Dodaj do ulubionych

Jak "rozruszać" społeczeństwo?

19.05.05, 13:43
W kilku wątkach wypowiadamy się już na temat "co należy zrobić by było nam na
Śląsku lepiej".
Piszemy cały czas w pierwszej osobie liczby mnogiej: "musimy", "powinniśmy"
itd. I słusznie! Ale nic się nie zmieni jeśli będziemy tylko doradzać sobie
nawzajem. W pierwszej kolejności należy znaleźć sposób by te pomysły, które
tu, na forum, "rzucamy" (niektóre BARDZO ciekawe), zostały "zasiane" w
społeczeństwie. By właśnie zwykli ludzie zaczęli myśleć kategoriami: mój dom,
moja ulica, moja dzielnica, moje miasto, mój Śląsk. By zaczęli działać w tym
kierunku, by im było lepiej. By zaczęli przejmować inicjatywę: począwszy od
wysprzątania podwórka, o które nie dba zarząd spółdzielni, poprzez "wywalenie
na zbity pysk" tego zarządu, aż po przejęcie władzy w spółdzielni. Oczywiście
to nie tyczy się tylko spółdzielni, ale też władz dzielnicy, miasta, Śląska
czy Polski.
Społeczeństwo w ustroju demokratycznym to olbrzymia siła, która potrafi
zdmuchnąć zarówno złodziei (vide rząd SLD) jak i populistów (zarówno z lewa,
jak i z prawa). Trzeba tylko nauczyć społeczeństwo jak z tej swojej siły ma
korzystać. Trzeba znaleźć sposób by społeczeństwo zaakceptowało pewne
utrudnienia, które są nieodzownym towarzyszem każdej reformy. Czy potrafimy
porwać ludność Śląska by - w sposób całkowicie demokratyczny - przejęła
władzę w swoich miastach i województwach?

Tylko w ten sposób będzie można zrealizować te pomysły, których tak pełno
teraz w naszych umysłach i na Silesianie. Inaczej zawsze znajdzie się jakaś
pani naczelnik K. która dla własnego "widzimisie" czy własnych korzyści,
wrzuci najlepsze projekty do kosza...
Obserwuj wątek
    • myster.i Re: Jak "rozruszać" społeczeństwo? 19.05.05, 14:15
      > Społeczeństwo w ustroju demokratycznym to olbrzymia siła, która potrafi
      > zdmuchnąć zarówno złodziei (vide rząd SLD) jak i populistów (zarówno z lewa,
      > jak i z prawa). Trzeba tylko nauczyć społeczeństwo jak z tej swojej siły ma
      > korzystać. Trzeba znaleźć sposób by społeczeństwo zaakceptowało pewne
      > utrudnienia, które są nieodzownym towarzyszem każdej reformy. Czy potrafimy
      > porwać ludność Śląska by - w sposób całkowicie demokratyczny - przejęła
      > władzę w swoich miastach i województwach?

      Jest jeden problem. Nie da sie zastosować inżynierii w społeczeństwie. Byli już
      tacy jak August Comte(wiedzieć, przewidywać, ingerować) czy dziadek Beria(co to
      chciał ludzina postronku jak bydło do komunizmu zaprowadzić). Takie działania
      są z góry skazane na porażkę!

      Nie znajdzie się rzadnego sposobu aby społeczeństwo nauczyło sie "życia z
      pewnymi utrudnieniami"- tego nauczy je kapitalizm, lekcja trwa. Dlaczego mam
      większą wiarę w kapitalizm niż inżynierię społeczną? Ponieważ wolny rynek
      dotyczy dzisiaj każdego aspektu życia społecznego od pampersów poprzez sztukę
      aż do religii. A jego oddziaływanie jest nieprzerwane od 15lat. Ponieważ to
      właśnie jego rytm zmienia wzorce zachowań, sposób zorganizowania pracy,
      ponieważ to właśnie on promując przedsiębiorczość i konkurencję poprawia
      wszelkie standardy.

      Działania jakie proponujesz są do wykonania na osiedlu, góra dzielnicy. Wyrzej
      potrzebna dobrze rozwinięta partia, stowarzyszenie posiadające kasę i zaplecze.
      A i tak nie będzie gwarancji skutku.

      Jeżeli oczekujemy nadejścia społeczeństa w pełni obywatelskiego czekajmy co nam
      przyniosą losy kapitalizmu. Jeżeli chcemy aby było czyściej na osiedlu- tyle
      spokojnie można zrobić.
      • slezan Re: Jak "rozruszać" społeczeństwo? 19.05.05, 14:49
        Są rozwiązania ustrojowe sprzyjające obywatelskiej aktywności (daleko idąca
        decentralizacja). Ponadto społeczeństwo można "rozruszać" od dołu - działając w
        NGO, skupiając wokół swoich pomysłów innych itp. Między inżynierią społeczną a
        czekaniem aż niewidzialna ręka rynku zrobi z nas obywateli jest jeszcze całe
        spektrum możliwości.
      • eichendorff Re: Jak "rozruszać" społeczeństwo? 19.05.05, 14:58
        Masz rację, ale nie do końca.
        Ja też od '89 byłem entuzjastą gospodarki wolnorynkowej. Czekałem spokojnie na
        to, że społeczeństwo nauczy się wreszcie demokracji i kapitalizmu, że będzie
        potrafiło wykorzystać władzę jaką dają mu wolne wybory. Niestety nie doczekałem
        się. Pewnie takich jak ja było wielu (Ty również na to czekasz).
        Są w takiej sytuacji 2 wyjścia:
        - czekamy dalej aż społeczeństwo samo nauczy się kapitalizmu; będziemy pewnie
        czekać z założonymi rękami do "usranej śmierci" oglądając się jeden na drugiego;
        - przejmiemy inicjatywę (w końcu też jesteśmy społeczeństwem) i zaczniemy
        robić "z tym" porządek.
        Demokracja amerykańska zbudowana jest na solidnych podstawach: istnieje tam
        olbrzymia ilość różnych stowarzyszeń, organizacji pozarządowych, kółek
        zainteresowań itd. itp. Tam było tak od samego zarania poszczególnych stanów.
        To jest głównym powodem tego, że żaden populista czy karierowicz nie ma tam
        większych szans na zwycięstwo w wyborach. Dopóki tutaj tak nie będzie, wciąż
        dominować będą ludzie, którzy myślą kategoriami swojej "kapsy".
        Moja wiara w to, że będzie lepiej rozwiała się stosunkowo niedawno: najpierw
        liberalna PO skręciła zdecydowanie w prawo i zajęła się zmianą konstytucji,
        listami Wildsteina i kilkoma innymi "ważnymi" sprawami, chowając jednocześnie
        ze wstydem swoje sztandarowe hasło "3*15", a niedawno przeczytałem kto na
        Śląsku tworzyć będzie Partię Demokratyczną. Te 2 wydarzenia przelały kielich
        goryczy.
        Wiem już teraz, że te 2 siły, które mogłyby coś dobrego zrobić, nie zrobią nic
        bo albo zajmują się tematami zastępczymi (PO), albo zostaną szybko
        oplecione "czerwoną pajęczyną" uciekającą z SLD (PD).

        Nie mamy już więcej czasu by czekać aż miną kolejne 4 lata, i kolejne, i
        kolejne... Jeśli sami się nie zorganizujemy i nie wyjdziemy do ludzi, nikt za
        nas tego nie zrobi!
        I - proszę - nie mów mi, że to nie Twoja sprawa, że Ty do polityki mieszać się
        nie chcesz! Tak robią wszyscy więc jest tak a nie inaczej. To jest nasza
        wspólna sprawa i tylko my możemy dokonać tego by było lepiej!
        • myster.i Re: Jak "rozruszać" społeczeństwo? 20.05.05, 15:45
          eichendorff napisał:
          > Demokracja amerykańska zbudowana jest na solidnych podstawach: istnieje tam
          > olbrzymia ilość różnych stowarzyszeń, organizacji pozarządowych, kółek
          > zainteresowań itd. itp. Tam było tak od samego zarania poszczególnych stanów.
          > To jest głównym powodem tego, że żaden populista czy karierowicz nie ma tam
          > większych szans na zwycięstwo w wyborach.

          Tak, masz srację. Siła demokracji zależy od tego czy ludzie chcą w niej
          uczestniczyć i korzystać z jej dobrodziejstw. Zauważ jednak że w ameryce
          najpierw istniał kapitalizm i to z mocnym purytańsim zakorzenieniem. To on
          wytworzył społeczeństwo, które następnie stworzyło świetnie działającą
          demokrację. U nas społeczeństwo w `89 nie posiadało zbioru wzorców i przekonań,
          które umożliwiłoby sprawne jej działanie. One sie dopiero wytwarzają.

          Rozwój demokracji w europie zachodniej, i jej kręgu kulturalnym, jest wybitnie
          związany z postępem kapitalizmu. Wymuszał on modernizację we wszystkich
          dziedzinach ludzkiego życia. To on doprowadził do rozwoju liberalizmu,
          rewolucji francuskiej,rządań robotników dotyczących praw wyborczych. I nie był
          to okres paru dekad lecz kilku wieków.

          Nawiązując do obecnej sytuacji III RP chciałbym zauważyć, że coraz bardziej
          widoczna jest działalność nowego pokolenia, które wychowywało się już pod
          dyktatem wolnego rynku. Młodzi znają jego mechanizmy, lepiej kojarzą jego
          zalety i wady. Sieć organizacji pozarządowych ciągle rośnie, najnowsze analizy
          socjologiczne wskazują że moje pokolenie (rocznik który kończy teraz pierwszy
          rok studiów) pod względem optymizmu, ambicji itp. jest diametralnie różny od
          poprzednich- jeżeli mogę urzyć tego określenia- w pozytywny sposób.


          > Nie mamy już więcej czasu by czekać aż miną kolejne 4 lata, i kolejne, i
          > kolejne... Jeśli sami się nie zorganizujemy i nie wyjdziemy do ludzi, nikt za
          > nas tego nie zrobi!

          Organizuj, lecz bez inżynierii. Siła i ilość oddolnych inicjatyw jest mówią o
          jakości demokracji.

          > I - proszę - nie mów mi, że to nie Twoja sprawa, że Ty do polityki mieszać
          się
          > nie chcesz! Tak robią wszyscy więc jest tak a nie inaczej. To jest nasza
          > wspólna sprawa i tylko my możemy dokonać tego by było lepiej!

          W wyborach na pewno startować nie będę- muszę się uczyć ;P Na razie udzielam
          sie w organizacji non-profitowej i regularnie uczestniczę w debatach, wyborach
          i rzadziej demonstrancjach(w sumie kilka razy byłem na pomarzńczowych, ostatnio
          wybieramy się białoruskie), namawiam ludzi do korzystania z nich i jakiej
          kolwiek działalności obywatelskiej.
          • eichendorff Re: Jak "rozruszać" społeczeństwo? 21.05.05, 15:35
            myster.i napisał:

            > Tak, masz srację. Siła demokracji zależy od tego czy ludzie chcą w niej
            > uczestniczyć i korzystać z jej dobrodziejstw. Zauważ jednak że w ameryce
            > najpierw istniał kapitalizm i to z mocnym purytańsim zakorzenieniem. To on
            > wytworzył społeczeństwo, które następnie stworzyło świetnie działającą
            > demokrację. U nas społeczeństwo w `89 nie posiadało zbioru wzorców i
            > przekonań, które umożliwiłoby sprawne jej działanie. One sie dopiero
            > wytwarzają.
            >
            > Rozwój demokracji w europie zachodniej, i jej kręgu kulturalnym, jest
            > wybitnie związany z postępem kapitalizmu. Wymuszał on modernizację we
            > wszystkich dziedzinach ludzkiego życia. To on doprowadził do rozwoju
            > liberalizmu, rewolucji francuskiej,rządań robotników dotyczących praw
            > wyborczych. I nie był to okres paru dekad lecz kilku wieków.

            Zauważ, że w Polsce teraz w ciągu 15 lat w gospodarce zrobiono tyle ile na
            Zachodzie w ciągu kilkudziesięciu lat. Równowaga pomiędzy poziomem rozwoju
            gospodarczego a społecznego została zachwiana. Czym grozi połączenie
            kapitalizmu z całkowitym (lub prawie całkowitym) brakiem zaangażowania
            społeczeństwa w politykę widać najlepiej na przykładzie krajów Ameryki
            Łacińskiej, gdzie jedna junta wojskowa zastępuje drugą, a wybory wygrywają ci,
            którzy wzorują się na Peronie i wołają na wiecach wyborczych: "Chodźcie za
            mną!". Jest jeszcze kwestia rozwoju społeczeństwa informacyjnego. Gdy
            społeczeństwa zachodnie były na takim stopniu rozwoju jak teraz społeczeństwo w
            Polsce, nikt jeszcze nie słyszał o komputerach, a co dopiero o internecie. To
            sytuacja, która jeszcze nigdzie nie została sprawdzona, więc nie możemy
            postępować w ten sam sposób jak Zachód kilkadziesiąt lat temu. To są całkiem
            odmiennne warunki!

            > Nawiązując do obecnej sytuacji III RP chciałbym zauważyć, że coraz bardziej
            > widoczna jest działalność nowego pokolenia, które wychowywało się już pod
            > dyktatem wolnego rynku. Młodzi znają jego mechanizmy, lepiej kojarzą jego
            > zalety i wady. Sieć organizacji pozarządowych ciągle rośnie, najnowsze
            > analizy socjologiczne wskazują że moje pokolenie (rocznik który kończy teraz
            > pierwszy rok studiów) pod względem optymizmu, ambicji itp. jest diametralnie
            > różny od poprzednich- jeżeli mogę urzyć tego określenia- w pozytywny sposób.

            I bardzo dobrze!!!!!!!!!!!! Tylko małe pytanko: czy mamy czekać aby
            wcześniejsze pokolenia poumierały by można się wziąść do roboty?

            > Organizuj, lecz bez inżynierii. Siła i ilość oddolnych inicjatyw jest mówią o
            > jakości demokracji.

            Co rozumiesz przez inżynierię? Jakąś socjotechnikę?

            > W wyborach na pewno startować nie będę- muszę się uczyć ;P

            Nikt Ci nie każe startować w wyborach :-)

            > Na razie udzielam sie w organizacji non-profitowej i regularnie uczestniczę w
            > debatach, wyborach i rzadziej demonstrancjach(w sumie kilka razy byłem na
            > pomarzńczowych, ostatnio wybieramy się białoruskie), namawiam ludzi do
            > korzystania z nich i jakiejkolwiek działalności obywatelskiej.

            Jestem mile zaskoczony Twoją aktywnością. Gdyby więcej osób postępowało jak Ty,
            nie powstałby w ogóle ten wątek. Powiedz więc jak zachęcić innych do podobnej
            społecznej aktywności.
            • myster.i Re: Jak "rozruszać" społeczeństwo? 22.05.05, 23:50
              eichendorff napisał:

              Ameryka łacińska to bardzo ciekawy teren. Gdy rządzą junty krajem mają po 10%
              wzrostu PKB, niskie bezrobocie i niska inflację. Niestety społeczeństwu się to
              nie podoba, więc walczy o wolność i demokrację. Gdy ją osiąga od razu inflacja
              i bezrobocie rosną, rozwój zachamowany, a społeczeństwo ma w nosie
              demokratycznie wybrane władze. W efekcie mało kto zauważa, że władze w kraju
              przejmuje kolejna junta.
              Apatia jest tutaj bardziej związana z brakiem postępu gospodarczego, który
              uniemożliwia rozwoju bazy, z której może powstać społeczeństwo obywatelskie
              (szkoły, uniwersytety, prasa).

              > I bardzo dobrze!!!!!!!!!!!! Tylko małe pytanko: czy mamy czekać aby
              > wcześniejsze pokolenia poumierały by można się wziąść do roboty?

              Ja podałem przykład zachodzących zmian, które w naszej rozmowie można uznać za
              pozytywne. Pracować należy już teraz, ale wyniki zbliżone do typu idealnego
              rzeczywistości, będą pojawiać sie dopiero z czasem.


              > Powiedz więc jak zachęcić innych do podobnej
              > społecznej aktywności.

              Informować, informować i jeszcze raz robić to tak aby zauważono informatora, a
              informowany złapał bagcyla. Mnie natchnął mój kuzyn- zaczęło się od zwykłej
              rodzinnej rywalizacji pod tytułem kto się okaże lepszy.
              • eichendorff Re: Jak "rozruszać" społeczeństwo? 23.05.05, 12:11
                myster.i napisał:

                > Ameryka łacińska to bardzo ciekawy teren. Gdy rządzą junty krajem mają po 10%
                > wzrostu PKB, (...)
                > Apatia jest tutaj bardziej związana z brakiem postępu gospodarczego, który
                > uniemożliwia rozwoju bazy, z której może powstać społeczeństwo obywatelskie
                > (szkoły, uniwersytety, prasa).

                Brak postępu gospodarczego i 10% wzrostu PKB?
                Czy jedno drugiemu nie przeczy?

                > Ja podałem przykład zachodzących zmian, które w naszej rozmowie można uznać
                > za pozytywne. Pracować należy już teraz, ale wyniki zbliżone do typu
                > idealnego rzeczywistości, będą pojawiać sie dopiero z czasem.

                Jasne, że z czasem!

                > Informować, informować i jeszcze raz robić to tak aby zauważono informatora,
                > a informowany złapał bagcyla. Mnie natchnął mój kuzyn- zaczęło się od zwykłej
                > rodzinnej rywalizacji pod tytułem kto się okaże lepszy.

                Masz jakieś propozycje tego informowania. Sama dyskusja na forum, to chyba za
                mało, nie?
                • myster.i Re: Jak "rozruszać" społeczeństwo? 23.05.05, 16:53
                  eichendorff napisał:

                  > myster.i napisał:
                  >
                  > > Ameryka łacińska to bardzo ciekawy teren. Gdy rządzą junty krajem mają po
                  > 10%
                  > > wzrostu PKB, (...)
                  > > Apatia jest tutaj bardziej związana z brakiem postępu gospodarczego, któr
                  > y
                  > > uniemożliwia rozwoju bazy, z której może powstać społeczeństwo obywatelsk
                  > ie
                  > > (szkoły, uniwersytety, prasa).
                  >
                  > Brak postępu gospodarczego i 10% wzrostu PKB?
                  > Czy jedno drugiemu nie przeczy?

                  Nie koniecznie- przykład rewolucji przemysłowej. W swoim czasie obliczono
                  wzrost PKB w XIX wieku w krajach gdzie miała ona miejsce- był bliski zeru :o
                  Ale to taki oftopic.
                  Wracając do Twojego pytania. Przykład przeze mnie podany miałza zadanie
                  wskazanie faktu, iż wydajność gospodarki w ameryce łacińskiej jest znacznie
                  wyższa pod rządami autorytarnymi niz demokratycznymi. A nierównowaga pomiędzy
                  rozwojem kapitalizmu, a rozwojem społeczeństwa nie zwiększa apatii. Jej wzrost
                  możemy zaobserwować dopiero po wprowadzeniu demokracji. Ma związek z jej niską
                  jakością i słabą wydolnością gospodarki kapitalistycznej.

                  > > Informować, informować i jeszcze raz robić to tak aby zauważono informato
                  > > ra,
                  > > a informowany złapał bagcyla. Mnie natchnął mój kuzyn- zaczęło się od zwy
                  > > kłej
                  > > rodzinnej rywalizacji pod tytułem kto się okaże lepszy.
                  > Masz jakieś propozycje tego informowania. Sama dyskusja na forum, to chyba za
                  > mało, nie?

                  Z mojego doświadczenia: o organizacji, w której się udzielam dowiedziałem się
                  na właśnie na forum internetowym;)
                  • eichendorff Re: Jak "rozruszać" społeczeństwo? 24.05.05, 10:27
                    myster.i napisał:

                    > Przykład przeze mnie podany miałza zadanie
                    > wskazanie faktu, iż wydajność gospodarki w ameryce łacińskiej jest znacznie
                    > wyższa pod rządami autorytarnymi niz demokratycznymi.

                    Czyli jeśli w RP do władzy dojdzie jakiś dyktator (nie muszę chyba podawać
                    nazwisk tych, którzy mają takie zapędy) to gospodarka przyspieszy?

                    > A nierównowaga pomiędzy rozwojem kapitalizmu, a rozwojem społeczeństwa nie
                    > zwiększa apatii. Jej wzrost możemy zaobserwować dopiero po wprowadzeniu
                    > demokracji.

                    Czyli dopóki w systemie kapitalistycznym panuje dyktatura, to społeczeństwu
                    wcale nie jest źle?

                    > Ma związek z jej niską jakością i słabą wydolnością gospodarki
                    > kapitalistycznej.

                    A jaka gospodarka jest bardziej wydolna?

                    > Z mojego doświadczenia: o organizacji, w której się udzielam dowiedziałem się
                    > na właśnie na forum internetowym;)

                    To akurat bardzo ciekawe, pouczające i zachęcające...
        • Gość: harc mistrz Re: Jak "rozruszać" społeczeństwo? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.05.05, 22:04
          To dobrze myślałeś, Eichendorff...
          Bo po przeczytaniu satysfakcjonujących wypowiedzi Mystera.i i Aquy w nin.
          wątku, przygotowałem odpowiedni tekst na ów temat i, nie wiem w jaki sposób,
          tuż przed wysłaniem... stracił mi się(!).
          Poszedł sobie w krzaki!
          Nie mogąc go odzyskać, wkurzyłem się, i... poszedłem na piwo.
          (Zdążywszy jeszcze na odchodnym lapidarnie ten fakt - zaakcentować
          symbolicznie.)
          (HKP)
          ...
          CZUWAJ!!!
          Wrócę wkrótce do tego tematu, bo jest mi on bliski.
          • arnold7 Re: Jak "rozruszać" społeczeństwo? 22.05.05, 22:11
            Gość portalu: harc mistrz napisał(a):

            > To dobrze myślałeś, Eichendorff...
            > Bo po przeczytaniu satysfakcjonujących wypowiedzi Mystera.i i Aquy w nin.

            Aqua napisal:
            "witaj myster, mam podobne zdanie na ten temat. Żadna odgórna akcja, żadna
            najlepsza ustawa, nie zmieni mentalności społeczeństwa. Nawet żadna reforma, np
            autonomia."

            bardzo "imnteligentnie" i "na temat"

            Zastanow sie czasem harcy....
          • eichendorff Re: Jak "rozruszać" społeczeństwo? 23.05.05, 12:15
            Wypowiedzi Mystera.i z pewnością są satysfakcjonujące, ale co Aqua wniósł do
            dyskusji?

            A propos! Naprawdę zależy nam na rzetelnej dyskusji na temat przyszłości naszej
            śląskiej ziemi i chcielibyśmy posłuchać/poczytać co Wy, Polacy, macie ciekawego
            do zaoferowania, więc po raz kolejny zachęcam do wypowiedzi!!!
            • Gość: harc mistrz Re: Jak "rozruszać" społeczeństwo? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.05.05, 15:48
              Spodobała mi się wypowiedź Mystera.i, Aqua to jeszcze potwierdził.
              (To do Arnolda7.)
              ROZRUSZAĆ SPOŁECZEŃSTWO można jedynie na poziomie lokalnym i to w bardzo tylko
              konkretnych sprawach - tego środowiska społecznego dotyczących.
              Dużo się mówi o DEMOKRACJI, o SPOŁECZEŃSTWIE OBYWATELSKIM, o tworzeniu
              ORGANIZACJI POZARZĄDOWYCH (NGO'sy). Pięknie, nieprawdaż!?...
              Tylko praktycznie jest tak, że wszelkie władze od centralnych do samorządowych,
              jak ognia boją się prawdziwej, oddolnej aktywności obywatelskiej i robią
              wszystko, żeby takie niezależne ruchy paraliżować, a społeczeństwo polskie
              utrzymywać w stanie letargu albo półuśpienia.
              (Żeby, jak mawiał "w tym temacie" pewien "chłopski filozof z wąsem",
              >>SPOŁECZEŃSTWO NIE PRZESZKADZAŁO REFORMOM!<<)
              Przepisy, rejestry i nadzory są tak skonstruowane, aby raczej zniechęcać do
              (niezależnej) aktywności obywatelskiej. Mam na myśli stowarzyszenia i
              samoorganizujące się grupy mieszkańców, które w prawdziwie demokratycznych
              państwach są podstawą ustrojową i są AUTENTYCZNYM r u c h e m (!).
              Jedne powstają, działają krócej lub dłużej, potem przechodzą w stan zawieszenia
              lub zanikają, rodzą się nowe... itd. itp.
              Jest to normalny stały i permanentny ruch o d d o l n y - taki
              SAMOGRAJ, "demokratyczne" PERPETUM MOBILLE. I tak być powinno...

              Tym, co przeszkadza autentycznej DEMOKRACJI jest egoizm elit i oligarchiczne
              oddziaływanie władzy na społeczeństwo. Wszystko się saczęło i trwa, już od
              POROZUMIENIA OKRĄGŁEGO STOŁU.(!)
              Dlatego tak stopniowo tworzono i przekształano przepisy, żeby w życiu społeczno-
              politycznym dominowały partie i... POWSZECHNE UPARTYJNIENIE.
              A normalni ludzie w dupie mają wswzystkie partie - od lewa do prawa!
              Największym zaś idiotyzmem było upartyjnienie wyborów samorządowo-gminnych i
              narzucenie takich progów, których żadna organizacja społeczna pokonać nie
              zdoła. I zwykli obywatele, coraz bardziej przekonują się, że na nic i tak nie
              mają wpływu, obojętnie, czy chodzą - czy nie chodzą na wybory.
              I błędne koło trwa...
              I będzie trwało, aż do jakieś rewolty lub buntu społecznego.

              Może zmiany w ordynacjach wyborczych, odejście od tzw. proporcjonalności i
              stworzenie okręgów jednomandatowych (nie dotyczących całego miasta, czy okręgu)
              zmienią tę beznadziejną sytuację obecną???
              ...
              CZUWAJ, ŚW. DEMOKRACJO, SIOSTRO PRZYRODNIA ANARCHII!!!
              • eichendorff Re: Jak "rozruszać" społeczeństwo? 24.05.05, 10:33
                Gość portalu: harc mistrz napisał(a):


                > ROZRUSZAĆ SPOŁECZEŃSTWO można jedynie na poziomie lokalnym i to w bardzo
                > tylko konkretnych sprawach - tego środowiska społecznego dotyczących.
                > Dużo się mówi o DEMOKRACJI, o SPOŁECZEŃSTWIE OBYWATELSKIM, o tworzeniu
                > ORGANIZACJI POZARZĄDOWYCH (NGO'sy). Pięknie, nieprawdaż!?...
                > Tylko praktycznie jest tak, że wszelkie władze od centralnych do
                > samorządowych,
                > jak ognia boją się prawdziwej, oddolnej aktywności obywatelskiej i robią
                > wszystko, żeby takie niezależne ruchy paraliżować, a społeczeństwo polskie
                > utrzymywać w stanie letargu albo półuśpienia.
                > (Żeby, jak mawiał "w tym temacie" pewien "chłopski filozof z wąsem",
                > >>SPOŁECZEŃSTWO NIE PRZESZKADZAŁO REFORMOM!<<)
                > Przepisy, rejestry i nadzory są tak skonstruowane, aby raczej zniechęcać do
                > (niezależnej) aktywności obywatelskiej.

                I Ty nie chcesz tego zmienić???????????????????????????????

                > Mam na myśli stowarzyszenia i
                > samoorganizujące się grupy mieszkańców, które w prawdziwie demokratycznych
                > państwach są podstawą ustrojową i są AUTENTYCZNYM r u c h e m (!).
                > Jedne powstają, działają krócej lub dłużej, potem przechodzą w stan
                > zawieszenial ub zanikają, rodzą się nowe... itd. itp.
                > Jest to normalny stały i permanentny ruch o d d o l n y - taki
                > SAMOGRAJ, "demokratyczne" PERPETUM MOBILLE. I tak być powinno...

                Właśnie!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                > Tym, co przeszkadza autentycznej DEMOKRACJI jest egoizm elit i oligarchiczne
                > oddziaływanie władzy na społeczeństwo. Wszystko się saczęło i trwa, już od
                > POROZUMIENIA OKRĄGŁEGO STOŁU.(!)
                > Dlatego tak stopniowo tworzono i przekształano przepisy, żeby w życiu
                > społeczno-politycznym dominowały partie i... POWSZECHNE UPARTYJNIENIE.
                > A normalni ludzie w dupie mają wswzystkie partie - od lewa do prawa!
                > Największym zaś idiotyzmem było upartyjnienie wyborów samorządowo-gminnych i
                > narzucenie takich progów, których żadna organizacja społeczna pokonać nie
                > zdoła. I zwykli obywatele, coraz bardziej przekonują się, że na nic i tak nie
                > mają wpływu, obojętnie, czy chodzą - czy nie chodzą na wybory.
                > I błędne koło trwa...
                > I będzie trwało, aż do jakieś rewolty lub buntu społecznego.

                A może do jakiegoś oddolnego ruchu społecznego? Może, tu na forum, zdołamy się
                zjednoczyć przeciwko nepotyzmowi?

                > Może zmiany w ordynacjach wyborczych, odejście od tzw. proporcjonalności i
                > stworzenie okręgów jednomandatowych (nie dotyczących całego miasta, czy
                > okręgu) zmienią tę beznadziejną sytuację obecną???

                Będziesz czekał aż "oni" to zmienią? Skoro im z tym dobrze...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka