu jak komu ale komunisci powinni to wiedziec. O Zydach ale ani slowa...
      PS Junge Welt jest organem DKP.
      • Gość: !!! Re: „Occupatio Poloniae” - nowa IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.03.05, 11:07
        no i to wieszanie niedozwolonych skrzynek pocztowych na terenie calego Danzig,
        dozbrajanie strefy handlowej na Westerplatte, blokowanie polaczen logistycznych
        pomiedzy Ost- i Westpreußen...
        wcale nie dziwne, ze przyplynal Schlezwih-Holstein....
    • ramen5 Re: „Occupatio Poloniae” - nowa niemi 06.03.05, 22:31
      hierowski napisał:

      > Eksterminacja i rabunek
      >
      > Pod koniec 2004 r. pojawiła się na księgarskim rynku niemieckim 300-
      > stronicowa pozycja „Occupatio Polonie” pióra historyka Wernera Roeh
      > ra, która
      > niemieckiemu czytelnikowi przypomina dramat okupowanej przez nazistów Polski.
      >
      > Wydawca – Edition Oragon Berlin – realizuje od lat potrzeby wydawni
      > cze
      > ośrodka badawczego ds. faszyzmu i wojny światowej, który w ramach „badań
      > niemieckiej polityki okupacyjnej w Polsce 1939 – 1945” wydał już ki
      > lka
      > pozycji. Na tle zalewających znów tamtejszy rynek księgarski publikacji o
      > cierpieniach wypędzonych, wspomniane pozycje dotyczące Polski są prawdziwymi
      > rodzynkami. Już chociażby dlatego są godne odnotowania.
      > Czytelnikowi zdecydowałem się przybliżyć informacje ukazujące rozmiar i
      > charakter eksploatacji gospodarczej okupowanej Polski, bo młodemu i średniemu
      > pokoleniu mniej znane. Nasza spuścizna medialna i książkowa okupacyjnej nocy
      > to łapanki, więzienia, obozy koncentracyjne i walka zbrojna z najeźdźcą.
      > Tymczasem z terroryzowanego organizmu jednocześnie wyciskano ostatnie soki.
      >
      > Rosnące potrzeby zbrojeniowe Rzeszy sprawiły, że początkowe myślenie
      > kategoriami wyłącznie totalnej eksterminacji i rabunku oraz wywożenia co się
      > da do Rzeszy, hitlerowcy stopniowo zastępowali kalkulacją, jak z obszarów
      > wcielonych do Niemiec oraz z Generalnej Guberni wycisnąć maksimum dóbr. Jak
      > zracjonalizować i zwiększyć produkcję przemysłową oraz kontyngenty dostaw od
      > rolników. Odbywało się to nie bez tarć między planami eksterminacyjnymi ludzi
      > Himmlera a administracją gubernatora Franka, który argumentował, że nie
      > sposób spełnić oczekiwań gospodarczych Berlina koncentrując się tylko na
      > terrorze.
      >
      > Hermann GÎring, główny nadzorca gospodarki wojennej, już 19 października 1939
      > powołał do życia „Haupttreuhandstelle Ost” (THO), czyli Główny Urzą
      > d
      > Powierniczy Wschód, którego zadaniem była rejestracja, następnie
      > wywłaszczenie na rzecz Niemiec, po czym zarządzanie całym polskim majątkiem
      > państwowym. Decyzją z 15 stycznia 1940 rozciągnięto to także na majątki
      > polskich obywateli. Do końca 1941 r. THO przejęło 214.000 działek ziemi,
      > 38.000 obiektów przemysłowych oraz zarekwirowało papiery wartościowe na sumę
      > 194.000.000 przedwojennych złotych.
      >
      > W 1942 r. zakończono urzędowy rabunek polskiej własności rolnej, przejmując
      > pod powiernictwo niemieckie 897.000 gospodarstw o łącznej powierzchni 8,1 mln
      > ha. Produkty z tej powierzchni rolnej przeznaczone były na potrzeby Rzeszy.
      > Niezależnie od tego, tym polskim rolnikom, którym pozwolono jeszcze
      > gospodarzyć na „swoim” (sprzedawać ziemi nie było wolno) narzucono
      > kontyngenty dostaw obowiązkowych.
      >
      > Podczas gdy w roku gospodarczym 1941/42 przekazano w ramach przymusowych
      > dostaw 58.000 ton zboża, to w następnym roku 1942/43 trzeba było już odstawić
      > 633.470 ton, a także 434,350 ton ziemniaków, 54.272 ton bydła względnie
      > mięsa, 28.666 ton cukru i 7.235 ton tłuszczu. Obszar GG musiał także wyżywić
      > stacjonujących tam żołnierzy (od początkowych 300 tys. do 2 mln w czerwcu
      > 1941). Na terenie GG stacjonowało także od 50 tys. do 80 tys. policjantów i
      > członków formacji SS, również korzystających z garnuszka rolnego GG. Spośród
      > wszystkich okupowanych krajów największe dostawy żywności czerpała Rzesza z
      > GG.
      > W Rzeszy priorytetowo traktowano zapotrzebowanie na siłę roboczą.
      >
      > Przez pierwsze dwa lata wojny, do końca 1941 r. w Rzeszy najwięcej pracowało
      > Polaków (2 mln plus ok. 400 tys. jeńców wojennych). Z wcielonych do Rzeszy:
      > Poznańskiego, Pomorza, Śląska ściągnięto w głąb Niemiec ponad 700 tys. osób.
      > Aby dodatkowo wymusić wyjazd na roboty do Reihu, władze spowodowały
      > zamknięcie prawie 75% przedwojennych sklepów i zakładów rzemieślniczych,
      > pozbawiając w ten sposób tysiące ludzi środków do życia. Później najliczniej
      > pracowali w Rzeszy Rosjanie.
      >
      > Sprawnie i szybko włączono w obieg zbrojeniowy Rzeszy polskie zakłady
      > zbrojeniowe i w ogóle obiekty przemysłowe. Stało się to możliwe, ponieważ już
      > na długo przed wojną koncerny niemieckie i instytucje państwowe penetrowały
      > polski przemysł pod kątem wykorzystania go dla wzrostu produkcji własnej.
      > Koncern IG Farben np. już od roku 1934 systematycznie śledził zdolności
      > produkcyjne polskiego przemysłu chemicznego. Konsorcjum stalowe Rzeszy od
      > 1937 analizowało zdolności produkcyjne i eksportowe polskiego przemysłu
      > stalowego. Niezbędne dane gromadziło także Ministerstwo Wojny, MSZ,
      > Ministerstwo Gospodarki, Instytut Wschodnioeuropejski we Wrocławiu.
      > Przed 1 września lotnictwo bombowe otrzymało szczegółowe instrukcje, jak
      > chronić przed zniszczeniem zakłady Śląskiego Okręgu Przemysłowego. Na lądzie
      > to samo zadanie spełniali niemieccy dywersanci. Operacja ta w znakomitej
      > większości powiodła się. W centrum Polski trwały jeszcze walki, a na Śląsku
      > 800-osobowa ekipa specjalistów Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu pracowała już
      > nad błyskawicznym przestawieniem polskich zakładów na potrzeby wojenne
      > Rzeszy. W lutym 1940 r. potrzeby zbrojeniowe Rzeszy realizowało w GG już 25
      > zakładów. Już w pierwszych dniach września wielkie niemieckie koncerny i
      > banki zgłaszały do władz centralnych konkretne wnioski, jakie zakłady w
      > Polsce chciałyby przejąć pod swą administrację. Od czerwca 1940 działała na
      > terenie Generalnej Guberni Rźstungsinspektion Ost (Ru-In), czyli inspekcja
      > zbrojeniowa Wschód, która analizowała przydatność zbrojeniową polskich
      > zakładów.
      >
      > Spośród terenów przyłączonych do Rzeszy kluczową rolę kuźni zbrojeniowej
      > odgrywał Górny Śląsk dzięki bogactwu węglowemu.
      >
      > Zapasy polskiego węgla kamiennego szacowana na 150 miliardów ton, co
      > oznaczało powiększenie zasobów węglowych Rzeszy o 150%. Węgiel był wówczas
      > głównym surowcem strategicznym nie tylko dla hutnictwa, energetyki lecz także
      > dla transportu. W 1939 r. niedobory węgla kamiennego wynosiły w Rzeszy 8,4
      > mln ton. Polskie czarne złoto spadło więc nazistom jak z nieba.
      > Węgla kamiennego, najważniejszego wówczas skarbu machiny zbrojeniowej,
      > wydobywano na Śląsku w 1943 r. ponad 100 mln ton. W roku następnym wydajność
      > wprawdzie spadła o kilka mln ton, jednakże we wrześniu 1944 r, wydobycie
      > dzienne na Śląsku, wysokości 160 tys. ton, i tak przewyższało dzienne wówczas
      > wydobycie w Zagłębiu Ruhry (90 tys. t) . Rosnące potrzeby Wehrmachtu na
      > froncie wschodnim sprawiły, że huty Górnego Śląska chociaż przestarzałe i
      > wyeksploatowane, w porównaniu z zakładami w głębi Rzeszy, okazały się w pełni
      > przydatne, by sprostać gwałtownemu zapotrzebowaniu na stal. W rezultacie już
      > w 1941 r. huty Górnego Śląska przekazały 1,2 mln ton surówki żelaza, 2,3 mln
      > ton surówki stali 1,4 mln ton stali walcowanej. Liczby te z roku na rok
      > rosły. W jednym tylko roku 1943 śląskie zbrojownie opuszczało miesięcznie 400
      > czołgów, 300 dział artyleryjskich i 400 tys. pocisków artyleryjskich. Nie
      > wyczerpywało to oczywiście łącznej produkcji zbrojeniowej regionu. Podane tu
      > jedynie gwoli ilustracji liczby dają czytelnikowi orientacyjne, dalece
      > niepełne spojrzenie na skalę i charakter eksploatacji ekonomicznej okupowanej
      > Polski, o czym przed 60 rocznicą zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami godzi
      > się przypomn
    • hruby Re: „Occupatio Poloniae” - nowa niemi 11.03.05, 22:11
      hierowski napisał:

      > Eksterminacja i rabunek
      >
      > Pod koniec 2004 r. pojawiła się na księgarskim rynku niemieckim 300-
      > stronicowa pozycja „Occupatio Polonie” pióra historyka Wernera Roeh
      > ra, która
      > niemieckiemu czytelnikowi przypomina dramat okupowanej przez nazistów Polski.
      >
      > Wydawca – Edition Oragon Berlin – realizuje od lat potrzeby wydawni
      > cze
      > ośrodka badawczego ds. faszyzmu i wojny światowej, który w ramach „badań
      > niemieckiej polityki okupacyjnej w Polsce 1939 – 1945” wydał już ki
      > lka
      > pozycji. Na tle zalewających znów tamtejszy rynek księgarski publikacji o
      > cierpieniach wypędzonych, wspomniane pozycje dotyczące Polski są prawdziwymi
      > rodzynkami. Już chociażby dlatego są godne odnotowania.
      > Czytelnikowi zdecydowałem się przybliżyć informacje ukazujące rozmiar i
      > charakter eksploatacji gospodarczej okupowanej Polski, bo młodemu i średniemu
      > pokoleniu mniej znane. Nasza spuścizna medialna i książkowa okupacyjnej nocy
      > to łapanki, więzienia, obozy koncentracyjne i walka zbrojna z najeźdźcą.
      > Tymczasem z terroryzowanego organizmu jednocześnie wyciskano ostatnie soki.
      >
      > Rosnące potrzeby zbrojeniowe Rzeszy sprawiły, że początkowe myślenie
      > kategoriami wyłącznie totalnej eksterminacji i rabunku oraz wywożenia co się
      > da do Rzeszy, hitlerowcy stopniowo zastępowali kalkulacją, jak z obszarów
      > wcielonych do Niemiec oraz z Generalnej Guberni wycisnąć maksimum dóbr. Jak
      > zracjonalizować i zwiększyć produkcję przemysłową oraz kontyngenty dostaw od
      > rolników. Odbywało się to nie bez tarć między planami eksterminacyjnymi ludzi
      > Himmlera a administracją gubernatora Franka, który argumentował, że nie
      > sposób spełnić oczekiwań gospodarczych Berlina koncentrując się tylko na
      > terrorze.
      >
      > Hermann GÎring, główny nadzorca gospodarki wojennej, już 19 października 1939
      > powołał do życia „Haupttreuhandstelle Ost” (THO), czyli Główny Urzą
      > d
      > Powierniczy Wschód, którego zadaniem była rejestracja, następnie
      > wywłaszczenie na rzecz Niemiec, po czym zarządzanie całym polskim majątkiem
      > państwowym. Decyzją z 15 stycznia 1940 rozciągnięto to także na majątki
      > polskich obywateli. Do końca 1941 r. THO przejęło 214.000 działek ziemi,
      > 38.000 obiektów przemysłowych oraz zarekwirowało papiery wartościowe na sumę
      > 194.000.000 przedwojennych złotych.
      >
      > W 1942 r. zakończono urzędowy rabunek polskiej własności rolnej, przejmując
      > pod powiernictwo niemieckie 897.000 gospodarstw o łącznej powierzchni 8,1 mln
      > ha. Produkty z tej powierzchni rolnej przeznaczone były na potrzeby Rzeszy.
      > Niezależnie od tego, tym polskim rolnikom, którym pozwolono jeszcze
      > gospodarzyć na „swoim” (sprzedawać ziemi nie było wolno) narzucono
      > kontyngenty dostaw obowiązkowych.
      >
      > Podczas gdy w roku gospodarczym 1941/42 przekazano w ramach przymusowych
      > dostaw 58.000 ton zboża, to w następnym roku 1942/43 trzeba było już odstawić
      > 633.470 ton, a także 434,350 ton ziemniaków, 54.272 ton bydła względnie
      > mięsa, 28.666 ton cukru i 7.235 ton tłuszczu. Obszar GG musiał także wyżywić
      > stacjonujących tam żołnierzy (od początkowych 300 tys. do 2 mln w czerwcu
      > 1941). Na terenie GG stacjonowało także od 50 tys. do 80 tys. policjantów i
      > członków formacji SS, również korzystających z garnuszka rolnego GG. Spośród
      > wszystkich okupowanych krajów największe dostawy żywności czerpała Rzesza z
      > GG.
      > W Rzeszy priorytetowo traktowano zapotrzebowanie na siłę roboczą.
      >
      > Przez pierwsze dwa lata wojny, do końca 1941 r. w Rzeszy najwięcej pracowało
      > Polaków (2 mln plus ok. 400 tys. jeńców wojennych). Z wcielonych do Rzeszy:
      > Poznańskiego, Pomorza, Śląska ściągnięto w głąb Niemiec ponad 700 tys. osób.
      > Aby dodatkowo wymusić wyjazd na roboty do Reihu, władze spowodowały
      > zamknięcie prawie 75% przedwojennych sklepów i zakładów rzemieślniczych,
      > pozbawiając w ten sposób tysiące ludzi środków do życia. Później najliczniej
      > pracowali w Rzeszy Rosjanie.
      >
      > Sprawnie i szybko włączono w obieg zbrojeniowy Rzeszy polskie zakłady
      > zbrojeniowe i w ogóle obiekty przemysłowe. Stało się to możliwe, ponieważ już
      > na długo przed wojną koncerny niemieckie i instytucje państwowe penetrowały
      > polski przemysł pod kątem wykorzystania go dla wzrostu produkcji własnej.
      > Koncern IG Farben np. już od roku 1934 systematycznie śledził zdolności
      > produkcyjne polskiego przemysłu chemicznego. Konsorcjum stalowe Rzeszy od
      > 1937 analizowało zdolności produkcyjne i eksportowe polskiego przemysłu
      > stalowego. Niezbędne dane gromadziło także Ministerstwo Wojny, MSZ,
      > Ministerstwo Gospodarki, Instytut Wschodnioeuropejski we Wrocławiu.
      > Przed 1 września lotnictwo bombowe otrzymało szczegółowe instrukcje, jak
      > chronić przed zniszczeniem zakłady Śląskiego Okręgu Przemysłowego. Na lądzie
      > to samo zadanie spełniali niemieccy dywersanci. Operacja ta w znakomitej
      > większości powiodła się. W centrum Polski trwały jeszcze walki, a na Śląsku
      > 800-osobowa ekipa specjalistów Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu pracowała już
      > nad błyskawicznym przestawieniem polskich zakładów na potrzeby wojenne
      > Rzeszy. W lutym 1940 r. potrzeby zbrojeniowe Rzeszy realizowało w GG już 25
      > zakładów. Już w pierwszych dniach września wielkie niemieckie koncerny i
      > banki zgłaszały do władz centralnych konkretne wnioski, jakie zakłady w
      > Polsce chciałyby przejąć pod swą administrację. Od czerwca 1940 działała na
      > terenie Generalnej Guberni Rźstungsinspektion Ost (Ru-In), czyli inspekcja
      > zbrojeniowa Wschód, która analizowała przydatność zbrojeniową polskich
      > zakładów.
      >
      > Spośród terenów przyłączonych do Rzeszy kluczową rolę kuźni zbrojeniowej
      > odgrywał Górny Śląsk dzięki bogactwu węglowemu.
      >
      > Zapasy polskiego węgla kamiennego szacowana na 150 miliardów ton, co
      > oznaczało powiększenie zasobów węglowych Rzeszy o 150%. Węgiel był wówczas
      > głównym surowcem strategicznym nie tylko dla hutnictwa, energetyki lecz także
      > dla transportu. W 1939 r. niedobory węgla kamiennego wynosiły w Rzeszy 8,4
      > mln ton. Polskie czarne złoto spadło więc nazistom jak z nieba.
      > Węgla kamiennego, najważniejszego wówczas skarbu machiny zbrojeniowej,
      > wydobywano na Śląsku w 1943 r. ponad 100 mln ton. W roku następnym wydajność
      > wprawdzie spadła o kilka mln ton, jednakże we wrześniu 1944 r, wydobycie
      > dzienne na Śląsku, wysokości 160 tys. ton, i tak przewyższało dzienne wówczas
      > wydobycie w Zagłębiu Ruhry (90 tys. t) . Rosnące potrzeby Wehrmachtu na
      > froncie wschodnim sprawiły, że huty Górnego Śląska chociaż przestarzałe i
      > wyeksploatowane, w porównaniu z zakładami w głębi Rzeszy, okazały się w pełni
      > przydatne, by sprostać gwałtownemu zapotrzebowaniu na stal. W rezultacie już
      > w 1941 r. huty Górnego Śląska przekazały 1,2 mln ton surówki żelaza, 2,3 mln
      > ton surówki stali 1,4 mln ton stali walcowanej. Liczby te z roku na rok
      > rosły. W jednym tylko roku 1943 śląskie zbrojownie opuszczało miesięcznie 400
      > czołgów, 300 dział artyleryjskich i 400 tys. pocisków artyleryjskich. Nie
      > wyczerpywało to oczywiście łącznej produkcji zbrojeniowej regionu. Podane tu
      > jedynie gwoli ilustracji liczby dają czytelnikowi orientacyjne, dalece
      > niepełne spojrzenie na skalę i charakter eksploatacji ekonomicznej okupowanej
      > Polski, o czym przed 60 rocznicą zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami godzi
      > się przypomn
Pełna wersja