aklisch
02.02.07, 12:17
Wszystko rozstrzygnęło się w ostatniej minucie drugiej dogrywki, gdy piłkarze
mili już w nogach 79 minut gry. Niemcy wyszli na prowadzenie 32:31 i mieli
piłkę. Akcję życia przeprowadził jednak Michael Guigou, który na 15 sekund
przed końcem przechwycił piłkę i szamocząc się z niemieckimi obrońcami
strzelił gola z dystansu. Sędziowie - z sobie tylko wiadomych powodów -
bramki jednak nie uznali. Zamiast remisu, który pewnie doprowadziłby do
karnych, Francuzi mieli kilkanaście sekund na desperacką akcję. Zrozpaczeni
trójkolorowi zmarnowali ją i z awansu do finału cieszyli się Niemcy, którzy w
meczu grupowym przegrali z Polakami 25:27.
Już w tamtym spotkaniu było widać, że sędziowie pomagają gospodarzom, w
ćwierćfinale Hiszpanie powiedzieli wprost, że zostali ograbieni ze
zwycięstwa. Podobne miny mieli w czwartek Francuzi.
sport.gazeta.pl/reczna/1,64983,3891182.html