stix
18.03.07, 08:43
"Myśl Polska" z 26 września 1999 roku
Rządzący w Polsce establishment i kontrolowane przezeń środki przekazu robią
wszystko, by dementować wiadomości o powolnym, lecz systematycznym powrocie
Niemiec do planu odwojowania ich byłych prowincji wschodnich, czyli naszych
Ziem Odzyskanych.
Każde oficjalne wystąpienie ma Polaków uspokajać co do rzekomego nieistnienia
tego niebezpieczeństwa. Mamy pamiętać tylko o popieraniu przez Niemcy
przyjęcia
do Unii Europejskiej i o braterstwie broni w ramach NATO. Kto ostrzega przed
podleganiem Wojska Polskiego Bundeswehrze lub przed "pokojowym odzyskaniem"
przez Niemcy Pomorza, Śląska i Prus Wschodnich, zostaje okrzyczany oszołomem,
ciemnogrodem, nacjonalistą (co obecnie ma się nie różnić od szowinisty),
ksenofobem i Bóg wie kim jeszcze.
Tymczasem oprócz krzykactwa "wypędzonych", a raczej ich potomków, i
lawiranctwa
władz RFN, są oznaki, że niebezpieczeństwo jest rzeczywiste. Ostatnie
optymistyczne złudzenia rozwiewa opublikowany w "Deutschland in Geschichte
und
Gegenwart" plan powrotu do granicy polsko-niemieckiej z r. 1939 (a może nie
tylko...). Tym razem to już nie tylko "historyczne uzasadnienie" i postulaty,
lecz szczegółowy "rozkład jazdy". Ujawnia go Rolf-Josef Eibicht w artykule
pt.
W sprawie powrotu Niemiec Wschodnich i Sudeckich ("Zur Ruckkehr Ost- und
Sudeten-deutschlands. DGG 1999, z. 2).
W ideologicznym wstępie do planu tym razem nie wymienia się liczby
wysiedlonych, poprzestając na ogólnym określeniu "miliony". Dalej następują
znane wywody o istnieniu Niemiec w granicach z 13 grudnia 1937 oraz
przytoczenie układu "2+4? z 12 listopada 1990. Wymuszone na RFN zrzeczenie
się
obszarów na wschód od granicy na Odrze i Nysie (jako warunek zjednoczenia z
b.
NRD) Eibicht uznaje za tymczasowe, powołując się na wypowiedź Francois
Mitterranda, że traktaty trąca moc, jak uczy historia, ilekroć zmienia się
układ sił. I tu autor przechodzi do podania recepty, jak ów układ sił
zmienić.
W zapale propagandowym Eibicht posuwa się nawet do twierdzenia m.in., że
niemieckie tereny wschodnie nigdy nie należały do Polski, lecz jednocześnie
stwierdza, że względy historyczne również w przyszłości nie wpłyną na losy
tych
terenów. Należy zatem stworzyć podstawy aktywnej polityki wschodniej.
A oto jej główne przesłanki:
1) Pomoc gospodarcza Niemiec powinna im zapewnić najsilniejszy wpływ na
gospodarkę państw na Wschodzie - od bałtyckich po bałkańskie.
2) Pomoc ta jest nieodzowna, gdyż byłe prowincje niemieckiej z Sudetami
włącznie, upadły gospodarczo.
3) Państwa Europy Wschodniej będą skłonne do współpracy z Niemcami także
wobec
zagrożenia przez Rosję w niedalekiej przyszłość
Według autora roszczeń Niemiec nie można obecnie i nie należy w przyszłości
dochodzić drogą zbrojną, toteż pozostają środki gospodarcze, dyplomatyczne,
i "wpływowe" (Eibicht nie precyzuje, co rozumie przez te ostatnie, choć
należy
sądzić, że ma na myśli proniemieckie lobby w krajach Europy Środkowo -
Wschodniej). Celem takiej polityki jest: przywrócenie niemieckich praw
suwerenności oraz przeforsowanie roszczeń "wypędzonych" i ich potomków do
własności i do ojcowizny (prawo do osiedlania).
Środki do osiągnięcia tych celów byłyby następujące:
1) Wywieranie wpływu gospodarczego.
2) Spełnienie tylko tych życzeń państw byłego bloku Wschodniego, które są
korzystne dla interesów niemieckich.
3) Niemcy powinny udzielać pożyczek tylko pod warunkiem spełnienia życzeń
pożyczkodawcy. Wzorem powinien byt przykład NRD, która przez zadłużenie z
czasem zupełnie utraciła samodzielność polityki zagranicznej.
4) Niemcy powinny dążyć do mocarstwowości gospodarczej, aby łatwiej przełamać
opór Zachodu wobec "aktywnej polityki wschodniej?.
5) Na Wschodzie należy kupować wszystko, co się tylko da, ewentualnie za
pośrednictwem fundacji. Wykorzystać wzór dawnej niemieckiej komisji
osiedleńczej, by umożliwić Niemcom nabywanie parceli i mieszkań na
korzystnych
warunkach. Fundacje powinny mieć wsparcie zarówno państwa, jak i osób
fizycznych.
6) Firmy niemieckie, zakładane na Wschodzie, powinny ściągać pracowników
niemieckich i ich rodziny.
7) Roszczeniom politycznym wobec trzech państw słowiańskich (Polski, Czech i
Rosji) powinny towarzyszyć cywilno-prawne roszczenia wysiedleńców i ich
potomków.
8) W ramach europejskiej integracji prawo powinno chronić niemieckie
inwestycje
i obywateli niemieckich przed atakami Polaków i Czechów (!).
9) Z oporem Polaków i Czechów należy walczyć za pośrednictwem środków
przekazu.
Akceptację niemieckich działań rewindykacyjnych osiągnie się za pomocą
argumentów moralnych, unaoczniając tym narodom bezprawie i przestępstwa
popełnione na Niemcach pod koniec II wojny światowej i po jej zakończeniu.
Przykładem tego może być telewizyjny sondaż przeprowadzony wśród rosyjskich
studentów w Królewcu. Wstydzą się przebywania w "Kaliningradzie", wypędzenie
Niemców uważają za zbrodnię, a sami nie czują się związani z Prusami
Wschodnimi.
10) W prowincjach wschodnich należy krzewić język i kulturę niemiecką i
popierać politycznie forsowanie interesów niemieckich.
11) Jednym z najważniejszych zadań niemieckiej polityki zagranicznej powinno
być zlikwidowanie oporu przeciwko aktywnej niemieckiej polityce wschodniej.
Trzeba zneutralizować przeciwników i pozyskać sprzymierzeńców.
12) Republika Federalna Niemiec, nie oglądając się na koszty, powinna dążyć
do
wykupienia terenów niegdyś zamieszkałych przez Niemców. Zysk Słowian na tych
transakcjach może być większy od obecnej wartości zaniedbanych obszarów i
podupadłych miejscowości. Posunięcia takie należy przygotować przez
propagandę
i uzasadnienie prawne.
13) Niemcy powinny popierać przyjmowanie Polaków i Czechów do gremiów
politycznych tylko za cenę ustępstw politycznych.
Eibicht ma za złe dotychczasowym rządom RFN, że nie wykorzystywały w ten
sposób
swoich możliwości. Wyborcy powinni wywrzeć odpowiedni wpływ na władze.
Siły nacjonalistyczne w Niemczech powinny postawić sobie za cel:
1) Przypominanie prawa Niemców do obszarów wschodnich, m.in. przez
publikacje,
a także prze podróże.
2) Przypominanie o zbrodni wygnania. Kto wyrzeka się roszczeń narodowych i
prywatnych utożsamia się z tym kryminalnym aktem.
3) Rozwiązanie problemu terenów wschodnich i Sudetów powinno być sprawą nie
tylko wypędzonych i ich potomków, lecz wszystkich Niemców i ich woli
samostanowienia.
4) Aktywna polityka wschodnia jest zadaniem stulecia i wymaga wytrwałości.
5) Aktywna polityka wschodni. wymaga samodzielności niemieckie polityki
zagranicznej, niezależność od instancja ponadpaństwowych i tzw. europejskich.
Według Eibichta ofiary związani z realizacja tak zarysowanej polityk
wschodniej
posłużą nie tylko do przezwyciężenia "zbrodni stulecia" lecz także przyniosą
pożytek wszystkim Niemcom. Autor kończy wyrażeniem nadziei, że cele te dadzą
sil osiągnąć; choć trudno obecnie po wiedzieć, ile to potrwa. Polityka
narodowa
wymaga, by przygotowani. zacząć już teraz, bo historię należy łapać za
płaszcz,
gdy jest obok nas.
Odkryte karty
"Wypędzeni? zapewne są zachwyceni opublikowaniem strategii i taktyki powrotu
na
Wschód. Ze strony władz RFN Eibichta mogą jednak spotkać przykrości. O nie,
nie
za szowinizm lub podburzanie. Raczej za przedwczesne ujawnienie
długofalowych,
lecz realizowanych od co najmniej 10 lat, planów, m. in. dotyczących Polski.
Panie Eibicht, jak można ujawniać sprężyny polityki wschodniej, dotąd tak
skutecznie ukrywane? Toż to niemal zdrada własnego państwa! A co zrobią nasze
władze po wydaniu się całej sprawy? Prawdopodobnie dalej będą zachęcać do
inwestowania niemieckiego kapitału w Polsce, sprzedawać za bezcen co się da,
sprowadzać dalsze fundacje i instytuty zza Odry, że nie wspomnę o
równoczesnej redu