chrisraf
08.04.07, 21:24
Po dluzszym czasie przyjechalem odwiedzic moje rodzime miasto i rodzine mojej
zony. Zaparkowalem nasz samochod na os. Wajdy w Katowicach. Gdy szedlem ok.
godz. 20.00 do samochodu, zblizajac sie zauwazylem wklesniecie na lewym
tylnym blotniku. Ktos uderzyl drzwiamy i to dosc pozadnie w naszego kombika i
zwial, nie pozostawiajac kartki, cz wizytowki. Zdarzylo mi sie cos takiego
dwa razy w Niemczech. Za pierwszym razem zostalem wywolany przez pania z
punktu obslugi klienta w centrum handlowym. Czekal tam na mnie facet , ktory
mnie za szkode na moim samochodzie przeprosil i przekazal mi nr
ubezpieczeniowy. Za drugim razem znalazlem od wizytowke od kierowcy za szyba.
Obydwie szkody zostaly w przeciagu poltorej tygonia uregolowane.
Jestem przyzwyczajony napotykac sie na skrajne chamstwo na polskich drogach.
Pierwszy raz spotkalem sie do tego z tchorzostwem!