Gość: dyżurny
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
20.09.09, 20:04
Jak się okazuje najciemniej zawsze pod latarnią. Tartak Raphaelsohnów i
zajezdnia trolejbusowa, wokół których ostatnio tyle szumu medialnego i rozmów
na wysokim szczeblu, pozostają bez żadnej opieki i nadzoru i są metodycznie
dewastowane. Ktoś powyrywał i ukradł wrota zajezdni (wpisanej niedawno do
gminnego rejestru zabytków), zaczął wyjmować cegły ze ścian tartaku, do
którego przez wybite dziury można teraz wejść do środka. Do tartaku i zajezdni
każdy możne się dostać bez przeszkód, nikt nie pilnuje terenu. Tylko patrzeć
jak obiekt spłonie podpalony przez "nieznanych sprawców". Oba obiekty należą
do miasta i położone są blisko centrum, do tego pod oknami Miejskiego
Konserwatora Zabytków. Czy tak wiele kosztowałoby ogrodzenie obiektu,
monitoring i wysłanie w ten rejon patroli Straży Miejskiej? Jeśli miasto tego
nie robi, to widocznie testuje nowy sposób pozbycia się niechcianego zabytku.