haunebu
15.09.07, 15:36
O Ślązakach można powiedzieć dużo dobrych rzeczy i mniej więcej tyle samo
złych. Kiedyś nazywano ich Hanysami, a oni sami mówili o sobie Katanga, że
niby w taki pogardliwy sposób reszta Polski traktuje ich region. Katanga to
najbogatsza w surowce prowincja Zairu (lub Konga, to zależy od okoliczności),
która jest najbardziej eksploatowana i wykorzystywana przez rząd.
dalej »
Czy Ślązacy dają się lubić?
Nie będzie to opowieść o tym, jak miło być Ślązakiem i posługiwać się gwarą,
nie będzie to też historia o aroganckich i pełnych pogardy dla innych
Hanysach. Znajdziecie tu tylko kilka opinii ludzi, którzy mają coś do
powiedzenia na temat Śląska.
- To, co mnie najbardziej denerwuje w Ślązakach - mówi Zbyszek - to właśnie
ich gwara, nie znoszę w ogóle żadnych gwar i uważam, że ludzie powinni
posługiwać się językiem literackim. To, co słychać na ulicach w małych
miastach Śląska, przyprawia mnie o mdłości, a najgorzej jest, kiedy epatuje
tym telewizja. Druga rzecz, która mnie denerwuje, to ciągłe gadanie o pracy, o
tym, jaka jest trudna i jak kształtuje charakter. Fakt, częściej o tym słyszę
w telewizji niż na ulicy w Katowicach, ale słyszę. Co jakiś czas pokazują
górnika, który chrzani coś o tym, że kiedyś to się go szanowało, a teraz nie.
Jeśli się tak głębiej zastanowić, to oni wszyscy chcieliby powrotu komuny, bo
wtedy mieli wszystko, a ci młodsi, którzy komunę słabiej pamiętają, chcieliby
powrotu Niemców, bo im się wydaje, że mieliby wtedy raj. Oczywiście nie
wszyscy tak myślą, ale znam takich, co mają takie odchyły.
Ślązacy lubią podkreślać swoją odrębność wobec reszty kraju, nie chodzi tu
bynajmniej o to, co najbardziej widoczne, czyli o język i obyczaje, ale o to,
że uważają siebie za ludzi bardziej pracowitych, bardziej zorganizowanych,
lepszych pod względem cywilizacyjnym.
- Ze Ślązakami jest trochę jak z kibicami - mówi Adam, który wyjechał ze
Śląska dawno temu, ale czasem tam wraca. - Są kibice i pseudokibice i nigdy
nie wiadomo, którzy są którzy. Z kibicami to jest tak: kiedy policja bije - to
kibiców, a kiedy biją policję - to pseudokibice. No i masz analogię: jeśli
widzisz pijanych synków, co piorą się po gębach, to jest hołota napływowa z
Polski, która nie potrafi się zachować i tylko plami świętą śląską ziemię
swoimi stopami. Jeśli widzisz chłopa, co idzie z rodziną w niedzielę do
kościoła i daje na tacę papierek, to jest to rodowity Ślązak z dziada
pradziada, który nigdy ziemi rodzinnej nie opuścił. Nie muszę ci mówić, że
bywa czasem odwrotnie. Nawet bardzo często. Ja ze Śląska wyjechałem ze względu
na baby, bo baby są tam okropne i chcą wszystkim rządzić. Nigdy nie daj sobie
wmówić, że w śląskim domu rządzi chłop, nawet jeśli tak wygląda, to i tak
nieprawda.
O tym, że Adam ma trochę racji, łatwo przekonać się, znajdując sobie żonę ze
Śląska. Tylko czy warto?
- Miałem kiedyś koleżankę - mówi Marcin. - Przyjechała do naszego miasta na
studia, nie powiem, co to za miasto, bo jeszcze ktoś się zorientuje. Mieszkała
w akademiku i jak inni prowadziła dość rozrywkowy tryb życia. Przyjeżdżał do
niej co jakiś czas chłopak ze Śląska, istota bezwolna i całkowicie jej
podporządkowana. Nie wiem, jak to działało. No i co - wiesz, jak to jest -
ludzie są parą, ale czasem zdarza się jakaś przygoda. Jej się nie zdarzało. To
cenna właściwość - myśleliśmy sobie - kobieta piękna i wierna jednocześnie.
Kiedyś jednak zapytaliśmy jej koleżankę, jak to z nią jest, o co chodzi, na
imprezach zdarzają się różne rzeczy, a jej się nie zdarzają. Koleżanka nam
powiedziała, że zdarzałyby się na pewno, bo ona wcale nie stroni od przygód,
tylko że ona się nas brzydzi. Tak dokładnie powiedziała: brzydzi. Byliśmy dla
niej innym gatunkiem istot, robakami pełzającymi w prochu. Kiedy dziś o tym
myślę, chce mi się śmiać.
Stosunkowo najgorzej w opinii obserwatorów wypadają Ślązacy mieszkający na
emigracji, na przykład w Niemczech. Ludzie ci tworzą tam odrębne enklawy,
ubierają się dość charakterystycznie, a kobiety mają specyficzny sposób
robienia makijażu i farbowania włosów. Było to już wielokrotnie wyśmiewane,
ale spróbujmy raz jeszcze.
- Jeśli trafisz kiedyś na imprezę organizowaną przez Ślązaków w Niemczech,
uciekaj stamtąd jak najszybciej - mówi Adam. - Od razu zrozumiesz, dlaczego
Niemcy mają tak złe zdanie o Polakach, nawet jeśli ci Ślązacy uważają się za
Niemców, to Niemcy i tak uważają ich za Polaków. To jest jedno ze
smutniejszych widowisk, jakie będzie ci dane oglądać w życiu. Elegancja rodem
z bawarskich pornosów, jedzenie, które udaje tradycyjną kuchnię, okropne.
Towarzysko się tam nie zrealizujesz, choćby nie wiem co. Laski głupie jak but,
a faceci agresywni.
Śląsk jest piękny
Kto nie wiedział wschodu słońca nad miastem pełnym kominów i kopalnianych
szybów, ten w ogóle nie wie, co to jest poezja. A tak poza wszystkim Śląsk to
nie tylko kopalnie i hałdy, to także mnóstwo lasów i pięknych rzek. Śląskie to
jedno z najbardziej zalesionych województw w Polsce.
- Ja właściwie mógłbym ze Śląska nie wyjeżdżać - mówi Gerard. - Tu jest
najpiękniej, czasem niestety muszę się ruszyć gdzieś poza region i wtedy
autentycznie tęsknię. Chcę wracać. Myślę, że najwięcej szkody przynoszą nam i
całemu regionowi różne popularyzatorskie filmy i filmiki, programy rozrywkowe
i telewizyjne biesiady. To nie jest tak na Śląsku, że my tylko siedzimy i
pijemy piwo albo gramy w skata. To jest tandeta sprzedawana przez telewizję,
są jeszcze gorsze rzeczy, a raczej były, bo już tego nie pokazują. Pamiętasz
taki film "Serce z węgla"? Serce może i z węgla, ale mózg na pewno z gówna. To
było o tych wszystkich górnikach, co dostali odprawy z kopalni? Matko, jakie
to było upokarzające i smutne. Słyszałem, co ludzie potem mówili o Śląsku.
Wiem, wiem, zawsze mogę powiedzieć, że to nie byli ludzie ze Śląska w tym
filmie, tylko napływowi. Tylko że to niczego tak naprawdę nie zmienia. Kto
dziś dojdzie, kto jest, a kto nie jest rodowitym Ślązakiem, i kogo to
obchodzi. Spotkałem kiedyś faceta, który przyjechał tu gdzieś spod Lublina, do
pracy w kopalni. Godoł lepiej niż my, lepiej niż my pił, lepiej grał w karty,
nigdy nie słyszałem, żeby odezwał się po polsku, miał świetny akcent, był nie
do rozpoznania. Był lepszym Ślązakiem niż sami Ślązacy. Potem wyjechał do
Niemiec, spotkałem go niedawno, wyobraź sobie - mówił wyłącznie po niemiecku!
Jest teraz pewnie lepszym Niemcem niż oni sami. Aha, napisz jeszcze, że nie
wierzę w narodowość śląską. Czuje się Polakiem ze Śląska, w odróżnieniu od
tego faceta, o którym ci opowiadałem.
Chcesz cukierka, idź do Gierka
Czasy Edwarda Gierka to był dla Śląska złoty okres, umowy z ZSRR dawały
nieograniczone możliwości sprzedaży węgla, co z tego, że za transferowe ruble,
górnicy mieli specjalne sklepy i jeździli na wczasy do Bułgarii. Wielu tęskni
za tymi latami.
- Ja nie tęsknię - mówi Gerard. - Nie pracowałem w kopalni ani mój tata nie
pracował. Mieliśmy warsztat samochodowy, żyliśmy jak ludzie, ale bez jakichś
szaleństw. Z górnikami też było różnie, niektórzy mieli lepiej, inni gorzej.
Polska nam zazdrościła, to fakt, ale trzeba przyznać, że dawaliśmy wtedy
zatrudnienie wielu ludziom, to znaczy Śląsk dawał, bo nie ja z ojcem przecież.
Ci, którzy tu wtedy przyjechali i pozakładali rodziny, przeważnie zamienili
się w Ślązaków, a ich dzieci to już na pewno. Nie jest to jednak to co
dawniej. Kiedy ja jeździłem do babci na wieś... na wieś, rozumiesz? Pod
Pszczynę. To tam tak pachniało, mój Boże, a kuchnia! Nie uwierzyłbyś, jak tam
było pięknie w tej kuchni. Wieś to jest dla mnie prawdziwy Śląsk. Ziemia,
drzewa. Nie miasto i kopalnie. I jeszcze sport. Śląsk to sport. Wszyscy
wiedzą, że u nas jest najlepsza piłka, najlepsze drużyny i mnóstwo klubów.
Ludzie chcieli się rozerwać po pracy i tak już zostało. Zamiłowanie do wysiłku
i rywalizacji sportowej to też jest Śląsk. Ten prawdziwy. Nie te głupoty z
telewizora.
Tomasz Wesoło