grandziorz
25.09.06, 13:35
Najwięcej miejsca w dzisiejszych gazetach niemieckich poświęca się
tradycyjnemu już "Przemówieniu Berlińskiemu"'. Od kilku już lat prezydenci
Niemiec w ramach takiego przemówienia zwracali uwagę na najbardziej palące
problemy kraju. Ze spraw polskich, czołowy niemiecki dziennik "Frankfurter
Allgemeine Zeitung" opisuje zamiary rewindykacyjne "Powiernictwa Pruskiego".
Swe pierwsze „Berlińskie przemówienie” prezydent Niemiec Horst Koehler
wygłosił wczoraj w jednej ze szkół stołecznej dzielnicy Neukoelln.
Komentatorzy przyjęli je z mieszanymi uczuciami.
Czy to nie dziwne, że aż sam prezydent musiał się zająć się niemiecką
oświatą ? – zastanawia się MITTELDEUTSCHE ZEITUNG z Halle. Według gazety
dobrze o nim świadczy, że za sprawę priorytetową uznał edukację a nie
politykę gospodarczą, co bardziej by pasowało do byłego szefa
Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Oświata jest dlań przesłanką dobrze
funkcjonującej wspólnoty, w której odpowiedzialność przejmuje każdy według
swych uzdolnień i możliwości. Krytyczniej do wystąpienia prezydenta podchodzi
berlińska DIE WELT. Według niej Koehler nieźle wypadł jako przedstawiciel
świata dorosłych: mówił z większym zaangażowaniem niż podczas swych
wcześniejszych wystąpień na temat polityki gospodarczej, rzadziej się
uśmiechał i odważnie precyzował swe żądania. Berliński Senat rozeźlił tym, że
opowiedział się za nauką religii w szkole a polityków nie przyjmujących do
wiadomości, że Niemcy są krajem imigracyjnym tym, że opowiedział się za nauką
islamu po niemiecku.
Berlińskiej gazecie nie podoba się jednak, że tylko we wstępie przemówienia
prezydent zwrócił się bezpośrednio do uczniów; że w dobrodusznie
sformułowanym paternalizmie zabrakło stwierdzenia, że uczniowie mają własne
zainteresowania i że domagają się perspektyw na przyszłość. Według DIE WELT
prezydent ukazał się jako reprezentant społeczeństwa, które młodzież
postrzega jedynie jako zabezpieczenie status quo.
„Pruskie Powiernictwo” kontra Polska
Komercyjne interesy byłych właścicieli majątków pozostawionych w Polsce
Powiernictwo reprezentuje jako spółka, licząca obecnie około tysiąca
akcjonariuszy –czytamy we FRANKFURTER ALLGEMEINE ZEITUNG. Gazeta przypomina,
że zapowiedź złożenia pozwu wywołała już w Polsce burzę protestu; że
poprzedni czerwono-zielony rząd kanclerza Gerharda Schroedera na te zabiegi
zareagował odmownie i że również przewodnicząca wypędzonych Erika Steinbach
zdystansowała się do „Pruskiego Powiernictwa”.
Przy tej okazji FAZ zauważa, że przewodniczący Rady Nadzorczej Powiernictwa
Rudi Pawelka sam należy do federalnego zarządu Związku Wypędzonych. Gazeta
dodaje, że na początku tego tygodnia kanclerz Angela Merkel potwierdziła
stanowisko poprzedniego rządu na akademii klubu poselskiego CDU/CSU,
poświęconej ucieczkom i wypędzeniom. Oświadczyła, że również wielka koalicja
z CDU/CSU i SPD nie będzie wspierać roszczeń „Pruskiego Powiernictwa”. FAZ
nawiązuje w tym kontekście do wypowiedzi prezydenta Niemiec Horsta Koehlera,
który w związku z „Dniem Ojczyzny” powiedział między innymi, że dziś nie może
już być mowy o roszczeniach odszkodowawczych czy obwinianiu się nawzajem.
Pawelka jest, jak pisze FAZ, mimo wszystko optymistą. Ignorując słowa pani
kanclerz i prezydenta Niemiec oznajmił, że tę skargę przeforsuje w Europie a
może nawet w Ameryce. Urodzony we Wrocławiu 66-letni przewodniczący
Ziomkostwa Slązaków wyraził w rozmowie z frankfurcką gazetą przekonanie, że w
przypadku niemieckiej własności w Polsce, tok postępowania będzie podobny jak
w przypadku roszczeń mieszkańców Cypru, których skarga przeciw wywłaszczeniom
po podziale wyspy, uwieńczona została powodzeniem.
Hydra czai się u naszych dzwi ;)))