Cyberbullying: Plaga internetowej przemocy

07.02.07, 20:54

Cyberbullying: Plaga internetowej przemocy
Zbigniew Domaszewicz
2007-02-06, ostatnia aktualizacja 2007-02-06 22:14
Co drugi młody człowiek w Polsce był obiektem wyzwisk, upokarzania, pogróżek
lub szantażu w cyberprzestrzeni. To cyberbullying, czyli przemoc psychiczna w
internecie
Zobacz powiekszenie
Co drugi młody człowiek w Polsce był obiektem wyzwisk, upokarzania, pogróżek
lub szantażu w cyberprzestrzeni
ZOBACZ TAKŻE

* Uczą, jak bezpiecznie poruszać się w sieci (06-02-07, 17:16)
* Większość młodzieży ma kontakt z seksem i przemocą w Sieci (03-10-06,
14:41)
* Gangi weszły do internetu (15-09-06, 03:00)
* Kandydat PiS na burmistrza szkalował konkurenta (17-08-06, 20:47)

Jakiego rodzaju przemocy w internecie doświadcza młodzież?
Jakiego rodzaju przemocy w internecie doświadcza młodzież?
SERWISY

* Internet, technologie

Według Wikipedii cyberbullying - przetłumaczony tam jako cyberprzemoc - to
prześladowanie innych osób z wykorzystaniem internetu i narzędzi
elektronicznych - e-maila, witryn, czatów i forów dyskusyjnych w internecie.
To także dręczenie przez komunikatory (jak np. Gadu-Gadu) czy złośliwymi SMS-ami.

Wczoraj z okazji międzynarodowego Dnia Bezpiecznego Internetu opublikowano
wyniki badań tego zjawiska wśród młodych Polaków (12-17 lat). To pierwsze
takie badania w Polsce. Przeprowadziła je w styczniu firma Gemius dla fundacji
Dzieci Niczyje.

Okazuje się, że co drugi z badanych (52 proc.) miał do czynienia z jakimś
rodzajem werbalnej przemocy w internecie lub poprzez komórkę. Najczęściej
młodzież skarżyła się na wulgarne wyzwiska (47 proc. respondentów). Co piąty
badany (21 proc.) był w internecie ośmieszany, poniżany lub upokarzany.
Zdarzały się nawet straszenie i szantaż, którego doświadczyło 16 proc. Aż 57
proc. badanych skarżyło się także na zdjęcia i filmy robione im wbrew ich woli.

Anonimowa odwaga

Dlaczego internetowe prześladowania mogą być groźne? Bo w sieci wszelkie
obelgi (lub np. wykradzione poufne informacje osobiste) można w jednej chwili
rozesłać do setek tysięcy osób. Ekspansja cyfrowego wideo i zdjęć (np. aparaty
i kamery w komórkach) sprawia, że coraz łatwiej jest wejść w posiadanie
kompromitujących zdjęć czy też spreparować ośmieszające fałszywki (np.
fotomontaże). Tak zaczęła się gehenna jednej z uczennic w Irlandii, której
rozebrane zdjęcie (zrobione bez jej wiedzy) obiegło trzy lata temu setki
komórek i komputerów.

W maju ubiegłego roku "Gazeta" opisała witrynę 16-letniego gimnazjalisty z
Opola poświęconą w całości dręczeniu bezdomnego mieszkańca miasta (były tam
m.in. filmy robione mu komórką i agresywne wpisy). - Internet dodaje odwagi.
Ludzie otwierają się o wiele szybciej niż w realu i wielu z nich bez
skrępowania uzewnętrznia skrajnie negatywne emocje, nad którymi normalnie
jakoś panują - mówi prof. Kazimierz Krzysztofek ze Szkoły Wyższej Psychologii
Społecznej w Warszawie. - Niekiedy to zjawisko przejawia się w nękaniu innych.
Poza tym internet zachęca do wywlekania na forum publiczne np. prywatnych
zatargów czy niechęci wobec jakiejś osoby.

Agresji w internecie sprzyjają czynniki technologiczne (np. możliwość
umieszczenia witryny na serwerze w egzotycznym kraju, co bardzo utrudnia jej
likwidację), poczucie anonimowości i bezkarności sprawców (ukrytych zwykle za
pseudonimami) i psychologiczna łatwość poniżania osoby, z którą nie trzeba się
konfrontować twarzą w twarz. Działa też psychologia (internetowego) tłumu.
Głośną ofiarą tego zjawiska padł w Polsce np. reprezentacyjny piłkarz Grzegorz
Rasiak. Internauci uczynili sobie z niego przedmiot drwin i wyszydzali w
sieci, nakręcając się wzajemnie. Żarty i złośliwe rysunki na temat
"drewnianego" Rasiaka setkami krążyły po sieci.

W ubiegłym roku media informowały o gimnazjum w Czarnkowie, gdzie uczniowie
założyli internetowe forum, na którym drwili z nielubianych kolegów (w końcu
dyrekcja szkoły zablokowała witrynę).

Czy cyberprzemoc jest groźna? To zależy głównie od psychicznej odporności
ofiary. Jedna trzecia badanej młodzieży deklaruje, że naruszanie ich godności
w sieci nie robiło na nich wrażenia. Ale prawie 60 proc. respondentów
przyznaje, że ataki wywołują u nich zdenerwowanie, przykrość (42 proc.),
strach (18 proc.) lub wstyd (13 proc.). "Najbardziej niebezpieczny jest ten
rodzaj przemocy werbalno-psychicznej, który uderza w społeczny wizerunek danej
osoby" - piszą analitycy Gemiusa.

W sierpniu ubiegłego roku na konferencji prasowej amerykańskiej organizacji
społecznej Fight Crime: Invest In Kids wystąpiła 15-letnia Kylie Kenney z
Vermont zaszczuwana przez rówieśników w internecie (założyli witrynę "Kylie
musi umrzeć"). Dziewczynka musiała zmienić szkołę, a zanim była w stanie
wrócić do normalnej nauki, spędziła pół roku w domu. Internetowe
prześladowania mogą być bolesne tym bardziej, że poniżające materiały i ślady
po nagonkach pozostają dostępne w internecie już niemal na zawsze (np. w
postaci kopii witryn).

Anonimowy? Tylko pozornie

Co na to policja? - Zdecydowana większość tego typu zdarzeń to sprawy nadające
się na powództwo cywilne. Poszkodowany może wystąpić z prywatnym aktem
oskarżenia. Może jednak przy tym zwrócić się policji, by pomogła ustalić
sprawcę - mówi komisarz Zbigniew Urbański z Komendy Głównej Policji. - Inaczej
jest, gdy przy okazji następuje bezprawne ujawnienie danych osobowych. To
ścigamy z urzędu.

Niekiedy jednak cyberprzemoc podpada pod paragrafy kodeksu karnego, np. gdy
internetowe nękanie nabiera charakteru gróźb bezprawnych. Kilka dni temu
"Dziennik Zachodni" opisał historię dwóch 15-letnich gimnazjalistów, którzy w
internecie zamieszczali wulgarne pogróżki pod adresem księdza z jednej z
parafii w Tychach. Księża złożyli zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa.
Policja szybko zlokalizowała szkolny komputer, na którym dokonano wpisu, a
ustalenie jego autorów nie sprawiło problemów. Uczniowie przyznali się do
winy. Byli przerażeni. Tłumaczyli, że miał to być tylko żart.

- Odwaga sprawców wynika często z nieświadomości, że w internecie "anominowy"
znaczy wprawdzie "nieznany" ale wcale nie znaczy "nie do zidentyfikowania".
Gdy internauci uświadomią sobie, że tak naprawdę są do namierzenia, to problem
cyberbullyingu zacznie maleć - uważa prof. Krzysztofek.

Wyślij Wydrukuj Podyskutuj na forum
Wasze opinie (35)
+ DODAJ swoją opinię
• Internet areną przemocy? smutnyblazen, 06.02.07, 22:41
smutne to...ale tak faktycznie jest.
ta pozorna anonimowosc wywoluje u ludzi niespotykane poklady agresji...


wszystkie opinie na forum »
Wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi
użytkowników Forum. Więcej »
reklama
300x250
wideo.gazeta.pl

* Piłka ręczna: mecz Polska - Niemcy
* Religa uratuje szpitale?
* Taniec na rurze odchudza Chinki
* Śnieżny test bolidu Kubicy
* Zwycięzcy odbierają Wdechy 2006

Gospodarka. Najczęściej czytane
24 h | tydzień

* Dlaczego nie budujemy autostrad?
* Premiera Visty - nie było "Wow"
* Rosja ograniczy handel z Polską o połowę?
* Komisja bankowa z zarzutami prokuratora
* Sankcje wobec Polski, sankcjami wobec UE
* Gazociąg Północny to inwestycja...szwajcarska?
* Kupujący przez internet nie znają swoich praw

24 h | tydzień

* Tak oszukują nas markety
* Marcinkiewicz trafi do Rady Dyrektorów EBOiR?
* ”Babsztyl łże bez wstydu” - śledztwo umorzone
* Marcinkiewicz prezesem Lotosu?
* Dlaczego nie budujemy autostrad?
* Czy terabajtowe dyski obronią się przed flashem?
* Jak YouTube zmienił życie firm

SGIW sp z o.o, oferta współpracy
Cała Polska, śląskie
Pełna wersja