fesia
17.01.08, 15:04
ja tu czegoś nie rozumiem. Pawlak odmówił zonom górników spotkania bo
[...] "To już nie jest PRL, żeby sprawy górnictwa załatwiać w Warszawie "
Skoro zarząd kopalni nie chce podpisać "doporozumienia" ze strajkującymi
gronikami, o ile nie otrzyma na to zgody od założyciela, to chyba tylko
Pawlaka może dziwic fakt, ze zony górników udały sie do Warszawy do
właściciela w sprawie płac, bo Skarb Państwa jest udziałowcem większościowym
kopalni(chyba sie nie mylę)
Pawlak dodał[...]"że na 130 tys. osób pracujących w górnictwie protestują
tylko pracownicy Budryka."
z tego co wiem, to Budryk jest akurat kopalnią dochodową , która została
włączona do Kompanii Węglowej której kopalnie są deficytowe. To chyba akurat
nie moze dziwic ,że górnicy Budryka nie chca pracować za mniejsze
wynagrodzenie od wynagrodzenia wypłacanego w pozostałych deficytowych
kopalniach Kompanii ( tym bardziej ,ze to oni pracuja na swoich kolegów z
nierentownych kopalń ).
Pawlak [...]".Nie możemy dopuścić do sytuacji, że ten, kto głośniej krzyczy,
dostaje więcej"
Górnicy Budryka nie chcieli podwyżek dopóki nie włączono ich do holdingu. To
chyba normalne ze chcą zarabiać tyle co Ci sami pracownicy tego samego holdingu.
miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,4844014.html
ciekawe czego jeszcze sie dowiedzą żony górników od "dżentelmena" Pawlaka? na
razie dowiedziały sie ,że to są "za wysokie progi na slazaczek nogi"....