Niemcy-miesięcznie 1000neofaszystowskich wybrykow

29.10.06, 17:41

Poczytajcie sobie schlesierskie brunatne pitbulle
i zacznijcie nawracanie od wlasnego podworka ktore jest juz tak samo
brunatne jak wy brunatne zaklamane schlesierstwo

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53621,3701238.html
"Szefowa Rady Żydów w Niemczech: antysemickie ataki przypominają czasy po 1933 r.
24-10-2006

Antysemickie i skrajnie prawicowe ataki w Niemczech osiągnęły stopień agresji
przypominający czasy po dojściu do władzy Adolfa Hitlera w 1933 roku - uważa
przewodnicząca Rady Centralnej Żydów w Niemczech, Charlotte Knobloch.

Ostatnie wybryki są dowodem na to, że antysemityzm i prawicowy ekstremizm
zakorzeniły się na stałe w niektórych warstwach niemieckiego społeczeństwa -
powiedziała Knobloch we wtorek w Berlinie podczas konferencji kilku organizacji
stawiających sobie za cel walkę z neofaszyzmem

"Ten, kto mówi o odosobnionych przypadkach, bagatelizuje zjawisko, które zagraża
całemu społeczeństwu" - podkreśliła żydowska działaczka

Podczas konferencji przypomniano, że liczba przestępstw popełnionych przez
prawicowych ekstremistów w ciągu pierwszych ośmiu miesięcy tego roku wzrosła o
20 procent w porównaniu z takim okresem roku ubiegłego - do 8000 przypadków.
Jak podał tydzień temu dziennik "Der Tagesspiegel", skrajna prawica wykazuje
coraz większą brutalność. Od stycznia do sierpnia ekstremiści dopuścili się
452 razy przemocy, raniąc 325 osób, w tym 147 obcokrajowców

Uwe-Karsten Heye, przewodniczący stowarzyszenia "Pokaż twarz! Akcja otwarte na
świat Niemcy", podkreślił, że w czerwcu i lipcu, gdy w Niemczech odbywały się
mistrzostwa świata w piłce nożnej, odnotowano miesięcznie 1000 neofaszystowskich
wybryków, jednak ze względów propagandowych władze o tym milczały. Heye wezwał
do podjęcia przez całe społeczeństwo działań przeciwko ekstremistom

Niemieckie władze postanowiły kilka dni temu zwiększyć z 19 mln do 24 mln euro
fundusze przeznaczone na akcje przeciwko radykalnej prawicy oraz pomoc ofiarom
ataków

W Niemczech nie milkną głosy domagające delegalizacji skrajnie prawicowej NPD. W
ubiegłym tygodniu opowiedział się za ponownym zbadaniem tej możliwości
przewodniczący klubu parlamentarnego SPD Peter Struck. NPD zasiada w
parlamentach lokalnych (landtagach) Saksonii i Meklemburgii-Pomorza
Zaodrzańskiego, wykorzystując parlamentarne forum do uprawiania
nacjonalistycznej propagandy

Podjęta kilka lat temu przez rząd i parlament próba zakazania neofaszystowskiej
partii zakończyła się fiaskiem. Federalny Trybunał Konstytucyjny odrzucił
wniosek o delegalizację jako niewiarygodny, ponieważ oparty był w części na
wypowiedziach i publikacjach działaczy NPD, będących równocześnie konfidentami
niemieckiej policji"


Fick Heil brunatne schlesiery
    • Gość: nj Re: Niemcy-miesięcznie 1000neofaszystowskich wybr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.06, 18:05
      To jest wrodzone u szwabów, oni wysysają to z mlekiem matki. A teraz dołączyła
      do nich ta chołota pseudoniemiecka, która robi tu tyle szumu.
      • Gość: Wlodzio Lilcz Re: Niemcy-miesięcznie 1000neofaszystowskich wybr IP: *.dip.t-dialin.net 29.10.06, 18:56
        Super temat dal polskich ksenofobow! Pasuje an forum Silesiana.
        Ale na polski wrodzony debilizm nie ma lekarstwa. Szkoda ze brat ze wschodu juz
        was nie trzyma za mordy.
        PS nie zapomniec o obchodach w dniu 7 listopada - waszego najwazbiejszego
        swieta narodowego!!!
        Wasz zawsze Wlodzio Ilicz
        • Gość: !!! Marjanek ty brudna hanyska swinio!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.06, 18:57
          Gymba f hasiok!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          • ballest a fto to zrobiou? 30.10.06, 11:48
            Hanna Z.: - Gnali ich pod naszymi oknami, a sąsiadka Żydówka mówi: "Panie Z.,
            pan taki przyzwoity, szanowany człowiek, pan nasze dobra weźmie i uratuje". Ale
            młodzież miała noże sprężynowe w rękach. Żydówka niosła na ręku synka, drugi
            się czepiał u nóg, to taki jeden, przyjezdny, wcześniej go nigdy nie
            widzieliśmy, pognał ją, smagnął pałą, mózg dzieciaka się wysypał. Tata tylko
            patrzył zza firanki i płakał. Ja tam byłam i widziałam. Rachela Wasersztajn
            była zaraz po porodzie, zabrali ją z łóżka z połogu, ona była najśliczniejsza w
            miasteczku obok mojej siostry Zosi, szła i płakała, przez szczyt wrzucili jej
            dziecko do stodoły na spalenie.

            To jej mąż, Berek Wasersztajn, podczas procesu Feliksa Godlewskiego zeznawał,
            co o śmierci żony opowiedziała mu Polka: "Żona moja była schowana. Kiedy ją
            wykryli, zaprowadzili do stodoły. Kosmaczewski kazał jej wchodzić wraz z
            dzieckiem i z powodu silnych płomieni przystawił jej drabinę. Żona zaczęła
            prosić, żeby chociaż zabrali dziecko, które miało dziesięć dni. Kosmaczewski,
            złapawszy dziecko za nóżki, wrzucił je przez dach do stodoły, a żonę przebił
            bagnetem i również wrzucił".
        • Gość: uio Re: Niemcy-miesięcznie 1000neofaszystowskich wybr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.06, 11:15
          Szwabski pomiot ze wschodnich Niemiec nadal powinien być trzymany za ryj przez
          ludzi ze Wschodu(Rosjanie, albo jeszcze lepiej Chińczycy lub Koreańczycy z
          północy). Przez kilkanaście lat nie wykazali się rzadną inicjatywą, przejedli
          calą pomoc z zachodu(nie tylko niemiecką), bezrobocie rośnie, a ludzi na
          zasilkach przybywa.Banda frustratów głosuje potem na faszystów, choć nie tak
          dawno opiewali jeszcze ideologię marksistowską pod wodzą Ericha.
          • ballest Re: Niemcy-miesięcznie 1000neofaszystowskich wybr 30.10.06, 11:41
            "W kilku relacjach żydowskich wraca sprawa bestialskiego mordu dokonanego zaraz
            po wyjściu sowieckiej armii na młodej Żydówce. "Pragnę zaznaczyć, że
            Kosmaczewski Leon i Antoni - zeznawał na procesie Berek Wasersztajn - rżnęli
            piłą głowę dziewczyny 18-letniej nazwiskiem Dorogoj i to zrobili, kiedy jeszcze
            żyła".

            - Pamiętasz córkę szewca Dorogoja, co mieszkał naprzeciw remizy, czarna, krótko
            ostrzyżona? - pytała swego kuzyna Hanna Z. i powtarzała stary, antysemicki
            wymysł: - Kamieniem do krzyża rzucała i bluźniła. Że ją zabili w bagnach i
            głowę ucięli, to nie popieram, ale trzeba otwarcie powiedzieć, że to była
            komsomołka.

            Gdy Skrodzki zacytował kuzynce fragment z żydowskich relacji o gwałceniu
            Żydówek, gwałtownie zaprotestowała: - To żydowskie krętactwa. Każdy by się
            brzydził. Owszem, Kosmaczewscy i Mordasiewicze zza ogródków, oni to robili
            gwałty. Esterę, żonę krawca Szymona, która przychodziła nam prać, Kaziuk
            Mordasiewicz wziął i robił z nią, co chciał. Wyprowadził ją w błota nad rzekę
            Matlak za groblą i kazał się jej turlać. Ona przyszła do nas prosić, byśmy się
            za nią wstawili. Ojciec nawet chciał, ale wtedy bandyci walili do drzwi i
            wołali: "Jak będziecie się upominać za Żydami, pójdziecie pierwsi na spalenie".
            No i spalili Esterę razem z wszystkimi.

            Z relacji Menachema Finkelsztejna: "Z zapadnięciem nocy rozlegały się dzikie
            krzyki morderców i przeraźliwe jęki torturowanych. Czasami wyprowadzali Żydów
            na rynek i tam ich bili. Krzyki były nie do zniesienia. Dookoła torturowanych
            stały tłumy polskich mężczyzn, kobiet, dzieci, które wyśmiewały się z
            nieszczęśliwych ofiar".

            Hanna Z.: - Każdej nocy coś się działo. Mama mówiła: "Zróbcie raz, tak albo
            tak, bo żyć nie można przez te ciągłe krzyki i wycia".

            Rabowano po nocach żydowski dobytek. Dawano do zrozumienia, że można się
            wykupić, oddając kosztowności. "[Żydzi] chwytają się bezsilni o tę trochę
            nadziei, że złoto może ich uratować - czytamy u Finkelsztejna. - Do mieszkania
            Wolfa Szlapaka gorączkowo przynosi się biżuterię i wartościowe rzeczy.
            Przekazuje się je najbardziej krwiożerczym zwierzętom. Złoto to jedyna
            przeklęta, skompromitowana broń Żydów w diasporze".

            Ale nic tym razem nie pomogło.

            - Mieczysław Strzelecki najpierw wybrał Szlapakowi całą biżuterię - opowiada
            Hanna Z. - a potem zastrzelił go w jego własnym łóżku.

            Antoni Olszewski, były kowal ze Stoczni Gdańskiej (jego matka w dniu mordu
            ukryła dwójkę dzieci i przekazała je szybko dalej z obawy przed sąsiadami): -
            Bandyci przywiązali Żydów do dennicy wozu Czesia Bagińskiego, zaprzęgli konie.
            On mi to sam mówił, nikt go nie pytał o zgodę. Wody dużo nie było, takie
            mokradła, ale starczyło, by się potopili. Żeby przy tym jakiś Niemiec był, nie
            słyszałem."

            www.niniwa2.cba.pl/radzilow.htm
            • ballest Polacy zawsze niewiniatka! 30.10.06, 11:46
              "Maciej F. słyszał opowieść, że ogień w gorzelni zajął się od zapałki rzuconej
              przez kierownika produkcji, Żyda, który nie mógł patrzeć na ten szaber.
              Rozebrali go do naga, przywiązali do drzew, jedna noga do jednego, druga do
              drugiego, i każdy po kolei robił mu cięcie i sypał soli. Maciej F. wie też, że
              Żyda, który ukrył się u jednego gospodarza, przywleczono do Radziłowa od strony
              Racibór. Przywiązano go do deski wozu i piłą do cięcia drzewa odrąbano mu
              głowę. - Samego czynu nie widziałem - mówi - ale zobaczyłem ciało bez głowy w
              rowie. Przyglądałem się natomiast, jak jednemu komuniście opleciono sznurkiem
              dokoła szyi wielki, płaski kamień i kazano mu patrzeć na słońce. Jak zamykał
              oczy, dostawał pałą w głowę. Stało koło niego dwóch, jeden walił go kłonicą w
              głowę z jednej strony, drugi z drugiej i pytali, gdzie Kapelański z rodziną. Bo
              ich wywieźli. Zaprowadzili go Łomżyńską do mostu i tam zrzucili. "

              Jan Skrodzki: - Rynek był wybrukowany kamieniami, pomiędzy którymi wyrastała
              trawa. Obserwowałem pielenie z naszego domu. Z innego okna, wychodzącego na
              Piękną, widziałem kolumnę. Nieraz potem widziałem na filmach transporty Żydów:
              esesmani, karabiny, psy. U nas niczego takiego nie było. To byli nasi ludzie z
              Radziłowa i okolicznych wsi. Musieli się wcześniej zorganizować, postanowić - w
              tym dniu ich załatwimy, bo jak by inaczej się zebrali? W poprzednie dni też
              kazali przychodzić na rynek, ale bez dzieci. Tego nie zrobił margines
              społeczny. Tam było pełno młodych ludzi, i to nie z kijami, ale pałami.
              Widziałem potem, co po Żydach zostało na Pięknej: buty, łyżki, widelce, których
              używali do wygrzebywania trawy.

              Ściany stodoły były z kamienia, wierzeje - drewniane. Klepisko na środku, a po
              obu stronach sąsieki, na których przechowywano zboże. To było przed żniwami,
              sąsieki były puste, to tam przez otwory wrzucano dzieci do płonącej już
              stodoły. Pod stodołę były postawione drągi, podtoczono pod te drągi głazy, żeby
              Żydzi nie mogli uciekać.

              Bolesław C.: - Widziałem, jak ich zapędzali, jak stodołę oblali. Jaki to był
              płacz! Żydów to najwięcej było malutkich dzieci i starców. Niemowlaki wrzucali
              górą do stodoły. Z ciekawości tam przyszła masa ludzi, najwięcej młodzieży,
              były też kobiety. Przez te torfy jeden Żydek uciekał. A stał taki, chyba z
              okolicznej wioski, pijany w drebiezgi, miał mauzera, złożył się do strzału i
              popatrz pani, choć pijany - trafił.
              • braid ballest zawsze tuman bez matury 30.10.06, 12:14

                ciekawe co ci onkel Paul o auschwitz opowiadal ?

                jakos nie potrafisz wiesniaku bez matury na temat pisac..
                myslisz ze jak nawklejasz tumanie tekstow nie na temat to
                neofaszysci w niemczech zamilkna?

                jak tak lubisz opowiesci to opisz co wspominal Paul Schikowski
                kapo z Oswiecimia ktory potrafil skopac do krwi jak sie ktos mus sie nie uklonil

                tak brunatny faszolu pokazujesz na innych palacami a sam masz "trupa" w piwnicy
                • pit-zeolit Re: ballest zawsze tuman bez matury 30.10.06, 12:20
                  braid napisał:

                  jak tak lubisz opowiesci to opisz co wspominal Paul Schikowski
                  > kapo z Oswiecimia ktory potrafil skopac do krwi jak sie ktos mus sie nie
                  ukloni
                  > l
                  >
                  > tak brunatny faszolu pokazujesz na innych palacami a sam masz "trupa" w
                  piwnicy


                  Coś Ty Braid, Schikowskiego do tych bezeceństw gorole zmusiły.
                  • braid Re: ballest zawsze tuman bez matury 30.10.06, 12:25

                    znamienite jes to ze ten tuman co najwiecej wyje o pisaniu na temat

                    w momencie kiedy tematem jest neonazizm w Niemczech krytykowany przez
                    zydow .. ten zaczyna zaklejac swoim syfem zamiast tworzyc nowe watki

                    Nie potrafi pisac na temat bo ma wyrzuty sumienia i woli pokazywac palcami na
                    innych ...tekie to sa te prymitywne brunatne schlesiery

                    zaklamana prymitywna banda i tyle.

                    Fick Heil ballest i reszta brunatnych psow
                    • ballest Do Strugaczy konikow z matura 30.10.06, 13:00
                      "Stodołę podpalał Józek Klimaszewski - mówi Hanna Z. - Miał może z 16 lat.
                      Gruby, niewielkiego wzrostu, tak że koledzy musieli go podsadzić. - Widziałem
                      na własne oczy, jak Józek oblał stodołę - opowiada Maciej F. - Potem gonił
                      dziewczynę, której udało się wyskoczyć ze stodoły. Dorwał ją w życie i zabił.

                      - Ludzi żywcem, o Boże, palili, oni próbowali uciekać, wdrapywali się na dach,
                      skakali - opowiada Janina Staniurska z domu Korytkowska, kuzynka Jana
                      Skrodzkiego mieszkająca w Trójmieście. - Po zbożach trochę ludzi się pochowało,
                      rozwścieczeni bandyci z pałami zboża przeszukiwali. Miałam 12 lat, wracałam z
                      pastwiska za Matlakiem, zaniosłam tam jedzenie chłopcu, który pasł krowę. Było
                      późne popołudnie. Patrzę, przez żyta leci jeden z pałą do mnie: "Żydówka
                      jesteś" - krzyczał. Jak mnie prowadził, Jarosz i Andrychowski, sąsiedzi, którzy
                      mieli domy najbliżej stodoły, ujęli się za mną: "To nie Żydówka. Co wy chcecie
                      od Szoferówny?". Tak się na mnie mówiło, bo ojciec był kierowcą. Ja już tamtędy
                      zawsze się bałam przechodzić.

                      7 lipca Ramotowski pojechał do Radziłowa sprawdzić, co się dzieje. - Wyciągali
                      Żydów z domów na rynek - opowiada. - Spalenia w stodole nie widziałem, ale z
                      godzinę się rozpatrzyłem. Polacy pilnowali na drogach, żeby Żydzi nie uciekali.

                      - Widział pan Niemców?

                      - Jednego żandarma, który stał na balkonie i fotografował. Niemiec to ani w
                      Jedwabnem, ani w Radziłowie, ani w Wąsoszu do mordu się nie przyłożył. Ja to
                      sobie nie wyobrażam, czy ich oślepiło sumienie? Widziałem na rynku maleńkie
                      dzieciaki, jeden do drugiego się przytulił i główki trzymali spuszczone. Polacy
                      gnali Żydów do spalenia. Latali po domach, spędzali, rabowali. Tam oszalał
                      naród, wchodzili do mieszkań, pierzyny rozrywali, pierze uciekało, wiatr gnał,
                      a oni worek na plecy i lecieli do domu, aby zaraz wrócić z pustym workiem."

                      Czytajcie , czytajcie!
                      • braid a na temat potrafisz wiesniaku bez matury? 30.10.06, 13:14

                        masz wielkie wyrzuty sumienia soro tak tuszujesz onkla Paula

                        plamy krwi z twojej rodziny nie zmyjesz brunatny schlesierze NIGDY


                        • ballest Czytaj Wiesniaku z maturom podlaskom! 30.10.06, 13:33
                          "Pod wieczór już ani jeden dom pożydowski nie stał pusty - mówi Maciej F. -
                          Jaka to bieganina była, jakie kłótnie, kto bierze czyje.

                          Hanna Z.: - Smród, dym tłusty, bo z ludzkim tłuszczem, był wszędzie w
                          mieszkaniu jeszcze tygodniami.

                          Ziemia ruszała się trzy dni

                          Mówią o tym relacje żydowskie i polscy świadkowie. Wielu Żydów pochowało się po
                          zbożach, strychach. Polacy wyciągali ich, mordowali na miejscu lub prowadzili
                          do lodowni. To był podłużny dół, niedaleko stodoły w stronę miasta, głęboki na
                          kilka metrów, w którym przechowywano przez cały rok lód wyrąbany zimą z rzeki.
                          Tam do Żydów strzelali, zabijali ich siekierami, żywych wrzucali do dołu z
                          trupami. Przywieziono beczki z wapnem i posypywano nim kolejne warstwy ofiar.
                          Wyłapywanie ocalałych i mordowanie ich, na miejscu albo po doprowadzeniu do
                          lodowni, trwało jeszcze następne trzy dni, do 10 lipca.

                          Z protokołów śledztwa przeciw Leonowi Kosmaczewskiemu: "Jeszcze po tym trwała
                          obława i kogo złapali, zabijali. Gdy im brakło naboi do karabinów, zaczęli
                          zabijać łopatami i tym podobnemi rzeczami" (zeznania Israela Finkelsztejna).

                          Hanna Z.: - Tych, co nie spalili, zabijali i wrzucali do dołów na masło i
                          twaróg koło mleczarni i zasypywali wapnem. Poszłam tam raz, jak była szarówka,
                          ziemia się ruszała, półżywe padali pod ziemię, ożywali, ale wapno ich dobijało.

                          Maciej F.: - Widziałem, jak strzelali do Żydów w lodowni. Drozdowscy, obaj
                          Dziekońscy, Władysław Dudziński, dużo chętnych było do strzelania. Jak nie
                          starczyło kuli, żywcem do dołu wrzucali. Ziemia się ruszała trzy dni. Szukali
                          po strychach, piwnicach, ja widziałem, jak Antoni Kosmaczewski z Heńkiem
                          Dziekońskim wyciągnęli rodzinę - Żyda, właściciela składu węgla i żelastwa,
                          jego żonę i dwójkę dzieci - która przeczekała spalenie w skrytce na własnym
                          strychu, i poprowadzili ich do lodowni.

                          Antoni Olszewski miał wtedy trzy i pół roku. Niczym na fotograficznej kliszy
                          utrwalił w pamięci obraz, jak udeptuje ziemię, która skrywa ciało żydowskiego
                          chłopca niewiele od niego starszego, zamordowanego przez sąsiadów.

                          - Jakiś czas po spaleniu u nas w ogrodzie na kapuście zobaczyliśmy zakrwawioną
                          czapkę. To wyciągnęli dzieciaka, który się ukrywał obok, i zatłukli. Mama
                          krzyczała, żeby go zakopać głęboko, bo go nasze świniaki wyciągną. Starzy
                          usypywali ziemię, a ja i Józek Szymonów udeptywaliśmy, żeby była twardsza. To
                          deptanie do dziś pamiętam, umiałbym to miejsce wskazać."
    • oppelner_os polskich faszystow nikt nie przebije 29.10.06, 19:05
      www.nigdywiecej.prh.pl/katalog/spis.php
      • Gość: pl Re: niemieckich faszystow nikt nie przebije IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.06, 11:07
        niemieckich faszystow nikt nie przebije: podpalenia domów, meczetów, podpalanie
        żywcem ludzi, pobicia, nikt ich nie przebije, taki naród.
        • braid Re: niemieckich faszystow nikt nie przebije 30.10.06, 12:16

          naleprzych adwokatow naja nazisci w oppelnerze i ballesice
          brunatne schlesierstwo bedzie bronic führera do upadlego

          i za wszelka cene ..
          i te psy jeszcze o honorze wspominaja tfu

          Fick Heil brunatne schlesiery
    • oberschlesier1921 Re: Niemcy-miesięcznie 1000neofaszystowskich wybr 30.10.06, 15:44
      jeden taki wybryk tobie by sie przydol, najlepi jak by ci chopcy z nop,
      wszechpolscy czy hoolsy dupe skopali jak przyjedziesz na odwiedziny do
      rodzinnego sosnowca.
      i uwazej co by ci ino te richtige hooligans mordy nie przeorali,

      fucking red head
      • Gość: kerry Re: Niemcy-miesięcznie 1000neofaszystowskich wybr IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.10.06, 15:51
        Chłopcy z sosnowca obijają tylko szlezjerskie mordy, łatwo je poznać, zakute
        łby.
Pełna wersja