Mickiewicz dla niemieckich koneserów

07.03.05, 09:46
Johann Karl Gottfried Loewe (1796-1869)
ur. 30 XI 1796 w Lobejun k. Halle zm. 20 IV 1869 w Kilonii, niemiecki
kompozytor. Od 1820 był kantorem i organistą w kościele św. Jakuba, od 1821
dyr. muzyki i nauczycielem w gimnazjum w Szczecinie, gdzie działał 46 lat.
Z jego dzieł największe znaczenie mają pieśni na głos i fortepian do tekstów
J. Herdera, L. Uhlanda, J. W. Goethego i A. Mickiewicza w tłum. Blankensee
(Czaty, Pierwiosnek, Trzech Budrysów, Wilia i dziewica, Panicz i dziewczyna).
Loewe jest twórcą ballady wokalnej, w której rozwiną środki harmoniczne i
usamodzielnił partię fortepianu. Nadto komponował oratoria i opery ( m.in.
Die drei Wunsche, Berlin 1836) oraz utwory fortepianowe i kameralne.

"Der Woywode" (Czaty), op. 49 no. 1 (1835)

www.recmusic.org/lieder/get_text.html?TextId=20786
    • eichendorff Re: Mickiewicz dla niemieckich koneserów 07.03.05, 14:08
      grba napisał:

      > Johann Karl Gottfried Loewe (1796-1869)
      > ur. 30 XI 1796 w Lobejun k. Halle zm. 20 IV 1869 w Kilonii, niemiecki
      > kompozytor. Od 1820 był kantorem i organistą w kościele św. Jakuba, od 1821
      > dyr. muzyki i nauczycielem w gimnazjum w Szczecinie, gdzie działał 46 lat.
      > Z jego dzieł największe znaczenie mają pieśni na głos i fortepian do tekstów
      > J. Herdera, L. Uhlanda, J. W. Goethego i A. Mickiewicza w tłum. Blankensee
      > (Czaty, Pierwiosnek, Trzech Budrysów, Wilia i dziewica, Panicz i dziewczyna).
      > Loewe jest twórcą ballady wokalnej, w której rozwiną środki harmoniczne i
      > usamodzielnił partię fortepianu. Nadto komponował oratoria i opery ( m.in.
      > Die drei Wunsche, Berlin 1836) oraz utwory fortepianowe i kameralne.
      >
      > "Der Woywode" (Czaty), op. 49 no. 1 (1835)
      >
      > www.recmusic.org/lieder/get_text.html?TextId=20786

      Bardzo ciekawe!
      Tylko co to ma wspólnego ze Śląskiem?
      • Gość: Pit Re: Mickiewicz dla niemieckich koneserów IP: 150.254.85.* 07.03.05, 14:23
        eichendorff napisał

        "(...) And I think to myself:
        What a wonderful world!"
        Our silesian world...

        Eichendorfie, po co ten mariaz angielszczyzny ze slaskom godkom ? Nie
        nabieraj "polskich" zwyczajow. Bez zlosliwosci, zawsze mnie draznilo jak
        widzialem Polokow po polrocznym pobycie na zachodzie, gdy juz gadali
        z "akcyntem" i coraz wtracali angielskie slowa.

        • Gość: wstyd Re: Mickiewicz dla niemieckich koneserów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.05, 14:42
          "Luft Mi uciyk ze goominoow we mojym car".

          Tak, dziepjyro po iber hoondert fufcig lout, Goornoszloonzouki ze Texasa
          sie "zamerykanizowali"!

          Gorole niy spoominajoom se jurz nawet suooweczek, kjere mjeli z Nooma jednake
          we starosuowjan'szczyz'nie.

          Gan'ba!
        • eichendorff Re: Mickiewicz dla niemieckich koneserów 07.03.05, 15:02
          Gość portalu: Pit napisał(a):

          > Eichendorfie, po co ten mariaz angielszczyzny ze slaskom godkom ? Nie
          > nabieraj "polskich" zwyczajow. Bez zlosliwosci, zawsze mnie draznilo jak
          > widzialem Polokow po polrocznym pobycie na zachodzie, gdy juz gadali
          > z "akcyntem" i coraz wtracali angielskie slowa.

          Zgadzam się, że panuje moda na używanie zwrotów anglojęzycznych w języku
          codziennym. Wkurza mnie stasznie gdy np. słyszę w spikerkę z TV, która mówi, że
          coś/ktoś jest "trendy", tak jakby nie potrafiła powiedzieć, że coś/ktoś jest
          modne. I masz całkowitą rację, że coś takiego piętnujesz (a podejrzewam, że
          piętnujesz)!!!
          Czy jednak mamy przejść ze skrajności w skrajność i od razu wyrzucić (bądź
          przetłumaczyć) wszystkie obcojęzyczne zwroty???
          Za chwilę będziemy mówić/pisać o byłej pani premier Wielkiej Brytanii -
          Małgorzacie Thatcher :-)
          Przecież to tekst piosenki!!! Nie wolno mi zaśpiewać piosenki w oryginale? Nie
          wolno mi podzielić się radością, którą budzą słowa piosenki z kimś innym?
          Ostatnio RMF wydał płytę, na której znani artyści wykonywanli polskie wersje
          znanych przebojów. I jak to brzmi??? Choć jakość wykonania dobra to oryginały
          były 494287325 razy lepsze.
          Pozwól mi więc cieszyć się słowami śpiewanymi niegdyś przez niezapomnianego
          Louisa Armstronga, a teraz przez niegorszego Roda Stewarda. Po polsku (bądź
          śląsku) ta chrypa nie brzmiałaby tak samo :-)

          P.S. Z piosenkami The Beatles czy Rolling Stones nie byłoby problemów (choć
          żaden anglista nie podejmie się tłumaczenia "Come Together"), ale spróbuj
          młodzież przekonać do tłumaczenia tekstów hip-hopowych :-)
          • Gość: Pit Re: Mickiewicz dla niemieckich koneserów IP: 150.254.85.* 07.03.05, 18:38
            Eichendorfie, zgadzam sie z Toba, moj post byl troche prowokacyjny. Takze
            jestem zwolennikiem jak najszerszej znajomosci jezykow obcych, nie tylko
            angielskiego. Wkurza mnie tylko uzywanie anglizmow kiedy trza i nie trza.
            A w TV to jest zalew chamstwa i glupoty, ktora z roku na rok rosnie w postepie
            geometrycznym. Zastanawia mnie tylko dlaczego w Polsce bierze sie z Zachodu
            same g...no a nie to co dobre.Przykladowo bedac w Austrii, Francji, Belgii czy
            Niemczech nigdy nie spotkalem "karków" chodzacych w dresach z pitbullami, co w
            Polsce jest norma. Z USA np. bierze sie przyklad z lumpiarskich negrow z
            Harlemu, a nie amerykanski etos pracy i woli sukcesu i tak by mozna dali
            wymieniac.
            • eichendorff Re: Mickiewicz dla niemieckich koneserów 08.03.05, 12:00
              Gość portalu: Pit napisał(a):

              > A w TV to jest zalew chamstwa i glupoty, ktora z roku na rok rosnie w
              > postepie geometrycznym.

              To zaczęło się pojawiać w tym samym momencie gdy TVP przekształciła się w
              cukierkowo-biesiadną telewizję dla mas (i to tych głupszych), kiedy
              największymi gwiazdami stali się Magda M. (której zresztą rola głupiutkiej
              Barbie niezbyt odpowiedała więc uciekła z Woronicza jak tylko nadażyła się
              okazja) oraz Tomasz Wielbłąd (mieliśmy unikać zwrotów anglojęzycznych, nie?), a
              najwięszą furrorę robiły programy pseudo-biesiadne w stylu "Imieniny
              Nieistniejącej w Rzeczywistym Świecie Krystyny z Klanu".
              Może teraz, po odejściu Roberta K., coś się zmieni w TVP, choć głupie opery
              mydlane lecą dalej... :-(

              > Zastanawia mnie tylko dlaczego w Polsce bierze sie z Zachodu
              > same g...no a nie to co dobre.Przykladowo bedac w Austrii, Francji, Belgii
              czy
              > Niemczech nigdy nie spotkalem "karków" chodzacych w dresach z pitbullami, co
              > w Polsce jest norma. Z USA np. bierze sie przyklad z lumpiarskich negrow z
              > Harlemu, a nie amerykanski etos pracy i woli sukcesu i tak by mozna dali
              > wymieniac.

              Czy to nie jest spowodowane niską samooceną Polaków?
              "U nas jest źle, ale jak weźmiemy coś zachodniego to będzie lepiej, nieprawdaż?"
              • Gość: Pit Re: Mickiewicz dla niemieckich koneserów IP: 150.254.85.* 08.03.05, 12:42
                eichendorff napisał:

                Czy to nie jest spowodowane niską samooceną Polaków?
                > "U nas jest źle, ale jak weźmiemy coś zachodniego to będzie lepiej,
                nieprawdaż?

                Eichendorfie, akurat ci od dresow maja bardzo dobre o sobie mniemanie. Im
                glupszy i bardziej prymitywny tym bardziej robi sie na madrego. Akurat to nie
                jest tylko polska przypadlosc. Co do niskiej samooceny Polakow, cos w tym jest
                jednakze wydaje mi sie ze lepiej jest miec mniejsze mniemanie o sobie niz
                wpadac w megalomanie( tzw. niefalszywej skromnosci nigdy dosc ), choc tych
                drugich tez jest niemalo.

                • eichendorff Re: Mickiewicz dla niemieckich koneserów 08.03.05, 13:19
                  Gość portalu: Pit napisał(a):

                  > Eichendorfie, akurat ci od dresow maja bardzo dobre o sobie mniemanie.

                  A dlaczego mają? Bo mają: fura, skóra i komóra - synonimy bogactwa i
                  nowoczesności (koniecznie "BeeMka" z podrasowanym silnikiem, szybami
                  przyciemnionymi do tego stopnia, że nic przez nie nie widać). Gdyby te produkty
                  były produkowane w Polsce to nie wzbudzałyby zainteresowania (wyroby skórzane
                  akurat są produkowane w dużym stopniu, ale oni o tym nie wiedzą, bo jest metka
                  od jakiegoś "Valentino").

                  > Im glupszy i bardziej prymitywny tym bardziej robi sie na madrego. Akurat to
                  > nie jest tylko polska przypadlosc. Co do niskiej samooceny Polakow, cos w tym
                  > jest jednakze wydaje mi sie ze lepiej jest miec mniejsze mniemanie o sobie
                  > niz wpadac w megalomanie( tzw. niefalszywej skromnosci nigdy dosc ), choc
                  > tych drugich tez jest niemalo.

                  Właśnie przeczytałem na innym forum ciekawy post na ten temat.
                  Tu jest link: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26192&w=21421190
Pełna wersja