zwisik
15.09.08, 17:00
Przeglądając literaturę II wojny znalazłem taką historię.
Relacja Waldemara Kotowicza z 2 Armii WP. Oddział po sforsowaniu Nysy zdobył
miasteczko Horka. Zażywny burmistrz ze srebrną odznaką partyjną wyszedł na
przeciw. Jeden z żołnierzy "ręcznie" wytłumaczył mu, że hitleryzm jest zły!
Efekt był taki:
"...W ciągu następnej półgodziny na ulicznej latarni dyndali zgodnie:
przedstawiciel gestapo i lokalny szef NSDAP, wyciągnięci z mieszkań i gorliwie
powieszeni przez mieszkańców, wykazujących swoją lojalność wobec zwycięzców, a
kilkadziesiąt dziewcząt ze sprawną dyscypliną nabytą w Bund Deutscher Madel
wynosiło na ulicę miednice z wodą, ręczniki i mydło, rzucało się do
czyszczenia naszych zabłoconych butów i mundurów, pucowało gąsienice czołgów,
maiło bzami pancerze.."
W. Kotowicz "Frontowe drogi"
Dlaczego wtedy tak witali, a teraz im żle:(