stix
01.10.06, 14:09
TVP Kultura - Niedziela - 15:00 - serial TV.
Filmowa saga ukazująca na przykładzie kilku rodzin walkę Polaków z naporem
germanizacyjnym w Wielkopolsce w okresie od 1815 do 1918 roku. Wielu krytyków
zaliczyło "Najdłuższą wojnę..." do "najmądrzejszych i najważniejszych
polskich seriali". "Oto historia jedynej polskiej wojny w XIX wieku,
konsekwentnie przeprowadzonej i do końca wygranej, o której jednak głucho w
podręcznikach historii. Czy dlatego, że jej największe batalie stoczono nie
na koniu i z szablą, ale w zaciętej, organicznikowskiej pracy na wszystkich
polach społecznej aktywności, od handlu, bankowości i wzorowej organizacji
życia gospodarczego poczynając, a na wysokiej kulturze rolnej chłopa
wielkopolskiego kończąc? Czyżby ten rozdział naszej historii był wstydliwy,
niedorównujący barwnością stuleci spisków, powstań i klęsk, jakie w
świadomości narodowej wyżłobiła romantyczna tradycja spod znaku wieszczów?
Serial Jerzego Sztwiertni likwiduje te białe plamy w społecznej świadomości" -
pisał recenzent "Filmu". Twórcy serialu zastosowali znakomicie sprawdzającą
się w tym gatunku metodę narracji - vie romance, biografie autentycznych
bohaterów, przedstawiając w formie zbeletryzowanej i umieszczając ich w
tłumie postaci fikcyjnych. Dzięki temu ten gigantyczny fresk historyczny
pulsuje życiem, widz równie mocno przejmuje się i wzrusza losami bohaterów
wymyślonych przez scenarzystów i głośnych postaci, jak hr. Dezydery
Chłapowski, dr Karol Marcinkowski, hr. Edward Raczyński, Walenty Stefański,
Maksymilian Jackowski, Hipolit Cegielski i wielu innych, znanych z kart
historii. A właściwie - nieznanych. Stefan Bratkowski, autor scenariuszy
trzech ostatnich odcinków, wspomniał, że nawet jeden z członków komisji
kolaudacyjnej był przekonany, iż ks. Piotr Wawrzyniak to postać fikcyjna.
Niepodważalną zasługą autorów serialu jest przywrócenie narodowej pamięci
zapomnianych bohaterów. "Zapis dziejów ich wojny stanowił dla mnie - pisał
Stefan Bratkowski - swoisty podręcznik polskości, nieco innej niż ta znana z
doświadczeń ziem Królestwa Polskiego czy Galicji, rzekłbym - polskości na
inne warunki. Przeciwnik nie dawał im szans w otwartej wojnie. Miał za sobą
miażdżącą przewagę siły zbrojnej, aparatu administracyjnego, pieniędzy i
oświaty (...) Trafił na polskość gotową do każdego poświęcenia, ale zaradną,
umiejącą wytrwale, ciężko pracować. Ci Polacy potrafili skutecznie
zrównoważyć przemożną siłę fizyczyną Prus oporem, który zbudowali z mądrości
i zręczności, z umiejętności i odporności nerwowej, z pogody ducha i
wierności sobie. Przetrzymali w końcu nie byle kogo - Bismarcka i Hakatę,
wrogów silnych, zdeterminowanych, przebiegłych i zaciekłych. Udowodnili, że
na ich polskość nie ma mocnych?