rakisot
22.06.06, 17:47
Droga Kożdonia do współpracy z nazistami prowadziła poprzez zacieśnianie
współpracy z partiami niemieckimi. Kożdoń zdawał sobie bowiem sprawę z tego,
jakie miejsce miały zająć przyjazne Niemcom odłamy ludności poza granicami
Rzeszy i odpowiednio wcześnie zaczął się wkradać w łaski Führera, nawołując
pod koniec lat dwudziestych nawet do "oparcia się czechizacji", choć
uprzednio był gorącym zwolennikiem zajęcia terenów Zaolzia przez
Czechosłowację.
Po wybuchu II wojny światowej ślązakowcy aktywnie uczestniczyli w realizacji
hitlerowskiej polityki narodowościowej, której podstawy ruch ślązakowski w
zasadzie stworzył. W czasie spisu ludności chodzili razem z Niemcami od domu
do domu i pod różnymi groźbami nakłaniali mieszkańców do deklarowania
narodowości śląskiej, lub niemieckiej. Propaganda ślązakowska hamowała proces
kształtowania się świadomości narodowej nieukształtowanych narodowo
jednostek, sprzyjała ich germanizacji. W efekcie tej polityki sporo młodych
zaolzian, po podpisaniu volkslisty musiało przywdziać mundury Wehrmachtu, i
walczyć na froncie po stronie niemieckiej, przeciwko własnym rodakom. Wielu
jednak z tych, którzy sami dali się zastraszyć, lub trafili na front dlatego,
że ich rodzice ulegli naciskowi i podpisali volkslisty, uciekało później z
armii niemieckiej i zgłaszało się do Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.
Co na to ideowi i duchowi spadkobiercy ślązakowców, czyli RAŚ i ZLNŚ?
Tylko bez wpisów personalnych, skoncentrujcie się różne trolle oppelnery na
temacie.