ballest
12.12.06, 18:06
"W rozmowie z dziennikarzem społeczność zdaje się być podzielona na tych,
którzy przenieśli tamtą nienawiść sprzed 60 lat w dzisiejszy świat, bez
Żydów, i tych, którym w nocy śni się tamten krzyk. W Radziłowie występowałam
jako kuzynka Jana Skrodzkiego towarzysząca mu w jego dochodzeniu prawdy.
Jeśli tylko nie rozmawialiśmy z osobami bezpośrednio związanymi ze zbrodnią
(zarówno tymi, które miały w rodzinie morderców, jak i tymi, których krewni
ratowali), ich uczucia pozostawały letnie. Janek mówił: "Mordowali Polacy". A
jego przyjaciółka z dzieciństwa, która od 70 lat nie opuściła miasteczka,
zdziwiła się uprzejmie: "To nie Niemcy? Boże mój!". I zmieniła temat. "