stix
25.10.06, 21:27
roku.
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_061025/swiat/swiat_a_2.html
Sytuacja za naszą zachodnią granicą przypomina czasy po dojściu Adolfa
Hitlera do władzy. Tak uważa przewodnicząca Centralnej Rady Żydów Charlotte
Knobloch.
Te mocne słowa są w Niemczech szeroko komentowane. Ale też nie ma dnia, aby
niemieckie media nie informowały o ekscesach ekstremistycznych ugrupowań i
ich zwolenników. - Antysemityzm i prawicowy ekstremizm zakorzeniły się na
stałe w niektórych warstwach niemieckiego społeczeństwa - ostrzegła wczoraj
Charlotte Knobloch, stojąca na czele Centralnej Rady Żydów w Niemczech. Jak
wynika z ostatnich statystyk, nieustannie rośnie liczba przestępstw na tle
rasistowskim.
Od stycznia do sierpnia zanotowano już ponad osiem tysięcy wykroczeń
popełnionych przez zwolenników Narodowo-Demokratycznej Partii Niemiec ( NPD).
O 20 procent więcej niż przed rokiem i ponad połowę więcej niż w roku 2004. -
To bardzo niepokojące zjawisko. Czas podjąć zdecydowane działania -
powiedział "Rz" prof. Klaus Schröder z Wolnego Uniwersytetu w Berlinie.
Zwrócił przy tym uwagę, że Niemcy nie są jednak w Europie wyjątkiem pod
względem wzrostu poparcia dla ugrupowań ekstremistycznych.
Nie zmienia to faktu, że z oczywistych powodów RFN traktuje się inaczej niż
inne kraje. Większość Niemców zdaje sobie z tego sprawę i organizuje coraz
więcej demonstracji przeciwko neonazistom. Tylko wczoraj w trzech dzielnicach
Berlina odbyły się marsze i pikiety protestacyjne przeciwko wejściu
przedstawicieli NPD do dzielnicowych parlamentów.
Wyborczy sukces neonazistów
Partii tej udało się w Berlinie we wrześniowych wyborach regionalnych
przekroczyć w kilku dzielnicach pięcioprocentowy próg wyborczy. Największy
sukces odniosła jednak w Meklemburgii-Pomorzu Przednim: sześciu jej
deputowanych dostało się do parlamentu tego landu. Jeden z nich Michael
Andrejewski kwestionuje publicznie granicę na Odrze i Nysie. Jak powiedział
niedawno "Rz", sprawa ostatecznego statusu byłych terytoriów niemieckich
będących obecnie częścią Polski jest otwarta. NPD jako legalnie działająca w
Niemczech partia uzyskała w Meklemburgii 7,3 proc. głosów.
W gminie Postlow głosowało na nią prawie 40 procent mieszkańców. Dwa lata
temu ta neonazistowska partia "zdobyła" parlament Saksonii, gdzie ma 12
deputowanych. Jak zapewnia przewodniczący NPD Udo Voigt, to tylko kwestia
czasu, kiedy jego deputowani zasiądą w parlamentach wielu innych krajów
związkowych RFN.
Rasiści przechodzą do czynów
W tej sytuacji rząd podejmuje nieśmiałe działania mające ograniczyć wpływy
NPD, zwiększając między innymi fundusze na walkę z neonazistowskimi
ekstremistami. Pojawiają się też głosy wzywające do wznowienia procedury
delegalizacji NPD. Trzy lata temu Trybunał Konstytucyjny odrzucił jednak
wniosek rządu i obu izb parlamentu w tej sprawie. Sędziowie mieli poważne
wątpliwości, czy rząd nie sterował umieszczonymi we władzach NPD agentami w
taki sposób, aby ułatwić delegalizację ugrupowania.
Dodało to NPD skrzydeł. Najlepszym przykładem jest zorganizowana przez jej
zwolenników demonstracja przed berlińskim więzieniem. Domagali się oni
uwolnienia przebywającego w nim Michaela Regenera, lidera grupy rockowej
Landser. Dwa lata temu sąd uznał zespół za organizację przestępczą
propagującą nienawiść rasową.
Jedna z piosenek nosiła tytuł "Ostateczne rozwiązanie". W innym utworze
Regener śpiewał: "Cóż może mnie obchodzić Indonezja, skoro Polacy nadal
mieszkają na Śląsku". Takimi tekstami zachwyca się coraz więcej młodzieży.
Nie tylko słucha piosenek, ale i przechodzi do czynów. W ciągu ostatnich
ośmiu miesięcy skinheadzi oraz inni zwolennicy NPD ranili 325 osób, w tym 147
obcokrajowców. Znalazł się w tej grupie znany ciemnoskóry piłkarz Adebowale
Ogunbure.
Władze milczą
Nawet reprezentant RFN Patrick Owomoyela jest notorycznie obrażany na
piłkarskich boiskach. "Rasizm na niemieckich stadionach jest codziennością" -
piszą autorzy specjalnego studium Instytutu Sportu. Były rzecznik rządu Uwe-
Karsten Heye i założyciel towarzystwa "Pokaż twarz. Niemcy otwarte na świat"
poinformował wczoraj dziennikarzy, że w czasie mundialu odnotowano niemal dwa
tysiące neonazistowskich wybryków. - Zostały przez władze przemilczane ze
względów propagandowych - podkreśla Heye.