Gość: *
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
12.10.09, 13:13
Wszystko to wydaje się być kolejną PiS-owską parą puszczoną w gwizdek kaczej
lokomotywy. Z przedstawianych przez Kamińskiego dokumentów wynika, że służby
specjalne co najmniej od pół roku wiedziały o wszystkim, co się dzieje w
sprawach stoczni podsłuchując zarówno telefony prywatne jak i służbowe.
Wątpliwym jest także, że nie miały dostępu do istotnych dokumentów w tej
sprawie a kto wie, czy czasem nie bezpośrednich. W tej sprawie intrygującym
jest ukrywanie powodów dla, których biznesmen z Libii, zgodził się wpłacić
wadium jako konieczny warunek przystąpienia do procedury
przetargowej a później odpuścił stratę wcale nie małej przecież sumy
pieniężnej. Czy czasem przemilczanie tych powodów nie jest chęcią ukrycia
faktu, że podstawowy głos w tej sprawie mieli mieli funkcjonariusze np. CBA a
nie jacyś urzędnicy, ministrowie rządu czy Premier?
Przyczyny tej ściemy są co najmniej zastanawiające, bo nie tylko o telefony
między urzędnikami chodzi.