Gość: hen
IP: *.olsztyn.vectranet.pl
01.11.09, 21:46
Jeśli nauczyciele w przedszkolach tworzą tajne komplety to już chyba paranoja
totalna. Czy ktoś potrafi zrozumieć, że "Podstawa programowa" to jedynie
zgodnie z nazwą zbiór podstawowych umiejętności, które POWINIEN nabyć
(brzydkie słowo, ale niech będzie) przedszkolak w trakcie edukacji w takiej
placówce? A jeżeli PODSTAWA, to kto powiedział, że dzieci nie mogą uczyć się
czytać i pisać, jeśli ich rozwój umysłowy i motoryczny na to pozwala?
Odpowiedź na podstawie lektur dotychczasowych artykułów prasowych:
niedouczenie dziennikarze, dyletanci urzędnicy oraz Rodzice, którym nie
chciało się słuchać na zebraniach w przedszkolach, albo (co bardziej
prawdopodobne, bo w Polsce to absolutnie normalne) samodzielnie podstawy
programowej przeczytać. I to przeczytać ze zrozumieniem. Dlaczego niekiedy nie
czytali podstawy urzędnicy wiem - ze zwykłego lenistwa. A jeśli czytali i
zamierzają egzekwować, aby nic poza podstawą nie było realizowane - znaczy są
absolutnymi durniami. Nikt nie może zabronić uczenia się czytania i pisania
dziecku, które samo do tego dąży, nikt tez nie ma prawa zabronić nauczycielowi
pomocy takiemu dziecku w nauce. Nie ma nigdzie przepisu, który "zabranianie" w
jakiejkolwiek formie by dopuszczał.
Co innego sprawa obecności takich dzieci w przedszkolach - przecież to sami
rodzice biegali, błagali i co tylko mogli wymyślali, aby dziecko jeszcze przez
rok do przedszkola chodziło. A robili to nie w interesie dziecka, a swoim
własnym. I do tłumaczenia swojego interesu używali argumentacji, że robią to
tylko dla dobra dzieci.