wiksadyba1
07.03.06, 14:45
Przeczytałem właśnie dość ciekawy artykuł z jednego z głównych argentyńskich
dzienników "La Nacion" nt. różnic w kulturze politycznej i obywatelskiej
między Argentyną i Chile na korzyść tego ostatniego państwa. Chile jest w tej
chwili przykładem sukcesu na niemal wszystkich polach. Argentyna, chociaż
cały czas jest państwem porównywalnym gospodarczo, startowała z dużo wyższego
poziomu. Co prawda ostatnio państwo się w rekordowym tempie podnosi z krachu
gospodarczego, ale sytuacja w tym skorumpowanym i biurokratycznym kraju jest
nadal niepewna i nie wiadomo, jak długo ten pozytywny trend się utrzyma.
Artykuł razem z komentarzami jest dostępny pod tym adresem (po hiszpańsku).
www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=309487&page=1&pp=20
Streszczam w dużym skrócie jego najciekawsze tezy:
1. W Chile istnieje klarowny i trwały podział na koalicję i opozycję,a
ściślej na główne, duże, stabilne obozy polityczne. W Argentynie brak tego, a
scena polityczna jest niestabilna i pełna wahań.
2. Poziom intelektualny i wykształcenie polityków chilijskich są wysokie,
włącznie z tzw. wiedzą ogólną (filozofia, literatura etc.). Debaty polityczne
bywają ostre, ale kulturalne i na temat. W Argentynie poziom intelektualny
polityków jest często żenujący, a debaty są chamskie, powierzchowne i nie-
merytoryczne.
3. W Chile polityk potrafi przyznać, że jego adwersarze mieli na wielu
płaszczyznach spore zasługi. W Argentynie żaden pretendent do władzy nie
zostawia nawet suchej nitki na swoich przeciwnikach, "równo po nich jadąc"
4. W Chile panuje konsensus co do poparcia dla kierunku demokratycznych
reform po upadku Pinocheta i kontynuacji reform rynkowych. Spory dotyczą
sposobów realizacji tego programu i szczegłów. W Argentynie każdy ocenia
dotychczasowe dokonania (a sam kierunek reform- mój przyp.- był od końca lat
80-tych podobny) skrajnie negatywnie i obiecuje "radykalne zmiany", "totalne
zerwanie".
5. Obecna prezydent Chile była osobiście więziona i torturowana za czasów
Pinocheta, jednak nie widać w jej wypowiedziach żadnej woli zemsty,
rewanżyzmu i babrania się w przeszłości. Dodam, że nie wynika to ze strachu
przed wojskowymi, bo szansa, żeby obecnie w zemście dokonali np. jakiegoś
puczu jest równie niska jak ryzyko puczu neofrankistowskiego w Hiszpanii...
6. W Chile przegrany kandydat na prezydenta publicznie i przyjacielsko
pogratulował zwyciężczyni sukcesu. W Argentynie nikt nie jest w stanie zdobyć
się na taki gest. Powszechne jest straszenie
przeciwników "sądami", "rozliczeniami " i inne praktyki, które autor atykułu
określa jako drogę do "kanibalizmu politycznego". W Argentynie politycy
przedstawiają walkę ze swoimi przeciwnikami politycznymi naiwnie i
schematycznie na zasadzie walki "Czystego Dobra z Absolutnym Złem".
7. W Chile istnieją partie lewicowe (jak chociażby partia obecnej Prezydent),
jednak nie ma siły, która dla taniego poklasku, negowałaby np. wolny rynek
jako taki. Oznacza to, że i w kwestiach ekonomicznych istnieje
zdroworozsądkowy konsensus ułatwiajacy rządzenie krajem. W Argentynie
populistyczna ideologia peronizmu nie wygasła, mimo że raz już doprowadziła
ten kiedyś jeden z najbogatszych krajów świata do katastrofy.
8. W Chile w programach szkolnych uczy się dzieci, że ich kraj jest
niewielkim państwem połozonym na końcu świata, o kiepskich warunkach
geograficznych i geopolitycznych, wobec czego obywatele muszą włożyć duży
wysiłek w doprowadzenie go do wysokiego poziomu. W Argentynie naucza sie o
wielkim, potężnym kraju, pełnym rozmaitych bogactw, z którego trzeba być
dumnym. (Tu uwaga - wśród komentarzy do tego artykułu, były głosy tak z
Argentyny jak z Chile, że to uproszczenia)
I teraz mam takie pytanie - czy nie sądzicie, że w większości punktów
zamiast "ARGENTYNA", można by spokojnie podstawić "POLSKA" i wszystko by się
doskonale zgadzało??? Co zamiast CHILE- nie wiem, czy np. Czechy albo Estonię
(np. Vaclava Klausa o oblatanie w filozofii nie podejrzewam:))), ale w każdym
razie kraj, którym Polska powinna być, żeby w szybkim tempie dogonić najwyżej
rozwinięte, nie tylko gospodarczo, państwa.