tow.stalin
02.01.06, 12:29
w tekscie jest mowa 400 tysiącach dziwek, przy czym 10% z tego, jest z europy
wschodniej. ciekaw jestem skąd się wzieło pozostałe 360 tysięcy? czyżby w
zdecydowanej większości były to niemki? nie do wiary, jak one się stoczyly!
szlesiery z de! natychmiast rozpocząć mi tu krucjatę moralności i wyższości
kulturowej ślązaków na niemcami!
Czy twój chłopak, mąż, syn jedzie do Niemiec na mistrzostwa świata w piłce
nożnej?
Do obsługi milionów kibiców mistrzostw świata w piłce nożnej szykują się
setki tysięcy prostytutek.
Na pół roku przed piłkarskim świętem w Niemczech stoją naprzeciwko siebie dwa
wrogie obozy. Z jednej strony stróże moralności. Z drugiej ci, którzy jednym
tchem wymieniają: piłka nożna, piwo i seks. Właśnie na nich liczy gigantyczny
przemysł erotyczny: legalnie działające za Odrą domy publiczne, łatwe
dziewczyny i pokątni sutenerzy. Wszyscy zacierają ręce, licząc na krociowe
zyski. Szansę, jaką dała im FIFA, zamierzają wykorzystać z niemiecką
sumiennością.
Mieszkańcy 12 miast od Hamburga po Lipsk i Monachium, które gościć będą
piłkarzy walczących o tytuł mistrza świata, żyją w oczekiwaniu na mundialowe
orgie. Spodziewają się nawet kilku milionów kibiców, w tym kilkuset tysięcy
Polaków. Tylko nieliczni zdołają wejść na stadion. Pozostali zamierzają po
prostu dobrze się zabawić i po piłkarskich emocjach szukać odprężenia w
alkoholu i erotycznych ekscesach. Już dziś w wielu polskich firmach męska
część załogi planuje wspólny wypad za Odrę.
Niemieckie gazety alarmują, że do obsługi mundialu szykuje się 400 tys.
niemieckich prostytutek, w tym 40 tys. z Europy Wschodniej. Akurat to
ostatnie przyprawia niemieckie przedstawicielki najstarszego zawodu świata o
ból głowy. - Będziemy musiały walczyć z dumpingiem konkurentek. A jeśli ceny
z dzisiejszych 65-30 euro za usługę spadną do 10? - martwi się 22-letnia
Angela, która czeka na klientów w bramie na Oranienburger Strasse - zaledwie
paręset metrów od nowej siedziby Instytutu Kultury Polskiej w Berlinie.
Detlef Ubben, szef policji obyczajowej w Hamburgu, obawia się, że zagraniczni
amatorzy płatnego seksu będą łatwym łupem złodziei. - Kiedy klientowi staje,
traci rozum - zżymał się doświadczony śledczy na łamach niemieckiej prasy.
Dlatego w Hamburgu tajniacy z obyczajówki, podając się za klientów, będą
sprawdzać "uczciwość" prostytutek.
W branży czerwonych świateł, jak w Niemczech nazywa się prostytucję, nie chcą
oficjalnie mówić, jak przygotowują się do mundialu. Wiadomo, że zrobią to z
typowo niemiecką, biurokratyczną pedanterią. - Nasza organizacja i koleżanki
z Grupy Roboczej "Zdrowy Klient" oraz Federalne Stowarzyszenie Świadczycieli
Usług Seksualnych nie wypracowały jeszcze wspólnego stanowiska w sprawie
mistrzostw świata - ucina krótko Katharina Cetin ze Stowarzyszenia
Prostytutek "Hydra e.V" na berlińskim Kreuzbergu.
Jednak przygotowania do najazdu kibiców idą pełną parą. Na przykład w
berlińskiej dzielnicy Charlottenburg w pobliżu Heerstrasse, jednej z
najdłuższych ulic Berlina, która prowadzi do stadionu olimpijskiego (tu
odbędzie się finał mundialu). W listopadzie w tutejszej hali targowej hucznie
otwarto największy dom publiczny w Niemczech. To burdel przyszłości -
ochrzciły go niemieckie gazety, zastanawiając się przy tym, czy za jego
sprawą, na czas mistrzostw nie powstanie tu ulica nierządu dla przyjaciół
piłki nożnej z całego świata.
Właściciel przybytku, Turek Haki Simsek, wyłożył nań 5 mln euro.
Oprócz "różowych" pokoi są tu sauna, basen, siłownia, restauracja - wszystko
za darmo, pod warunkiem że klient zapłaci 70 euro za pokój (drugie tyle płaci
prostytutka). Simsek nie wnika, co klienci robią w pokojach i jak się
rozliczają.
Hotel nazywa się Artemis, po polsku Artemida, grecka bogini niewinności i
symbol dziewictwa. Młodzieńca Akteona, który zobaczył ją nagą w kąpieli,
przemieniła w jelenia. Czy podobny los czeka kibiców?
Z historii
Niemcy nie pierwszy raz mają problemy z prostytucją z okazji wielkiej imprezy
sportowej. W 1972 r. podczas igrzysk olimpijskich burmistrz Monachium
zatroskał się o dobre imię miasta. I wyrzucił ze śródmieścia lekkoatletki
uprawiające najstarszą dyscyplinę świata.
Niewiele to pomogło. Gazety zapełniły się ogłoszeniami "płatnych
hostess", "fotomodelek" i "kawalerów", którzy klientów kusili na różne
sposób,y np. zapaleniem w zaciszu hotelowego pokoju "prawdziwego znicza
olimpijskiego", jak napisała autorka jednego z ogłoszeń.
Dziś to już historia. Niemcy są potęgą branży erotycznej. Mimo
zalegalizowania prostytucji władze nie potrafią sobie poradzić z handlem
żywym towarem.
Była minister ds. rodziny Renate Schmidt z SPD domaga się od działaczy z
Niemieckiego Związku Piłki Nożnej, aby przyłączył się do krucjaty przeciwko
szerzącej się prostytucji. Razem z organizacjami kobiecymi i kościelnymi
liczy na reprezentantów Niemiec - Michaela Ballacka i Olivera Kahna. Zdaniem
Schmidt powinni "pokazać czerwoną kartkę handlarzom żywym towarem".
Co na to policja? - Nie będziemy nikomu psuli interesów. Ale będziemy ścigać
przymusową prostytucję - zapowiada Gottfried Schlicht z prezydium policji w
Monachium.
sport.gazeta.pl/sport/1,65025,3091109.html