Wesolych Swiat

20.12.07, 22:24
zycze wszystkim aktywnym i pasywnym, sympatycznym i niesympatycznym,
kulturalnym i mniej kulturalnym, czarnym, bialym, zoltym, malym,
duzym, grubym, chudym forumowiczom.

Hanysom i Gorolom spokojnych Swiat Bozego narodzenia!

Glückauf!
    • Gość: Byno Re: Wesolych Swiat IP: *.dip.t-dialin.net 21.12.07, 09:16
      jw
    • pit-zeolit Re: Wesolych Swiat 21.12.07, 09:43
      Również dla Ciebie wszystkiego dobrego Chris.
      • Gość: Wasz Marjanek Re: Wesolych Swiat IP: *.versanet.de 21.12.07, 09:50
        I jo wom wszyjstkim tysz zycza, coby Swjynta bouy po waszy mysli (coby wos
        Dzieciontko obsulo gyszynkami) !
        Chojinkowe Pyrsk!
        Wasz Marjanek
    • slask15071920 Re: Wesolych Swiat 21.12.07, 09:51
      Jo ci też chris, a jak żeś jeszcze nie wyjechoł to Gute Reise życza.
      • cirano Re: Wesolych Swiat 21.12.07, 10:42
        Nawzajym, Chris.
        A forumowym i niy ino gorolom. Pogodnych Świont i glymbokigo spojrzynia w swoja
        czorno dusza w tym swiyntym czasie. Poprowcie sie.
        Calo Europa mo strach przed wami.
        • ballest Re: Wesolych Swiat 21.12.07, 12:24
          Tysz wszystkim Wesolych Swiont zyczam!
          • Gość: Olo Re: Wesolych Swiat IP: *.dip.t-dialin.net 21.12.07, 21:26
            no jo,tyz winszuja,nie slepac za duzo
            • ballest Re: Wesolych Swiat 21.12.07, 21:34
              To jest nawet do slepego Sette:
              schlesien.nwgw.de/mp3/kolyndy/Nana_Mouskouri_Stille_nacht.mp3
              • ballest Re: Wesolych Swiat 21.12.07, 21:49
                www.youtube.com/watch?v=dQyZsB7AE78
                • petronella.kozlowska Re: Wesolych Swiat 22.12.07, 09:47
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=34281&w=73376211&v=2&s=0
                  Było to 5 października 1939 roku po wspólnym odmówieniu różańca.
                  Późnym wieczorem przybyli na plebanię miejscowi Niemcy. Po
                  natarczywym dobijaniu się Niemców do drzwi plebani, ks. Skrzypczak
                  kazał gospodyni otworzyć. Niemcy wpadli od razu na górę (I piętro),
                  gdzie przebywał młody kapłan, którego najpierw usiłowali przebić
                  bagnetem - ks. Skrzypczak uskoczył i zranili go tylko w nogę w
                  okolicy kolana. W tym momencie inny z Niemców uderzył go zaraz kolbą
                  karabinu w głowę i zaraz zrzucili go ze schodów na parter plebani. W
                  korytarzu na dole inna grupa Niemców biła i katowała ks.
                  Skrzypczaka. Pobity i skatowany ksiądz na rozkaz Niemców, musiał
                  biec w kierunku wsi i wtedy został trafiony trzema strzałami na
                  wysokości zakrystii. Zaraz po zamordowaniu ks. Skrzypczaka ci sami
                  Niemcy wrócili na plebanię, gdzie byłem ja, siostra ks. Jabłońskiego
                  i jego gospodyni. Zagrozili i oświadczyli nam, że z nami zrobią to
                  samo, co z księdzem, jeżeli będziemy do nich wrogo ustosunkowani.
                  Następnie kazali nam się ubrać i zaprowadzili nas na miejsce, gdzie
                  leżał zbroczony krwią, zastrzelony ks. Skrzypczak. Potem zabrano nas
                  do Rojewa, na wójtostwo. Już w czasie drogi odbywanej pieszo, pod
                  eskortą Niemców musiałem (panie nie) wykonywać niemieckie rozkazy:
                  padnij, powstań, biegiem marsz, czołgaj się. Na skutek tych ćwiczeń
                  byłem fizycznie bardzo zmęczony. Na wójtostwie w Rojewie Niemcy
                  zbili nas ponownie i zamknęli na całą noc w areszcie. Podczas
                  przesłuchiwania przez Niemców, zarzucono mi, że jadąc z ks.
                  Jabłońskim do Gniewkowa, zastrzeliliśmy Niemca i to, że ks. na
                  kazaniu miał zachęcać ludzi do mordowania Niemców, co było
                  nieprawdą. Uważam, że ksiądz Skrzypczak został zamordowany za
                  księdza Jabłońskiego, który uciekł z Płonkowa własnym samochodem na
                  początku wojny, a był przez Niemców poszukiwany. Mordercami ks.
                  Mariana Skrzypczaka byli miejscowi Niemcy, w plebani było ich ośmiu,
                  a budynek na zewnątrz obstawiło około 20 Niemców. Pamiętam ich
                  nazwiska, a mianowicie: Schuldheis, Kirchoff, dwaj bracia Schneider,
                  Albrecht Lucke. Zwłoki zamordowanego kapłana ciągnęli Niemcy po
                  bruku i porzucili pod skarpą na cmentarzu. Dopiero później, gdy
                  ucichła na chwilę nienawiść Niemców, parafianie odnaleźli zwłoki
                  księdza Skrzypczaka, przenieśli na plebanię i urządzili katolicki
                  pogrzeb na miejscowym cmentarzu, gdzie odpoczywa w pokoju.
                  Uroczystościom pogrzebowym przewodniczył ks. proboszcz Fibak ze
                  Szadłowic. Pogrzeb wtedy stał się prawdziwą manifestacją. Podczas
                  wojny grobem opiekowali się wierni z parafii Płonkowo i rodzina ks.
                  Skrzypczaka."
                  Współcześnie również jego grobem opiekowali się parafianie razem ze
                  swoim zmarłym proboszczem ks. Józefem Sołtysiakiem. Około dwa
                  tygodnie po zamordowaniu ks. Skrzypczaka nienawiść miejscowych
                  Niemców wybuchła ponownie. Z barokowego kościoła Niemcy zrabowali
                  wszystkie przedmioty kultu, bieliznę kościelną, dzwony, a wreszcie
                  drewnianą zabytkową świątynię oblano benzyną i doszczętnie spalono.
                  31 października 1939r. miejscowi Niemcy spalili drewniany kościół w
                  Glinnie Wielkim.
          • petronella.kozlowska Re: Wesolych Swiat 22.12.07, 09:53
            czy wy Niemcy (Dojczszleziery) idziecie na wigilie do kosciola z magnetofonem by
            tam tanczyc na nagrobkach?



            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=34281&w=67883392&a=67981452

            Gniezno
            OKUPACJA, 1939 DO 1945 ROKU

            Podczas nalotów we wrześniu 1939r. zbombardowano kilka budynków przy ul.
            Chrobrego ora koszary. Przy ul. Witkowskiej spalił się tartak. Gniezno włączono
            do Trzeciej Rzeszy i jako Kraj Warty do Rejencji Inowrocławskiej na prawach
            miasta wydzielonego. W ciągu 1939-40r. zostały zlikwidowane wszystkie małe
            przedsiębiorstwa, warsztaty rzemieślnicze i usługowe oraz część zakładów
            handlowych będących własnością Polaków. Zamknięto też szkoły i kościoły.
            Seminarium Duchowne zamieniono na szkołę policyjną, katedrę przerobiono na salę
            koncertową, a niszczone płaskorzeźby posłużyły np. do założenia promenady nad
            Jeziorem Świętokrzyskim i Jelonek. Zniszczono pomnik Bolesława Chrobrego, pomnik
            Powstańców i Opatrzności. Bożnicę zrównano z ziemią. Część zakładów
            przystosowano do potrzeb wojennych, inne przerobiono lub unowocześniono.
            Rozbudowano i zmodernizowano cukrownię, farbiarnię i chemiczną pralnię przy ul.
            Roosevelta oraz fabrykę wódek. Niemcy przerobili kino Apollo na teatr.
            • slask15071920 Re: Wesolych Swiat 22.12.07, 09:58
              To smutne , ale polski nacjonalizm nie wygasa nawet w okresie świąt
              które Polacy bardzo szanują.
              I to na wątku z zyczeniami świątecznymi, czy to już nie choroba??
              • bolek5 Re: Wesolych Swiat 22.12.07, 11:18
                Witam!

                slask15071920 napisał:

                > To smutne , ale polski nacjonalizm nie wygasa nawet w okresie
                świąt
                > które Polacy bardzo szanują.

                Nie ma czegoś takiego, jak specjalny polski nacjonalizm. Nacjonalizm
                jest co do struktury zawsze identyczny - czy to polski, czy to
                niemiecki, hiszpański czy śląski. Spójrz na post Cirano. Ten facet
                ma świąteczną atmosferę dokładnie w tym samym miejscu, co Petronela.
                Chciałem Mu to wytknąć jeszcze wczoraj, ale pomyślałem, że z okazji
                Świąt powinienem zachować umiar. Teraz jednak pojawiła się Petronela
                i Twój jednostronny komentarz, więc świąteczną atmosferę i tak
                diabli wzięli i mogę już napisać to, co chciałem wczoraj:

                LUDZIE! PRZY ŚWIĘTACH NAWET ZWIERZAKI MÓWIĄ LUDZKIM GŁOSEM, A WAM
                SIĘ NIE UDAJE! NIE WIDZICIE, ŻE MACIE PROBLEM? ZRÓBCIE COŚ Z TYM!

                A poza tym życzę wszystkim Forumowiczom Wesołych, Spokojnych i
                Bogatych Świąt Bożego Narodzenia oraz Szczęśliwego Nowego Roku,
                lepszego niż poprzedni ;)
                • arnold7 Re: Wesolych Swiat 22.12.07, 11:46
                  Przylonczom sie do zyczyn
                  • chrisraf Kuknij do krzinki!!! 23.12.07, 11:01
                    Glückauf!
            • petronella.kozlowska Re: Wesolych Swiat 22.12.07, 10:00


              Wiesław Jan Wysocki

              ŚWIADECTWA ŻYCIA RELIGIJNEGO WIĘŹNIÓW OBOZÓW KONCENTRACYJNYCH

              Część II

              Czy w KL Auschwitz Bóg pytał o prześladowanego i cierpiącego Häftlinga? Jak
              wyglądał religijny mikrokosmos obozu?*



              Święta religijne w warunkach obozowych

              Nie sposób nawet w najbardziej skrajnych i restrykcyjnych warunkach wyrwać całej
              zbiorowości jej dziedzictwa kulturowego; całkowicie oderwać od zwyczajów i
              nawyków narodowych, środowiskowych, mentalności cywilizacyjnej etc. Do takich
              najgłębiej zakorzenionych potrzeb ludzkich należą święta religijne, zwłaszcza te
              największe, obrosłe swoistą kulturą, obrzędowością, klimatem...

              Największe święto chrześcijan – Wielkanoc – zewnętrznie, poza Wielką Niedzielą
              jako dniem wolnym od pracy i - z powodu liczniejszych urlopów nadzorujących
              esesmanów - zmniejszonym rygorem, nie wyróżniało się niczym od codziennego dnia
              obozowego. Ale tylko pozornie, gdyż więźniowie, a zwłaszcza więźniarki,
              poddawały się nastrojom tego okresu liturgicznego i zwyczajom kościelnym;
              organizowały namiastki rekolekcji wśród chorych współtowarzyszek (KL Majdanek),
              śpiewały (raczej: nuciły) pieśni wielkopostne i wielkanocne, budowały w
              ustronnym i mało dostrzegalnym miejscu miniaturki Grobu Pańskiego. Niektórzy
              podejmowali wyrzeczenia: w Wielki Piątek, gdy ktoś dostał tzw. zulagę w postaci
              kawałka kiełbasy zamienił ją na marmoladę; więźniarki na Majdanku tego dnia
              zrezygnowały z kostki cukru, jaką wtedy dostały, itp. Wspomina jedna z kobiet:
              „Zaczęłam sama siebie przekonywać, że przecież tu, w tym strasznym lagrze, nie
              obowiązują posty, że tu nie trzeba pościć. Kiedy zdecydowana byłam zjeść
              plasterek kiełbasy rozgrzeszając samą siebie, przychodziły nowe refleksje:
              przecież ten kawałek kiełbasy mnie nie uratuje, nie nasyci głodu, jeżeli tak
              długo nie jadłam kiełbasy, to i teraz w Wielki Piątek, nie muszę jej jeść. Może
              trzeba ponieść jakąś ofiarę, żeby przeżyć, [...] może z trzydzieści razy
              zmieniałam decyzję.24 Niektórzy starzy więźniowie mogli spotkać się z okazji
              świąt „przy stole” w małej grupie w kąciku izby bloku, ale częściej towarzyszyły
              uwięzionym szyderstwa i kolejne dramaty. W Wielki Piątek 1942 r. w KL Auschwitz
              ks. Piotr Dańkowski usłyszał od kapo: „Dziś będziesz ukrzyżowany jak twój
              mistrz.”25 Na ramiona narzucono mu ciężką kłodę, pod którą kilkakrotnie upadał,
              aż skonał pod ciosami oprawcy. Podobną bluźnierczą (w oczach esesmanów było to
              szyderstwo) scenę W. Siwek utrwalił na obrazie - Powrót karnej kompanii z pracy.
              Jest to opis sytuacji z Wielkiego Piątku 1942 r. w karnej kompanii, gdzie
              znęcano się nad księżmi i Żydami, zwłaszcza tymi ostatnimi; w końcu spośród
              zmaltretowanych półżywych ludzi wybrano jednego, któremu wbito na głowę zwój
              drutu kolczastego, a do ręki włożono łopatę, pozostałym kazano procesjonalnie
              wnieść go do obozu. Podobnych sadystycznych nawiązań, a nieraz dokładnych
              naśladowań ewangelicznego opisu męki Chrystusa, znaleźć można w obozach nazbyt dużo.

              Mniej drastycznie utrwalił się w pamięci uwięzionych obraz drugich wielkich
              świąt chrześcijańskich – czas Bożego Narodzenia. Duch tych świąt jest zawsze
              bardziej radosny, rzewliwy, emocjonalny... Nastrojowi temu ulegali wszyscy,
              nawet w obozie, a w życzeniach dominowało pragnienie wolności i nadzieja
              rozerwania kolczastych drutów oraz powrotu do rodzinnych domów.

              W obozie lubelskim powstała kolęda w formie życzeń:

              "Wesołych Świąt życzymy Wam

              U wszelkich miast, u lagrów bram.

              I Wam w pokojach wygodnych, jasnych.

              I Wam w barakach wilgotnych, ciasnych.

              Wszystkim Wam ślemy szczere życzenia,

              Niech radość wszystkie smutki przemienia,

              Niech się rozjaśnią zbolałe czoła,

              Gdy tylko Gloria zabrzmi dokoła."26

              Nawet na placu apelowym obozu stawiano świąteczne drzewko (utrwalił to z KL
              Auschwitz W. Siwek na obrazie, przechowywanym obecnie w muzeum obozowym, pt.
              Wigilia w Oświęcimiu 1940), choć rzeczywistość obozowa i wtedy rzucała swój
              ponury cień; pod choinką składano zmarłych i zamęczonych Häftlingów.

              Śpiewano pieśni; tylko czasem adwentowe, powszechnie kolędy, za co niekiedy
              później bywały zbiorowe represje w postaci długiego stania z odkrytymi (zima!)
              głowami. Powstawały pomysły na szopki świąteczne i noworoczne.

              Okres świąt wnosił w życie więźniów pewien oddech „wolnościowy”, ale też nastrój
              wigilijny, zwłaszcza gdy dochodziła do głosu tęsknota za najbliższymi,
              niepewność dalszego losu, troska o rodzinę, wywoływał bardzo głębokie psychiczne
              reakcje niemal u każdego uwięzionego.

              Znaczna liczba Żydów, którzy przeszli przez obozy nazistowskie, zaznaczyła swoją
              obecność elementami religijnymi, między innymi specyfiką odrębnego świętowania
              swoich świąt. Szczególnie ważne miejsce miał Sądny Dzień (Jom Kippur), podczas
              którego należało odmówić modlitwę Kol Nidre. Inne święta, jak Chanuka, Purim,
              Seder czy Pesach miały swój rytuał, choć jego zachowanie było nadzwyczaj trudne
              i tylko najbardziej ortodoksyjni Żydzi, mimo warunków obozowych, starali się
              świętować wedle własnej tradycji. Bardzo często przy tej okazji ze strony
              nadzorców spotykały ich szyderstwa i poniżenia.
              • petronella.kozlowska Re: Wesolych Swiat 22.12.07, 10:02
                www.centrum-dialogu.oswiecim.pl/strona.php?lang=pl&archiwum=0&id=130
                Akcja antyreligijna

                Antyreligijna postawa nadzorców i kryminalnych więźniów funkcyjnych ujawniała
                się przede wszystkim wobec ortodoksyjnych Żydów i kleru. W ich osobach było
                najłatwiej wyszydzać i upokarzać wartości duchowe. Juden und Pfaffen – od
                pierwszego dnia pobytu w obozie w KL Auschwitz i w innych kacetach byli
                traktowani „szczególniej”. Zabawiano się fotografowaniem całujących się Żydów i
                księży, inscenizowano sytuacje ośmieszające, na przykład wzajemne bicie lub
                śpiewanie wulgarnych, obsceniczych piosenek. Chórem żydowskich więźniów
                śpiewających O, du mein Jerusalem, pieśń drwiącą z judaizmu, musiał dyrygować
                katolicki ksiądz. Jeżeli w transporcie był rabin, stawał się obiektem drwin;
                współwyznawcom nakazywano uważać go za „żydowskiego boga” i na kolanach śpiewać
                do niego psalmy. Rzadko poprzestawano na „komicznym” – w ocenie władz obozowych
                – efekcie wyszydzania, częściej były to sadystyczne znęcania się. Jednemu z
                księży kazano wprowadzać do obozu oświęcimskiego „procesję” śpiewających psalmy
                Żydów. Tamże ks. Leonowi Poeplau, podczas jego powitania w kacecie (15 sierpnia
                1940 r.), wywrócono kapelusz rondem do góry i wciśnięto na głowę, na szyi
                zaciągnięto pętlę ze sznura, do ręki zaś dano miotłę. "Ciągnąc kapłana na
                powróśle zrobiono zeń pośmiewisko. Śmiali się esesmani, śmiali się też kręcący
                się wśród nas kapo. Patrzyliśmy na to widowisko ze smutkiem i niesmakiem."27
                Przy okazji nie szczędzono kapłanowi ciosów pięści, kopniaków, opluwania... Z
                tych samych powodów nosicielami zwłok (Leichenträger) uczyniono księży; w KL
                Stutthof 3 marca 1940 r. dla szyderstwa nakazano odbywać księżom (w obozie było
                wtedy kilkuset księży) pogrzebowe procesje ze śpiewaniem pieśni żałobnych, ale
                zamiast oczekiwanego efektu „humorystycznego”, niespodziewanie dla władz, ogół
                więźniów słysząc śpiew miserere stanął na baczność z odkrytymi głowami.

                Ulubioną szykaną w obozie były aluzje i pytania o perwersje seksualne
                duchownych, które zazwyczaj kończyły się katuszami fizycznymi. Podobne czekały
                nie tylko kler, ale i wszystkich innych więźniów, jeżeli znaleziono różaniec,
                medalik lub inny przedmiot kultu. Za odmowę podeptania różańca w KL Auschwitz
                zamordowany został ks. Józef Kowalski. Inni (także świeccy) ginęli za posiadanie
                modlitewnika. Wielu esesmanów zostało zapamiętanych przez więźniów jako
                szczególnie "uczulonych" na przedmioty kultu. Takim był m. in. na Majdanku
                Hessel: „Jeżeli spostrzeże medalik lub szkaplerz na szyi, zrywa go i rzuca na
                ziemię, po czym dwukrotnie uderza więźnia trzciną po głowie i ironicznie pyta:
                Kommunist? W pewnej chwili podchodzi jeden z Polaków z ryngrafem ‘Sodalis
                Marianus’ zawieszonym na piersiach. Hessel w swej gorliwości zrywa ten ryngraf,
                rzuca na ziemię i depcze buciorami.”28

                W KL Auschwitz przybywających więźniów witano formułą: Jeżeli w transporcie są
                Żydzi, nie mogą żyć dłużej niż dwa tygodnie, jeżeli są księża, przeżyją miesiąc,
                reszta trzy miesiące.29 Za tymi słowami kryje się cała relacja kata do ofiar.

                W tak specyficznych warunkach, jakie stwarzał obóz koncentracyjny, nie trudno o
                dewiacje i wykoślawienia religijne. Jeżeli między deklaracją a postawą
                następował silny rozziew, nie mógł taki więzień być uosobieniem ideałów i
                wartości religijnych, gdyż w kacecie ujawniała się każda małoduszność i doraźna
                interesowność. Jak w każdej społeczności, tak i tu istniał margines na
                ostentacyjną próżność i zwykły faryzeizm.

                Szczególnie wśród kobiet szerzyło się upodobanie do „wiary w sny”, ale
                powszechne było dawanie posłuchu wszelkim przepowiedniom i wizjom. Miało to z
                jednej strony walor terapeutyczny i wlewało w egzystencję uwięzionych nieco
                nadziei, ale też u niektórych przybrało cechę guślarstwa lub zabobonu. Niektórzy
                polecając się „wpływowym” patronom (za takiego uchodził m. in. św. Antoni),
                obrażali się na nich, gdy nie spełniały się pragnienia.

                Deformacje religijności obozowej należały niewątpliwie do elementów
                marginalnych, a ujawniały się tu i ówdzie głównie ze względu na niekontrolowane,
                subiektywne przeżywanie „sfery ducha” w warunkach wielkich presji psychicznych i
                fizycznego zniewolenia.

                W zasadzie – w warunkach normalnej egzystencji – wiara religijna nie wymaga
                heroizmu w czystej postaci, czyli zachowań nadzwyczajnych, raczej oczekuje
                konsekwencji moralnej i zachowania podstawowych zasad wspólnotowych, ale
                zdarzają się momenty – zwłaszcza, gdy człowiek znajduje się w sytuacji krańcowej
                – kiedy kosztuje wiele i wymaga wyboru między karłowatością zaprzaństwa swej
                wiary a wielkością jej afirmacji.

                Dowody tej duchowej afirmacji znajdujemy w przekazach o zachowaniach
                nadzwyczajnych, jak gest o. Maksymiliana Marii Kolbego wobec skazanego na śmierć
                więźnia Gajowniczka, dobrowolne pójście do obozu ppor. Witolda Pileckiego
                („Tomasza Serafińskiego”) i wielu innych wielkich i drobnych aktach odwagi,
                samozaparcia i współczucia. Godzi się tu przywołać postać ks. Antoniego
                Rzadkiego z archidiecezji poznańskiej, który w Śremie 20 października 1939 r.
                zastąpił skazanego na śmierć przez niemieckie władze okupacyjne ojca kilkorga
                dzieci; krew księdza po egzekucji zbierano z największą czcią. Ileż takich
                jednostkowych przykładów heroizmu wiary czasu wojny nam pozostało! Pieczęcią
                tych nadzwyczajnych postaw w Kościele katolickim są liczne beatyfikacje i
                kanonizacje więźniów obozów.
                • carrramba Re: Wesolych Swiat 22.12.07, 10:32
                  Wesolych Swiat dla wszystkich forumowiczow i ich bliskich. zakopcie te topory
                  wojenne chociaz na Swieta.pozdr
                  • Gość: van deer ☺ Jak w temacie IP: *.icm.edu.pl 22.12.07, 19:17
                    carrramba napisała:

                    > Wesolych Swiat dla wszystkich forumowiczow i ich bliskich. zakopcie te topory
                    > wojenne chociaz na Swieta.pozdr


                    Albo zrobcie zen uzytek na lokatorow w wannie. Witamy dawno niewidziany nick:)
                • Gość: Rydzyk Re: Wesolych Swiat IP: *.versanet.de 22.12.07, 18:03
                  Cela 5 Kliniki Psychiatrycznej imienia Jana Pawla II - pacjent petronella kozlowska:
                  Przyjemnychsnow po srodkach uspakajajacych, swieconego jajka (wlasnego) oraz
                  przynajmniej 1 minuty trzezwosci - na te Swieta
                  zyczy ci personel Kliniki i ksiadz opiekun duszyczek zblakanych - Rydzyk.
    • alojs Re: Ein Frohes Weihnachts Fest! 22.12.07, 12:31
      www.oberschlesien-aktuell.de/kv-stuttgart/wirinfo/0204.pdf
      In der Heimat Lebenden Oberschlesier wünscht Alojs!
    • poglodzio Re: Wesolych Swiat 22.12.07, 19:58
      Wesołych Świąt forumowicze Silesiany!!!
Pełna wersja