tabloid78
21.09.09, 21:42
Przesiadanie się do autobusu? He he he. Dobre sobie. Nie w naszych warunkach.
Kiedyś napruty chciałem wrócić z rowerem autobusem. Scania. Wbijam się, ludzie
siedzą, nikt nie stoi, bo to wieczór więc są miejsca. Ale kierowca drze ryja,
żebym się ewakuował. Mówię, że zapłacę za rower jak za bilet normalny, a on na
to, żebym się wypchał, bo nie można rowerów przewozić. Gdyby nie pasażerowie,
którzy się za mną wstawili, to dupa, a nie bym pojechał. To primo.
Drugie primo: Zjazd z górki ze ścieżki rowerowej przy Nowej Sielskiej Rower
rozpędzony, ale trzeba wjechać na ulicę i pomknąć potem dalej ścieżką. Na
rogu, za płotem rośnie drzewo, które wystaje poza ten płot. Masakra. Zawsze,
kiedy śmigam 30-40 km/h zastanawiam się, czy zza tego drzewa nikt nie
wyjedzie/wyjdzie.... Nie można tego ściąć? (chodzi o skrzyżowanie i przejście
vis-a-vis giełdy).