slezan
05.02.07, 14:54
Podjęcie przez katowickich radnych inicjatywy Ruchu Autonomii Śląska,
domagającego się od 1999 roku przeniesienia pomnika Armii Czerwonej, jest
okazją do podjęcia dyksusji o problemie pomników jako takich. Uważnie
przejrzałem wypowiedzi na różnych forach. Skłaniają one do postawienia kilku
tez, nie dla wszystkoch oczywistych:
- pomnik jest formą szczególnego upamiętnienia - szczególnego, bo związanego
z aprobatą lub nawet gloryfikacją osoby czy instytucji upamiętnionej; nie
chodzi zatem o beznamiętną rejestrację obecności kogoś lub czegoś w dziejach
danego miasta czy regionu
- poza swoją pierwotną funkcją pomnik jest też lub przynajmniej może być
dziełem sztuki o mniejszych lub większych walorach estetycznych, a także
świadectwem historii (dokładniej czasów, w których powstał); biorać to pod
uwagę nie możemy jednak zapominac o funkcji pierwotnej
- wobec powyższego niszczenie pomników jest ostatecznością (ma taki sam
aspekt emocjonalny jak ich ustawianie, tyle, że a rebours) - warto je
zachować, ale nie jest powiedziane, że powinny stać wmiejscu swego
pierwotnego przeznaczenia
- w przypadku pomników o podejrzanej wymowie ideologicznej (pomniki
nzistowskie, komunsityczne, pomnik Piłsudskiego) uzasadnieniem pozostawienia
ich w miejscu pierwotnej lokalizacji jest związek z większym, współczesnym im
założeniem urbanistycznym; Nowa Huta jest atrakcyjna jako przykład miasta
socrealistycznego - usuwanie stamtąd pomników z epoki to daremny trud, anawet
zubożenie; za nieusuwaniem pomnika może przemwiać także to, że jest wybitnym
dziełem sztuki
- pomniki takie jak ten na Placu Wolności nie spełniają kryteriów
wymienionych w poprzednim punkcie
Oczywiście pomników tego typu jest na Górnym Śląsku znacznie więcej. To
choćby socrealistyczny pomnik na Górze św. Anny.
Osobny problem to pomniki stawiane obecnie. Niektórzy wciąż tkwią mentalnie w
dawnej epoce i postulują wystawianie monumentów o nacjonalistycznej wymowie.
Rażą one swą pretensjonalnością i tworzą obraz regionu jako zaścianka i ostoi
ksenofobii.