ludzie dobrzy, ludzie źli...

22.07.09, 22:47
Znam tę historie tylko z przekazów... ale bardzo bliskich przekazów:

Mieszkał na moim osiedlu pewien Niemiec. Pewnie był do czegoś III Rzeszy
potrzebny. Nic o nim nie wiem - przyjechał z głębi Niemiec w roku 1941 (a może
w 1942) i stał się (wraz z rodziną) niezbyt chcianym (bo z urzędu) lokatorem w
jednym z 2 rodzinnych, prywatnych domów na moim osiedlu.
Pod koniec wojny, jeden z jego sąsiadów - autochtoniczny Ślązak został
aresztowany przez Gestapo (powodów nie znam, pewnie ich nie było - zarzucono
mu między innymi, że rozmawia w domu po "polsku").
Tenże pan Niemiec - piastujący stanowisko specjalisty jednym z pobliskich
zakładów przemysłowych - udał się na Gestapo i poświadczył za tegoż sąsiada
mówiąc m. innymi (cytat przeszedł u nas do do legendy) że "Pole ist auch
Mensch!". Tym razem się udało. Wypuscili.

Zaraz po wojnie, gdzieś w roku 1945 - dla odmiany - zakwaterowano pewną Panią,
pochodzącą "gdzieś z Polski" (nazwiska nie wymienię - zaczynało się na "K") w
jednym z 2 rodzinnych, prywatnych domów na moim osiedlu.
Ta właśnie Pani, powodowana zapewne patriotycznymi pobudkami, spędzała sporo
czasu w lokalnym UB. Dzięki jej wysiłkom, udało się w obozie "Zgoda"
wyeliminować wielu z lokalnego, niebezpiecznego i w dodatku niepewnego
narodowościowo elementu (świeć Panie nad ich duszami...)
W nudnych latach popowojennych, po kolejnych "odwilżach" - ta właśnie Pani
wraz z całą rodziną opuściła ukochaną Ojczyznę i udała się na emigrację do...
RFN. Usprawiedliwieniem może być fakt że, choć nie udało jej się w pełni
pokonać niemieckiego wroga, imperialistę i odwetowca - to przynajmniej z
pewnością próbowała tam na miejscu... I kontynuują to zapewne jej dzieci i
wnuki - co najmniej z taką siłą - jak... nie wymienię kto (...na tym Forum).

Będę się pomału z tym właśnie Forum żegnał. Nie widzę sensu dyskusji z
nazistami spod znaku "walki z faszyzmem" (to tak jak z pędzeniem bimbru
w komitecie "antyalkoholowym" - kłania się Lem...).

Nie zabawiłem tu długo, więc mi nie żal. Żal mi czegoś zupełnie innego (ci co
rozumią, wiedzą czego). Adieu!

Szczęść Boże - Glueck Auf - Grues Gott!
    • Gość: Olo Re: ludzie dobrzy, ludzie źli... IP: *.dip.t-dialin.net 22.07.09, 22:56
      w sumie szkoda Hugo bo"K"zas,wygrali
    • graf_stauffenberg Re: ludzie dobrzy, ludzie źli... 23.07.09, 00:49
      zaczyno sie na k - pewnie kozlowka, a tak na marginesie ciekawe czymu rodzice
      pani fotygi lod kupy lot we reichu mieszkajom jak lona ino tych niymcow szkaluje?

      • petronella.kozlowska Re: ludzie dobrzy, ludzie źli... 23.07.09, 10:00
        rodzice Steinbach (i nie tylko) przysięgali walczyć za Hitlera aż do śmierci.

        A potem uciekali.....
        • cirano Re: ludzie dobrzy, ludzie źli... 23.07.09, 13:55
          Znom tysz pora takich historii, ale jedna rajcuje mie extra, bo tyn "nasz" Polok
          żyje w Niymcach, kasuje rubo rynta i nabijo sie z uczciwych ludzi. Za Nazistow,
          jako Ślonzok bou we Wehrmachcie, zaroz po wojnie stoł sie Polokym,
          komunistycznym aktywistom zaangażowanym w czystki etniczne w Szopiynicach, tzn.
          wyganioł Ślonzokow i Niymcow z jejich posiadłości i miyszkań. Kierownikym
          wydziału na Hucie ale i sekretarzym partii, do rynty w 1988 (?). Potym zryw do
          Niymiec jako jedyn z uostatnich. Robić jusz niy musioł, a jako b. kerownik,
          kasuje rynta, uo ftoryj inksi ino marzyć poradzom. Niy miyszko w Reichu bo jusz
          stary i mu drogo, ino u sfojigo synalka, takigo jak uon szpeca-milanca.
Pełna wersja