stix
19.05.06, 10:12
serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34180,3354654.html"
"Brunatny wschód" to najbardziej bolesne dla politycznych elit na wschodzie
Niemiec określenie nowych landów. Ale w brandenburskich miasteczkach często
dochodzi do aktów przemocy wobec ciemnoskórych. To w Hoyerswerdzie w 1991 r.
doszło do pierwszego pogromu imigrantów. "Spiegel" wyliczył, że w małym 12-
tys. Rheinsbergu w zeszłym roku popełniono aż 31 rasistowskich przestępstw, a
obsługiwane przez Turków imbissy, sprzedające kebaby, są regularnie
dewastowane. W całych wschodnich Niemczech popełniono 614 przestępstw o
politycznym podłożu, których ofiarą padli lewacy bądź imigranci - to o 10
proc. więcej niż rok wcześniej. Statystycznie w byłym NRD prawicowcy zabijają
rocznie 17 osób. Jednak zdaniem polityków postkomunistycznej PDS dane te są 2-
3 razy zaniżone, a malowania na murach swastyk czy innej neonazistowskiej
propagandy statystyki nie ujmują. To właśnie w Brandenburgii doszło ostatnio
do głośnego pobicia imigranta z Etiopii, a szef landowego MSW Jörg Schonböhm
starał się, by sprawy nie traktować jako przemocy na tle rasistowskim.
"
Mistrzostwa będą na pewno bardzo interesujące... Ciekawe ile ofiar pochłoną...