oberschlesier1921
15.08.07, 00:26
odwiedzila mnie krewna osoba, hanys ze krwi i kosci, ktory nie chiala z nami wtedy (ponad 30 lat temu) pitac do reichu.
pokazalem owej osobie moj dom okolice, sasiedztwo, spokuj, cisze porzadek, potem troche dla odroznienienia pojechalem z nim i pokazalem mu osiedle socjalne w ktorym mieszka wielu bezrobotnych polakow, ruskich etc.
jak zobaczyl te piekne reihenhäuser i dzieci mowiace po polsku na spielplatzu - zaczol plakac!
wyobrazcie sobie - osoba po 60-tce placze i mowi (nigdy w zyciu ta osoba nie zaklnela)
qrwa! 45 lat w pie rdolonej polsce pracuje (zona drugie tyle) mieszkamy w 35 metrowym mieszkaniu, na lekarstwa nas niestac, lekarze bez grubej lapowy nie leczom, ledwo nam na zarcie starcza - a tu qrwa! polacy (asylanci) na zasilkach w pieknych 80 metrowych mieszkaniach jak krolowie mieszkajom i sie z nas nasmiewajom.
zeby tego sqrwysyna korfantego w tym piekle poskrecalo a tom polske jakis ruski atom pie rdolnol!
osoba ta usiadla na lawce i majac lzy w oczach przez nastepna godzine slowa nie powiedziala.
to slowa osoby wyksztalconej, urodzonej i mieszkajoncej do dzisiaj na slasku, osoby ktora nigdy nie pila ani klnela, osoby zawsze opanowanej po ponad 45 latach pracy na polskim slasku, osoby ktora zobaczyla poraz pierwszy zycie w niemczech.
gruß
to nie zaden zart, to prawdziwe wydarzenie.