Cholonek (stare, ale dobre)

06.04.07, 21:35
Adaptacja śląskiej sagi Janoscha w teatrze Korez

Artyści teatru Korez zagrali klasykę. Nie Moliera, Słowackiego czy Ibsena.
Wybrali Janoscha, trochę zapomnianego, ale niewątpliwie kultowego autora.
Jednego z najlepszych, który pokazał wszystko to, co kryje się w czterech
ścianach familoka.

To spektakl niezwykły. Drugiego takiego nie grają w żadnej innej części
Polski.
Grany gwarą, choć prawdę mówiąc - nie grany, co "wygodany", autentycznie i
bez
zgrzytów. To świetnie zakomponowany portret rodzinny przy kuchennym stole,
tak
barwny jak obrazy Pawła Wróbla. To ciąg historii, które do dziś opowiada się
w
niedzielne popołudnia w wielu śląskich domach Katowic, Bytomia, Chorzowa,
Rudy
Śląskiej, Zabrza...

Spektakl ten ogląda się jak zakurzony album ze zdjęciami, na których
uwieczniono najważniejsze chwile rodzinne. Od prozaicznych spraw jak
świniobicie do zaręczyn, ślubów, chrzcin czy pogrzebów. Mijają kolejne
wiosny..., przychodzą kolejni dyktatorzy i, zmieniając obraz świata, ingerują
także w ten mały światek rodziny Świętków. A wszystko wpisane w odwieczną
opozycję my-oni, znane-nieznane, nasze-obce. Najpierw mieszkańcy domu
antagonistyczni wobec sąsiadów, krewnych, następnie cała społeczność wobec
innych. Ślązacy sami w sobie podzieleni i paradoksalnie jedni przeciw
reszcie.
To spektakl o ludzkim losie zawieszonym gdzieś pomiędzy Polską a Niemcami,
jak
mówią bohaterowie: "już zawsze jedną nogą tu, drugą tam".

W tym portrecie rodzinnym nie brak rubasznego poczucia humoru, groteski i
absurdu. Chwilami śmiech publiczności jest tak głośny, że zagłusza aktorów.
To
jeden z powodów, dla których warto oglądać "Cholonka". Drugi powód to Grażyna
Bułka - jakby żywcem zaproszona na scenę z któregoś podwórka Nikiszowca. Jej
Świętkowa to kobita z wyjątkowym temperamentem i niespożytą energią, która
wie
najlepiej, że "z niczego nie ma nic".

Nadal pozostaję w przekonaniu, że wizyta w teatrze Korez należy do
obowiązkowych. Nigdzie indziej nie dowiecie się, czemu w sztuce jest
najwięcej
bezrobotnych, jaki jest najlepszy sposób na wancki i dlaczego lepiej mieć o
jeden palec za mało niż odwrotnie. A ponadto jest tu najlepsza scena porodu,
jaką w teatrze widziałam kiedykolwiek.

Teatr Korez Katowice, "Cholonek" wg powieści Janoscha "Cholonek, czyli dobry
Pan Bóg z gliny". Adaptacja: Robet Talarczyk. Reżyseria: Mirosław Neinert,
Robert Talarczyk. Scenografia i kostiumy: Ewa Satalecka. Opracowanie
muzyczne:
Stanisław Szydło. Występują: Grażyna Bułka, Ewa Grysko, Izabella Malik,
Mirosław Neinert, Dariusz Stach, Robert Talarczyk.
    • rodowiczmaryla Re: Cholonek (stare, ale dobre) 07.04.07, 00:08
      Aj law Janosch !
Pełna wersja