stix
27.03.07, 17:23
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_070327/swiat/swiat_a_2.html
Niemieckie władze dążą do tego, by unijna konstytucja była gotowa już w 2009
roku. Czy Polska i Czechy pokrzyżują ten scenariusz?
W przyjętym w ostatni weekend symbolicznym dokumencie, tak zwanej deklaracji
berlińskiej, słowo konstytucja nie pada. Ale szefowa niemieckiego rządu
Angela Merkel wyraźnie dała do zrozumienia, że problem nowego traktatu
powinien zostać rozwiązany przed kolejnymi wyborami do Parlamentu
Europejskiego w połowie 2009 roku.
- Naszym zadaniem jest opracowanie "rozkładu jazdy", który - jeśli spełni
stawiane mu wymagania - może być punktem wyjścia do konferencji
międzyrządowej - oświadczyła kanclerz Merkel.
Ów "rozkład jazdy" Niemcy przedstawiliby już w czerwcu, a konferencję
międzyrządową zorganizowałaby w drugiej połowie roku Portugalia.
W tym scenariuszu możliwe byłoby uzgodnienie nowego traktatu przed wyborami w
2009 roku. Ale zwolennicy takiego rozwiązania muszą się liczyć z oporem kilku
państw. Jako kraje blokujące wysiłki na rzecz szybkiego wynegocjowania nowego
traktatu europejska prasa wymieniała wczoraj Polskę i Czechy. Prezydenci tych
dwóch krajów jako jedyni publicznie zakwestionowali termin podawany przez
Angelę Merkel. Obaj mają również wiele zasadniczych zastrzeżeń do projektu
traktatu konstytucyjnego.
- Myślę, że jest to możliwe w 2011 roku - powiedział Lech Kaczyński o
wynegocjowaniu nowego traktatu. Przy okazji dodał kolejne polskie postulaty:
rezygnacja z zamiaru stworzenia stanowiska unijnego ministra spraw
zagranicznych oraz stałego przewodniczącego UE. Obecnie tę funkcję co pół
roku pełni szef innego państwa. "Czechy i Polska zakłóciły harmonię szczytu" -
oburza się "Financial Times Deutschland". Inne media zwracają także uwagę na
trudności w przekonaniu pozostałych niechętnych państw.
"Dochodzi jeszcze niepewność co do stanowisk szefów wielu krajów? z powodu
wyborów prezydenckich (Francja), zmiany rządu (Wielka Brytania) albo
nieprzewidywalności przywódców (Polska, Czechy)" - napisał belgijski
dziennik "Le Soir".
Zdaniem naszych rozmówców Lech Kaczyński nie jest jedynym przywódcą, który ma
wątpliwości co do realności terminu podanego w deklaracji. Ale tylko on
powiedział wprost, co o tym myśli.
Prawdopodobnie do maja Niemcy będą organizowali dwustronne spotkania z
przedstawicielami "trudnych krajów", do jakich zaliczana jest Polska.
Dyplomaci oczekują, że przyspieszenie prac nad"rozkładem jazdy" dla
konstytucji nastąpi w czerwcu, po rozstrzygnięciu wyborów prezydenckich we
Francji.