eichendorff
11.03.05, 12:49
W swoim dzisiejszym felietonie
miasta.gazeta.pl/katowice/1,35068,2594905.html
Kutz pisze, że "Skrajna prawica zgłosiła projekt uchwały o odwołaniu Marka
Belki ze stanowiska premiera rządu. (...) Jak wiemy, dzięki dwom głosom
posłów z mniejszości niemieckiej uchwała nie przeszła. Zawiedziony Roman
Giertych zapowiedział po zwycięstwie prawicy w wyborach zemstę - zgłosi
projekt ustawy o likwidacji przywilejów mniejszości niemieckiej. Jako syn
swojego ojca i dziadka Giertych jest genetycznie antyniemiecki i należy
oczekiwać, że będzie zmierzał w ogóle do likwidacji mniejszości niemieckiej."
Abstrahując od toczonej przez Romana G. piany z ust pod adresem niemieckich
posłów, nasuwają się pytania:
- Jak daleko może się posunąć koalicja PO-PiS w przejmowaniu wygłoszonych
wcześniej przez wodza Ligi, przepełnionych nacjonalizmem i ksenofobią, haseł?
- Jak bardzo realne są to groźby?
- Czy posłowie mniejszości niemieckiej (a może i korzystający z jej listy
posłowie mniejszości śląskiej) mogą stworzyć w przyszłym Sejmie wraz z UW/PD
(którego jednego z liderów - Belkę - właśnie "obronili") jednolity blok
skierowany przeciwko skrajnej prawicy i popierający przyjęcie Konstytucji
Europejskiej?
- Czy w przypadku rozbicia, przez Wszechpolaków Giertycha, niemieckiej
mniejszości (likwidacja przywileju wyborczego), nastąpi eskalacja
nacjonalistycznej ofensywy np. w postaci prób zdelegalizowania regionalnych
ugrupowań, nie tylko niemieckich, lecz i śląskich?